Główny bohater (w tej roli Kolegium Europy Wschodniej
Szanowni Państwo,
Kolegium Europy Wschodniej serdecznie zaprasza na dyskusję panelową
"Nie
jesteśmy ukrainofilami" , która odbędzie się w ramach
Ej, wam to dobrze. My tu w Warszawie to na pewno juz nie jestesmy
ukrainofilami... u nas na dyskusje panelowe posucha...
Widzialam dwie fajne ksiazki w ksiegarni:
"Ukraina w staropolskich diariuszach i pamiętnikach" oraz "Szlakami
dawnej Ukrainy", obie autorstwa Piotra Borka.
Katia
ps. Co sie dzieje z Lukaszem, wydaje mi sie, ze jakos go nie slychac
ostatnio?
Pozdrwaiam na poczatku wszystkich.......
Poszukuje chetnych, ktorzy chcieliby wziasc udzial w mojej wyprawie.........
Obecnie od 25 lat mieszkam w Bydgoszczy.....
od kilku lat chcialem wybraa sie do jakiegos egzotycznego miejsca na
swiecie....... Musze powiedziec ze juz od najmlodszych lat interesowalem sie
goegrafia, turystyka, kultura, jezykami obcymi...Przeczytalem chyba
wiekszosc ksiazek podrozniczych - Szklarski, Sienkiewicz czy
Nostradamusa......Zawsze chcialem moc podrozowaa jak bohaterowie ich
ksazek..........Przez ostatnie pare lat bardzo dokladnie studiowalem mnostwo
map i przeczytalem kupe ksiazek, rozmawialem z wieloma
obiezyswiatami - ktorzy przekazali mi mnostwo porad i wskazowek.....jestem
im z tego powodu bardzo wdzieczny...jednak nie bede tutaj nikogo wymienial z
imienia i nazwiska....wiedza dobrze o kogo chodzi.....
Odkladane od paru at oszczednosci urosly do okraglej sumki.....Postanowilem
sobie teraz albo nigdy....bo jesli czlowiek sie w koncu nie zdecyduje to
nigdzie nie wyjedzie .....sleczac caly czas przed telewizorem z paczka
czipsow.....W koncu wybralem TO miejsce.....ustalilem nawet sobie termin -
bedzie to pierwszy tydzien sierpnia....Jednak z przezornosci chcialbym
jeszcze zadac kilka pytan:
1 - Czy do Torunia kursuja jakies autobusy ?
2 - Czy moze taniej by jechac pociagiem ?
l - Co mozna zobaczyc w Toruniu ?
Z gory wielkie dzieki - i mam nadzieje ze ktos bezie chcial ze mna odbyc ta
fascynujaca podroz.....czekam na reakcje
Moj mail:
Do zobaczenia na szlaku!!!
wątpliwości - brązowy/brunatny wagon na zdjęciu z 199.9 kilometra wygląda
jak Bonanza (chyba, że zwodzą mnie moje oczy), a nie wagon B, który jest
przedmiotem dyskusji. Ot i nowa zagadka.
Witam,
Z cala przyjemnoscia powiadamiam przedmowcow iz mamy do czynienia z DWOMA
wagonami w ciemnozielonym malowaniu. Jeden z nich, przedzialowy, jest po
rewizji, a co dzieje sie obecnie z bonanza, tego nie wiem, gdyz czasowo jestem
za granica.
Otoz pojawily sie one bynajmniej nie przypadkowo. Oba te wagony (plus jeszcze
trzeci) byly glownymi bohaterami pociagu specjalnego Zagorz - Lupkow w dniu
04.10.1996, w niezapomnianej, jesiennej scenerii. Na odcinku do Szczawnego-
Kulasznego prowadzil Ty2-953, dalej TKt48-191.
Dokladanie ta klasa, o ktorej teraz debatujemy, przyszla wtedy na ten pociag
swiezo po rewizji, specjalnie pomalowana na ciemno. Poniewaz oba te wagony
stacjonuja w Rzeszowie, od tego czasu mam niewatpliwa przyjemnosc sledzenia
ich losow, jak to przemieszczaja sie po WSZYSTKICH szlakach kolejowych
Podkarpacia. Przez pierwsze lata byla to linia Jaslo - Zagorz, potem linia
Balajska, az w koncu, jak wiecie, linia mielecka.
W miedzyczasie oba te wagony zaliczyly jeszcze jeden pociag specjalny, miedzy
innymi na trasie Tarnow- Szczucin i Debica- Rozwadow, bodajze z SM 42-2000 w
roku 2001. Nie mam tu tych danych, jak wroce do kraju to moge sprawdzic.
Pozdrowienia z Zurichu
Artur (z pochodzenia Mielczanin, obecnie Krakowski KMK)
Witam,
Ilość browerzystów jest przytłaczająca.
Browarorzyści -:
To taka alegoria i metafora napisu "kopytko" :)
Niedziela, około godziny dwudziestej pierwszej- dwudziestej drugiej.
Okolice Tetru Buffo, a właściwie knajpki przy teatrze.
Od strony Skarpu nadciągnęło trzech rowerzystów.
Rowery jak najbardziej markowe.
Ubrani w jakieś markowe ciuchy rowerowe, żółto czarne, czapko-kaski na
głowach, buty specjalizowane do wkładania w pedały przystosowane do butów.
Ogólnie rzecz biorąc każdy z nich miał na sobie pewnie kilkanaście tysięcy
złotych.
I zdaje się, że ubierali się w tym samym sklepie. -:)
Na żółto-czarno.
Dwóch prowadziło rowery jeden próbował jechać.
Jego ekwilibrystyka rowerowa skończyła się na jakimś samochodzie, a
właściwie pomiędzy dwoma zaparkowanymi pod teatrem.
Obficie rzucając mięsiwem zdecydowali się na piwo w knajpie Buffianej.
Słyszałem wrzaski i krzyki z ogródka aż w końcu przyjechł "Solid" ochrona.
Dziwię się, że nie zadzwoniono po policję, ale cóż.
Cała akcja trwała około 30 minut.
Możecie wybrazić sobie jakie latały tam półtusze -:)
"Bohaterowie" w końcu poprowadzili swoje rowery w kierunku Pl. 3 Krzyży, ale
nie ma pewności czy w końcu nie włączyli się do ruchu.
Jakoś nie przekładam tego przykładu na całą populację bicyklistów.
Jednak wiele on wnosi do obrazu rowerorzystów pomykających różnymi szlakami
w Naszym Mieście :)
Robert Łubiński najlepiej wie, co nas kręci, a co nie:
I po akcji. Bremen został przywieziony na Klonowica, na ten sam tor bez
trakcji, z którego wczoraj był zabierany, po czym został wyciągnięty przez
Stara za pomocą liny na tor wzdłuż Klonowica.
Kolejny odcinek torów zaliczony :-) Latanie w Bremenie też :-)
Potem były małe problemy z
elektryką (działały tylko kierunkowskazy, dopiero potem, po ciemku, udało
się uruchomić oświetlenie wewnętrzne, a na końcu reflektor), ale ostatecznie
wszystko wróciło do normy i koło 21:45 wagon o własnych siłach wyruszył w
drogę powrotną z Klonowica na Pogodno.
... po czym na Bohaterów Warszawy zgasł reflektor, a na Wojska Polskiego
od pl. Sprzymierzonych do Skargi nie działały uliczne latarnie, więc
jechaliśmy po omacku - Konrad i Jacek wychylali się przez drzwi,
obserwując szlak :-)
Przy Lodogryfie zadzwoniliśmy po obstawę, ale jak widać było już
nadjeżdżający dźwig, reflektor się włączył...
| No tak ale z bulkami ceny reguluje rynek , podaz i popyt a w wojsku
| zasady sprzed 50 lat.
Tylko że jak się okaże że za ceną wynikającą z regulacji rynkowych bułek
wyprodukować się nie da to produkcja stanie i z braku bułek tragedii nie
będzie. Jak z podobnego powodu szlak trafi wojsko to będzie zupełnie co
innego. Akurat spraw kluczowych dla bezpieczeństwa kraju (wojsko, policja,
energetyka - więcej by się znalazło) nie może regulowac wyłącznie rynek.
czyli najlpiej tematu nie ruszac
| Skonczmy ta dyskusje bo od kiedy arguemntow zwolennikom twojej opcji
| brakuje to tylko bezsensowny atak na mnie.
Nie atak tylko wykazanie luk w wiedzy niezbędnej do wypowiadanie się na
tematy które poruszasz. Zresztą napastliwe wypowiedzi (typu "pijawki") to
twoje a nie moje.
Tzn , jakie braki , ze nie wiem jak to jest pracowac w wojsku sŁUŻYĆ?. Ale
wiem jak to jest pracowac do 65 roku zycia . Niewazne. Temat zakonczony jak
dla mnie.
| Zycze Ci zebys ty tez kiedys musial utrzymywac takich ludzi jak ty na
| garbie.
A ja ci NIE życzę żebyś kiedyś został w sytuacji kiedy będzie potrzebował
tych których jakoby "utrzymujesz na garbie" a ich nie będzie
Obawiam ze ich jakosc jest niezbyt wysoka. I nie rob z siebie bohatera bo ci
pierwsi uciekaja tylko mocni w gebie sa.
EOT.
| Jestes. Jezeli jest to odpowiedni pies i odpowiednio ulozony, to jestes.
Ale jako wlasciciel. Jako postronna osoba wogole nie masz pojecia co to
za pies biegnie w Twoja strone. Wlasciciel powinien zadbac o to, zeby
nie zdazalo sie nawet to, ze pies bedzie na Ciebie szarzowal! Zarowno w
zlych jak i w dobrych zamiarach...A moze bede mial 40 lat i bede krotkowidzem i nie widzacz czy pies sie
cieszy czy nie, dostane zawalu ze strachu przed swietnie ulozonym, ale
rozbawionym kaukazem np. ?
dokladnie... to ja moze opowiem zdarzenie ktorego bohaterem byl znajomy
(ciekawy jestem komentarzy :P)
Otorz, bodajze w Bieszadach, ow znajomy poszedl sobie na pare dni
pochodzic po gorach... i pewnego pieknego dnia szedljakims szlakiem...
rozwiazal mu sie but, ukleknal, zawiazuje... i widzi jak w jego kierunku
biegnie rottweiller (czy jak to sie pisze)... w dosc jasnych, niemilych,
zamiarach... znajomy nie wstawal tylko wyciagnal maczete i ustawil ja
pionowo przed soba (trzymajac obracz)... skutek - piesek sam sie na nia
nabil i rozpolowil glowe... a wlasciciele zamiasta oczywiscie w krzyk "ten
battona i noz...
Navy
"Wojciech Orlinski":
| Jeszcze żeby dać jakiś przykład z podobnej dziedziny:
| Powiedzmy, że wprowadzamy patenty do literatury. Duże wydawnictwa
| natychmiast zaczynają patentować różne rodzaje bohaterów literackich,
| sztuczki fabularne, zwroty akcji itp.
Ale przecież w ten sposób to można też "udowodnić" bezsens kodeksu
drogowego.
Pomiędzy sposobem tworzenia powieści i programu jest wyraźna analogia. W
obu wypadkach mamy ogromną ilość drobnych pomysłów, które się kumulują.
Efekt patentowania byłby podobny do przydzielania monopolu na poszczególne
zdania.
zdań.
Tak też się dzieje w oprogramowaniu - najprostszy program może naruszać
setki patentów o których autor nigdy nie słyszał. Byle sklep internetowy
narusza ich pewnie kilkadziesiąt. W tym momencie dolar od egzemplarza, o
którym wspominałeś całkowicie obdziera autora z jakiegokolwiek zarobku. I
w ten sposób hamuje przedsiębiorczość i rozwój.
Gdzie było to opowiadanie z patentowaniem słów? W Krokach w nieznane?
Rakietowych szlakach? Nie pamiętam...
Serio - to dzieł sztuki się nie patentuje.
Dzieł sztuki się nie patentuje. Ale schemat na kasowy film - właściwie
czemu nie? punkty zwrotne w 30 minucie, dowcipy co wyliczoną ilość czasu.
To już prawie jak algorytm.
rt
Ciesz się ze nie miaće ś "chociaż gazowca" bo dzi ś by ś miać problem, gdyż zwylke w takich sytuacjach bywa że z bohatera staćby ś sie sprawc ą, który agresywnie ingeruje w "koleże ąskie zabawy"... prawda jest taka że policji się nie kalkuluje rejestrowa Ś wszystkich zdarze ą gdyż poci ągaj ą one za sob ą żmudne procedury ( st ąd też wynika przerzucanie się komisariatu ze śmiechowa z tym na dworcowej )...
Z moich obserwacji wynika że np. Straż Miejska porusza się szlakami które s ą monitorowane przez ichni monitoring i w ćatwy sposób można przed przećożonymi z ratusza wykaza Ś prewencyjny charakter ich pracy... gdzie tu sens idei wykorzystania monitoringu w celu wyręczenia funkcjonariuszy !!! często widze wykorzystanie sćużbowego Fiata do transportu czćonków rodziny ( prywata!!).
Co do policji : to o ile ćatwiej jest zbiera Ś punkty np. wyćapuj ąc pieszych na czerwonym świetle, b ądz też pijanych rowerzystów. komendant miać nam zrobi Ś z Wejherowa Teksas a mamy biurokratyczn ą Bruksele..gdzie rz ądz ą statystyki, formularze, itp.
Prywatnie to jestem pećen podziwu i gratuluje Ci odwagi zwazaj ąc okoliczno ś Ś że byće ś ze swoimi bliskimi. Samemu nie raz zdarzaćo mi się zwróci Ś uwagę w podobnej sytuacji ale ostatnio coraz częsciej zastanawiam się czy nie lepiej ..." nie zauważa Ś takich incydentów i przechodzi Ś obok".
moj jeden dziadek jest ex partyzantem ak, kombatantem i strasznie sie "wozi" z tego powodu. jak raz mu policzylismy ile lat ma, to wyszlo ze mogl byc co najwyzej maskotka pulku.
brat mojej babci natomiast to dla mnie prawdziwy bohater. nie mam pojecia czy mial jakies medale, bo slowa o swoich przejsciach nie opowiadal, wszystkiego dowiadywalismy sie od babci. uciekl z domu w roku 39 majac 16 lat, sklamal na temat swojego wieku, trafil do armii i walczyl w kampanii wrzesniowej. po klesce dostal sie do francji potem do anglii a potem do dywizji gen. maczka. przeszedl z nia caly szlak. po wojnie wrocil tutaj mimo ze wiedzial co go czeka. komuchy zabraly dom, zaklad ktorego wlascicielem byl moj pradziadek, dziadek musial w nim pracowac i patrzec jak ich wlasne maszyny sa niszczone, rozkradane i wszystko idzie w ruine.
dziadek zmarl pare lat temu, ale bedziemy go pamietac i nastepne pokolenie tez o nim uslyszy, bo na to zasluzyl.
@ Szkodniku, szlak wolnościowy im. Świerczewskiego wyznakowany w 1955 r jak już nazwa wskazuje był szlakiem wolnościowym czyli wytyczonym po to aby lud pracujacy miast i wsi mógł czcić miejsca związane z walkami o wyzwolenie narodowe i społeczne i z bohaterami PRL. Jedną z ikon był niewątpliwie Świerczewski. Szlaki wolnościowe odróżniały się od innych oznakowaniem. Były czerwono-biało-czerwone. Z ciekawostek: bacówka na Jaworcu powtała w 1976 r. aby lud pracujący miast i wsi, a przede wszystkim młodzież mógł zwiedzając miejsce związane z generałem także zaglądnąc na Falową i masyw Połoniny Wetlińskiej. Został przemalowany na czarny w 1982 r. Dlaczego czarny? Gdyż wszystkie inne barwy były już wykorzystane przez znakarzy. Mają oni do dyspozycji kolory: czerwony-główne szlaki, niebieskie-długie szlaki, zielony szlaki średnie i dojściowe oraz żłty dojściowe=łączące poszczególne szlaki i miejsca parkingowe i noclegowe ze szlakami.
Nigdy, nie miał oznaczeń żółtych. Nie mógł mieć, bo na Przełęczy Orłowicza łączył się z szlakiem żółtym.
Zalązkiem szlaku wolnościowego był szlak namalowany w 1954 r. jako drugi w Bieszczadach. Łączył pierwotnie Jaworne z Jabłonkami.
Gdybyście mieli jakieś pytania to służę.
Polecam
"Bieszczady" Stanisława Kłosa i "Szlak im.gen. Karola Świerczewskiego w Bieszczadach" Zbigniewa Kreska

Grupa studentów wyrusza na kilka dni na wyspę w celu wykonania referatu na temat tamtejszej flory i fauny. Tam zatrzymują się u państwa King - młodego małżeństwa zafascynowanego kinem - szczególnie filmami grozy. Nieświadomie stają się aktorami horroru-reality show w reżyserii szalonych właścicieli wyspy. Małżeństwo czerpie swoje inspirację z przetartych szlaków gatunku, wzorując swoje morderstwa na takich filmach jak: "Hellreiser", "13 duchów" czy "Teksańska masakra...". Kto ze studentów nie stanie się bohaterem scenariusza masakrycznego slashera, jakie do tej pory oglądał w kinie, a dla kogo słowo "Cięcie!" będzie ostatnim jakie usłyszy?
* Musisz się zalogować aby zobaczyć linki *
Pominę już sam fakt, żę jak Kishi często wspomina Toriyama wywarł duży wpływ na jego styl, wiec pewne podobieństwa muszą się znaleźć. Jednak tak samo jak tu stwierdzono, żę Kisi wzorował się na DB Toriyamy, ja mogę stwoeridzić, zę Toriyama wzorował się na Fist of the Northern Star, czy innych podobnych tytułach,gdzie główny bohater umiał coś, co sprawiało, że stawał się potężny, ale zawsze miało to jakieś konsekencje.
Jest coś takiego jak "schemat"
Dokłądnie tak samo, jak istnieje reguła, zę główny bohater po pokonaniu jednego przeciwnika, musi spotkać kolejnego, który jest od niego silniejszy, by po teningu móc cudem go pokonać, tak samo główny bohater pręzej czy później musi poznać technikę, któej stosowanie zagraża jego zdrowiu.
Taki już urok tytułóww z kategorii Shonen, które jakby dobrze się przyjrzeć, w duzej mierze są tworzone wzdłuż pewnego określonego schematu. Przyzaję są wyjątki, ale większość idzie utartym już szlakiem.
A na zakończenie:
Shonen Ninja Kaze no Fujimaru.
Anime z lat 60 w którym głównymi postaciami są, Fujimaru, chłopak - Shinobi kontrolujący moce wiatru, oraz jego opiekun - samurai władający kataną o imieniu Sasuke.
Daje to trochę do myslenia, com?
EDIT:
Dodam jeszcze, że najlepiej opanowaną przez Fujimaru techniką jest technika "Powielenia" pozwaajaća mu stworzyć niezliczoną ilosć kopii samego siebie...
Czytamy książki, oglądamy filmy, gramy w gry cRPG. Nieraz spotykamy się z mądrymi radami, które autorzy wkładają w usta bohaterów. Co z tego mógłby wykorzystać początkujący poszukiwacz przygód, greenhorn, stawiający pierwsze kroki na szlaku...
O spotkaniu w podejrzanej knajpie...
"Znaj wszystkie wyjścia. Nigdy nie siadaj tyłem do drzwi. Obserwuj odbicia. Obserwuj cienie. Miej ręce wolne i broń w pogotowiu."
Znacie soś w tym stylu?
pozdrawiam cię Fofel i innych ,którzy czytają te piękne posty-opowiadania niczego sobie. Mimo tak młodego wieku masz już swoje przygody,swoje opowiadania .Jesteś już lepszy od niejednego z nasz, a zwłaszcza odemnie.Zdobyłes już szczyty ,czyli wybrałeś życie pod górę,po granii a póżniej już łatwiej wiadomo z górki życie i przygoda przed tobą "tak trzymać" powodzenia na szlaku
(zapomniałem się zalogować bedac pod wrażeniem twoich opowiadan są piekne . mysle że kiedyś poznam naszego bohatera na szlaku ,a jest wiele pozytywnych opini do spotkania na szlaku)
Bajka o dwóch turystach
JANEK: -Człowiek stoi nad przepaścią.Co się stanie jak zrobi o jeden
krok za dużo?
ŁUKASZ: - ?
JANEK: -Wróci do punktu wyjścia.
ŁUKASZ: -Ale to będzie martwy punkt.
JANEK: -A jeżeli na jego szczątkach wyrośnie szarotka?
ŁUKASZ: -Przyjdzie inny człowiek, zerwie szarotkę i to dalej
będzie martwy punkt.
JANEK: -Masz więc tego świadomość...
ŁUKASZ: - ?
JANEK: -...że jeżeli przekroczy się pewną granicę to już nie ma odwrotu...
ŁUKASZ: -Co Ty pie...sz?
Morał: Anioły upadły, powstały demony.
Janek dzięki za wsparcie.Jesteś jedynym pozytywnym bohaterem tego dramatu(śmiać się czy płakać?).Do zobaczenia na szlaku.
Dziękuję za uznanie. Napisałeś 4 maja, że jestem jedynym, który odpowiedział na Twój apel. Mamy 21 maja - nadal pozostaję jedynym. Czego to dowodzi? Albo tego, że już kompletnie nie wierzymy w to, że jakakolwiek inicjatywa obywatelska ma jakiekolwiek szanse.
Albo też, co byłoby straszniejsze, że tu, na forum górskim, wśród samych zdawołoby się miłośników Tatr wszyscy to mają w d****.
Trzymaj się.
Gdyby nie było „wczoraj”, nie byłoby dziś ani jutra…
Nie bardzo wiem, w którym temacie ten post może się znaleźć. Nie wiem też czy wogóle powinien tu zaistnieć, wszak to strona e-tatry a tematyka tej opowieści będzie nie tylko tatrzańska …
Zresztą…zawsze można sprzątnąć.:)
Pomysł Mariusza na temat: „stare foty” podsunął mi myśl na „foto – serial”.
Długi to będzie serial bo „trwający” prawie 40 lat.
Będzie to opowieść o rodzinie w „rodzinie”…turystycznej.
Winna to jestem moim najbliższym i tym wszystkim, którzy byli obok nas przez najpiękniejszy okres w życiu człowieka…

„Foto-opowieść” będzie się składała z kilku etapów a każdy z nich będzie troszkę inny, chociaż zawsze „bohaterami” będą dzieci na szlaku turystycznym i nie tylko…
W tamtym temacie napisałam, że wszystko zaczęło się od „butów”…ojca.
Wiele par już zmieniłam i…
„Dopóki tylko nogi będą nosić mnie
Dopóki z głębi duszy będzie płynął śpiew
Dopóki tylko góry i jeziora będą witać nas
To zawsze na wędrówkę, zawsze znajdę czas…”
Dzisiaj ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu ujrzałamw księgarni nową część "Jeżycjady". Czy ktoś już czytał? Jakie recenzje?
A tak, premiera "Żaby" miała miejsce jakoś tuż przed Świętami. Niestety nie czytałam, własciwie przestałam czytac Jeżycjade dobre kilka lat tamu, choc kiedys uwielbiałam, zwłaszcza że jestem z Poznania możę powinnam wrócić.
A wczoraj przeczytałam w gazecie, że władze Poznania planują utworzyć szlak turystyczny oparty na losach bohaterów Jeżycjady, łącznie z wyremontowaniem kamienicy, w której (oczywiście tylko w książkach) mieszka rodzina Borejków
Tenebro, Jeżycjada to seria książek Małgorzaty Musierowcz, której bohaterowie mieszkają w jednej z dzielnic Poznania - na Jeżycach (stąd nazwa). Generalnie, każda z książek dotyczy kogo innego, ale wątki się przenikają. A bohaterowie z każdą kolejną książką są oczywiście coraz starsi
------------------------------------------------------------
Data premiery: 2007-09-10 (Świat)
Reżyseria: John Sayles
Scenariusz: John Sayles
Zdjęcia: Dick Pope
Muzyka: Mason Daring
Akcja filmu rozgrywa się w 1950 roku. Bohaterem historii przedstawionej w "Honeydripper" jest właściciel podrzędnego klubu, w którym króluje blues przecierający szlaki rock'n'rollowi.
Danny Glover
Lisa Gay Hamilton
Yaya DaCosta
Charles S. Dutton
Vondie Curtis-Hall
------------------------------------------------------------
A propos tego smoka..
Czasem jest tak, że gracz powinien tylko myśleć, że ma potencjał, przy czym MG będzie tego typu akcje bardzo subtelnie uniemożliwiał. Dlatego właśnie nie należy trzymać się zbyt mocno zasad podręcznika i czasem je po prostu naginać na potrzeby sesji. Wiele zależy od misia gry, naprawdę trzeba być bardzo dalekowzrocznym jeśli dajemy zbyt wiele PD, lub jakieś bonusy, bo to z czasem obróci się przeciwko nam:)
Co do DnD - być może jestem subiektywny ale nigdy nie pałałem do tego systemu zbytnią miłością.
[cytat]...że świat mroku trzeba prowadzić storytellingowo i mrocznie.[/cytat]
No wiesz, czasem się po prostu nie da:) A poza tym wszystko zależy tylko od inwencji mg, system to tylko szlak, który pozwala nam poprowadzić bohaterów do upragnionego celu lub zguby. Jeśli ktoś nie posiada wyobraźni, żaden system mu w tym nie pomoże i basta. Tak naprawdę to każdy mg prowadzi inny sys, czasem trochę podobny do innych, Każda koncepcja świata danego MG wydaje się mu właściwa i słuszna, bo jest JEGO - indywidualnia, unikalna na swój sposób(choć niektórzy popadają często w stereotypy i nieoryginalne tendecje).
A magowi...gratuluję:)
--
.:Lord de Seis:.
[i]malum est in necessitate vivere, sed in necessitate vivere necessitas nulla est[/i] - źle jest żyć w okowach konieczności, żadna jednak konieczność nie zmusza nas do życia.
_________
ramael.prv.pl - zaprashamm:>
[cytat]Spokojnie Black, wdech i wydech.
Niech nam przetrą szlak. Wystawią swoją ligę, czy zrobią co chcą. My poczekamy w cieniu i poobserwujemy, może nawet weźmiemy udział. Zobaczymy ich błędy i stworzymy własny system areny do fantasy. Wtedy wkroczymy lepsi, silniejszy i mocniej kopiący tyłki. Grunt to umieć obrócić przeciwności na własną korzyść.
Cierpliwości przyjacielu, cierpliwości.[/cytat]
taak. będziecie czaić sie w mroku, obserwując nasze błędy. Każde złe posunięcie skrzętnie zanotujecie, przetestujecie na nas każdy niepewny pomysł. I w końcu wkroczycie, w swoich lśniących zbrojach, na piekny rumakach, otoczeni aurą magii.
A my was powitamy. Ogniem CKM'ów, deszczem granatów... Dobrze okopani, ze wsparciem artylerii, hurtowo odsyłając waszych nieskazitelnych bohaterów w niebyt. Bez pieśni na ustach rozsiewać będziemy ołowianą śmierć. Bo w naszych sercach nie ma strachu. Nie znajdziecie tam też fanatyzmu, czy ideologii. Będzie tylko ogromna chęć przetrwania. I godność.
a tak na poważnie, chętnie zgłoszę się do walk. Po to, by wyrać, oczywiście.
btw poziom: hmm... 200 gambli? Tolerujesz wszczepy i implanty?
Wiedźmin: Krwawy Szlak to platformowa gra 2D, w której użytkownicy wcielają się w Geralta, obiecującego adepta szkoły wiedźmińskiej. Fabuła nawiązuje do prozy Andrzeja Sapkowskiego, a akcja rozpoczyna się w momencie ukończenia przez głównego bohatera treningu wiedźmińskiego. Na drodze Geralta staną liczne potwory, które bohater będzie musiał pokonać za pomocą miecza i sprytu. Ważną rolę odegrają wybory dokonywane przez gracza, gdyż to właśnie one zadecydują o wyniku zmagań. Złe decyzje sprawią zaś, że Geralt poniesie druzgocącą porażkę.
Rozdzielczość:
128x160
176x220
240x320
http://www.4shared.com/file/40857732/acb89d41/WiedzminJava.html
Wydawalo mi sie ze bedzie to horrorek na miare pierwszej czesci, ktora dosc mi sie podobala, jednak zawiodlem sie, bo ani to smieszne nie bylo ani straszne. Wlasciwie miejscami denerwujace (bardzo mnie denerwowal glowny bohater-chlopaczek np w scenie gdzie zaczecal "turystow" to wycieczki "strasznym szlakiem", zreszta klienci tez nie byli zbytnio rozgarnieci)
Podobaly mi sie wlasciwie tylko 2 krotkie scenki - z kosiarka i brzuchem
Film - strata czasu.
Ja rowniez do konca nie rozumiem poniektorych krytykujacych ten film. na pewno nudny nie jest. Nie wyznacza nowych szlakow, ale to nie jestpowod, zeby go zaraz skreslac. Ma wady, czasem zachowanie bohaterow wydaje sie nieogiczne, ale ne rzuca sie to znacznie w oczy. Ostatnia scean wskrzeszenia mutanta jest kiczowata zgadzam sie, ale poza tym ten film jest przyzwoitym przedstawicielem danego gatunku.
Jedunka to już klasyk (przynajmniej jeśli chodzi o slashery). Oglądałem ją ze 20 lat temu i zrobiła na mnie tak piorunujące wrażenię, ze długo jeszcze bałem sie zasypiać na piętrowym łóżku
Niedawno TVP2 uraczyła nas ponownie tym filmem i przyznam, że biorąc pod uwagę dystans czasowy, oraz moje "obycie" w świecie grozy, to raziła mnie tylko naiwnośc bohaterów w sytuacji zagrożenia( człowiek sie troche naoglądał przez te lata Poza tym film zasługuje na uznanie. Wpisał sie w pejzaż kina grozy i wytyczył kilka nowych szlaków (które w latach późniejszych zostały wyekspolatowane niemalże do cna)
Imperator nie był Bogiem racja więc był Herosem. Jedynym człowiekiem w którego pomysły mogły "uratować " ludzkość.... Jedynym człowiekiem który się nie zawahał którego twórczość pogrążyła nas (w sensie ich) w jeszcze większym bagnie (nie było by CSM gdyby nie jego pierwsi Sm). A może on był wysłannikiem jakiegoś innego boga któremu się sprzeciwił i sam zaczął się czcić. Bo widzicie Boga nie można zabić. Jedynym sposobem na unieszkodliwienie nich jest zaprzestania czczenia ich, ich konanie jest zapominaniem o nich przez wyznawców...
Więc nawet jeśli Impek zdechnie jeśli padnie bateryjka w złotym tronie to ludzkość przetrwa dopóty dopóki będą go czcić.... Dopóty dopóki będą mieli na czym oprzeć swą wiarę.
Eldarów szlak trafił prawda ale eldarowie są ofiarami samych siebie swojem natury (podobnie jak orkowie). Poza tym ludność cywilna nie widzi Imperatora pewnie niektórzy nie mają w ogóle wyobrażenia jak on wygląda. Błądzą po omacku kierując się za jego głosem. Imperator jako postać znaczy tyle co nic ale jako obiekt kultu jest opoką ludzkości. Można powiedzieć że jest samozwańczym bogiem ludzkości.
Impek nie był Bogiem był Herosem Bohaterem ludzkości a to ludzkość w swych przekonaniach że jest najsilniejszy najpiękniejszy najmądrzejszy i bla bla bla itp. itd. ustawiła go jako Boga (dał im palec a oni całe ciało wzieli )
P.s. Ludzie są jak uparte mrówki choćbyś je deptał to i tak odbudują swe gniazdo
Byłem, widziałem i... jestem zawiedziony Nie zaszkodziło mi absolutnie to, że go obejrzałem, ale fakt faktem, iż czuję wielki niedosyt...
Po pierwsze: film wydał mi się bezbarwny. Rzeczywiście odnosiłem wrażenie, iż główni bohaterowie, rozwiązując kolejne zagadki, czynili to w taki sposób, jakby był to dla nich chleb powszedni... Po drugie: zarówno Tom Hanks (prof. Robert Langdon), jak i Audrey Tautou (Sophie Neveu) nie wywarli na mnie przekonującego wrażenia (u tej drugiej w szczególności mimo wszystko denerwował mnie jej francuski akcent, kiedy mówiła po angielsku... ). Za to świetnie zagrali Ian McKellen (sir Leigh Teabing) oraz Paul Bettany (Silas).
Zakończenie rzeczywiście jest przednie
W końcu i ja widziałam ten film. Książkę czytałam z rok czy półtora roku temu, więc to było takie odświeżanie pamięci .
Fakt. Tesh momentami odnosiłam wrażenie, że Robert i Sophie wiedzą, co ich dalej spotka, a zagadki były dla nich banalne. Całe szczęście, że tylko parę razy takie coś odczułam. Co do Tautou - Jej akcent nie wkurzał mnie. Zresztą, bohaterka książkowa była Francuzką, więc... . Co do gry aktorskiej - podobała mi się rola Silasa oraz francuskiego dedektywa (Fuche? czy jakoś tak ). Hanks mógł się bardziej postarać, ale źle tesh nie wypadł. A co do zakończenia. Takie jak w książce. Nie zaskoczyło mnie jakoś specjalnie .
Ogólnie co mogę napisać? Że znowu nabrałam ochoty wybrania się do Paryża i Londynu i przejścia szlakiem bohaterów .
Dodatek znam. Oceniam go średnio - nie za wiele nowych informacji, a w podręczniku głównym można zrobić sobie zakładki.
Mam jedno duże ale do przygody: całość rozpoczyna się w karczmie "Pod dumnym kogutem", która leży na środku szlaku wiodącego z północy na południe. Skąd wzięli się w niej bohaterowie? Wg. wprowadzenia spadli z nieba, bo nie przybyli z południa czy z północy. W pierwszym przypadku raczej wiedzieliby o spalonym domu mytnika i przy okazji byłoby im nie po drodze do Starej Leśnej Drogi. W drugim zahaczyliby o Gersdorf, a wtedy może by usłyszeli o chłopie, który "nie wraca ranki i wieczory", nie daje znaku życia a jego żona się niepokoi i wtedy więzień proszący o pomoc byłby mniej naiwny i wymuszony.

ReŻyseria: Konrad Nałęcki
Obsada: Roman Wilhelmi, Janusz Gajos, Franciszek Pieczka, Włodzimierz Press, Wiesław Gołas, Pola Raksa, Małgorzata Niemirska, Witold Pyrkosz
Serial telewizyjny bijący wszelkie rekordy popularności wśród kilku pokoleń widzów. Przedstawia wojenne losy dzielnej załogi czołgu Rudy i psa Szarika. Sformowana daleko od okupowanej Polski załoga czterech pancernych przemierza szlak bojowy prowadzący aŻ do Berlina. Bohaterowie wiodą codzienne Życie Żołnierzy, pełne niebezpieczeństw, czasem humorystycznych sytuacji, co cementuje ich przyjaźń. Jako zwycięzcy wracają do Polski, uroczyście witani w stolicy ?ląska - Katowicach. Wkrótce świętują zaręczyny trzech par. Wojenna historia czterech przyjaciół, harmonijnie godząc odwieczny kontrast między romantyzmem a codziennością, nadaje zwyczajności Żołnierskiego trudu walor niezwykłości - dlatego stała się bestselerem pięćdziesięciolecia.
1. Załoga Kod:
2. Radość i gorycz Kod:
3. Gdzie my – tam granica Kod:
4. Psi pazur Kod:
5. "Rudy", miód i krzyŻe Kod:
6. Most Kod:
7. Rozstajne drogi
Kod:
8. Brzeg morza
Kod:
9. Zamiana
Kod:
10. Kwadrans po nieparzystej
Kod:
odcinek 11 - Wojenny siew
rok produkcji: 1969.
czas projekcji: 1:00:00.
"waga": 345 Mb
CODE
Odcinek 12 - Fort Olgierd
rok produkcji: 1969.
"waga": 449 Mb
CODE
Lui świetny filmik,ukazuje większą część przeszłości rajdów gdzie Fiat i Lancia formowały szlaki tylko niektórzy o tym nie wiedzą lub poprostu nie chcą przyjąć do wiadomości.
Swoją drogą w tamtych czasach kierowcy rajdowi to byli bohaterowie,faceci z jajami,którzy musieli opanowywać potwory bez ułatwień elektronicznych itp.
A czy to ważne? Każda epoka ma swoich bohaterów, a każda następna stara się deprecjonować wartość bohaterów poprzedniej. Ot, norma
Ważne w imię prawdy i uczciwości. Przynajmniej jak tak mam. Świerczewski żadnym bohaterem nie był. Wielkim dowódcą też. Niczego deprecjonować nie trzeba. Jego legenda została stworzona naprędce na użytek ówczesnej propagandy. Nie chce więcej pisać na ten temat, bo to nie miejsce na historyczne rozważania. Ale proszę nie pisz, że to nieważne.
Eryku z tymi procentami - wygubił skurczybyk najpierw swoją jednostkę w 1941r. Potem pod Budziszynem, już jako "pop" czyli pełniący obowiązki Polaka, fatalnym dowodzeniem II Armią doprowadził do największej klęski na szlaku bojowym tzw. ludowego Wojska Polskiego. Wiem coś na ten temat, bo rozmawiałem z uczestnikami tamtych walk. To była jatka. Kulom się nie kłaniał, bo był notorycznie pijany - był alkoholikiem. Pod Jabłonkami jednak przyszła kryska na Matyska. Okoliczności jego śmierci do dziś budzą wątpliwości. Jak głosi anegdota ostatnie słowa Waltera brzmiały : "towariszczi nie strielajtie".
Przepraszam za offtopa.
Drogi Foo, wiesz jak cholernie trudno ocenia mi się Twoje teksty? Od Twojego pierwszego opowiadania na forum zrobiłeś niesamowite postępy (wciąż czekam aż wkleisz dalsze losy bohatera "ducha zemsty", jeśli są takowe). Jak zwykle czytało mi się płynnie, może poza pierwszym akapitem, który mnie trochę zmęczył. Styl jak zawsze na najwyższym poziomie, nie dziwota w końcu masz tytuł "Natchnionego". Lecz pomysł jak dla mnie trochę hmm...powiedzmy, że wstąpiłeś na przetarty szlak. Sądziłem, że końcówka Cię uratuje. Niestety tak się nie stało. Opowiadanie nie jest beznadziejne ani żałosne tylko traktuje o czymś znanym (ja się już spotkałem z podobnym op. parę miesięcy temu lecz tamto było naprawdę żałosne i trochę inaczej potoczyły się losy bohatera bo tam robili mu przeróżne badania). Podoba mi się jednak Twoja pomysłowość, a koc najbardziej.
Pomysł: 3+
Schematyczność: 3+
Styl: 4+
Błędy: 4-
Ocena ogólna: 4
Jestem na tak.
Przejrzałam tematy w Czytelni a o Geralcie...Nic. Czas to zmienić.
Jak lubię fantastykę, jak lubię czytać o przygodach i tajemnicach...Naczytałam się już dużo, ale Sapkowski powalił mnie na kolana. Niemal jak Tolkien. Odrywasz na chwilę wzrok od książki, za oknem szary blok. Co to jest? Gdzie zapodziały się leśne szlaki i niebespieczne stwory?
Moim zdaniem "Wiedżmin" to jedna z naj, naj najlepszych powieści fantasy. Bohaterowie - kolorowi. Akcja - nieprzywidywalna. świetna narracja i szczypta złośliwego humoru.
Co kto o tym myśli, proszę pisać!
MAX KIDS UCZY 1/2009
W numerze 1/2009 znajdziesz:
3 Pełne wersje wspaniałych gier
PEŁNE WERSJE:
1. Skrzaty
2. ABC Literki
3. Niemiecki dla dzieci
Witaj w przepięknym świecie magii zwanym Dreamland.
Każda kraina posiada interesujące miejsca, a Dreamland posiada ich wiele. Natura wyróżnia je spośród innych zwykłych światów. Nasi bohaterowie lubią
przypominać sobie życie podróżnika! To wielka przyjemność oddychać rześkim wiatrem i uwalniać krainy od ich wrogów! Jest to prawdziwa przygoda dla tych którzy kochają piękno i lubią podróżować! Wybierz swoje przeznaczenie! Wsłuchaj się w swoje serce , a najpiękniejsze sekrety zostaną Ci dane.
Dowiesz się dlaczego Thorwald i Frederik kochają te miejsca tak bardzo!
Oto krainy jakie odwiedzisz:
Śnieżne wzgórza
Zima
Mroczne ruiny
Srebrny szlak
Leśne jeziora
Lodowe rzeki
Nie spóźnij się - chwała nie będzie czekać!
I niech muzyka towarzyszy Ci w drodze!
12 nowych utworów skomponowanych przez bardów.
Mocne strony gry
Przygody w świecie pełnym magii 10 nowych ścieżek dźwiękowych Bogata, przepiękna grafika! 6 nowych epizodów z czymś nowym na każdym z nich Walka z nowymi jeszcze potężniejszymi potworami i kreaturami Nowe wyposażenie oraz broń Gra w Jednorękiego Bandytę Zapis/Odczyt twoich gier Możliwość wysłania wyników gry do bazy Internetowej Możliwość gry z opcją rodzicielską bez przemocy
Cena: 7,90 zł
Gry:
- Army Racer
- D-Day
- Fire Captain
- Medieval Lords
- Pop Life
- Siege of Avalon
- Vietnam War: Szlak Bohaterów
- Xpand Rally
Każda po 19,90
Ja tam ma dziwne wrażenie, że Grimmjow się "nawróci". Od początku jest on bardzo często pokazywany, znamy go chyba najlepiej z całej Espady. I nacisk cały czas jest tutaj kładziony na jego chęć walki z Ichigo. No ale rudzielec go pokonał. Potem przyszedł Nnoitora i chciał go dobić - Ichigo go uratował.
Załóżmy, że Aizen zdobędzie klucz do tego wymiaru króla, czy co tam on chce zdobyć... A sądzę, że tak się właśnie stanie - dzięki temu będzie dodatkowych kilkadziesiąt odcinków/chapterów. Wtedy ciężko będzie go powstrzymać i sądzę, że naszym bohaterom pomoże nie tylko Nel, nie tylko Vizardzi, ale również niektórzy z Arrancarów, chociażby ten typek co z nim walczył Sado - zostanie on teraz uleczony.
Powiecie pewnie - nie, Grimmjow jest inny, on zawsze jest zły. To ja na to tak - czy w Dragon Ballu spodziewaliście się, że Piccolo się "nawróci"? Nie. A jednak tak się stało. I wtedy pojawił się iście czarny charakter, zimny i bezwzględny, czyste zło - Vegeta. W tym momencie na 100% nikt się nie spodziewał jego "nawrócenia"... a jednak. Tym szlakiem może podążyć teraz Grimmjow.
Ponad to - on już walczył z Ulqiorrą, już miał na pieńku z Aizenem... Widać, że się cały czas sprzeciwiał pozostałym. Dlatego sądzę, że jeżeli ktoś tu ma się "nawrócić", to właśnie on.
Ave!
Z mojego doświadczenia jest mi bardzo trudno wyobrazić sobie taką w 100% współpracującą drużynę. Nawet jeśli w celach postaci nie następują sprzeczności, to przecież życie na szlaku bywa "konfliktowe". Nie pamiętam kampanii, by nie pojawił się jakiś konflikt w drużynie. Poza tym są jeszcze różne przykładowe sytuacje, których tylko część wymienił William.
Dodatkowo taka wspólna wiedza jest dla mnie sporym zaczynem tego, by drużyna stała się jednoosobowym bohaterem. Przestaje być zbiorem indywidualnych postaci, a zaczyna być ciałem zbiorowym, którego właściwie mógłby prowadzić jeden Gracz.
Pozdrawiam
Naprawdę powstrzymywałam się, żeby nie odezwać się w tym temacie, ale nie dałam rady...
Szlak mnie trafia jak czytam co poniektóre bezsensowne posty na tym forum, zwłaszcza napisane przez "bohatera" tego tematu... normalne życie na tym forum zamiera (o ile kiedykolwiek było) i codziennością staje się pisanie pierdoł o dupie marynie co w takim natężeniu w jakim występuje z pewnością nie jest już nawet choć troche zabawne...
Rzędzian nie wiem czy naprawdę jesteś takim pajacem czy tylko lubisz go z siebie robić... jedno co że wychodzi ci to zajebiście dobrze ale przez to na tym forum nikt nie liczy się z twoim zdaniem i ogólnie jesteś pośmiewiskiem (takie moje zdanie) i jeśli podoba ci się tak jak jest to życze powodzenia. Jak już ktoś wcześniej napisał najezdzasz na nana chociaż zapewne nic o nim nie wiesz i osobiście go nie znasz, ale powstrzymam się w tej kwestii od komentarza.
Ponad to robisz z siebie bóg wie kogo, kozaczysz tanimi tekstami i chyba próbujesz być przez to zabawnym... rozumiem można porobić z siebie idotę (sama czasem tak mam) ale znajmy umiar!!
Momentami mam zamiar "wycofać" się z tego forum ale narazie jeszcze troche pobędę...
co do przeprosin to nie rzucaj słów na wiatr tylko pokaz ze mozesz być inny- normalny
P.S. Się rozpisałam bo się zdenerwowałam
Pozdro
Andrzej
PS. Mówię tylko, że zamiast Achillesa powinien być Odys,
przeciez autor nie opisuje tu historii bohatera spod troji opartej na legendzie.
jesli chodzi o logike w poezji to gdyby bylo tak jak ty ja chcesz widziec, nalezaloby pozbawic poezje na poczatku wszystkich metafor bo zadna metafora nie ma nic wspolnego z logika, cala poezja jest nielogiczna dlatego jest poezja a nie wzorem matematycznym. trudno ja zdefiniowac, ty tego nie pojmujesz, dlatego ciagle grzebiesz w otwartosci erekcjato aby go zamknac w kajdanach
erekcjato pierdoli takich wszystkich teoretykow matematykow, logikow i innych porzadkowych z ograniczonymi punktem widzenia konskimi klapkami uszytymi nicmi za nauk scislych. zachowujesz sie, tak jakbys wygrzebal konia trojanskiego a na nim achillesa, nie wspomne juz o twoich wedrowkach szlakami odyseusza, gdyby autor wsttawil w tym utworze ciebie jako kochanka achillesa to tez nie mialbys prawa wymagac logiki bo ona jest tu na chuj komu porzebna.
Leszczyńscy?
Dziadek po stronie ojca... Cóż, komunista, oficer polityczny w Armii Czerwonej, potem w Wojsku Polskim, przeszedł szlak od Lenino do Berlina, przeżył głód Leningradu. Po wojnie prawię minister transportu, a potem zastępca ambasadora w Bułgarii- w sumie, z nim się staram nie utożsamiać, choleryk straszny i zaprzeczenie moich osobistych ideałów
Babcia od strony ojca- działaczka AK i Szarych Szeregów z rodziny wywodzącej się od oficera napoleońskiego o tradycjach mocno patriotycznych, jej ojca, pułkownika, Legionistę, uratowali od sowieckiej niewoli (i Katynia najpewniej) jego właśni żołnierze (przemocą go ogolili i ubrali w mundur szeregowca, dlatego trafił do niemieckiego obozu).
No, ale generalnie rodzina mocno związana z historią Polski i jej ciemnymi kartami- Targowiczanie, zdrajcy za Karola Gustawa, pojechali robić interesy na zesłańcach syberyjskich... No, ale i wojewodowie, i bohaterowie
Mam za sobą lekturę dwóch kolejnych książek, Wszystkie boże dzieci tańczą (recenzja pojawiła się na blogu ) oraz Po zmierzchu
Bardzo lubię sięgać po książki tego pisarza, głównie ze względu na to, że wiem czego mogę się po nim spodziewać. Jakoś zawsze tak jest, że sięgnięcie po którąś z jego książek traktuję jak taki pewien odpoczynek, wytchnienie. Biorę do ręki i oczekuję przyjemnej lektury, jak do tej pory inna sytuacja nie miała miejsca. Ale przyszła mi do głowy myśl, że ktoś może to potraktować jako zarzut dla tego autora. W końcu cały czas pisze w ten sam sposób, nie próbuje niczego nowego, ale idzie utartym szlakiem. Często stawia się taki zarzut pisarzom, że wydają kalki swoich poprzednich książek, pisząc dokładnie takie książki jakie się od nich oczekuję. Czy kolejne książki Murakamiego to kalki, można użyć takiego sformułowania?
Doszłam też do wniosku, że główną siłą w książkach Murakamiego są dialogi prowadzone przez bohaterów. Wszystko przez fakt, że są takie... zwykłe. Zupełnie jak oni sami. Takie dialogi równie dobrze każdy mógłby przeprowadzić w swoim codziennym dniu, miałyby taką samą postać. Chodzi mi o to, że sformułowania nie są wyszukane jak czasami się to zdarza. Dobrze się to czyta, ale nikt by takich nie użył w normalnej rozmowie. A te u Murakamiego są takie na wskroś zwyczajne.
To jest wjazd do stacji Głuszyca od strony Wałbrzycha.
Przyznaję Tobie rację !
Tak to jest Głuszyca, zmylił mnie ten podpis pod zdjęciem.
Gdzie ja mam oczy :) Przecież widoczny jest wskaźnik W11 odnoszący się do
tarczy Jedliny. A i w oddali widać łuk idący na prawo.
Tak, tak, to jest na pewno wjazd do Głuszycy.
Ten semafor 5-komorowy jets unieważniony pewnie dlatego, że przejscie z
jednotorówki na dwutorówkę zrobiono najmiejszym możliwym kosztem, tzn. nie
robiono żadnych zmian w uzaleznieniach i przebiegach stacyjnych w
urzadzeniach
SRK.
No czyli zaraz po zamknięciu toru nr 2, zrobiono prowizorkę z wjazdowym
dwukomorowym, jednakże w ramach "małej przebudowy" stacji Głuszyca, usunięto
tą "Głupotę na PKP" :)
Kurde, mówi się, że to co unieważnione, to tylko na wycinkę się nadaje, a
jednak sprawa Głuszycy pokazała, że PLK potrafi wszystko ;)
Dziś ten unieważniony semafor pięciokomorowy działa sobie w najlepsze, a ten
dwukomorowy został wycięty ... ale nadal jest używany (o tym poniżej) :P
A więc dochodzimy do ciekawego wniosku, już 27 września 2001 tor nr 2 na
Głuszyca - Jedlina został wyłączony z ruchu.
I tu by się wszystko zgadzało:
Dodatek nr 3 do Słuzbowego RJ z dnia 10 czerwca 2001 mówi nam, że (cytat):
"Ponadto uwzględniono zamknięcie dla potrzeb techniczno - ruchowych
stacji Jedlina Zdrój wraz z torem nr 2 szlaku Jedlina Zdrój -
Głuszyca, których zamknięcie zarządzone będzie telegraficznie."
A więc ten telegram o zamknięciu przyszedł pomiędzy 10.06 a 27.09. 2001 r.
A to oznacza jedno: stację Jedlina zamknięto już w 2001 roku :/
W poprzednich Twoich postach wymieniasz rok 2002 ... ale rozumiem,
Jedyne co zrobiono, to zamontowano semafory wyjazdowe ze stacji z torów
niewłaściwych, tzn. w kierunku wałbrzycha z toru stacyjnego nr 2 ,w
kierunku
klodzka z toru stacyjnego nr 1. Jednak nie znam powodu po co to zrobiono.
Ja też na tą chwilę nie znam przyczyny, ale wiem jedno, ten dwukomorowy,
bohater wspomnianego zdjęcia, nadal działa ... i to w Głuszycy, choć juz nie
stoi w swoim miejscu :)
Tak, tak, proponuję się przypatrzeć wspomnianemu przez Ciebie wyjazdowemu z
toru nr 2 na Wałbrzych ... to jest "dwukomorowiec" ... to ten sam semofor co
był kiedyś wjazdowym ... hehe, PLK robi jak zawsze wszystko najniższym
kosztem :)
Pozdrawiam
Grzesiek Węglarz
witam,
Znowu bedzie pewnie dlugo, ale przede wszystkim chce zaznaczyc, ze
chodzi mi o _przepisy_, a nie praktyke.. Wszak nie od dzisiaj wiadomo,
ze jak teoria mija sie z rzeczywistoscia, tym gorzej dla
rzeczywistosci...
A wiec problem wyglada tak - co przepisy mowia nt. priorytetow
wysylania/odprawiania, czy jak to zwal, pociagow przy opoznieniach?
Jakis prosty przyklad: na stacyjke wezlowa X - mala, ale w miare
wezlowa - przybedzie ekspres z kierunku A oraz osobowy z kierunku B -
oba pojada w kierunek C. Osobowy przyjezdza i zgodnie z rozkladem ma
poczekac na ekspres, ktory jednak dostaje dileja. Co w takiej sytuacji
mozna zrobic? Wszystkim (naszym bohaterom wyimaginowanej historyjki)
wiadomo, ze opoznienie ekspresu bedzie tak wielkie, ze osobowy zdazy
dojechac do stacji Y (w kierunku C) i np. tam poczekac na ekspres, aby
go przepuscic - czy wyslanie tego osobowego do Y jest w/g przepisow
dopuszczalne? Czy moze _musi_ on koniecznie poczekac na ten ekspres na
X?
Inny przyklad: na stacyjke X przyjedzie mala kupa pociagow. Bedzie to
ekspres "strzala", pospieszny "orzel" oraz osobowy "slimak". Uklad
jest taki, ze najpierw przyjezdza "strzala" (i po minucie odjezdza),
po 5 minutach "orzel" (po minucie odjazd) i po 5 minutach "slimak"
(odjazd po dwoch minutach).
Poniewaz X jest stacyjka wezlowa wielokierunkowa, wiec wszystkie trzy
pociagi przyjada z roznych kierunkow, ale odjada w jednym. Pech sie
stal taki, ze w jednej chwili wszystko sie zwala na perony (zakladamy,
ze nie ma problemow z jednoczesnym wjazdem tych trzech skladow na
sasiednie perony). Jaka powinna byc kolejnosc odprawy - przy zalozeniu
ze do najblizeszj stacji Y zaden sie nie zatrzyma, a na Y one sie
rozjada w trzech innych kierunkach (czyli kolejnosc odprawy pierwszego
osobowego nie pociagnie wiekszych opoznien innych na szlaku z racji
zatrzyman osobowega na przystankach). Jescio raz - jaka kolejnosc
odprawy? Czy nalezy tak odprawiac, ze pociag nieopozniony (niech to
bedzie "slimak") ma wyjechac pierwszy - coby on nie dostal opoznienia?
A moze wysylamy priorytetowo- najpierw Ex, potem pospiech i na koncu
osobowka? A moze wedle przyjazdu - odjazd? A moze jeszcze inny sposob,
o ktorym sie filozofom nie snilo?
Na razie tylko te dwa charakterystyczne przyklady mi powpadaly do
lba.... ktus ma odpowiednie na to przepisy?
-------------------------------------------
Jaroslaw Dominik Stawarz
http://panda.bg.univ.gda.pl/~jareks/pekape
-------------------------------------------
autor: Wojciech Orlinski
| Poza tym mam dwa imaci (jeden 5 lat drugi poltorej roku) i nigdy nie
| mialem z nimi problemow wiec absolutnie nikogo nie oklamalem.HINT: Twój oponent z kolei podłożył się, zarzucając Ci kłamstwo a nie po
prostu pisanie nieprawdy. O ile niestety na to drugie ma bezdyskusyjny
dowód - musi jednak udowodnić, że robiłeś to świadomie, żeby mógł mówić
o kłamstwie. Możesz mu się odwinąć z tej mańki ;-)
Kurczę, to zaczyna przypominać Klasyczny Film z Mordobiciem. Najpierw na
scenie pojawia się adept (a właściwie przyszły adept), któremu ostre manto
spuszczają lokalni BadBojsi. Oczywiście widownia ryczy z zachwytem, modulo
jednostki, Które Mają Opory. Jednostki zostają delikatnie spacyfikowane,
acz bohater miło zapamięta tych, którzy nie przyłączyli się do flekowania.
Na razie jednak cokolwiek sponiewieranego bohatera wyciąga z okolicznych
krzaków Nieznany Mistrz, od lat krążący po okolicy. Mistrz czyni naszego
bohatera adeptem i zaczyna intensywny trenig. Pomaga mu odnaleźć swój
wewnętrzny głos, uczy wytrzymałości i uwagi. Pod koniec treningu Adept
potrafi złapać muchę pałeczkami do ryżu, uchylić się przed nisko lęcącym
kwantyfikatorem czy finezyjne przywalić po nerach ciężką aluzją. Mistrz
przekazał mu też kilka najściślej strzeżonych sekretów szlachetnej sztuki
walki: kiedy i jak włożyc podkowę do rękawicy, jak przyłożyć w ciemię
butelką i w którym momencie walki opuścić lokal szlakiem pod stolikami,
za barem, przez kuchnię i tylne wyjście.
Co dalej z naszym bohaterem? Czy pomści się na BadBojsach? Czy wspólnie
z Mistrzem utworzą nowy MacDesant? A może czeka go jeszcze spotkanie z
piękną nieznajomą? I jak zareaguje, gdy odkryje, że nieznajoma ma na swym
iBooku zainstalowanego linuksa?
No po prostu nie mogę sie doczekać :)
PNNMSP,
Nie bylo
mowy o ekscesach Lagi
Ligi
Republikanskiej ale wszyscy politycy maja bardzo
krótka pamiec i udaja oburzonych gdy chuliganskie wybryki dotycza ich
samych.
Zwłaszcza towarzysze Ikonowicz i Miller ;-)
Poza tym mysle, ze Kaminski to idiota
Ja wolę stosować inne metody wyznaczania IQ
(może takie ;-) idiota to ten dla którego Che Guevarra to guru
tylko dlatego ze robil porzadek mordujac burżujów i kułaków na Kubie
czy w Boliwii)
dla którego Pinoczet moze byc guru
tylko dlatego ze robil porzadek mordujac komuchów w Chile.
Nie wdając się w szczegóły wojny domowej w Chile, AFAIK komuniści
chilijscy wcale nie byli lepsi, skrytobójstwa, terroryzm, morderstwa
obarczają zarówno jedną jak i drugą stronę w konflikcie.
Powiedzmy sobie szczerze, komuniści nigdy nie byli niewinnymi gołąbkami
i ofiarami za jakich zawsze chcieliby uchodzić. Również typowe dla
Ameryki Łacińskiej ugrupowania maoistowskie, takie jak nagłośniony
niedawno Świetlany Szlak czy jak mu tam i inne.
Niedobrze jest wybierać tzw mniejsze zło w taki sposób jaki zrobił to
Pinochet, ale może niespecjalnie miał inne wyjście? Oczywiście nie
umniejsza to jego winy, ale druga strona winna jest co najmniej w
dwójnasób.
Bo jaką miał alternatywę?
Wyrżnąć komunistów czy samemu zostać zamordowanym?
Wystarczy wspomnieć wcześniejsze rozprawy zwycięskich komunistów w
Wietnamie, Kambodży, na Kubie i paru innych krajach o naszym regionie
nie wspominając.
Bawi mnie stosunek czerwonych do Pinochet'a - czegokolwiek by nie
powiedzieć:
PRZYGANIAŁ KOCIOŁ GARNKOWI
A na zasadzie przekory: im bardziej czerwoni nienawidzą Pinochet'a, tym
bardziej staje się on bohaterem dla antykomunistów. Ot, taki prztyczek w
nos.
Artek
PS. Na wszelki wypadek (a nuz ktoś sie zacznie mnie czepiać) wspomnę że
ani obmawiany p. Kamiński nie należy do mojej rodziny, ani wzmiankowany
Pinochet nie zalicza się do moich ulubionych bohaterów. Che zresztą też.
Trolejbusem przez Wileńską
Sylwia Szewc www.gazeta.pl/lublin
Prawdopodobnie już za miesiąc ruszy budowa nowej trakcji trolejbusowej,
którą pojedziemy z Węglina do miasteczka akademickiego. W piątek urzędnicy
ogłosili przetarg na wykonawcę prac
Do trolejbusu wsiądziemy na skrzyżowaniu al. Kraśnickiej i ul. Roztocze,
pojedziemy przez Orkana, Armii Krajowej, Bohaterów Monte Cassino, Wileńską,
Głęboką aż do skrzyżowania z ul. Filaretów. Tutaj linia połączy się z już
istniejącą, którą można dojechać m.in. na Majdanek czy do Abramowic.
Nowa trasa będzie mieć prawie pięć kilometrów długości. Jeśli w przetargu
szybko uda się znaleźć firmę, która wybuduje trakcję, prace rozpoczną się
już we wrześniu. Przy okazji zostaną też rozbudowane i zmodernizowane
połączenia trakcji, gdzie nowa sieć zetknie się z już istniejącymi: na
skrzyżowaniu al. Kraśnickiej i ul. Roztocze, rondzie przy Leclercu oraz
skrzyżowaniu Głębokiej i Filaretów. Dzięki temu trolejbusy będą jeździły
płynnie i nie będą gubiły "szelek".
Projekt nowego szlaku obejmuje także kupno jednego trolejbusu, który będzie
wozić pasażerów z Węglina do Śródmieścia. - Tylko jeden, bo na razie mamy
wystarczającą liczbę tych pojazdów, ale wspólnie z miastem staramy się o
dofinansowanie zakupu 60 trolejbusów i 100 autobusów na gaz, by w przyszłych
latach wymienić zużyty tabor spółki - tłumaczy Stanisław Wojnarowicz,
rzecznik MPK.
Nową trasą pojedziemy w listopadzie, za rok. Koszty całej inwestycji to
prawie 6 mln zł, z czego ok. 4,4 mln zł dofinansuje Unia Europejska. To
początek rozbudowy trakcji trolejbusowej. - W następnych latach planujemy
montaż kolejnych słupów aż do osiedla Jagiellońskiego na Felinie, chcemy też
przedłużyć linię od Abramowic do nowej pętli w okolicach ulicy Powojowej. Do
2013 roku planujemy wybudować kilkadziesiąt kilometrów trakcji, która
połączyłaby północną część miasta z południem oraz wiele innych dzielnic,
liczymy na wsparcie z UE - kończy Wojnarowicz.
Nowa trasa w liczbach
359 - tyle słupów trzeba będzie postawić, by wybudować trakcję
17,8 km - długość przewodów trakcyjnych
17 ton - waga przewodów
4,9 km - długość całej trasy
Ja nie miałem jakiegoś problemy przeteleportowało mnie to jakiejś klatki później pies mi przyniósł klucz i po "złotym szlaku" idąc przez bagna dotarłem do Blodstone później jest misja z bohaterem umiejętności.
edit// A byłeś w Gospodzie w Rookridge?
Tekst dla dzieci ( z Mistrza Polskiej Ortografii )
Stalowoszary zmierzch na rubieżach Laponii. W oberży ćwierć-Skandynaw w towarzystwie zgrai pseudowikingów rzucił w euforii: "Skarb tuż-tuż, więc na razie nie mórzmyż się głodem, bom nienażarty!". Toteż w okamgnieniu spożyli gulasz z parzonymi jarzynami, po czym chwytali wpół na wpół przerażone cud-dziewczyny. Naraz chimeryczny, hardy tubylec krzyknął: "Toż to hulaki!". Z naprzeciwka jego kompani spode łba spozierali na obskurnych nietutejszych, jakby rozważając, jak by ich przepędzić. Na pewno doszłoby do handryczenia się, lecz z nagła umknęli hurkoczącym hyundaiem wzdłuż rzeczułki, przez gęsto rosnące, prawie że dojrzałe jeżyny. Zatrzymawszy się w pół drogi, półklęczeli w półmroku nad ćwierćkilometrową otchłanią. Czyżby szlak donikąd? Chuderlawy hipochondryk o wyglądzie charta omalże nie zemdlał. Herszt ukoił go słowami: "Bez histerii, zapewne niezadługo będziemy multimilionerami!". Tymczasem z oddali raz po raz słychać było szybkostrzelną trójlufkę, rzężenie, charkot. Twarz przywódcy tej kompanii zszarzała. "Niechżeż sczeznę, jeśli to nie tabun angloarabów. Czyha niebezpieczećstwo!" - wrzasnął Lapoćczyk. Wszyscy, przerażeni nie na żarty, wrzeszcząc wniebogłosy, czmychnęli. Znienacka wychynęła służba Interpolu. Głównodowodzący huknął: "Skuć ich!". Nasz bohater w potężnej chandrze jęknął półgębkiem: "Hart ducha nadaremny, trud poszedł wniwecz, na darmo".
Tekst dla dorosłych
Z bloga drzewiarza
Nicnierobienie, niechby i wyważone, z rzadka jest chwalebne. Zżymając się, rzekłem więc na przekór sobie: "Przerzeżże przerzynarką na przestrzał miłorząb tuż-tuż obok tui. Znienacka i bez ceregieli ściosaj to plugastwo, co zza hibiskusa wytrzeszcza cętkowane niby-oczy. Oj, będzież to kośba, że hej! Zarazem sczyścisz chaszcze na wprost transzei i baldachogrono hortensji naprzeciw grząskiej strużki. Umaisz potem odrzwia, rozsiądziesz się popod nimi i dla relaksu stworzysz limeryk, ot, choćby taki:
Sufrażystka z Koćskowoli
boogie-woogie wspak rzępoli,
myląc c-moll i As-dur, gdyż
hyca przy tym wszerz, w dal i wzwyż,
wojażując wśród bemoli".
UWAGA: możliwy jest także tradycyjny zapis wiersza z wielkimi literami na początku każdego wersu. Takiego zapisu jak poniżej nie należy więc uważać za błędny:
Sufrażystka z Koćskowoli
Boogie-woogie wspak rzępoli,
Myląc c-moll i As-dur, gdyż
Hyca przy tym wszerz, w dal i wzwyż,
Wojażując wśród bemoli".
A tak NB, to pomijając kwestie formalne (przewodnik III klasy jak wiadomo nie ma prawa schodizć ze szlaku z klientami), TPN podał dość sztuczny argument, że 500 przewodników III klasy może ruszyć "masowo" z klientami na Żabiego Mnicha. Faktycznie jest ich nawet ponad 500, ale wątpię, żeby choć 10% z nich było w stanie nawet o własnych siłach wejść na Żabiego Mnicha...
Ta sprawa to odniesienie do pewnego konkretnego zdarzenia, mi akurat bardzo dobrze znanego z racji bliskiego związku z osobą która była bohaterem tego zdarzenia.
Otóż pewna osoba - przewodnik tatrzański klasy III w swoim wolnym czasie poszedł sobie ze swoimi trzema kolegami na Niżnie Rysy. Tam spotkał innego kolegę - przewodnika wyższej klasy, ten poprosił go o legitymację, zajrzał w nią i powiedział "III klasa - nie masz prawa tu być" i zabrał mu legitymację. Nie pomogły tłumaczenia ze osoba ta nie pełni w tym momencie funkcji przewodnika, tylko poszła na wycieczkę z kolegami (nota bene ten człowiek ma uprawnienia wspinaczkowe, koledzy - nie).
Sprawa się oparła o CPT (Centrum Przewodnictwa Tatrzańskiego dla wyjaśnienia), które zawnioskowało o zawieszenie uprawnień dla tej osoby która była z kolegami na Niżnich Rysach. Jednym z argumentów (przedstawionych akurat w prywatnej rozmowie) było "Bo gdyby wszyscy przewodnicy III klasy chcieli tak prowadzić to co by było ?".
Myslę że o tym właśnie mówił p. Skawiński, bo on był również obecny w czasie dyskusji w CPT.
Prywatnie uważam ze przewodnik nie powinien być karany za to co robi w swoim wolnym czasie (niejako "po służbie"). Niezależnie od tego , ze faktycznie złamali przepisy TPN i mandat im się mógł należeć.
Tylko jak to wszystko rozumieć w kontekście braku przepisów o poruszaniu się na terenie TPN w czasie gdy miało miejsce to całe zdarzenie (koniec maja br.).
A zawieszenie uprawnień to bardzo poważna kara, bo pozbawia źródła zarobkowania.
Ale ja zapewne (a nawet na pewno) jestem nieobiektywna.
Sprawa dalej się toczy, więc nie będę pisać o tym więcej.
A ogólnie do całej przeczytanej dyskusji:
Bardzo podoba mi się pomysł aby udostępniać tereny, nie różnicując ludzi.
Jak widać ten pomysł podali pacownicy TPN - p. Zwijacz-Kozica.
I ja się z tym w pełni zgadzam.
Pozdrowienia.
Basia
Nie odnoszę wrażenia, by słowo "zakapior" było nadużywane.
Nie przypominam sobie też, by tego slowa używano w stosunku do "ochlejusów" każdej maści żebrzących o kasę na winecko.
Natomiast "legendarne" postacie - te na ten przykład, o których opowiadają wskazane przeze mnie filmiki są ewidentnie tym mianem nazywane.
Czy słusznie? Nie mnie to oceniać.
No i nie oceniałbym legendy tej jako skundlonej, ani też nie traktował jako PRowska wpadkę, bo powstała na długo zanim Bieszczady obrosły w firmy przemysłu turystycznego wysyłające swych speców na szkolenia marketingowe.
Natomiast, czy "współcześni" nadużywają tego słowa w zachwalaniu i promowaniu regionu - jak wyraziłem na początku postu nie sądzę.
Fakt faktem, że nieraz próbuje się przesadzać w dorabianiu historii niesamowitych, by dodać splendoru i dutków zarobić, ale nie można za to winić legendy, a tym bardziej ich bohaterów.
Dyskusja o etymologii słowa "zakapior" i sensowności użycia go w stosunku do tyych ludzi jest dla mnie dyskusja typu "o wyższości świąt Wielkiejnocy nad świętami Bożego Narodzenia" - nie ma sensu.
Tak więc spróbuj Zygmuncie obejżeć filmiki, pomyśleć o tym jeszcze raz zapominając o definicji słowa "zakapior" ze słownika języka polskiego i bezwzględnie spróbuj zapomnieć o fakcie, że Lucyna w Bieszczadach działa
---
Co do autostopowiczów - normalnie nie biorę. Chyba, że samotną matkę z dzieckiem. Natomiast w Bieszczadach wiele osób (ja sam również) próbuje w taki sposób do szlaków dotrzeć, wrócić do auta, a miejscowi mogą być źródłem informacji tak więc wiedzę internetowo-przewodnikowa uzupełnić mogą - nic w tym złego nie widzę. Po prostu jedno ze źródeł informacji, nie zastępujące, ale uzupełniające.
Tak więc tam zapominam o wszelkich niebezpieczeństwach, które do łba mogą mi przyjść na codzień, zresztą nie zdarzyło mi się mieć w związku z tym jakichkolwiek problemów.
Pozdrawiam:)
Długo zastanawiałem się gdzie ten temat umieścić, postanowiłem na ogólnym z dwóch powodów, po pierwsze, aby przestrzec tych którzy schodzą z ogólnie dostępnych szlaków, po drugie aby osoby wynajmujące przewodnika, dwa razy zastanowiły się nad wyborem odpowiedniej osoby ....
Nie ukrywam że ja i moi koledzy mieliśmy wątpliwą przyjemność poznania bohatera poniższego wątku i choć do rękoczynów nie doszło, nasze odczucia nie różniły się zbytnio z tymi opisanymi poniżej ...
cytując za: http://www.e-gory.pl/forum/viewtopic.php?t=3109
Witam was akurat wczoraj bylem na Wysokiej dzien wczesniej weszlismy przez galerie na Ganek zeszlismy do doliny Rumanowej gdzie kimalismy w kolibie po czym z samego rana na Wysoka pod samym szczytem mielismy niemila przygode zooczyl nas przewodnik slowacki prowadzacy grupe baranow z Polski po czym doskoczyl do nas i pod samym szczytem uderzyl kolege piescia w twarz i zakomunikowal mu ze tu nie mozna chodzic dobrze ze kumpel chwycil sie skaly bo bylo by nie wesolo doskoczylismy do niego i generalnie przekazalem mu w delikatny sposob aby poszedl sobie ze swoimi owieczkami swoja droga a my swoja!a nazwalem naszych rodakow baranami bo zamiast zareagowac (bicie sie na scianie jedynkowej to raczej jakas wielka pomylka tymbardziej ze my wspinalismy sie bez asekuracji) to zaczeli krzyczec ze my to zawsze wstydu narobimy jednym slowem porazka wszystko dobrze sie skonczylo zeszlismy z Wagi i do domciu:) generalnie gora bardzo przyjemna a widoki miodzio wrzuce jakies fotki:) a co do przewodnika to jakis niezrownowazony psychicznie nastawiony na zarobek:D (nazywa sie Turjaník Róbert wlasnie znalazlem go na http://www.tatraguide.sk/index_soubory/Page306.htm )najbardziej drazni mnie w tatrach slowackich to ze powinna byc jakas konsekwencja albo zamykamy szczyty dla wszystkich albo nie zamykamy ich wogole na calym swiecie jest tak ze sam sobie czlowiek wybiera jak nie ma doswiadczenia to idzie z przewodnikiem a jesli poczuwa sie na silach idzie sam to tyle co mam do przekazania ogolnie goraco polecam i wystrzegajcie sie tego przewodnickiego ciemnogrodu
Turjaník Róbert (http://www.slovakia.travel/entitaview.aspx?l=5&cat=1403&llt=6&idp=1765)
Choć do zloty jeszcze sporo czasu i aby na zlocie nie spędzać przy ( chyba że Tomii ma jakieś inne atrakcje na zlocie) proponuje zabrac rowerki i wybrać jakaś trasę rowerową np Warka - Studzianki Pancerne.
Nie byłem nigdy w Warce , ale znalazłem jedną z takich tras:
Wyruszamy z kempingu i dalej Przejeżdżamy most na rzece Pilicy i po przejechaniu ok. 300 m skręcamy w prawo do lasu, na ścieżkę leśną oznaczona czerwonym szlakiem turystycznym. Przez ok. 4 km jedziemy lasem sosnowym mijając po drodze piękną alejkę brzozową. Można podziwiać ładne brzozy a na niektórych różne zgrubienia na pniach z piękną fakturą korową.
Dojeżdżamy do stacji PKP Grabów n Pilicą i zgodnie z oznaczeniami czerwonego szlaku turystycznego skręcamy w lewo i jedziemy droga asfaltową przez Wyborów do Grabowa n Pilica. Jest do droga bezpieczna z uwagi na bardzo mały ruch samochodowy.
W Grabowie tuż przed kościołem należy skręcić w prawo w kierunku na Brzozówkę. Ok. 300m od kościoła warto zatrzymać się przy drzewie kasztanowym, które na wys. ok. 1m od ziemi do wys. ok. 3m. ma dziwne zgrubienie z silnie urzeźbiona struktura korową.
Po przejechaniu od kościoła ok. 3 km dojedziemy do Brzozówki gdzie przy skrzyżowaniu drogi Brzozówka – Zatocze mijamy po prawej stronie figurkę w kształcie cokołu. Jedziemy dalej i po ok. 400 m droga asfaltowa łukiem skręca w prawo do wioski Podgrodzie. My skręcamy w lewo w drogą polną do lasu oddalonego ok. 200 m. od tego rozwidlenia.
Uwaga: przed skrętem w lewo nie zobaczymy znaku skrętu szlaku czerwonego i dlatego można się pomylić i pojechać w prawo. Po wjechaniu do lasu po ok. 200m zobaczymy zbieg dwóch szlaków, tj. czerwonego, tego którym się poruszamy ze szlakiem czarnym. Na liczniku mamy 20 km. My kontynuujemy trasę w lewo szlakiem czerwonym do Studzienek Pancernych. Lasami jedziemy 12 km. Po drodze przekraczamy drogę krajową Grabów n Pilicą – Głowaczów.
Na tym skrzyżowaniu zobaczymy pomnik poległego w potyczce z Niemcami dowódcę jednego z oddziałów AL.
W Studziankach Pancernych należy zatrzymać się przed pomnikiem - czołgiem T34 ustawionym na cokole betonowym. Jest to pomnik upamiętniający zwycięska bitwę pancerną na przyczółku warecko magnuszewskim jaki stoczyła w sierpniu 1944r. I Brygada Pancerna im. Bohaterów Westerplatte i 2 Dywizja Piechoty WP z doborową Dywizja Pancerną Herman Göring. W tle pomnika są płyty z nazwiskami poległych żołnierzy. W pobliżu można wejść na wieżę widokową i podziwiać okoliczne tereny - kiedyś miejsce bitwy. Aby nie wracac ta samą droga jedziemy spowrotem przez wsie Łękawica, Dziecinów, Lipinki, Tomczyn i dojeżdzamy do kempingu.
Długość trasy około 36 km nie jest to dużo jadać w tempie spacerowym ( w końcu na wyścigi nie jedziemy) zajmnie nam to pól dnia i pózniej lepiej smakuje Warka
Polski miś bohaterem II Wojny Światowej
Słynny z lat wojny brunatny niedźwiedź nazwany Wojtkiem, nieodłączny towarzysz Armii Polskiej na Środkowym Wschodzie i II Korpusu we Włoszech, może zostać uhonorowany własnym pomnikiem w Edynburgu za wkład w zwycięstwo aliantów nad Niemcami.
Jak pisze w brytyjski dziennik "Daily Mail", akcję na rzecz postawienia Wojtkowi pomnika w Szkocji prowadzi Aileen Orr z miejscowości Hutton, którą zafascynowała historia bohaterskiego niedźwiedzia. W lutym na brytyjskim rynku ukazać się ma także nowa książka o Wojtku - "Voytek - The Soldier Bear" pióra Garry'ego Paulina.
Pani Orr sądzi, że Wojtek zasługuje, by uhonorować go pomnikiem w szkockiej stolicy np. w królewskim parku Hollyrood w centrum miasta.
Niespełna jednoroczny niedźwiadek, w 1943 r. przygarnięty w Iranie przez polskich żołnierzy, po tym jak jego matkę zabili kłusownicy, otrzymał przydział do 22 kompanii zaopatrywania artylerii, przeszedł wraz z nią szlak bojowy z Iranu do Iraku, Palestyny, Egiptu i Włoch, gdzie odznaczył się w walkach pod Monte Cassino nosząc ciężkie skrzynki amunicji pod ostrzałem wroga, których ani razu nie upuścił.
Wojtek odżywiał się marmoladą, miodem, syropem i owocami. W nagrodę otrzymywał piwo, które stało się jego ulubionym trunkiem. Nauczył się też palić papierosy. Po wojnie został honorowym członkiem Polsko-Szkockiego Stowarzyszenia. Wielką popularność zyskał sobie wśród mieszkańców Hutton w Szkocji, gdzie jego jednostka stacjonowała po ewakuacji z Włoch.
W 1947 r. oddano go edynburskiemu ZOO, w którym zakończył żywot w 1963 r. w wieku 22 lat. Do końca życia reagował na polecenia w języku polskim. Często odwiedzany przez polskich kombatantów, był też popularny wśród Brytyjczyków, pisała o nim prasa i wystąpił nawet w programie BBC.
Wojtek ma swoją rzeźbę w siedzibie Muzeum i Instytutu im. gen. W. Sikorskiego w Londynie, kilka pamiątkowych tablic. Jego wojenne losy opisał żołnierz II Korpusu Wiesław Lasocki w książce "Wojtek spod Monte Cassino: Opowieść o niezwykłym niedźwiedziu". Niedźwiedź niosący pocisk artyleryjski jest oficjalnym emblematem 22 kompanii zaopatrywania artylerii przemianowanej na 22 kompanię transportową.
Jeszcze jeden mały polski bohater. Ludzcy Ci polscy żołnierze nawet z misiem się zakumulują, aby dopiec hitlerowcom.

Cytat:
S.T.A.L.K.E.R.: Czyste Niebo to prequel - a więc część rozgrywająca się bezpośrednio przed wydarzeniami znanymi z Cienia Czarnobylu. Mamy rok 2011, jeden rok przed wydarzeniami znanymi z pierwszej części gry. Grupa stalkerów, przemytników ze skażonej strefy, dociera do serca Zony - elektrowni atomowej. Wkrótce po tym wybuch niezwykłej energii zmienia Zonę na zawsze. Zniknęły całe połacie terenów, aby na ich miejscu mogły się pojawić obszary nie odnotowane na żadnej mapie. Pojawiły się dziwne istoty, przez które nie można już spokojnie spać nawet w dawno ulokowanych kryjówkach. Zona ożyła nową niezwykłą siłą, której aktywności nikt nie może przewidzieć... W takich okolicznościach do gry wkracza bohater: niestabilne anomalie, mutanty i uzbrojeni przeciwnicy stanowią śmiertelne niebezpieczeństwo na każdym kroku. Zanik dawno wytyczonych szlaków i granic narusza i tak już kruchy pakt między frakcjami stalkerów. Tylko od gracza zależy po czyjej stanie stronie i jak dojdzie do wydarzeń, które stanowią podstawę dla wydarzeń znanych z Cienia Czarnobylu.
Do dyspozycji graczy oddano 50% nowych obszarów takich jak: Czerwony Las, Limańsk, Podziemia Prypeci i wiele innych. Twórcy gry poprawili także silnik graficzny, dodając obsługę DiretX 10. Sama gra również ewoluowała, ulepszono AI przeciwników, dodano opcję szybkiego podróżowania, wprowadzono też system naprawy ekwipunku oraz rozbudowy broni i pancerza. Co czeka stalkerów na nowych obszarach? Dlaczego Zona wciąż się zmienia? Jak zatrzymać niestabilność? Kto przejmie władzę w nowej rzeczywistości? Co naprawdę przydarzyło się Streliokowi? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań można poznać w S.T.A.L.K.E.R.: Czyste Niebo.
* Obszerny świat gry z żyjącymi mieszkańcami z otwartą, nieliniową fabułą
* Unikalne połączenie strzelanki i gry fabularnej skoncentrowane na przetrwaniu postaci gracza w niebezpiecznym środowisku
* Nowe obszary niezwykle klimatycznej ZONY Czarnobyla
* Możliwość przyłączenia się i poprowadzenia dowolnej frakcji do zwycięstwa
* Rozbudowana sztuczna inteligencja przeciwników
* Funkcja "szybkiej podróży"
* Nowatorski system rozbudowy broni i wzmacniania pancerzy
* Poprawiona grafika wzbogacona obsługą DirectX 10
* Ten sam niesamowity klimat znany z Cienia Czarnobyla
Specyfikacja:
* Gatunek: akcja / fpp
* Kategoria wiekowa: brak danych
* Wersja językowa: w całości po polsku
Wiekszośc Tatr lezy na terenie Tatrzńskiego Parku Narodowego.
Znajdz w sieci ( np www.z-ne.pl)regulamin TPN.
Wyraźnie jest napisane że zezwala sie poruszac tylko znakowanymi szlakami.
Co moze Ci grozic . Zalezy. Jesli bedziesz bez opieki to mozesz trafić do izby dziecka a twoi rodzice moga miec grube nieprzyjemnosci.
Jesli bedziesz z kims dorosłym to moze byc kolegium do 5000zł .
Pytan nie rozumiem. Sciezki sa na mapach , bo istnieją w rzeczywistosci,
a Ty masz mapę fizyczną - turystyczna a nie schemat szlaków.
A jesli pójdziesz na Koszystą? to albo bedzie Cie ściągał TOPR ( nie róznicuje
żywego czy spadnietego) albo trafisz na Straz ochrony przyrody( wynik opisany powyzej) albo Ci sie uda.
Ale dlaczego tak Cię ciagnie w takie miejsca. Masz przed sobą całe Tatry
A za rok lub dwa Jeszcze słowackie.
Pochodz po górach. Przezyj silna burze na grani, mgłe , zapadajacy zmrok w lesie . Jak zdobedziesz doswiadczenie i Ci sie nie znudzi to pomyslisz o nastepnych krokach.
Chcesz iśc bez szlaku. A jak załamie się pogoda?
Szedłeś już po szlaku np W koziej dolince lub w dolince za Mnichem, we mgle lub chmurach.?
W górach te scieżki , wyraźne na mapach, zanikają , krzyzują sie z innymi nie zaznaczonymi. Bez widocznosci nawet znając taka drogę nieźle mozna sie zaplątac.
Ty znasz Tatry prawdopodobnie od ich słonecznej strony, ale potrafia
byc mordercze dla kazdego kto je zlekceważy.
Dam Ci rade zdobądz i przecztaj książke " w stronę Pysznej" Zielińskiego.
Wielu bohaterów z jej stron mozesz znaleźć na starym Cmentarzy w Zakopanym.
Spróbuj poczuc ducha Tatr, i ludzi którzy tutaj stawali wobec nich oczarowani.
Nie spiesz się - Tatry maja z 60 mln lat i na Ciebie poczekają.
Witam wszystkich po dłuzszej przerwie ;
- wszystko co mowicie jest bardzo madre, zapobiegawcze, ale zawsze znajdą się idioci, którzy za wszelką cenę będą chcieli coś "złamać" i pokazać jacy z nich bohaterowie; więc wypadków z powodu głupoty się nie weliminuje; możnaby je jednak znacznie ograniczyć; dodatkowe ubezpieczenie - bardzo pomysłowa rzecz, tylko ile osób sie od tego ubezpieczy? czy młodzi ludzie bez wyobraźni będą w ogóle o tym mysleć? obligatoryjne narzucenie takiego ubezpieczenia byłoby nieporozumieniem, gdyż niektórzy w ogóle w góry nie jeżdżą;
- wg mnie trzeba zacząć wszystko od podstaw, od szkół, od dzieci, które jeżdżą gdzies tam na kolonie czy obozy; rola nauczyciela-opiekuna powinna sprowadzać się nie tylko do pilnowania sztuk, ale również do nauki zachowania w górach; wpojone w dzieciństwie zasady, zawsze gdzieś tam w głowie zostają;
- ponadto, szczególnie w okresie zimowym, powinno wprowadzić się bezwzględny nakaz (pod groźbą kar finansowych) meldowania w schroniskach wszystkich wyjsc na dostępne trasy( dzis robi to ponoć 1% wychodzacych!!); dostępność tras też budzi duzo do życzenia; na Słowacji w okresie zimowym większość szlaków jest zamknięta, o czym informują tablice na początku trasy; wejście-samowolka równa się pokryciu wszystkich kosztów ewentualnej akcji ratunkowej z helikopterem włącznie; wg mnie u nas też tak powinno być; więcej ostrzeżeń, więcej kar, więcej "filanców" (przynajmniej w zimie) ograniczyłoby ilość wypadków na pewno;
- to wszystko są pieniądze - i tu niestety wracamy do punktu wyjścia;
- reasumując, wypadki będa zawsze, bo przeciez zdarzają się równiez tym doświadczonym i odpowiedzialnym; zdarzają się rzeczy, których po prostu nie sposób przewidzieć, tak jak potknięcie się na schodach przy którym mozna sobie rozwalić łeb, ale chodzi chyba o to, aby zmniejszyć udział nieodpowiedzialności, brawury, bezmyślności i myślowego ograniczenia, bo większość wypadków zdarza się niestety z tych właśnie powodów; dlatego kary, kary i jeszcze raz kary! dzisiaj nic tak chyba nie wkurza jak wypłukanie kieszeni, to najlepsza nauczka;
pozdrawiam
Teneryfę odbębniliśmy pora więc na kolejną eskapadę....
Jak wiadomo (zawsze o tym wspominam) nie wyobrażam sobie letniego odpoczynku bez wyjazdu - choćby na tydzień w góry. Nigdzie tak nie wypoczywam i regeneruję siły jak w mniej lub bardziej pofałdowanym terenie.
I tu niestety trzeba się przyznać do braku patriotyzmu - od szeregu lat umiłowałem sobie Słowację. To dla mnie kraj niesamowuty, GÓRY mają po prostu wszędzie, od najwyższych Wysokich Tatr po mniejsze Beskidy czy Słowacki Raj.
By jednak nie było, że cudze chwalicie - swego nie znacie - polskie góry przedeptałem praktycznie całe, tak naprawdę to muszę jeszcze zaliczyć Gorce, Góry Sowie i Świętokrzyskie, pozostałe większe pasma juz dawno odhaczyłem w moim prywatnym zestawie zdobyczy....
Ale w nasze góry latem nie lubię jeździć - tłok na szlakach doprowadza mnie do szału, lubię sobie powędrować w spokoju, sam na sam ze sobą, przyrodą i górami a u nas takich miejsc coraz mniej. A po sezonie niestety zwykle nie mam dość czasu na górskie wypady, dlatego wybieram właśnie Słowację. Z racji tego, że mają takie bogactwo gór mozna tam znaleźć świetne miejsca do takiego odpoczynku jaki lubię, choć niestety i u nich robi się coraz tłoczniej, głównie za sprawą takich jak ja - Polaków zmęczonych harmidrem panującym na naszych szlakach. Zresztą to co się dzieje w górach to temat do oddzielnej dyskusji, aż smutno o tym pisać, wystarczy przeczytać co ostatni tzw. turyści zrobili z napotkanym w Tatrach młodym niedźwiadkiem....
Ale dosyć tego przybudzania, pora by zaprosic Was do :
1. Parku Narodowego MAŁA FATRA:
Naszym gospodarzem i przewodnikiem będzie bohater setek opowieści Juraj Janosik, którego fotek zobaczycie poniżej...
2. widok z kwatery:
3.
4.
5.
ciąg dalszy oczywiście będzie - nastepnym razem nieco więcej o miejscu gdzie mieliśmy kwaterę....[/i]
no to wędrujemy z karawaną dalej....
83.
Tak wygląda teraz mój szlak – albo łażę po schodach albo muszę tulić się do skał – bo po drugiej stronie otwiera się przepaść
84.
Tą skałkę jeszcze niedawno temu oglądałem od dołu, teraz jestem już ponad nią. A do końca szlaku jeszcze duuużo czasu…
85.
Znowu nasz bohater, tym razem już bardziej z profilu. No i tak jakbym był na tej samej wysokości co i on….
86. i trochę bliżej...
87.
Wysokość już spora – ponad 900 m n.p.m. i zaczynają się otwierać widoki na południowy wschód. Wreszcie zaczynam widzieć Velky Rozszutec (w środku).
88.
Doczekałem się…wcześniej były albo skały albo schody. A tutaj mam połączenie jednego z drugim…
89.
Podejście pokonane…kilka minut i kilkanaście „sapnięć” temu byłem jeszcze tam na dole.
90.
Poznajecie? Tak, tak to przecież nasz Wielbłąd, teraz jednak już na wyciągnięcie ręki.
91.
Jestem już nad Świerczkami. A za nimi pręży się Stoh – góra, która jeszcze da mi się we znaki…
92.
Jeszcze trochę wspinaczki i mogę zajrzeć Wielbłądowi prosto w oczy…
to jeszcze nie koniec tego szlaku...
Wiedźmin: Krwawy Szlak to platformowa gra 2D, w której użytkownicy wcielają się w Geralta, obiecującego adepta szkoły wiedźmińskiej. Fabuła nawiązuje do prozy Andrzeja Sapkowskiego, a akcja rozpoczyna się w momencie ukończenia przez głównego bohatera treningu wiedźmińskiego. Na drodze Geralta staną liczne potwory, które bohater będzie musiał pokonać za pomocą miecza i sprytu. Ważną rolę odegrają wybory dokonywane przez gracza, gdyż to właśnie one zadecydują o wyniku zmagań. Złe decyzje sprawią zaś, że Geralt poniesie druzgocącą porażkę.
Twórcy gry przygotowali 12 dużych plansz w czterech różnych lokacjach. Geralt zmierzy się z jedenastoma rodzajami przeciwników, do zgładzenia których użyje dwóch mieczy i czterech magicznych znaków. Walka stanie się dynamiczna dzięki dobrze zaprojektowanemu systemowi combosów. Bohater w trakcie rozgrywki zbierać będzie rozmaite zioła w celu stworzenia silnych eliksirów. Producenci proponują graczom trzy tryby rozgrywki: Historia, Przygoda i Arena. Po przejściu gry użytkownicy będą mieli okazję pochwalić się swoimi wynikami, wysyłając je na serwer. Wyniki oraz wszystkie informacje o grze mobilnej już wkrótce będą dostępne na stronie www.thewitchermobile.com.
Wraz z grą Wiedźmin w sieci Play pojawią się również rozmaite związane z grą
dodatki, które z pewnością zainteresują właścicieli komórek. Znajdą się wśród nich m.in. tapety, dzwonki, wygaszacze.
Producentem i wydawcą gry Wiedźmin: Krwawy Szlak jest Breakpoint, spółka z
grupy MNI S.A. Właścicielem praw do gier bazujących na świecie Wiedźmina jest CD Projekt, którego gra Wiedźmin ma premierę w październiku 2007 roku. Wiedźmin: Krwawy Szlak zadebiutuje już 1 października 2007 roku.
http://www.speedyshare.com/613764911.html
http://mihd.net/7vim36
http://nhelp.kontaftp.org...nhelp.pl%5d.jar
Wielu ludzi poszukuje tej gry więc wstawiam.
Opis:
Wiedźmin: Krwawy Szlak to platformowa gra 2D, w której użytkownicy wcielają się w Geralta, obiecującego adepta szkoły wiedźmińskiej. Fabuła nawiązuje do prozy Andrzeja Sapkowskiego, a akcja rozpoczyna się w momencie ukończenia przez głównego bohatera treningu wiedźmińskiego. Na drodze Geralta staną liczne potwory, które bohater będzie musiał pokonać za pomocą miecza i sprytu. Ważną rolę odegrają wybory dokonywane przez gracza, gdyż to właśnie one zadecydują o wyniku zmagań. Złe decyzje sprawią zaś, że Geralt poniesie druzgocącą porażkę.
Twórcy gry przygotowali 12 dużych plansz w czterech różnych lokacjach. Geralt zmierzy się z jedenastoma rodzajami przeciwników, do zgładzenia których użyje dwóch mieczy i czterech magicznych znaków. Walka stanie się dynamiczna dzięki dobrze zaprojektowanemu systemowi combosów. Bohater w trakcie rozgrywki zbierać będzie rozmaite zioła w celu stworzenia silnych eliksirów. Producenci proponują graczom trzy tryby rozgrywki: Historia, Przygoda i Arena. Po przejściu gry użytkownicy będą mieli okazję pochwalić się swoimi wynikami, wysyłając je na serwer. Wyniki oraz wszystkie informacje o grze mobilnej już wkrótce będą dostępne na stronie www.thewitchermobile.com.
Wraz z grą Wiedźmin w sieci Play pojawią się również rozmaite związane z grą
dodatki, które z pewnością zainteresują właścicieli komórek. Znajdą się wśród nich m.in. tapety, dzwonki, wygaszacze.
Producentem i wydawcą gry Wiedźmin: Krwawy Szlak jest Breakpoint, spółka z
grupy MNI S.A. Właścicielem praw do gier bazujących na świecie Wiedźmina jest CD Projekt, którego gra Wiedźmin ma premierę w październiku 2007 roku. Wiedźmin: Krwawy Szlak zadebiutuje już 1 października 2007 roku.
jesli pomogłem postaw browara
Tak kurcze no ale promocji jak nie było tak nie ma...znaczy takiej z Urzędu. Co tu się jednak dziwić kiedy z-ca miłościwie panujacego twierdzi, że taka organizacja Szlak Piastowski to powstała dla zapewnienia kilku etatów, a nie dla promocji...Tak sobie przypominam jakie większe programy zwiazane z Gnieznem pokazywały ostatnio ogólnopolskie telewizje...
Kilka lat temu widziałem film Dotkniecie Nieba ( reż ś.p. Julian Pakuła) TVP 2 i telewizja Polonia - film opowiadał o pionierskich metodach w pewnej swietlicy srodowiskowej przy Lecha w Gnieźnie ( nie mylić z miejskimi swietlicami) film opowiadał o Teatrze Dzieci z Chmur i o urzeczywistnianiu w nim najnowszych trendów teatru dzieciecego i terapi teatrem...obok szefa tej placówki - Grzegorza Reszko pokazywano Kajetana Święcichowskiego - bass HO który prowadził przy tym spektaklu grupę muzyczną i J.M. lalkarza i instruktora teatralnego
Potem widziałem na TVP 3 program Regiony Kultury reż. Krzysztof Haich i tam widziałem: Marcelego D. Elę Binkowską, Aleksandrę Gross - Mikołajczyk, Teatr Przestawionych Kamieni ( Patrycja Małecka obecnie w England, Magda Graczyk obecnie wizażystka w Poznaniu, J.M. obecnie pracuje dla kanadyjczyków w Poznaniu i Sabina Stachnik jeszcze w Gnieźnie) no i HO - zespół modernrockowy z basistą Kajetanem Święcichowskim.
Widziałem też w Expresie Reporterów napewno nie promocyjny ale pokazujacy dobrą stronę gnieźnian reportaż o Romku Baniewiczu tam obok Rafała Muniaka widziałem w studiu razem z Janem Peszkiem - J.M. - autora kampani społecznej Myszka dla Romana.
Ostatnio słyszałem ze na działce u Comesa w wojowej chacie tez była ekipa z TVP...
a w przyszłym roku TVP Kultura bedzie na festiwalu Pod Piątką
Dobra wybrałem tendencyjnie - mam jednak prawo.
No wiem był tez program Orłosia kiedys i Kawa czy herbata...
Nie mniej bohaterów tych programów o których pisałem rezyserowie z TVP wyszukali sami widocznie mieli powody ku temu.
Pozdrawiam serdecznie - cóz niestety ja tu tylko śpię ostatnio.
produkcja: Francja , USA gatunek: Dramat, Kryminał, Thriller
data premiery: 1997-04-25 (Polska) , 1997-01-15 (Świat)
reżyseria David Lynch (I) scenariusz Barry Gifford, David Lynch (I) zdjęcia Peter Deming muzyka Barry Adamson, (więcej ...) od lat: 18 czas trwania: 135 dyst.: Gutek Film
Bill Pullman: Fred Madison
Patricia Arquette: Renee Madison /Alice Wakefield
John Roselius: Al
Louis Eppolito: Ed
Jenna Maetlind: Party Girl
Michael Massee: Andy
Robert Blake (I): Mystery Man
Henry Rollins: Guard Henry
Michael Shamus Wiles: Guard Mike
Mink Stole: Forewoman (głos)
Leonard Termo: Judge
Ivory Ocean: Guard Ivory
Jack Kehler: Guard Johnny Mack
Gene Ross (I): Warden Clements
Balthazar Getty: Pete Dayton
Pewnego dnia żona głównego bohatera, który ma na imię Fred, znajduje przed drzwiami mieszkania kasetę wideo na której nagrany jest widok ich domu. Sytuacja ta powtarza się, następnego dnia, tym razem na kasecie zarejestrowane jest wnętrze oraz para bohaterów we śnie. Wydarzenie to rozpoczyna serię innych dziwnych zjawisk, które w konsekwencji prowadzą Freda do morderstwa. "Zagubiona autostrada" utrzymana jest w mrocznym klimacie thrillera, który trzyma w napięciu i zaskakuje niekonwencjonalnymi rozwiązaniami. Obraz ten pełen jest niedomówień oraz zjawisk paranormalnych niemożliwych do wyjaśnienia. Wydarzenia nie są prezentowane chronologicznie ani dosłownie, film ten odbiega więc znacznie od utartych, hollywoodzkich szlaków. Ciekawy jest tu sposób narracji, która prowadzona jest głównie za pomocą obrazu oraz przez zręczne manipulowanie dźwiękiem. Potęguje to napięcie wywołane tematyką zjawisk paranormalnych.
DOWNLOAD:
Książka ta to powieść sensacyjna. Bohaterem jej ( i całego cyklu, jak podejrzewam ) jest niedoszły lekarz, były pracownik CIA, a ostatnio - ekspert od broni i survival'u.
Akcja toczy się w początku lat 80-tych. ZSRR okupuje Afganistan i ponosi tam ciężkie straty. Aby skończyć z afgańską partyzantką, zajmuje te obszary Pakistanu, przez które wiodą szlaki zaopatrzeniowe partyzantów. Amerykanie na to reagują przerzuceniem wojsk do Pakistanu. Sytuacja szybko się zaostrza, w końcu następuje zmasowane uderzenie jądrowe.
Nasz bohater jest świadkiem tych wszystkich zdarzeń. Atak jądrowy przeżywa z dala od rodziny. By do niej wrócić musi pokonać parę tysięcy kilometrów zniszczonego kraju. I to jest, jak podejrzewam, treścią całego cyklu lub znacznej jego części.
Aby uniknąć nieporozumień chcę podkreślić, że to nie jest historia alternatywna ( powieść wydano w 1982 roku ). Opisywane wydarzenia mają po prostu zapewnić tło dla wieloodcinkowej powieści sensacyjnej o przygodach naszego specjalisty od przeżycia.
Sam bohater jest jednowymiarowy - to wcielenie cnót wszelakich. W dobrej powieści można by to jakoś strawić, niestety ta dobra nie jest. Nasz bohater w walce jest odpowiednikiem Rambo - potrafi zabić kilkudziesięciu uzbrojonych członków gangu motocyklowego. Robi to w nocy, bez noktowizora ! Sam oczywiście nie zostaje nawet draśnięty. Ba, detonacja jądrowa też mu nie jest w stanie zaszkodzić.
Książka jest fatalna. Jej autor chyba nigdy nie słyszał o zimie nuklearnej i innych efektach użycia broni atomowej, jak impuls elektromagnetyczny. Nie rozumiem jakim cudem znaleźli się nabywcy pozostałych 22 tomów cyklu. Ja ich na pewno nie przeczytam. Moja ocena to 2/6 ( nie daję 1 w nagrodę za zachowanie elementów podstawowej logiki w tym "dziele" ).
Barbara patrzyła na pobocze, bo obawiała się, że z pomiędzy rozdygotanych, złotych kłosów
spomiędzy
Ford escort rocznik 92 zatrzymał pod szerokim dachem
Zjadłeś "się"
Znów pojawiły się i z znikły
Przez otwarte drzwi wdarł się zimny powiew powietrza, który zaszeleścił plakatami na ścianach i rzeczami ułożonymi na półkach
Szeleszczące plakaty okej, ale szeleszczące rzeczy już tak średnio mi się widzą i brzmią.
co chwilę dzwoniła jakaś puszka pchana na asfalcie przez wiatr
chyba lepiej by brzmiało "po asfalcie"
Jej twarz kołysała się, gdy ford najeżdżał na nierówności.
Chyba głowa. Twarz to przednia część głowy, trudno, żeby się tak sama kołysała ;P
- Co się stało? – Barbara siedziała zerwana ze snu.
Lepiej "usiadła".
Tarnów Jezierny – 40 m
km
strzechę dachu, z nad której na tle nieba malował się krzyż.
znad
Styl całkiem dobry, klimat również, o czym zresztą wspomnieli poprzednicy. Było parę fajnych porównań, choć były i takie (nieliczne, ale jednak) wymuszone i wymyślane na siłę.
A pomysł - no cóż, na razie nie powala oryginalnością. Może potem się rozkręci, ale dotychczas zastosowany motyw wystąpił już w co najmniej kilkudziesięciu książkach i filmach. Oczywiście mówię - jak na razie. Mam nadzieję, że później będzie lepiej i nie będziesz podążał tak utartymi szlakami
I jeszcze dwie uwagi. Wydarzenia, które miały miejsce w części 5 były nużące. Miałam ochotę je ominąć. A to dlatego, że bohaterowie zrobili dokładnie to samo już chyba czwarty raz od początku powieści. Jadą, widzą jakieś miejsce, zatrzymują się, halo, jest tu kto?, nikogo nie ma, jadą dalej. I znów, widzą jakieś miejsce, zatrzymują się... itd, itd.
I jeszcze - również w 5 części - jechali samochodem dosyć szybko, a mimo to mijane miejsca zostały opisane z dużą dokładnością. Jakoś to gryzie się ze sobą. Czy jadąc 100 km na godzinę widzi się, że łódka na mijanym jeziorku jest przymocowana do pomostu łańcuchem? Czy w ogóle jest to wtedy istotne?
Pozdrówka
"A w sobote, przy szabasie
beknij, piernij byle nie po czasie
i uwazaj na sasiada, ktory kotlet z knura ci podjada
a to ci dopiero zabawa".
Juliusz Mickiewicz
Szerokiej Drogi!
Raz! Dwa! Kierunek McDo!
Sobota. Jedziemy na niedzielny turniej. W perspektywie « korki ». Kolejna tura powracajacych z wakacji juz od rana jest na drogach. Co bedzie z naszym obiadem?
Bylem swiadkiem, nie jeden raz, jak kierowca w trakcie jazdy nozem otwieral puszke konserw.
Nastepnie, tymze nozem operowal niczym lyzka. Noz = narzedzie uniwersalne. Lewa reka na kierownicy. Od czasu do czasu, po odlozeniu puszki i noza, dokonywal zmiany biegow i siegal po butelke z Coca-Cola. To byl Polak. Mozna bylo mu zaufac. Nasi Rodacy wszystko potrafia!
Wiecej strachu mialem w Meksyku. Kierowca puszcal kierownice i prosil abym, siedzac z boku, ja podtrzymywal. On operowal pedalami i...oproznial, lyk za lykiem, flaszke wodki. Na tylnych siedzeniach mikrobusu kilku szachistow, dzis noszacych powszechnie znane nazwiska . Jechalismy zas osmio pasmowa, bez wyznaczonych pasow,...autostrada.
Braklo tylko energicznego policjanta, o ktorym opowiadal czesto Arcymistrz M.Tajmanow.
Ulice Moskwy. Botwinnik kolejny raz obronil tytul. Tajmanow zaoferowal sie, ze mistrza zawiezie na ceremonie dekoracji. Wyjechali wczesnie, ale...Tajmanow, czlek z Leningradu, pogubil sie. Aby zdarzyc – przyspiesza. STOP! Milicja.
« Pan jedzie zbyt szybko ! » - slyszy arcymistrz.
« Wioze mistrza swiata, Botwinnika na ceremonie... » - odpowiada.
« O..., co za okazja! Czy moge prosic o autograf?» - pyta przedstawiciel wladzy.
Uff...ucieszyl sie w duchu nasz bohater. A tu:
« Placi Pan podwojny mandat. Raz: za przekroczenie szybkosci. A dwa: za narazenie na niebezpieczenstwo zycia mistrza swiata! »
Eksperymentow za kierownica nie polecam! Jesli czeka nas wielogodzinna droga to radze zabrac ze soba « torbe-lodowke ». Co jakis czas, na parkingu urzadzimy maly piknik. Zalecam jesc dosc czesto, ale...malo. Dobrze robi sok pomaranczowy i przegryzanie czekolady. Gdy poznamy nasz organizm to starajmy sie przekasic wczesniej niz...poczujemy glod. Tym sposobem latwiej utrzymamy forme. Te rady sa z repertuaru doswiadczen nabytych podczas kiedys praktykowanych...rajdow samochodowych.
Dzis, gdy niczym grzyby po deszczu, skrzyzowania waznych szlakow obrosly McDonaldami, zalecenie jest jedno:
Raz! Dwa! Kierunek McDo!
Oj, toz tam jedzenie bez smaku... Na to juz nic nie poradzimy. Jeden plus jest niezaprzeczalny: tam zjemy szybko i..., mozemy jechac dalej. Szerokiej drogi!
Matis... Piekna dziura... Miasto handlowe w ktorym rownie szybko roziwja sie przestepczosc jak szybko przewijaja sie przez nie karawany. Mozna tu spodkac wszystkich: lowcow nagrod, zolnierzy - bylych i dalej na sluzbie, podroznych kaplanow, magikow wszelkich szkol, rzemieslnikow i zlodzieji. Samo miasto podzielone jest na dzielnice. Jest ich 5 i tworza otoczone murem kolo z jedna dzielnica na srodku. Wszystki odoczone sa murami. Najlepiej pilnowana jest oczywiscie srodkowa czesc miasta w ktorej znajduje sie siedziba zarzadcy, posterunek strazy miejskiej, glowny skarbiec, biblioteka, zamozniejsze sklepy oraz kamienice wazniejszych osob. Pozostale czesci to targowisko, arena, strefa mieszkalna i rzemieslnicza.
Targowisko, tak potocznie nazywaja ta czesc mieszkancy. Do konca targowiskiem to nie jest, mieszcza sie tam sklepy, niewielki targ, i cala stacja przeladunkowa karawan. Do oslody 2 karczmy. Jest to druga co do ilosci patroli dzielnica.
W czesci mieszkalnej znajduja sie kamienice, laznia, punkt medyczny(prawie szpital), i niewielka karczma. Jest to dosyc spokojna dzielnica.
Dzielnica rzemieslnicza. Mozna tam znalesc wytworczow prawie ze wszystkiego oraz alchemikow i zielarzy. Jest tez kowal, ale specjalizujacy sie w naprawie przedmiotow. Ciezszy przemysl znajduje sie za zewnetrzymi murami.
Arena.... Poza coloseum, gdzie walcza gladiatorzy, niewolnicy, ochotnicy i bestie znajduja sie tam ciekawsze atrakcje. Karczma ("Pod szczerbatym toporem"), Dom publiczny z laznia("Różana Kołyska"), Plac pojedynkowy oraz treningowy dla gladiatorow, siedziby gildi(legalnych jak i tych mniej ) oraz "posrednistwo pracy".
Z arena, poprzez mur sasiaduje garnizon wraz z wiezieniem. Dookola miasta rozwija sie przemysl w szerokim tego slowa znaczeniu. Z miasta prowadza 4 drogi w 4 roznych kierunkach, w koncu bodowano je na skrzyzowaniu szlakow handlowych. Przy kazdej brami jest stajnia z obsluga.
Sklepik Alchemiczny Hachi znajduje sie w dzielnicy rzemieslniczej. Nie mial zbyt duzego wyboru jesli chodzi o jego lokalizacje, gdyz jako pso-czlowiek, rasa do nie dawna zniewolona przez ludzi, nie mogl liczyc na specjalne przywileje.
Zaczynalo sie zciamniac. Byl to czas, gdy ludzie i nieludzie zmeczeni po ciezkim dniu pracy szukali wytchnienia w niezobowiazujacych rozrywkach. Wiekszosc kierowala sie do karczm, lazni, a ci ktorym pozostalo jeszcze troche sily szli sie zabawic do Kolyski...
Traf trafem, nasi "bohaterowie" trafili do Szczerbatego Topora, w koncu tam mozna bylo znalesc najwiecej rozrywek. Tego dnia, Gurp, karczmarz-polork, obchodzil urodziny, wiec wszelki alkohol byl za pol ceny. W barze bylo dosyc tloczno, jednak jak narazie spokojnie. Pewnie dlatego ze bawila sie tam prawie polowa gildi wojownikow ktora to pilnuje pozadku w Arenie....
Mod do Gothic (krótkie przedstawienie czasów, w ktorych przyjdzie żyć)
Stary świat jeszcze nie otrząsnął się ze skutków wojny z hordami demonów. Po tym wydarzeniu większą część świata pochłonęła gęsta i nieprzeniknuona mgła utrudniając życie podróżnym paraliżując szlaki handlowe i komunikację między ludźmi. Na drogach poajawiły się grupki rabusiów, łącząc się ze sobą w zbrojne bandy zwane Wilczarzami. Chaos ten spotęgował upadek Królestwa Myrthany. Ostatnia bitwa choć okupiona wysokimi stratami zakończyła się jednak zwycięstwem śmiertelników. Ludzie lojalni wobec króla starają się przywrócić stary porządek. Władzę jednak uosabia grupa możnowładców posiadających majątki ziemskie, twierdze, a nawet własne armie. Wielu z nich sama zamierza zasiąść na tronie. Król żyje lecz musi się ukrywać. Ma w końcu wielu wrogów, nie tylko paru niechętnych mu magnatów. Paladyni zaś wędrują samotnie po świecie niszcząc ostatnie siedliska demonów w imię Innosa. Okrutni wyznawcy Beliara pragną ostatecznej zagłady starego porządku. Pojęcie dobra i zła zatarły się już dawno. Mimo i tak już wielu zagrożeń prawdziwe zagrożenie wciąż rośnie w siłę, a imię jego brzmi... No właśnie! Kto jest prawdziwym Wybrańcem ze starożytnych przepowiedni? Jaką przeszłość nieświadomie skrywa główny bohater? Co się stało z Xardasem i Bezimiennym Bohaterem? Jakie zagadki skrywa gęsta i wszechobecna mgła? Oraz kto chce zagłady starych bogów? Na te i inne pytania odpowiedź znajdzie Thorn. Budzi się on na odludziu bez broni i osłabiony. Ale zaraz! Obok leży jakiś list! Czy to... Iść? Dokąd? Wyjaśnienie? No dobra.
Oficjalna strona projektu z serii Gother Mod to:
www.gothermod.dbv.pl
Znajdziecie tam opis atrakcji, trailery i nie tylko.
Przyroda w pełni rozkwitła, błękit nieba zachwyca swą głębią, a ze szczytów widać morze gór. Szkoda tylko że to wszystko jest zbroczone krwią i trzewiami ludzi walczących dla swych lub cudzych ideałów ... . Dla jednych to wolność, dla innych pieniądze, władza, nienawiść i wiele innych przyziemnych jak i wyniosłych ludzkich uczuć. Jaka magię posiada ten skrawek górzystej ziemi, na której każdy dzień jest walką o przeżycie, skoro ciągną tam ludzie żądni bólu, krwi i strachu swego przeciwnika.
Niestety zimowa operacja "Wilczy Szlak " nie rozwiązała problemu Chazamata Gałajewa i jego bandy. Na Kremlu jak i sztabie generalnym burza. Dla zwykłych szarych obywateli i świata prawdziwe wyniki akcji zostały zatajone i pokazane w świetle jak najlepszym dla strony rosyjskiej. Oczywiście nie zapomniano uczynić wszystkich poległych bohaterami, nadać pośmiertnie ordery, defilady, przemówienia... ,jak to czyni w takich sytuacjach mateczka Rosja.
A w kaukaskich zaś górach niesie się pieśń o waleczności oddziału "Czarnego Anioła". Ludność cieszy się i tańczy śpiewając "....i grzmot i śmierć i myśl, już nic im nie pomoże...".
Nie długo to nie potrwa gdyż najwyżsi władzą w Rosji stwierdzili że handel z czeczeńskimi terrorystami pochłania zbyt dużo strat i ktoś za mocno wnika w sprawy X wydziału GRU, przez co wszystko może zostać wykryte. Zresztą po śmierć pułkownika Borysa Watutina interesy nie idą już tak dobrze w tamtym rejonie. On wiedział jak tam jest, wiedział że czeczeński naród to "gorąca krew" i nie wahają się pociągnąć za spust. Wiedział i zapłacił najwyższą cenę.
Po całej tej kosztownej operacji sztab generalny, po rozmowach z prezydentem, zdecydował ..."ZA WSZELKĄ CENĘ UNICESTWIĆ GAŁAJEWA I JEGO BANDĘ... "
Postanowiono przyjąć inny profil działań, powołano specjalny zespół który ma na celu zaplanowanie odnalezienia Gałajewa i jego ludzi...
Dla rodzin poległych w "Wilczym Szlaku ", była to bolesna strata. Wśród metalowych skrzyni, w których przywieziono poległych, nie odnaleziono zwłok pułkownika Lawoczkina, oraz kilku żołnierzy. Ci którzy przeżyli mówią, że zginął razem z innymi odbijając ostatni bastion obrony. Nikt jednak nie potrafi jednoznacznie powiedzieć że widział śmierć Lawoczkina.
Od styczniowej operacji minęło kilka miesięcy. Od tamtego czasu miejscowi opowiadają że co jakiś czas ktoś znika w górskich ostępach i ślad po nim ginie. Wiele razy szukano wyjaśnienia tej zagadki, którą z początku traktowano jako wypadki. Nawet sam Gałajew wysyłał wiele patroli w celach wyjaśnienia tych zaginięć, lecz żaden ślad nie został odnaleziony.
Po okolicznych wioskach zaczęła krążyć legenda o duchu poległego pułkownika, mszczącego się za swych poległych towarzyszy...
Przyszla kolej na mopikowe miasto, na ktorego mysl mopikowi robie sie rzewnie ...
Augustow - miasto krolewskie na czesc krola Zygmunta Augusta, ktoremu nasze tereny tak sie podobaly, ze nadal mu prawa miejsce, rzeczac niemal
"To bedzie moje miasto!".
Obecnie ma ok. 30 tys. mieszkancow. Jest miastem turystycznym z wyciagiem nart wodnych jako jedna z wielu atrakcji, obok lasow (Puszcza Augustowska), niezliczonej liczby jezior, imprez kulturalnych itp.
Piekne miasto. Moje miasto.
My jako mieszkancy Augustowa jestesmy o tyle szczesliwi, ze czuc tu wielka troske wladz miasta o jego rozwoj.
Z roku na rok jest ono coraz piekniejsze, bogatsze i bardziej interesujace.
Miasto pozyskuje ogromne srodki Unii Europoejskiej (a takze z innych zrodel) na rozwoj i jest to bardzo widoczne, i cieszy oko i serce
(Nasz Burmistrz byl swego czasu jednym z bohaterow takiej rubryki w "Ozonie" [chyba zaraz jego pierwszy numer], gdzie pokazywano ludzi sukcesu.
W tej konretnej wlasnie byla galeria miast, o ktorych powszechnie mowi sie jako o bardzo dobrze rozwijajacych sie).
Choc musze tez z duma powiedziec, ze mam wrazenie, iz Augustow sam w sobie jest wdziecznym miejscem do takiego finansowego wspomagania i latwo mu taka pomoc uzyskac, moje miasto bowiem ma ogromny potencjal.
I ten potencjal skutecznie rozwija.
Wiecie, gdy jeszcze tam mieszkalem, nie docenialem walorow mojego miasta. Wydawalo mi sie oczywistym, ze miasto jest jakie jest, ze mamy dostep do wszystkiego tego, co dzis uwazam za perly mojej miejscowosci.
Rzeczy te zauwazylem, kiedy wyjechalem do wiekszych miast: najpierw do Olsztyna, potem do stolicy. Tam nagle okazalo sie, ze nie moge ot tak pojsc sobie nad jezioro czy do lasu, lub ze nie jestem juz dumnym mieszkancem letniej stolicy Polski, jak nazywa Augustow niezmiennie od kilku lat Trojka Polskie Radio, przyjezdzajac na cykl letnich imprez i koncertow (kto slucha w wakacje, ten wie).
Ze nie moge sobie poplywac kajakiem po Kanale [Augustowskim] lub wybrac sie w rejs szlakiem Papieskim.
Ze zupy z "Latem z Radiem" nie ugotuje, a "Co ma plywac, nie utonie", ale bez mojej przy tym obecnosci.
Przy tym ja kocham wielkie miasta
Dla mojej przyszlosci np. wybieram Warszawe na moj dom. Z wielu wzgledow, przede wszystkim dlatego, ze bede mogl sie tam najlepiej realizowac jako czlowiek, w moim przyszlym zawodzie.
Tam czeka mnie rozwoj, jakiego nie doswiadczylbym w domu.
Pewnie gdybym byl bardzo bogaty, wolalbym nawet dojezdzac z Augustowa do Warszawy, tak jednak nie jest i nie moge sobie pozwolic na takie wojaze.
Ale wiem to tez na pewno, ze moje pozniejsze lata spedze w Augustowie, i tylko tam.
Tam jest moje serce, tam jest moj jedyny prawdziwy dom.
Rozmarzylem sie, bo dawno nie widzialem tego miasta. Dawno Polski nie widzialem.
Ale to juz zupelnie inna historia...
Niedawno miałem okazję obejrzeć dwa filmy których tematyka dotyczyła dwóch różnych wojen.
Pierwszy z nich, to "Kompania braci" - jest to film oparty na faktach autentycznych obrazujących właściwie cały szlak bojowy jaki przebyła amerykańska kompania desantowo - spadochronowa oznaczona literą "E".
Film składa się z 10-ciu odcinków ukazujących poszczególne etapy losów tejże kompanii oraz jej żołnierzy i dowódców.
Pomiędzy poszczególne odcinki wplecione są wspomnienia autentycznych żołnierzy tej kompanii którzy wspominają tamte trudne i tragiczne dni.
Flm ma chyba ok. 9 godzin, więc albo trzeba się do niego solidnie przyłożyć?...albo podzielić go sobie również na dowolnie wykrojone przez was odcinki.
W każdym razie naprawdę warto poświecić na niego czas i koniecznie go obejrzeć.
Drugi film nosi tytuł - "Dziewiąta Kompania".
Tytuł troszkę podobny do pierwszego wymienionego przeze mnie filmu, ale jest całkiem innym filmem.
Film "Dziewiąta kompania" jest produkcji rosyjskiej, a jego fabuła dotyczy działań wojennych w Afganistanie.
Podobnie jak film "Kompania braci" przedstawia losy żołnierzy należących do jednej z rosyjskich kompanii specjalnych, która jest przygotowywana poprzez bardzo trudne (a miejscami drakońskie szkolenia) do walk na froncie afgańskim.
Bohaterami tego filmu są bardzo młodzi chłopcy wywodzący się z różnych środowisk społecznych którzy mają problemy ze zrozumieniem samych siebie.
Film jest poniekąd jakby nawiązaniem do radziecko - komunistycznego schematu wojskowego który znaliśmy pod nazwą "Jak hartowała się stal"....tyle że w innym, lepszym tych słów znaczeniu.
Ten film może zaskoczyć (i to pod wieloma względami), nawet najwybredniejszych widzów, a w szczególności tych którzy uważają, iż kino rosyjskie i radzieckie to właściwie to samo, a więc - pociąg, harmoszka czy bezmyślna strzelania w której nawet sam reżyser nie wie o co chodzi.
Polecam ten film nie tylko ze względu na jego wartość historyczną, ale też ze względu na jego wysokie walory scenograficzne, aktorskie i reżyserskie.
Nie wiem jak stare są owe powyższe filmy?... i pewnie wielu z was już je oglądało, jednak jeśli ktoś tych filmów jeszcze nie oglądał, to powinien już zacząć się za nimi rozglądać...naprawdę warto.
Pozdrawiam.