Czytasz wiadomości znalezione dla zapytania: szlak kajakowy Rospuda

[Bia] Wycieczki krajoznawcze propozycją podlaskiej kolei

http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33205,4721213.html

Wycieczki koleją m.in. nad Biebrzę i Rospudę, połączone ze spływem kajakowym lub
rajdem rowerowym, to pomysł Podlaskiego Zakładu Przewozów Regionalnych na
przyciągnięcie pasażerów w sezonie 2008.
Nowy rozkład pociągów zacznie obowiązywać 9 grudnia. Główne zmiany w
województwie podlaskim to likwidacja kilkunastu kursów pociągów na najbardziej
nierentownych trasach, m.in. Białystok - Czeremcha.

Jak wyjaśniła na spotkaniu z dziennikarzami dyrektor Podlaskiego Zakładu
Przewozów Regionalnych Elżbieta Załuska, inicjatywa, z którą spółka wiąże duże
nadzieje na przyciągnięcie pasażerów, to projekt "kolejowe eskapady
krajoznawcze".

Powiedziała, że dwie takie próbne wycieczki, zorganizowane w tym roku, spotkały
się ze "świetnym przyjęciem". To pierwsza tego typu inicjatywa w kraju.

Kolejowe eskapady krajoznawcze to propozycja dla zorganizowanych grup liczących
do 20 osób. Zaplanowano sześć cyklów wycieczkowych, organizowanych co miesiąc od
maja do października przyszłego roku -

przeważnie dwudniowe wyjazdy do miejsc cenionych w województwie podlaskim ze
względu na walory turystyczne, m.in. do doliny Rospudy, nad Biebrzę, do
Wigierskiego Parku Narodowego czy trasą Tatarskiego szlaku.

Uczestnik wycieczki opłaci jeden bilet, w koszt którego wliczona będzie pełna
obsługa imprezy, m.in. ubezpieczenie, wyżywienie i nocleg. Jak zapewniała
Załuska, Podlaski Zakład Przewozów Regionalnych będzie czerpał zyski jedynie z
przewozu uczestników wycieczek koleją.

 » 

Jezioro Necko

ja miałem jakies piętnaście lat temu swojego maka na necku w porcie PTTK. byłem zachwycony tym rejonem Polski. Wtedy dzieci były malutkie, byliśmy całymi tygodniami na łodce przemierzając jeziora w okolicach augustowa ( rospuda. Białe , necko) a tam był naprawdę spokój. Teraz jest oczywicie zdecydowanie więcej turystów i łodzi ( głównie motorowych i skuterów) ale to tylko w rejonie augistowa. Juz od studzienicznego na którym zaczyna się zakaz używania silników spalinowych spotkać można praktycznie tylko kajaki, sporadycznie jacht(ale to naprawdę rzadko) i łodzie wędkarskie z silniczkami lelektrycznymi.POza tym - na szalku totalna pustka. A szlak jest przepiękny. mam nadzieję,że uda mi siętam jeszcze popływać na łodce żaglowej - bo na kajakach jestem tam często.

Moje-Twoje miejsce na Ziemi...

Wyrok na Rospudę

Minister środowiska Jan Szyszko, wbrew przepisom prawa unijnego, protestom ekologów oraz opinii rzecznika praw obywatelskich, J.Kochanowskiego, zgodził się ostatecznie na budowę obwodnicy Augustowa przebiegającej przez unikatowe na skalę światową środowisko mokradeł Doliny Rospudy. Minister zlekceważył stanowisko Komisji Europejskiej, apel o wstrzymanie spraw, codocelowo może - chociaz nie musi - zkończyć procesem przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości.
Spodziewając się tego, nasz rząd zdecydował się finansować budowę obwodnicy w całości ze środków krajowych.

No i tak to jest. Nigdy nie wiadomo, czy z działań aktualnej koalicji wyniknie korzyść czy strata.
A na pocieszenie, poszłam sobie obejrzeć szlak kajakowy BL Krutynią... Szkoda, że niektóre zdjęcia zniknęły.

Pozdrawiam, Jaga

Kolejka na Babia Górę!!!!!!!!!

Dzięki Janosik za gruntowną analizę mojego postu.
Prosiłbym Cię jednak o nie interpretowanie tego co piszę.
Podtrzymuję to co napisałem o zagęszczeniu zwierząt dzikich w okolicach zabudowań i na szczycie.
Jeśli się ze mną nie zgadzasz i chcesz dyskutować to prosze o dowód mojej pomyłki w tej kwestii.

Domyślam się że masz coś wspólnego z BPN.
Mam pytanie : Czy BPN utrzymuje w należytym stanie szlaki narciarskie?

Ciekawe gdzie jeździsz na nartach.

Co do natury 2000 w Zawoi są 2 obszry objęte tym programem: BPN i szczyt Policy. Na policy gnieżdżą się głuszce.Ciekaw jestem na czym polega ta niby ochrona głuszca. Chyba tylko na naniesieniu na mapę dodatkowej kreski, oznaczającej granicę obszaru, bo w terenie to nic się nie zmieniło. Żadnych znaków informacji.
Ciekawe czy jak głuszec zagnieździ się w Zawoi Centrum to też wyznaczone tam zostaną obszary natury 2000?

Czy ktoś może podać mi namiary na jakieś opracowanie naukowe na temat tej populacji tego unikalnego kuraka?

Zupełnie zgadzam się z markiem.
Zwierzęta w UE traktowane są lepiej niż ludzie.
Ciekaw jestem jaki wpływ na Dolinę Rospudy wywarli ekolodzy, którzy koczując w tym dziewiczym skrawku Polski palili ogniska (w koksownikach), grali na gitarach i wieszali się po drzewach (pewnie pomnikach przyrody) czy to aby jest zgodne z dyrektywami Komisji Europejskiej. Czy to są jacyś lepsi ludzie że za łamanie prawa nie ponoszą konsekwencji?
Wydaje mi się że pływanie kajakiem po Ropudzie też nie jest takie niewinne - płoszenie ryb, ptaków, itd.

 » 

Wydawnictwa na temat Rospudy

Kolejny album:

DOLINA ROSPUDY

The Rospuda Valley, Das Rospuda-Tal
Fotografie: Waldemar Bzura i Peter Scherbuk, tekst: dr Jerzy Kruszelnicki

DZIĘKI TEJ KSIĄŻCE KAŻDY MOŻE POZNAĆ MIEJSCE, O KTÓRYM MÓWIĄ WSZYSCY!
IDEALNA PROPOZYCJA NA SEZON TURYSTYCZNY!

Dolina Rospudy – oaza ciszy, bogactwo rzadkich gatunków fauny i flory, pierwotne torfowiska, bagienna puszcza. Wciąż rosną tutaj rośliny będące reliktami polodowcowymi. Np. już tylko nad Rospudą możemy spotkać żółtozielony miodokwiat krzyżowy. Schronienie znalazły tu dziko żyjące ptaki, m.in. orlik krzykliwy, trzmielojad, błotniak stawowy. Okolice rzeki są ostoją dla łosiów, wyder, bobrów i gronostajów. Dolina Rospudy to także jeden z najpiękniejszych, a mało znanych, szlaków kajakowych. Wszystko to i o wiele więcej zobaczymy na niezwykłych zdjęciach Waldemara Bzury i Petera Scherbuka. WSPANIAŁEPANORAMY Z LOTU PTAKA! Jak wiadomo dzika przyroda Rospudy jest zagrożona przez działania człowieka. Tekst dra Jerzego Kruszelnickiego dostarcza wielu cennych informacji o przyrodzie regionu, sposobach jej ochrony, podpowiada również, jak rozwiązać konflikt wokół budowy obwodnicy Augustowa.

120 stron, 235x280 mm, oprawa twarda, obwoluta, papier: kreda błyszcząca 200 g.

ISBN 978-83-60292-52-5,

cena detaliczna: 77 zł.

cena promocyjna:

1-2 egz. 73 zł./szt.
3-4 egz 62 zł./szt.
5 i więcej egz. 53 zł./szt.



wydawnictwo

1

"czerwonawe kwiatki na patyku" mnie fascynują, bo naprawdę, nie rozpoznaję;



Może coś odkryłem?
jakby co to proponuję nazwę siskomus vulgaris

z resztą niech się młodzież męczy


Ło masz... dziadek się odezwał...
Napisz chociaż co to jest na tych pierwszych dwóch zdjęciach. Czy to jakieś storczykowate?
Szukałem na stronie:
http://www.polskie.storczyki.org.pl/menu.php
ale nie znalazłem.

Oenatnthe. Szlismy tym samym szlakiem co w zeszłym roku w sierpniu z ... wiesz z kim.

Jak łaziliśmy po bagnach, to przyleciała też para żurawi skrzecząc na całą okolice.
Niestety na zdjęciu widać tylko dwie szarawe plamki:


Znaleźliśmy jeszcze coś takiego:

i po dziś dzien męczy mnie co to i po co. Zapewne coś mierzy.

Najazdu ludzi na bagna nie zaobserwowalismy poza jednym zbłąkanym turystą


Jeszcze nie sezon, ale myśle, ze te zapowiadane masy ludzkie, które mają zjechac nad Rospudę będa raczej szlajac się po augustowskich knajpach, ewentualnie nieliczni spłyną kajakiem. Na bagna pójdą tylko tacy szaleńcy jak my.

Splywy kajakowe na Mazurach - czy ktos to robil :D

Chcielibysmy sie wybrac mala grupka na Mazury a dokladniej na krzesanie ognia krzemieniami, budowanie szalasow, jedzenie jagodek w lesie i skalpowanie zajacow
A tak naprawde to chodzi nam o splyw kajakowy. Czy ktos moze powiedziec w jakim czasie przeplywa sie np szlak Rospudy albo Czarnej Hanczy. Ile km mozna przeplynac w jeden dzien, gdzie sa jakies bazy noclegowe (namioty).
Cenne sa tez rady, porady i wskazowki

Zakaz pływania motorówkami i skuterami po jeziorze Rospuda

http://www.wrotapodlasia.pl/pl/wiadomosci/srodowisko/Zakaz_plywania_motorowkami_i_skuterami_po_jeziorze_Rospuda.htm

"Zakaz pływania motorówkami i skuterami po jeziorze Rospuda

Lokalni samorządowcy przyjęli uchwałę, zgodnie z którą po jeziorze
Rospuda poruszać się mają jedynie kajaki oraz łodzie żaglowe.

W przypadku tych ostatnich zezwolili jednak na używanie silników
spalinowych o niewielkiej mocy. Podobny przepis wprowadzono na 21 innych
jeziorach położonych poza szlakiem Kanału Augustowskiego. Do niedawna po
jeziorze Rospuda mógł poruszać się każdy sprzęt pływający. Teraz jednak
eksperci z ministerstw środowiska i infrastruktury, uznali, że powinno
ono znaleźć się w grupie tych wód, na których obowiązuje strefa ciszy.

- Turyści wielokrotnie uskarżali się, że na tym jeziorze panuje olbrzymi
ruch i hałas powodowany przez pędzące motorówki i skutery - mówi
naczelnik wydziału ochrony środowiska augustowskiego starostwa
powiatowego Grzegorz Dadura.
- Zwłaszcza od czasu, gdy nagłośniony został konflikt wokół budowy
augustowskiej obwodnicy. W związku z tym ludzie poszukujący spokoju i
ciszy, nie mogli normalnie wypoczywać.

Dlatego po jeziorze Rospuda nie będą mogły już pływać motorówki ani
skutery. Zakaz ten nie dotyczy jedynie firm prowadzących działalność
związaną z przewozem pasażerów czyli np. statków augustowskiej żeglugi
lub gondol. Podobny przepis obowiązuje na 21 innych jeziorach m.in.
Sajnie, Sajenku, Dreństwie, Tajnie, Serwach, Szlamach czy Bliźnie. I tu
znowu na prośbę turystów augustowscy samorządowcy poszli na małe ustępstwo.

- Postanowiliśmy zezwolić na to, aby łodzie żaglowe mogły używać
silników spalinowych o niewielkiej mocy do pięciu koni mechanicznych --
informuje Dadura. - Przy bezwietrznej pogodzie żeglarze musieli bowiem
wiosłować za pomocą pagajów, co w sytuacji, gdy temperatury są wysokie,
było bardzo uciążliwe. Ograniczenia dotyczące strefy ciszy obowiązywać
będą jednak tylko w sezonie letnim czyli od 15 czerwca do 15 września.

Na podstawie: Radio Białystok"

--
pzdr,
Radziel

[pr] Wycieczki krajoznawcze propozycją podlaskiej kolei

Wycieczki krajoznawcze propozycją podlaskiej kolei

Wycieczki koleją m.in. nad Biebrzę i Rospudę, połączone ze spływem kajakowym lub rajdem rowerowym, to pomysł Podlaskiego Zakładu Przewozów Regionalnych na przyciągnięcie pasażerów w sezonie 2008.

Nowy rozkład pociągów zacznie obowiązywać 9 grudnia. Główne zmiany w województwie podlaskim to likwidacja kilkunastu kursów pociągów na najbardziej nierentownych trasach, m.in. Białystok - Czeremcha.

Jak wyjaśniła na spotkaniu z dziennikarzami dyrektor Podlaskiego Zakładu Przewozów Regionalnych Elżbieta Załuska, inicjatywa, z którą spółka wiąże duże nadzieje na przyciągnięcie pasażerów, to projekt "kolejowe eskapady krajoznawcze".

Powiedziała, że dwie takie próbne wycieczki, zorganizowane w tym roku, spotkały się ze "świetnym przyjęciem". To pierwsza tego typu inicjatywa w kraju.

Kolejowe eskapady krajoznawcze to propozycja dla zorganizowanych grup liczących do 20 osób. Zaplanowano sześć cyklów wycieczkowych, organizowanych co miesiąc od maja do października przyszłego roku -

przeważnie dwudniowe wyjazdy do miejsc cenionych w województwie podlaskim ze względu na walory turystyczne, m.in. do doliny Rospudy, nad Biebrzę, do Wigierskiego Parku Narodowego czy trasą Tatarskiego szlaku.

Uczestnik wycieczki opłaci jeden bilet, w koszt którego wliczona będzie pełna obsługa imprezy, m.in. ubezpieczenie, wyżywienie i nocleg. Jak zapewniała Załuska, Podlaski Zakład Przewozów Regionalnych będzie czerpał zyski jedynie z przewozu uczestników wycieczek koleją.

za http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/ ... 21213.html

chyba czas dojrzeć do ROSPUDY

Augustowianie z powodu nagłośnienia sprawy Rospudy moga wiele zyskać i wiele stracić.
Byłem w Augustowie 4 razy jako turysta. Jak pobuduja estakadę więcej tam nie pojadę.
Takich jak ja będzie więcej.

Na oficjalnej stronie www.augustow.pl zamieszczona jest taka oto wizytówka miasta:

    Augustów - miasto założone przez króla Zygmunta Augusta na mocy przywileju lokacyjnego nadanego w Wilnie 17 maja 1557 roku.

    Malowniczy krajobraz miasto zawdzięcza Puszczy Augustowskiej i okalającym je jeziorom: Sajno, Necko, Białe, Rospuda, Studzieniczne oraz kilkunastu mniejszym. Augustów od dawna jest uznaną stolicą sportów wodnych i turystyki aktywnej. W sezonie letnim na jeziorach grupują się miłośnicy żeglarstwa, kajakarstwa, wioślarstwa, narciarstwa wodnego i motorowodniacy. Ogromną popularnością cieszą się wycieczki statkami białej floty i gondolami, podczas których można podziwiać piękno Ziemi Augustowskiej. Turyści, których nie przeraża wysiłek fizyczny, chętnie wybierają kajaki, które są szczególnie popularne w regionie.

       Można nimi dotrzeć w najbardziej malownicze zakątki Augustowszczyzny. Od lat największe rzesze turystów przyciągają trasy kajakowe Kanału Augustowskiego, Czarnej Hańczy, Rospudy i Biebrzy.
Malownicze szlaki Puszczy Augustowskiej zapewniają niezapomniane przeżycia miłośnikom przyrody. Ich atutem jest to, że z powodzeniem można je przemierzyć zarówno pieszo, jak i rowerem. Poza tym specyficzne piękno tutejszych terenów można podziwiać z siodła na wytyczonym szlaku konnym.
Dużą popularnością w Augustowie cieszy się elektryczny wyciąg nart wodnych na jeziorze Necko. Jego długość wynosi 740 m. Maksymalna prędkość, jaką może rozwinąć wynosi 58 km/h. Z wyciągu może korzystać jednocześnie 8 osób. Za uruchomienie wyciągu miasto otrzymało nagrodę "Przebiśnieg '99" przyznaną przez Polską Organizację Turystyczną za "najciekawsze zrealizowane inicjatywy kreujące nowoczesną ofertę turystyczną w Polsce"

      Uzupełnieniem naturalnych akwenów jest kompleks rekreacyjno-sportowy, w którym znajduje się m. in. duży i mały basen, urządzenia do masażu powietrzno - wodnego, wanny z hydro - masażem, zjeżdżalnia wodna o długości 92 m., sauna, siłownia, solarium.

      Bogaty kalendarz imprez sportowo - kulturalnych zapewnia turystom i mieszkańcom mnóstwo wrażeń. Latem odbywają się tu m. in. Mistrzostwa Polski w Pływaniu na Byle Czym "co ma pływać nie utonie", Weekendy z Radiową Trójką, Międzynarodowe Mistrzostwa w Skokach Narciarskich, Balladowe Wieczory Nad Neckiem i wiele innych.

      Wieczorami ogromną popularnością cieszy się Rynek Zygmunta Augusta, wokół którego ulokowało się mnóstwo pubów i restauracji. Po dniu pełnym emocji można tu odpocząć w licznych ogródkach kawiarnianych i barach, posłuchać dobrej muzyki lub potańczyć. W ciągu kilku ostatnich lat zostało zmodernizowane centrum miasta oraz odrestaurowano bulwary nad rzeką Nettą i ulicę Mostową, dzięki czemu powstała atrakcyjna trasa spacerowa.  

Najlepszy sposób na pokonanie Rospudy

Na spływie nigdy się nie znudzisz, a zachwycisz się przyrodą, jakiej dotąd nie znałaś. Przygody na wodniackim szlaku powinieneś zakosztować choć raz w życiu. Chociażby wybierając Rospudę, którą najlepiej pokonać kajakiem. Zapraszamy na szlak.

Jeżeli jesteś pewny, że należysz do grona lądowych szczurów, nie musisz porywać się na długą, wyczerpującą wyprawę. Możesz wybrać się na krótki spływ kajakowy po spokojnej rzece albo wykupić miejsca na tratwie i oddać się wyłącznie kontemplacji przyrody.

Będziesz miał okazję poznać zakątki dostępne tylko od strony wody: dziewicze lasy, ciche, bezkresne rozlewiska, zapierające dech w piersiach przełomy, zabytkowe śluzy i kanały. Informacje o szlakach wodnych i ich atrakcjach znajdziesz m.in. w Internecie (np. www.kajaki.pl; www.splywy.pl; www.kajaki.onet.pl).

1. Rospuda
Długość szlaku wynosi 67 km. W górnym biegu rzeka jest wąska i kręta, a jej nurt szybki - dla doświadczonych wodniaków. Dolna część szlaku biegnie przez dziewicze (jeszcze) torfowiska Doliny Rospudy i to ona nadaje się dla początkujących kajakarzy.

2. Kanał Elbląski
Szlak ma ok. 129 km. Atrakcją jest 5 odcinków dł. w sumie 2 km, które ze względu na różnicę poziomów pokonuje się... po lądzie. Duże statki są przeciągane po specjalnych pochylniach. Podobny kanał jest tylko w USA w New Jersey, ale pochylnie już nie pracują.

3. Kamienna
Trasę dł. 4 km można pokonać kajakiem lub na flisackiej tratwie. Po godzinnym podziwianiu świętokrzyskich jaskiń i wąwozów wodniacy wpadają wprost w objęcia... dinozaurów w Parku Jurajskim w Bałtowie.

4. Czarna Hańcza
Letnie spływy (dł. ok. 100 km) zaczynają się od jez. Wigry, kończą na Kanale Augustowskim. Są łatwe i malownicze. Urozmaiceniem jest siedem zabytkowych śluz.

5. Krutynia
Opisany przez Wańkowicza w "Na tropach smętka" szlak ma 102 km długości i należy do najpiękniejszych w Europie. Spływ jest łatwy, a przyroda dzika i unikalna, np. tylko tutaj spotkasz żółwia błotnego.

6. Biebrza
Trasa, licząca ok. 140 km, zaczyna się 29 km od źródeł polskiej Amazonki. Jej nurt jest na tyle spokojny, że w trakcie spływu można bez przeszkód obserwować ptaki, roślinność i w pełni poczuć, że są jeszcze bezludne miejsca...

7. Dunajec
Szlak ma 15 km długości, a jego najtrudniejsza część zaczyna się u stóp Trzech Koron. Rzeka kręci tu ciasne pętle między skalnymi ścianami i nie sposób zgadną, w którą stronę skręci.

Źródło: Dziennik.pl

Rospuda bez barier

Oto czesc tekstu tzw.reklamowki Augustowa….ze strony http://www.augustow.pl/

Malowniczy krajobraz miasto zawdzięcza Puszczy Augustowskiej i okalającym je jeziorom: Sajno, Necko, Białe, Rospuda, Studzieniczne oraz kilkunastu mniejszym. Augustów od dawna jest uznaną stolicą sportów wodnych i turystyki aktywnej. W sezonie letnim na jeziorach grupują się miłośnicy żeglarstwa, kajakarstwa, wioślarstwa, narciarstwa wodnego i motorowodniacy. Ogromną popularnością cieszą się wycieczki statkami białej floty i gondolami, podczas których można podziwiać piękno Ziemi Augustowskiej. Turyści, których nie przeraża wysiłek fizyczny, chętnie wybierają kajaki, które są szczególnie popularne w regionie.

Można nimi dotrzeć w najbardziej malownicze zakątki Augustowszczyzny. Od lat największe rzesze turystów przyciągają trasy kajakowe Kanału Augustowskiego, Czarnej Hańczy, Rospudy i Biebrzy.
Malownicze szlaki Puszczy Augustowskiej zapewniają niezapomniane przeżycia miłośnikom przyrody. Ich atutem jest to, że z powodzeniem można je przemierzyć zarówno pieszo, jak i rowerem. Poza tym specyficzne piękno tutejszych terenów można podziwiać z siodła na wytyczonym szlaku konnym.



Malowniczy krajobraz….Chcialoby się powiedziec…
A to informacje na temat Doliny Rozpudy z tejze strony…

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad informuje, że budowa obwodnicy Augustowa przez Dolinę Rospudy w żaden sposób nie narusza ani przepisów polskich ani europejskich dotyczących ochrony środowiska. Wariant wybrany przez GDDKiA posiada wszelkie niezbędne uzgodnienia, postanowienia i decyzje, wydane przez odpowiednie władze Polski.
Ponadto – co stwierdził w październiku 2005 r. Naczelny Sąd Administracyjny - jest on najbardziej odpowiedni ze względu na ochronę środowiska, a przeprawa mostowa spełnia warunki dla ochrony środowiska.
Pragniemy podkreślić, że fakt, iż zaprojektowana trasa przebiega przez system Natura 2000 w żaden sposób nie narusza obowiązującego porządku prawnego. Zgodnie z dyrektywą wprowadzającą system Natura 2000 w obszarach tych możliwa jest budowa zarówno dróg jak i linii kolejowych.
Po raz kolejny także informujemy, że Polska nigdy nie występowała o zagwarantowanie finansowania unijnego na tę drogę i będzie ona sfinansowana ze środków Krajowego Funduszu Drogowego.
Pragniemy też poinformować, że przedstawiany jako alternatywny wariant przebiegu obwodnicy Augustowa – zaprojektowany przez tzw. ekologów – spowoduje konieczność wyburzenia co najmniej 30 gospodarstw i poważnych ingerencji na terenie około 10 wsi. Tymczasem zgodnie z wariantem GDDKiA nie będą potrzebne żadne wyburzenia.



Jeśli bierze się tylko pod uwage zdanie osob dla , których jedynym interesem zycia jest wygrywanie przetargow na budowe drog to krzyz na droge Polskiej pieknej przyrodzie!!
A gdzie jest zdanie ekologow i stowarzyszen ekologicznych??!!
Widac , ze kolejny raz chciwosc i rzadza pieniedzy wygrywa.

Trasy przyrodniczo-krajoznawcze-uciekaj od cywilizacji (PL)

Żeby wszystko było jasne, chodzi mi o temat w którym można by przedstawiać swoje propozycje tras godnych przebycia z uwagi na swój wyjątkowy urok, dzikość, wartości krajoznawcze itd. Wpierw podajemy trase, potem co jest godnego uwagi.

Północno-wschodnia Polska
Suwałki - Jeleniewo - Turtul - Hańcza - Kłajpeda (- Stańczyki - Żytkiejmy - Kłajpeda), (- Smolnik - Udziejek - Kłajpeda) - Sidory - Jeleniewo - Leszczewo - Czerwonka - Kaletnik - Tartak (-Wigry- stary Folwark) - Suwałki - Augustów - Rajgród - Woźnawieś - Grzędy - Kopytkowo - Jasionowo - Dolistowo - Dawidowizna - Goniądz - Osowiec - Downary - Mroczki - Trzcianne - Wszowate -(okropne piachy!!)- Żuki - Tykocin - Stare Jeżewo - Kurowo - Jeńki - Płonka Kościelna - Łapy

Trasa przebyta na rowerze. Zajęła mi 8 dni, w sumie ok 350 km. (z postojami i zwiedzaniem)
Suwalszczyzna - mało gdzie można przenocować, ale troche przygody z nocowaniem na dziko i wszystko jest dobrze. Piękne jezioro Hańcza i okolice (widziałem temat koleżanki na forum pt. Suwalszczyzna - nie będe sie powtarzał bardzo) - głazowiska, zapierająca dech w piersiach puszcza Romnicka - chyba najdziksza Polska puszcza (a z doświadczen z zeszłego roku wiem ze na prawde godna pieszego zwiedzania i zapuszczania się w ostępy, trzeba być jedynie miłym dla WOPistów), cudowne ukształtowanie terenu, wiadukt w Stańczykach. Ogromne ilości bocianów, pustułek, wszelkiego rodzaju drobnego ptactwa. Teren jeśli chodzi o Polskę to chyba najmniej zaludniony, a ludzie niesamowicie przyjaźni.
Wigierski Park Narodowy - ludzie narzekają że dużo ludzi, ale jak się odjedzie kawałek od Starego folwarku i Wigier, to można spokojnie wypocząć. Piękne lasy, mnóstwo ptactwa wodnego, wspaniała rzeźba terenu, czysta woda i piękne ryby.
Biebrzański Park Narodowy - chyba tego miejsca nie trzeba nikomu przedstawiać. Najbardziej urzekającym miejscem w parku aby przenocować i pobyć jest leśniczówka Grzędy (i pole biwakowe obok), przy Czerwonym Bagnie. Samo serce parku. W nocy dziki podchodzą pod pole, sowy i nietoperze latają jak szalone, rano i wieczorem bez trudnu do odnalezienia tropy wilków, (a jak sie zostanie na wieży widokowej to można je zobaczyć), łosie w zasięgu wzroku, ORŁY i Orliki - i to w dużych ilościach, poza tym borsuki, sarny, jelenie, i praktycznie cała fauna polska poza niedźwiedziem Ponoć najpiękniej wiosną, ale jak na razie nie miałem możliwości. W Osowcu na polu biwakowym (osada bobra) - niesamowity leśnik gaduła - zacząć z nim rozmawiac o przyrodzie w okolicy, to ma się słuchowisko na kilka godzin. Niektóre rzeczy brzmiące bardzo realnie, inne mniej, ale można to potem powspominać.
Narwiański Park Narodowy - Również przedstawiać nie trzeba - piękne tereny do turystyki kajakowej ale i do "polowań" na ptaki. Cudowne ptasie koncerty o wschodzie, jeszcze piękniejsze o zachodzie, a wschody niesamowicie malownicze ( http://www.deviantart.com/deviation/37147842/ ) - na prawde warto! (na przykład zobaczyć 3 czaple białe lecące kilka metrów od Ciebie w mgle wstającej nad bagnami w kolorze czerwieni od wschodzącego słonca.... ach.. )
Po drodze jadąc między miejscami puszcza Augustowska i dolina Rospudy, a jakby sie chcialo to dalej można pojechać jeszcze na Białowieże.

Jeśli ktoś chce zobaczyć dużo dzikiej i pięknej przyrody w krótkim czasie - serdecznie polecam. Ludzie wszędzie bardzo życzliwi, a miejsca praktycznie nie odwiedzane, a więc można spokojnie wypocząć od tłumów, pokorzystać z ciszy, i zapomnieć o całej cywilizacji

Inna trasa - Bieszczady - od Ustrzyk Górnych do Komańczy. Cały czas po szczytach. Trzeba uważać na WOPistów, bo miejscami mogą być niemili, a także zaopatrzyć się w wodę, ale na prawde warto. Noce spędzone pod koronami drzew w takiej głuszy zadośćuczynią wszelkim niedogodnościom. Ogromne ilości sów, (ponoć na jesieni nie da się spać, bo za głośno od rykowiska), gdzieniegdzie ślady wilków, a miejscami (nie spotkałem) takze niedźwiedzi. Dla miłośników militariów mnóstwo znalezisk na szlaku.

Serdecznie polecam. Czekam na wasze propozycje miejsc gdzie można uciec od cywilizacji do natury, odpocząć od ludzi i sporo zobaczyć.

KSM Wakacje 2009

Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży diecezji rzeszowskiej zaprasza na wakacyjne turnusy KSM :

WAKACYJNE TURNUSY 2009
Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Diecezji Rzeszowskiej
Turnusy formacyjno – szkoleniowe
Diecezjalny Ośrodek KSM w Desznicy:

1 turnus: 30. 06 – 08. 07. 2009 r. – obóz formacyjno – szkoleniowy dla kierownictw parafialnych i zastępowych KSM

Turnus ten przeznaczony jest dla osób należących do kierownictw parafialnych, oraz tych, którzy mają nieco dłuższy
staż działania w KSM – ie, a także dla zastępowych i liderów. Jest on także kierowany do osób, które ukończyły szkolenie
II 0 dla zastępowych i chcą kontynuować formacje.

2 turnus: 09 – 17. 07. 2009 r. – obóz formacyjno – szkoleniowy KSM 10

Na ten turnus zapraszamy tych wszystkich, którzy brali udział w szkoleniach stopnia “0” i chcą podjąć głębszą formację. Bogactwem turnusu jest uczestnictwo w nim doświadczonych KSM-owiczów, co umożliwia wymianę doświadczenia z zakresu działalności w oddziałach.

3 turnus: 18 – 26. 07. 2009 r. – obóz formacyjno – szkoleniowy dla młodzieży gimnazjalnej

Do udziału w tym turnusie zapraszamy osoby działające w KSM lub chcące zaangażować się w działalność naszego Stowarzyszenia bądź ukończyły gimnazjum.

4 turnus: 27 – 04. 08. 2009 r. – obóz formacyjno – szkoleniowy dla KSM 00

Do udziału w tym turnusie zapraszamy osoby działające w KSM lub chcące zaangażować się w działalność naszego Stowarzyszenia oraz które ukończyły gimnazjum.

5 turnus: 05 – 13. 08. 2009 r. – obóz formacyjno – szkoleniowy dla młodzieży gimnazjalnej

Diecezjalny Ośrodek KSM w ŚWIĄTKOWA WIELKA:

6 turnus: 06 – 14. 07. 2009 r. – obóz formacyjno – szkoleniowy dla młodzieży pracującej i studiującej (od 19 lat)

7 turnus: 15 – 23. 07. 2009 r. – obóz formacyjno – szkoleniowy KSM 0°

8 turnus: 24. 07 – 01. 08. 2009 r. – obóz formacyjno – szkoleniowy KSM 2°

Na ten turnus zapraszamy tych wszystkich, którzy brali udział w szkoleniach stopnia “0” oraz “1” i chcą podjąć głębszą formację. Jest to oferta skierowana do osób z liceum uczestniczących w turnusach we wcześniejszych latach. Bogactwem turnusu jest uczestnictwo w nim doświadczonych KSM-owiczów, co umożliwia wymianę doświadczenia z zakresu działalności w oddziałach. Jest on kierowany także do osób, które ukończyły szkolenie I0 dla zastępowych i chcą kontynuować formację.

9 turnus: 02 – 10. 08. 2009 r. – obóz formacyjno – szkoleniowy dla młodzieży gimnazjalnej

Turnusy w WISŁOKU WIELKIM:

10 turnus: 18 – 28. 07. 2009 r. – obóz formacyjno – szkoleniowy dla stypendystów fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia liceum 00

Turnusy w KĄTACH:

11 turnus: 03 – 11.08.2009 r. obóz formacyjno – szkoleniowy dla stypendystów fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia gimnazjum
Drogi Młody Przyjacielu proponujemy Ci także nieco inne formy wypoczynku z Katolickim Stowarzyszeniem Młodzieży

12 turnus: 13 – 17.07.2009 r. – rekolekcje w drodze szlakami Papieskimi – Beskid Sądecki i Gorce - koszt ok. 100 zł
(zgłoszenia ks. Józef Obłój – 0 604 667 866)

13 turnus: 20 – 25. 07. 2009 r. – rekolekcje w drodze szlakami Papieskimi – Beskid Żywiecki - koszt ok. 100 zł
(zgłoszenia ks. Jacek Pasela – 0 604 059 334)

14 turnus: 09 – 17.07.2009 r. – spływ kajakowy Rospuda – Biebrza na trasie Filipów – Brzostowo - koszt ok. 500 zł
(szczegółowe informacje i zgłoszenia - ks. Przemysław Dudek tel. 0 606 910 523)

Jeżeli już zdecydujesz wakacje spędzić razem z nami – to pamiętaj o małych formalnościach!

Zgłoszenia przyjmowane są do wyczerpania miejsc w biurze Zarządu KSM Diecezji Rzeszowskiej Plac Farny 5,
35 – 010 Rzeszów tel. 0-17 8520-603 od poniedziałku do piątku w godzinach od 8 do16. Zapisy przyjmuje także Asystent Diecezjalny KSM – Ks. Paweł Tomoń (0-17) 8512 051 lub 0604051775?. Koszt ośmiodniowego, wakacyjnego pobytu wynosi 170 zł. Przy zapisie chętni otrzymują kartę uczestnictwa i wpłacają zaliczkę w wysokości 85 zł (w wypadku rezygnacji z wyjazdu, nie zwracamy zaliczki!). Zaliczkę można wysłać przekazem pocztowym lub wpłacić na konto: Bank PEKAO SA 03 1240 4751 1111 0000 5520 3339

Szyszka z biwaku ekologów

Szyszka z biwaku ekologów
GRZEGORZ ŁYŚ
Rzeczpospolita-moje podróże, z dn. 11.05.2007, str. 10

Rospuda. Odkąd rzeka stała się słynna, przyjeżdża nad nią więcej turystów

Podczas majowego weekendu na brzegach najsławniejszej polskiej rzeki zaroiło się od samochodów i turystów.
Większość z nich do niedawna nawet o niej nie słyszała

Dolina Rospudy, wyżłobiona przez rzekę wśród polodowcowych wzniesień irównin Suwalszczyzny, odwiedzana była dotychczas przez niezbyt licznych kajakarzy, rowerzystów, znawców przyrody imiłośników naturalnych krajobrazów. Odpoczątku konfliktu oprzebieg obwodnicy Augustowa zrobiło się oniej głośno nie tylko wPolsce, ale iwEuropie.
- Nasi goście twierdzą, że wycieczka nad Rospudę jest obecnie trendy -nie ukrywa satysfakcji Cezary Cieślukowski, prowadzący z żoną gospodarstwo agroturystyczne Staszkowa Zagroda we wsi Jabłońskie, dwa kilometry odrzeki.

Dla Cieślukowskich nagła sława doliny to jak wygrana naloterii. Przyjmują turystów dopiero odlata ubiegłego roku, ajuż gościli holenderską ekipę telewizyjną specjalizującą się wfilmach przyrodniczych. Zaczynający się właśnie sezon zapowiada się doskonale. Podczas majowego weekendu poszukujących unich noclegu było znacznie więcej niż miejsc. Przyjechali turyści zKatowic iWrocławia, a także ośmioro Holendrów. - Chcę pokazać dzieciom miejsce, októrym mówi się wtelewizji -wyjaśniał jeden zgości zGdańska.

To nie Niagara

Wdolnym biegu Rospudy są tylko dwa stosunkowo łatwo dostępne (także samochodem) miejsca, zktórych dobrze widać dolinę - mostki wpobliżu uroczyska Święte Miejsce iMłyniska. Ale oprócz nich przyciąga turystów niczym się niewyróżniający las w pobliżu osady Szczebra, na trasie planowanej obwodnicy, gdzie zimą biwakowali ekolodzy.
-Tłumaczymy, jak trafić, rysujemy plany. Wiem, że niektórzy zabierają sobie stamtąd szyszki na pamiątkę. Ale większość nie ukrywa rozczarowania. Nie tylko tym lasem, ale i samą Rospudą. Nic dziwnego, bo w okolicach Augustowa mamy o wiele ciekawsze miejsca, np. Kanał Augustowski - twierdzi Zbigniew Huszcza, szef Augustowskiej Organizacji Turystycznej.
-Nikt się nie spodziewa, że zobaczy coś wrodzaju Niagary. Ale ludzie oczekują, że chodzi ocoś nawiększą skalę -przyznaje Cieślukowski.
I rzeczywiście -Rospuda nie może jako turystyczna atrakcja konkurować nie tylko z Niagarą, ale także z Puszczą Białowieską czy wydmami podŁebą. Jej niepozorna uroda przemawia tylko do tych, którzy potrafią ją znaleźć -wzwyczajnym krajobrazie północnej Suwalszczyzny, w ciszy lasów, głosach ptaków i bujnym kwitnieniu nietkniętych kosą nadrzecznych łąk.

Pale w bagnisko

Rzeka wypływa zJeziora Czarnego położonego niedaleko Gołdapi idąży wśród pół iłąk napołudniowy wschód. W górnym biegu przypomina kręty górski potok okamienistym dnie iwartkim prądzie. Jej dolina, wąska i o urwistych brzegach, przecina tu pasma polodowcowych wzniesień, ozów, łącząc głębokie i czyste jeziora rynnowe będące również dziełem lodowca (w sumie aż dziewięć). Dopiero zawsią Raczki, wpływając wpołożone napiaszczystej sandrowej równinie lasy Puszczy Augustowskiej, zwalnia bieg.

Poniżej uroczyska Święte Miejsce leniwie już meandruje między ścianami trzcin, w szerokiej bagnistej dolinie, stanowiącej jedyny w tej części Europy obszar naturalnych torfowisk niskich. Stały poziom wody, dzięki któremu nie zarastają one lasem i zaroślami, utrzymuje się tu bez ingerencji człowieka. W tym właśnie miejscu, o nienaruszonych dotychczas stosunkach wodnych, przeciąć ma dolinę obwodnica, czyli most iwiadukt, wsparty nadziesiątkach podpór i pali głęboko wbitych wgrunt.

Pałac Paca

Wprawne oko znawcy roślin dostrzeże w dolinie Rospudy przede wszystkim wielką rozmaitość storczyków. Rośnie ich aż 19 gatunków; znajduje się tu np. jedyne w kraju stanowisko miodokwiatu krzyżowego, wpisanego doPolskiej Czerwonej Księgi Roślin, czyli rejestru gatunków zagrożonych. Amatorzy obserwowania ptaków mają szansę dostrzec nad rzeką orlika krzykliwego, bielika, włochatkę, dzięcioła białogrzbietego i trzmielojada.

Nad Rospudą znajdą coś dla siebie nie tylko miłośnicy przyrody, ale także historii iarchitektury. W Dowspudzie w pobliżu Raczek pozostały np. fundamenty, piwnice, arkadowy portyk iwieża bociania pałacu wzniesionego na początkuXIXw. przez Ludwika Michała Paca. To malownicze ruiny jedynej wPolsce budowli wczystym stylu angielskiego neogotyku, projektu Henryka Marconiego. A także pamiątka po jednym z najwybitniejszych przedstawicieli słynnego litewskiego rodu -napoleońskim generale, azarazem anglomanie, mecenasie sztuki, pionierze postępu w rolnictwie (sprowadził naSuwalszczyznę szkockich farmerów) i pierwszym naczelnym wodzu powstania listopadowego. To zDowspudy wywodzi się znane powiedzenie „wart Pac pałaca, apałac Paca“.

Pogańskie uroczysko

Generał i jego rezydencja należą do nieodległej stosunkowo historii. Dzieje uroczyska Święte Miejsce znamy głównie z legend. Tu, gdzie zatrzymują się dziś kajakarze, oddawali część swym bogom już pogańscy Jaćwingowie. Jedna z ich drużyn po przyjęciu wXIIIw. chrztu postawiła na brzegu drewniany krzyż. Cudownie ocalony z rąk pogan, którzy palili go, niszczyli, a nawet wrzucili do rzeki, przetrwał do naszych czasów. Tak przynajmniej wynika z tabliczki ufundowanej przez dawnego proboszcza miejscowej parafii.

Historycy twierdzą, że uroczysko związane jest raczej z istniejącą tu wXVIw. prawosławną kaplicą św. Jana Chrzciciela. Nie ulega natomiast wątpliwości, że w tym okrytym tajemnicą miejscu od niepamiętnych czasów zbierali się w noc świętojańską okoliczni mieszkańcy, by spożywać tradycyjne posiłki, rytualnie kąpać się wrzece i składać ofiary pod krzyżem.

Trudna rzeka

Najlepszym sposobem, by naprawdę poznać dolinę Rospudy, jest spłynięcie nią kajakiem. W przeciwieństwie do Czarnej Hańczy liczący ponad 70 km szlak wodny z Jeziora Czarnego do Augustowa wymaga jednak sporych umiejętności kajakarskich, zwłaszcza wgórnym biegu. Rzeka jest wąska, pełna ostrych zakoli, powalonych drzew, głazów, bystrzy i pozostałości zbudowanych przez Ludwika Paca kamiennych progów, które miały czynić krajobraz bardziej malowniczym. Napokonanie całego szlaku potrzeba zwykle aż sześciu dni.
- Tu nie ma ani chwili nudy. Zawsze trzeba się liczyć z przymusową kąpielą - przyznaje Agnieszka Zyzało, właścicielka organizującej spływy firmy Szot.

Liczba zainteresowanych spływem Rospudą wzrosła wtym roku o połowę. Większość turystów wybiera dolne, łatwiejsze odcinki rzeki. Trasę z Raczek do Świętego Miejsca można pokonać w ciągu jednego dnia, podobnie jak ostatni odcinek szlaku - z uroczyska dopółwyspu Goła Zośka nadjeziorem Rospuda, łączącego się z jeziorem Necko już wAugustowie.

Do doliny da się dotrzeć z Augustowa także pieszo lub rowerem niebieskim szlakiem (30 km) prowadzącym przez Szczebrę, uroczysko Młynisko, Święte Miejsce i Dowspudę.

Przyroda na ekranie

Najprostsza jednak możliwość rzucenia okiem naRospudę to rejs statkiem Żeglugi Augustowskiej. „Perkoz“ podpływa nakilkaset metrów do jej ujścia. W najbliższych dniach zainstalowany będzie na nim piętnastometrowy maszt zkamerą transmitującą obraz zgłębi doliny na40-calowy monitor.
-Dotej pory największym zainteresowaniem cieszyło się pokonywanie statkiem śluz na Kanale Augustowskim. Dziś pierwsze pytanie brzmi: czy zobaczymy Rospudę? -opowiada dyrektor Lucyna Głowacka. -Wcześniej tam wcale nie pływaliśmy. Teraz zdarza się, że na„Perkoza“ brakuje biletów. Wweekendy pływamy dwa razy dziennie, wlecie planujemy sześć rejsów.

Mieszkańcy Augustowa, w tym żyjący z turystów, stoją murem zabudową obwodnicy według dotychczasowych planów. Wierzą, że nie zaszkodzi ona ani Rospudzie, ani turystyce wAugustowie. Te kalkulacje, gdyby budowa się rzeczywiście rozpoczęła, mogą się jednak okazać zawodne. Czy Rospuda nie będzie atrakcją jednego sezonu?
- Zawsze wyjaśniam gościom, którzy rezerwują noclegi, że my mieszkamy nad jeziorem Rospuda Filipowska, a nie Rospuda Augustowska. Obawiają się buldożerów, nie chcą wypoczywać wpobliżu budowy - mówi właścicielka gospodarstwa agroturystycznego podFilipowem, w górnym biegu rzeki, Bogusława Frukacz.

Spływ MW 2008 ?

Wielkimi krokami zbliża się jedna z najciekawszych atrakcji oferowanych przez inicjatywę Multiworld – zjazd letni. Wakacje zbliżają się wielkimi krokami, więc chciałbym zaproponować pewną alternatywę do propozycji Terpsychory. Zjazdy MW są nadal fantastyczną formą wypoczynku, ale rok temu odniosłem wrażenie, że brakuje im nieco nowości i drobnej nutki szaleństwa, obecnej na wcześniejszych zjazdach. Dla tego w tym roku chciałbym zaprosić Was na … spływ kajakowy MW 2008.

Spływ kajakowy?

Wbrew obawom niektórych forumowiczów rekreacyjne spływy kajakowe mają niewiele wspólnego z raftingiem, czy spędzaniem całego dnia na wioślarzu w siłowni. W czasie rekreacyjnego spływ poruszamy się w malowniczych krajobrazach, wraz z spokojnym nurtem rzeki, pokonując codziennie niewielki odcinek trasy (około 10 km). Możliwe jest wykupienie usługi, w ramach której nasze bagaże są przewożone z bazy noclegowej do bazy noclegowej, ale sądzę że ze względu na koszta i swobodę prowadzenia spływu wieźlibyśmy nasze bagaże na kajakach. Noclegi oczywiście odbywają się przez większość czasu w namiotach. Posiłki tradycyjnie przygotowywalibyśmy we własnym zakresie.

Dla kogo?

Gdy po raz pierwszy wybierałem się na spływ kajakowy miałem oczywiście wątpliwości ‘czy wytrzymam kondycyjnie?’. Jak już wspomniałem w pierwszym akapicie z pracą na siłowni spływ kajakowy nie ma wiele wspólnego. Przez większość trasy płyniemy spokojnie z nurtem rzeki i co najwyżej skręcamy leniwie machając wiosłem. W spływach na których brałem udział bez problemów dotrzymywały tempa nie tylko załogi z szczypiorkami i dziewczynami na pokładzie, ale nawet pary damsko-damskie. W czasie jednego spływu kajak dwuosobowy był obsadzony przez jedną osobę i również bez problemów dopłynął do końca. Zapewniam Was, że nawet dla największych nolifeów z nas wysiłek fizyczny związany ze spływem nie jest przeszkodą.

Dla części osób problematyczne może być nocowanie w namiotach. Teoretycznie można by wytyczyć trasę, na której wszystkie noclegi są w ośrodkach wypoczynkowych, ale naprawdę nie ma nic strasznego w nocowaniu w namiocie. W czasie moich poprzednich spływów kajakowych, czy wypraw górskich, nawet najdelikatniejsze dziewczyny nie zostały zjedzone przez mrówki, czy nie zamarzły z zimna.

Zgodnie z moją wiedzą o formuowiczach, absolutnie każdy z nas (nawet ci najbardziej chorobliwi) mogą spokojnie wziąć udział w spływie kajakowym.

Czemu spływ?

W pierwszym akapicie zaznaczyłem, że chętnie ujrzałbym trochę świeżości na naszych zjazdach. Spływ kajakowy jest kapitalną formą aktywnego wypoczynku. Działa na grupę bardzo integrująco i zapewnia wiele niezapomnianych przeżyć. Daje też silne poczucie ‘osiągnięcia czegośâ€™, po ‘zmierzeniu się z naturąâ€™. Na trasie spływu kajakowego są zazwyczaj różne atrakcje turystyczne i ciekawe miejsca do zwiedzenia. Ponieważ ruszymy w jakąś â€˜popularnąâ€™ trasę nie zabraknie również dostępu do sklepów spożywczych i innych osiągnięć cywilizacji. Taka forma zjazdu zapewnia dużo więcej wydarzeń, niż stacjonarny pobyt w jednym ośrodku i każdy uczestnik spływu wróci z niego z wieloma interesującymi historiami na długie zimowe wieczory.

Koszta

Wynajęcie dwuosobowego kajaka na dobę, to koszt rzędu 20 – 25 złt, czyli kilkanaście złotych na osobę. Do tego dochodzą koszty wyżywienia i noclegów. W idealnym wypadku wszystkie noclegi odbyłyby się ‘na dziko’ i kosztowały nas 0 złt. Niestety – nie w każdym miejscu możliwe jest rozbicie namiotów na dziko a i znając nasze upodobanie do wygody od czasu do czasu chcielibyśmy skorzystać z dobrodziejstw ośrodka wypoczynkowego. Koszt noclegu pod namiotem to nadal jedynie kilka złotych. Cztery lata temu, za dziewięciodniowy spływ zapłaciłem (bez posiłków) 200 złt. Spływ kajakowy jest więc stosunkowo tanią formą wypoczynku.

Koszta posiłków oczywiście zależą od indywidualnych preferencji. Na zaproponowanej przeze mnie niżej trasie możliwe jest stołowanie się w restauracjach. Standardowo jednak wieziemy ze sobą kilka butli gazowych i sami sobie szykujemy posiłki. Tak jak pisałem – sklepów spożywczych nam po drodze nie powinno zabraknąć.

Dokąd?

W tym roku padło hasło ‘Mazury’, co bardzo dobrze współgra z ideą spływu kajakowego. Proponowałbym na nasz pierwszy spływ wybrać Czarną Hańczę. Jest to bardzo łatwa trasa, zlokalizowana zgodnie z żądaniem w Mazurach. Wzdłuż Czarnej Hańczy nie ma żadnych stałych przenosek, nie brakuje w razie potrzeb cywilizacji, a trasa gwarantuje kilka dodatkowych atrakcji, takich jak śluzy czy Kanał Augustowski. Dodatkową zaletą szlaku Czarnej Hańczy jest fakt, że już uczestniczyłem w spływie tą rzeką ;p

Przykładowa trasa siedmiodniowego spływu Czarną Hańczą: http://hancza.campa.pl/strony/109-CZHAN ... plywu.html

Inne rzeki, które możemy rozważyć, to Krutynia, Brda i oczywiście głośna ostatnimi latami Rospuda.

Organizacja

Gdybyśmy zdecydowali się na spływ Czarną Hańczą proponowałbym rozplanować go na 7 dni. Spływ skończyłby się w Augustowie, niezwykle uroczej miejscowości turystycznej. W Augustowie, lub w jego okolicach, mogłoby odbyć się drugie 7 dni zjazdu. Taki podział powoduje, że w czasie stosunkowo krótkiego spływu nikt się przesadnie nie zmęczy, a osoby cierpiące na nieuleczalny wodowstręt nadal będą mogły skorzystać z okazji do spotkania z członkami MW. Z dotychczasowych postów w topciku n/t zjazdu wynika, że odbędzie się ona najprawdopodobniej pod koniec sierpnia, ale jeszcze przed wrześniem.

Ankieta

Dyskutowałem już na temat spływu MW z kilkoma osobami i spotkałem się zarówno z entuzjastycznym poparciem pomysłu, jak i z podejściem pełnym wątpliwości. Ponieważ pomyśl jest niekonwencjonalny, a jednocześnie daje nieco mniejszą swobodę podejmowania decyzji na ostatnią chwilę (+/- 1 osoba na spływie to duża różnica), chciałbym go poddać dyskusji. Mogę zająć się organizacją spływu MW jeśli poparcie pomysłu będzie wystarczająco duże. Ponieważ wiele osób ma ostatnio awersję do głosowania otwieram ankietę, ale prosiłbym, by mimo wszystko każdy choć w jednym zdaniu ustosunkował się do pomysłu. Bardzo chętnie też odpowiem na wszelkie pytania i wątpliwości – tak na forum jak na IRCu, gg, PM, czy wherever. Czasu na organizację jeszcze trochę pozostało, ale prosiłbym o możliwie szybkie wstępne ustosunkowanie się do pomysłu. W ankiecie można zmieniać swój wybór. Zachęcam do poparcia idei spływu MW 2008 !.

Wakacje 2009

Heh, tak jeszcze na koniec...Komuś się spodoba czy nie - warto przeczytać.

OPIS SZLAKU WODNEGO RZEKI CzarnaHańcza Przygotowany przez Bociana vel HUASCARA

Startujemy w PTTK-u w miejscowości Stary Folwark. Można tutaj zostawić samochód na parkingu strzeżonym, cena 60 zł za 6 dni wydaje się być rozsądna. Bardzo dogodne miejsce do wodowania kajaków po lewej stronie budynku stanicy. Na wprost rozciąga się wspaniały widok na zatokę Zadworze jeziora Wigierskiego i na widoczny po drugiej stronie klasztor Kamedułów.
Zdecydowaliśmy się nie nadrabiać trasy i nie płynąć do miejscowości Gawrych-Ruda. Żeby nie błądzić proponuję od razu ominąć cały cypel z klasztorem po prawej stronie. Warto to zrobić żeby obejrzeć dookoła klasztor. Według wielu przewodników można skrócić znacznie drogę do jeziora Postaw, przepływając przez „przesmyk” po lewej stronie klasztoru. Kto go znajdzie temu nagroda. Opisywany przesmyk to po prostu rura, przez którą trzeba przepłynąć. Opływając cypel z klasztorem po prawej stronie również nie minie nas poszukiwanie zarośniętego wpływu na jezioro Postaw.
Dalej płyniemy leniwie rzeczką, niestety jedyny widok to sitowie. Po drodze mijamy dwa pola namiotowe i zatrzymujemy się na trzecim po prawej stronie na pomoście zwabieni ceną 1 zł od osoby, jaka jest namalowana na kawałku dykty na pomoście. W oddali widoczne gospodarstwa. Po pewnym czasie zatrzymują się na tym polu dwie samotne niemieckie turystki. Zdążyliśmy się wykąpać, rozbić obozowisko, zjeść, gdy nagle podjeżdża człowiek na rowerze i komunikuje nam, że płacimy dwa złote od osoby od kajaka, bo cena podana na dykcie jest za jeden dzień a nie za jeden nocleg. Trudno, płacimy, chociaż czujemy się nabici w butelkę. Właściciel wygłasza nam przemowę jak to ludzie powinni być uczciwi a następnie bez zmrużenia oka kasuje biwakujące obok Niemki po 5 zł za osobę. Niestety Niemki nie rozumieją polskiego, więc po chwili płacą. Potem jeszcze dosyć długo chodzą na pomost gdzie jest przybita tabliczka z ceną 1 zł. Wstyd nam spojrzeć im w oczy, właściciel pola na nasze zapytania po prostu odszedł. Wieczór już jest jakiś inny i nikt nie ma humoru przy ognisku. Na szczęście po nocy wstaje kolejny piękny słoneczny dzień.
Kolejny odcinek do Maćkowej Rudy biwak na biwaku, pole namiotowe na polu namiotowym, przeważnie na dziko porobione przez właścicieli. Większość to tylko kawałek skoszonego pola w miejscu gdzie rolnicy prowadzą bydło do wody. Ceny od 2 zł za osobę lub 4-5 zł od kajaka. W Maćkowej Rudzie warto przybić do mostu po prawej jego stronie i przejść się do sklepu po zaopatrzenie. Sklep odnajdziemy udając się w lewo od kierunku, z którego płynęliśmy. Za Maćkową Rudą słynny odcinek z „Babciami jagodziankami” my zaopatrujemy się u pierwszej po lewej siedzącej w łódce obok bardzo ładnego pola biwakowego. Miejsce to jest zaraz po lewej stronie za drugim mostem, bardzo duże. Jak się potem okazuje jest to jedyna babcia, jaką widzieliśmy na tym słynnym z ilości babć jagodzianek.
Zaraz po wpłynięciu do Budy Ruskiej po przepłynięciu pod kładko-mostkiem po lewej stronie pole biwakowe z sauną. Kawałek dalej również po lewej bardzo ładne i naprawdę zadbane pole z możliwością jazdy konnej lub wynajęcia rowerów. Cały ten odcinek strasznie monotonny. Zaraz przed Tartaczyskiem po przepłynięciu pod mostami po prawej stronie małe schowane prywatne pole biwakowe – rozpadające się miejsce na jedzenie i miejsce na ognisko. Tutaj nocujemy. Kto ma siły to polecam jednak popłynięcie dalej i po ok. 1-2 km po prawej stronie bardzo ładne pole z zadaszeniami, sauną i w miarę dogodnym miejscem do kąpieli.
Kolejny odcinek to monotonne sitowia. Przepływamy obok miejscowości Frącki gdzie po lewej stronie po pewnym czasie mijamy na wzniesieniu pole PTTK Frącki. Parę metrów za polem po lewej stronie super ruska sauna-bania nad samą rzeczką. Może jesteśmy skażeni Krutynią, ale cały odcinek po rzeczce Czarna Hańcza to tylko zmieniające się kolory sitowia. Sitowie jest po prostu wszędzie. Na tym odcinku znajduje się wychwalana wszędzie w Internecie Mała Gastronomia ze swojskimi plackami. Oczywiście zamówiliśmy. Pani nałożyła kawał smalcu na patelnię, po czym usmażyła coś przypominającego placek z wyglądu, ale nie ze smaku, jednym słowem kuchnia dla koneserów.
Za Dworczyskiem w końcu wpływamy w bardzo ładny odcinek porośnięty starodrzewem. Przed Jałowym Rogiem po lewej stronie w małym zakolu rzeki cudowne pole biwakowe z trzema 400 letnimi dębami, niezłe miejsce na kąpiel sporo drewna na ognisko. Naprawdę obowiązkowy biwak na trasie.
Kolejnego dnia dajemy sobie spokój z przewodnikami i omijamy polecaną trasę Szlamicą do jeziora szlamy. Płyniemy w stronę śluzy Sosnówek. Dopływając do śluzy cumujemy po prawej stronie następnie idziemy do śluzowego zapłacić. Ceny wszystkich śluz na całym szlaku wahają się od 3 do 5 zł. Przy śluzowaniu mała uwaga, najlepiej trzymać się w środku a nawet bardziej z tyłu śluzy i koniecznie łańcuch powinna trzymać osoba siedząca z przodu kajaka. Piszę to ku przestrodze gdyż widzieliśmy na kolejnej śluzie Mikaszówka dziewczynę która fiknęła przepisową przewrotkę, tracąc wszystko co miała w kajaku. Po przepłynięciu śluzy Mikaszówka po prawej stronie dogodne miejsce, aby przybić do brzegu. Następnie warto przejść się najbliższego sklepu. Dwa dobrze zaopatrzone sklepy znajdują się po lewej stronie patrząc z kierunku z którego nadpłynęliśmy, znajdują się około 500-600 metrów dalej idąc pod górkę wzdłuż ulicy. Po zrobieniu zaopatrzenia płyniemy dalej i po paruset metrach po prawej stronie natkniemy się na mały cypelek z doskonałym miejscem na biwak. Uwaga, jeżeli lubimy odosobnienie to po kolejnych około 20 metrach zaraz za cypelkiem kolejne super miejsce, dobre zejście do wody, stoły do jedzenia, powierzchnia tego mini pola to jakieś 50 m kw. Bez problemu powinniśmy znaleźć sporo drzewa na ognisko.
Jezioro Mikaszewo to kolejna część trasy, którą musimy pokonać, dalej mijamy śluzę Paniewo i dopływamy do śluzy Perkuć. Dobijamy do brzegu po lewej stronie. Jest to jedyna dwupoziomowa śluza. W okresie jagodziankowym polecam zaopatrzenie się w ten smakołyk u śluzowego. Wyrób jego żony bije wszystkie inne, które dotychczas jadłem. Poszedłem zapłacić za śluzę i przy okazji zakupiłem 6 sztuk. Niestety po zjedzonej pierwszej zjadłem wszystkie, więc zakupiłem kolejne 8 sztuk. Oczekująca załoga strasznie się cieszyła że pomyślałem o niej i przyniosłem jej 4 sztuki do zjedzenia. Trochę się dziwili, że sam nie chciałem ich posmakować. Gdyby wiedzieli dlaczego nie chciałem....
Kolejny odcinek jest dosyć przyjemny. Przepływamy pod mostem i po lewej stronie warto dobić do brzegu i przejść się kawałek do miejscowości Płaska, naprawdę doskonale zaopatrzony sklep, poczta, bar. Jedyna nieprzyjemna rzecz to pijawki przy brzegu. Po krótkiej przerwie płyniemy dalej przez jezioro Orle chcąc zdążyć na ostatnie śluzowanie. Faktycznie jest godzina 16 w dodatku sobota, więc jesteśmy ostatnimi kajakami, którym udało się śluzowanie. Jako że jesteśmy pełni sił i pogoda dopisuje decydujemy się płynąć dalej mimo wiosłowania od paru godzin. Jak się potem okazało była to bardzo bolesna decyzja. Lepszym wyjściem jest przenocowanie po lewej stronie na dużym polu biwakowym na płaskim terenie na polu wyglądającym bardziej na jakieś obozowisko harcerskie.
Jak wspominałem, zdecydowaliśmy się płynąć i był to najbardziej schizofreniczny odcinek całej trasy. Zza zakrętu wyłonił się idealnie prosty odcinek kanału, którego końca nawet nie było widać. Przełknęliśmy ślinę i wiosłowaliśmy dalej a właściwie wiosłowałem, gdyż moja druga połowa stwierdziła, że w końcu jest na wczasach i nie zamierza się męczyć a skoro wiosłowałem samotnie w dwuosobowym kajaku od samego początku to i teraz dam radę. W końcu przed nami było widać zakończenie długiej prostej. Dopływamy, lekki zakręt w prawo i oczom nie wierzymy, już to kiedyś widzieliśmy. Kolejny prosty odcinek. Zmęczeni dopływamy do śluzy Swoboda. Przygotowaliśmy się na ręczne przenoszenie kajaka, ale mieliśmy szczęście i załapaliśmy się na śluzowanie. Z rozpędu „zapomnieliśmy” że po prawej stronie jest ładne pole biwakowe. Kolejny odcinek bardzo ciekawy, choć krótki. Na nim to pierwszy raz w życiu widzieliśmy bobry na żywo. Pływały dosłownie parę metrów obok nas. Aparat trzeba przygotować wcześniej. Dopływamy do jeziora Studzienicznego, mijamy po lewej PTTK Swoboda ze względu na daleko niosące się odgłosy konsumpcji alkoholu. Zakwasy w rękach dają jednak znać o sobie i decydujemy się na nocleg na jednym z pól po lewej stronie. Wybieramy trzecie i totalny szok. Człowiek na człowieku, samochód na samochodzie, grill przy grillu, samochody pootwierane drzwi, z każdego inny rodzaj muzyki na cały głos, wrzaski, krzyki. Tragedia, rozpaczliwy gest i cofamy się do pierwszego pola, którego nie widać z jeziora. Widoczny jest tylko pomost w małej zatoczce pomiędzy sitowiem. Niestety trzeba przenieść kajaki od pomostu jakieś 60 metrów, ale warto. Uff cisza i spokój.
Mrówki i komary uznały nas za kolacje, ale jakoś dożyliśmy ranka. Krótkie śniadanie, pakowanie i płyniemy dalej. Płyniemy w kierunku śluzy Przewięź, której nie widać do samego końca. Najlepiej omijać wysepkę z prawej strony. Śluzujemy się i czujemy się jak w innej krainie. Wypływamy ze śluzy na Jezioro Białe i pierwszy odruch, chcemy zawracać. Po prawej stronie na brzegu falująca masa ludzka. Statki wycieczkowe, szaleństwo na skuterach wodnych, motorówki, ślizgacze. Strach pływać kajakiem. Doszło do tego, że płynęliśmy blisko prawego brzegu a w końcu wysiadłem z kajaka i ciągnąłem go wzdłuż brzegu w wodzie. Inaczej zaliczylibyśmy co najmniej parę przewrotek na falach jakie serwowały nam te wszystkie motorówki i skutery. Całe Jezioro Białe to jedna walka z tymi falami i balansowanie na nich. Tak jest aż do Klonownicy. Dalej kierujemy się na camping Goła Zośka gdzie mamy docelowo zdać kajaki. Dla zainteresowanych napiszę żeby trzymać się cały czas prawej strony i nie słuchać ani miejscowych ani turystów. My w połowie jeziora Necko dowiedzieliśmy się od jedynego słusznie poinformowanego, że Goła Zośka jest na jeziorze Rospuda i wystarczyło trzymać się cały czas kurczowo prawej strony. Warto wspomnieć, że camping ten to prawdziwy moloch i jedyna obsługa pracowała za barem, który był tak oblężony, że zakup frytek graniczy z cudem a zamawiając cole dostaje się piwo, i to nie swoje. Tutaj kończymy spływ i pełni wrażeń??? ruszamy dalej w trasę po mazurach.
Na koniec chciałbym dodać własną opinię, z którą można się zgodzić lub nie. Zaliczyłem rok po roku Krutynię i Czarną Hańczę i moje odczucia:
Krutynia – przepiękne co chwilę zmieniające się krajobrazy, noclegi na „bezludnych” wysepkach. Kormorany, przyroda, ładne pola, „ciągłość” trasy – można rozplanować trasę na 9-10 dni.
Czarna Hańcza – straciła swój urok, ciągle sitowie, sitowie i jeszcze raz sitowie. Brudne pola biwakowe, całą trasę można pokonać w 5-6 dni, jeżeli chcemy dłużej to trzeba kombinować i robić kółka. Monotonia kanału.
Kazimierz 'Bocian' Ruszel

Lato ze św. Franciszkiem 2008 - PLAN!

LATO ZE ŚW. FRANCISZKIEM 2008 – SZCZEGÓŁY:

KRAKÓW:
- 23 – 27. 06. - Kraków „Come & See!” czyli – „Kim jesteśmy?- Jak żyjemy?- Co robimy?” – rekolekcje poświęcone rozeznawaniu powołania
- Temat: Z bratem Franciszkiem… rozeznajemy drogę!
- Prowadzi: o. Robert Pawlak z Rychwałdu
- Miejsce: Kraków - klasztor i Seminarium Franciszkanów ,
- ul. Franciszkańska 4 (w samym centrum miasta, 5 minut od Rynku)
- Koszt: ofiara dobrowolna (tzn. płacisz tyle, na ile Cię stać - aby ewentualne koszty i pieniądze Cię nie ograniczały). W opłatę są włączone koszty pobytu, nocleg i wyżywienie. Dojazd prywatnie
- Należy zabrać: Pismo Św., różaniec, notatnik, śpiwór, "coś" od deszczu
- Spotkanie jest organizowane dla młodzieży męskiej powyżej 15 roku życia
- Spotkanie rozpoczynamy w poniedziałek 23 czerwca wieczorem (kolacją o 18:00), kończymy w piątek 27 czerwca po porannej Mszy Świętej.

ZAKOPANE:
- 30. 06. – 05. 07. – Zakopane – Górskie wędrówki ze św. Franciszkiem – turnus 1 – dla chłopaków
- 18 – 23. 08. – Zakopane – Górskie wędrówki ze św. Franciszkiem – turnus 2 – dla chłopaków
- 08 – 13. 09. - Zakopane – „Ze św. Franciszkiem…zdobywamy szczyty (wiary, nadziei, miłości i górskie) – dla osób pełnoletnich, koedukacyjne

Zakopane - blisko 30 tysięczna, zatopiona w naturalnej zieleni miejscowość leżąca u stóp Tatr - miniaturowych Alp, które można poznać w ciągu paru dni, ale też wracać do nich co roku - przez całe życie. Tatry mają do zaoferowania wspaniałą przyrodę nieznacznie tkniętą przez cywilizację, chronioną przez Park Narodowy i uznaną za światowe dziedzictwo natury.
Franciszkańskie spotkania w tym przepięknym zakątku naszej ojczyzny to realne doświadczenie wizji świata według Franciszka z Asyżu. Wizji, w której stworzenie i jego piękno oraz harmonia są odbiciem doskonałości Stwórcy-Boga. Tak jak przed wiekami Franciszek zachwycał się pięknem Umbryjskich łąk – tak my dzisiaj pragniemy odkrywać „Boże ślady” pozostawione w pięknie polskich Tatr. Możesz to uczynić razem z nami! Wspólne wędrówki połączone z krótkimi konferencjami przedstawiającymi naszą duchowość, ciągłe towarzystwo współczesnych naśladowców św. Franciszka, Eucharystia, adoracja Jezusa obecnego w Niej, radość poznawania Boga we wspólnocie braci, możliwość „pożycia” jak franciszkanie - wszystko to czeka na Ciebie w Zakopanym.

- Spotkanie jest przeznaczone dla młodzieży powyżej 15 roku życia.
- Terminy – powyżej.
- Dojazd we własnym zakresie.
- Należy zabrać: śpiwór, „sprzęt do górskiej wędrówki”, Pismo Święte.
- Koszt spotkania – ofiara w wysokości min. 100 zł. Gwarantujemy noclegi i wyżywienie w pełnym zakresie.
- Miejsce: Zakopane, Franciszkańska Bacówka na ul. Strążyskiej 29 (około 20 min. pieszego marszu od Krupówek).

ROSPUDA – SPŁYW KAJAKOWY
- 07. – 11. 07. – Spływ kajakowy Rospudą (o. Michał Staszak – szczegóły, pisz: kajaki@franciszek.pl ) – zbiórka: 07. 07 – godz. 12:00 – dworzec PKP w Augustowie

Nasze Centrum po raz trzeci organizuje spływ kajakowy. Popłyniemy najpiękniejszym polskim szlakiem Rospudy pod kierownictwem wytrawnego kajakarza – franciszkanina, o. Michała Staszaka. „Spływ szlakiem Rospudy należy do dość spokojnych i nie wymaga specjalnych umiejętności.
Nawet początkujący kajakarz może wybrać się na tą wyprawę. Wystarczą dobre chęci, odrobina umiejętności i trochę samozaparcia. Wcale nie trzeba umieć pływać, ani tym bardziej posiadać karty pływackiej.” – twierdzi o. Michał.
Serdecznie zapraszamy Was na tą imprezę!
Wiemy, iż przygotowanie się do tego rodzaju wypoczynku wymaga nieco czasu, zgromadzenia potrzebnych funduszy (choć może te nie są takie duże – 200 zł.) no i dobrania sobie towarzyszki lub wspólnika do radosnej wędrówki. Najlepiej więc, jeśli zgłaszalibyście się po dwóch/dwie, może z przyjaciółką czy przyjacielem. To znacznie ułatwi stworzenie zgranej ekipy jak i sam przebieg spływu!

- Termin: 07. – 11. 07. 2008 r.
- Zbiórka: 07. 07 – godz. 12:00 – dworzec PKP w Augustowie
- Wiek: od 16 lat
- Koszt: 200 PLN (koszty wynajmu kajaków, ubezpieczenie, opłaty noclegów, bieżących produktów żywnościowych)
- Koszty dojazdu pokrywamy we własnym zakresie.
- Uwaga, liczba miejsc ograniczona - liczy się kolejność zgłoszeń.
- Korzystamy z usług firmy kajakowej „SZOT”
- Po szczegóły pisz na adres: kajaki@franciszek.pl
- Spływ jest akcją koedukacyjną – dla dziewczyn i chłopaków!

KALWARIA PACŁAWSKA:
- 12 - 17. 07. – Kalwaria Pacł. – „Ze św. Franciszkiem… wytrwać w Chrystusie” – rekolekcje franciszkańskie (seria „Come & See!”)
- 26 – 31. 07. – 21 Franciszkańskie Spotkanie Młodych w Kalwarii Pacł. – „Z Franciszkiem i Klarą… w szkole Ewangelii!” - szczegóły - zobacz: www.poranafsm.pl
- 02 – 06. 08. – Kalwaria Pacł. – „ Z bratem Franciszkiem na pustyni” czyli franciszkańska pustelnia po raz 5!
- 24 – 29. 08. - Kalwaria Pacł. – Rekolekcje franciszkańskie „Ze św. Franciszkiem… zaufać Panu” (seria „Come & See!”)
- 05 – 07. 09. – Kalwaria Pacł. – Franciszkański weekend dla dziewczyn i chłopaków – pożegnanie lata!

W pięknej okolicy wschodniego Podkarpacia, 25 kilometrów na południowy wschód od Przemyśla, leży Kalwaria Pacławska. Nad okolica wznoszą się wieże kościoła Znalezienia Krzyża Świętego i klasztor Franciszkanów.
Nasze spotkania rekolekcyjne w Kalwarii to już niemal tradycja. Co roku gromadzą wielu młodych pragnących nie tylko odpocząć w cieniu kalwaryjskiego wzgórza, ale także lepiej poznać franciszkańską drogę życia. A miejsce ku temu jest wymarzone, bowiem Kalwaria to także nasz
NOWICJAT – czyli drugi i zarazem najważniejszy rok „stawania” się zakonnikiem-naśladowcą św. Franciszka.
„Panie – co chcesz, abym czynił?”
– to pytanie, które 8 wieków temu zadawał święty Franciszek z Asyżu. A może i Ty usłyszałeś w swym sercu głos „Pójdź za mną!!” i teraz pragniesz lepiej rozeznać swoje powołanie.
A może i Ciebie wzywa Bóg, byś na franciszkańskiej ścieżce niósł współczesnemu światu Dobra Nowinę o Zbawieniu, naśladując Jezusa czystego, ubogiego i posłusznego? Byś był Jego uczniem?
Odwagi – przyjedź na Kalwarię!!!
Zapraszamy Cię na rekolekcje franciszkańskie.

Dojazd:
Kalwaria Pacławska to wieś w województwie podkarpackim, na Pogórzu Przemyskim, położona na wzgórzu o wys. 465 m n. p. m. Znajduje się 24 km na południe od Przemyśla.
Bardzo łatwo tam dojechać. Do Przemyśla kursują pociągi i autobusy PKS z całego kraju. Z Przemyśla odjeżdża do Kalwarii Pacławskiej kilka autobusów. W pobliżu Kalwarii jadą też autobusy na Nowosiółki Dydyńskie i Posadę Rybotycką.
Samochodem można dojechać do Kalwarii z Sanoka, z pominięciem Przemyśla. Trzeba kierować się na Birczę i Huwniki.
- Koszt: ofiara dobrowolna (tzn. płacisz tyle, na ile Cię stać - aby ewentualne koszty i pieniądze Cię nie ograniczały). W opłatę są włączone koszty pobytu, nocleg i wyżywienie. Dojazd prywatnie
- Należy zabrać: Pismo Św., różaniec, notatnik, śpiwór, "coś" od deszczu
- Spotkania są organizowane dla młodzieży powyżej 15 roku życia

RAJD ROWEROWY
- 22 – 26. 07. – Rajd rowerowy z Krakowa do Kalwarii (o. Grzegorz Barcik, szczegóły – pisz: rajd@franciszek.pl ) – wyjazd we wtorek, zaczynamy Eucharystią – WSD Franciszkanów, ul Franciszkańska 4, Kraków – godz. 7:00, przyjazd na 21 FSM
Nie masz jeszcze pomysłu na wakacje? Chcesz swój wolny czas spędzić aktywnie, a przy tym pogłębić swoją przyjaźń z Bogiem? Mamy Ci do zaproponowania niesamowitą pielgrzymkę rowerową do Sanktuarium Matki Bożej w Kalwarii Pacławskiej na 20 Franciszkańskie Spotkanie Młodych. Rowerowa wyprawa w duchowym wymiarze będzie nas prowadziła szlakiem franciszkańskim (Kraków, Lubomierz, Stary Sącz, Jasło, Krosno, Sanok) przez piękne zakątki Beskidów i Bieszczad. Może to być wspaniała okazja do poznawanie siebie, swoich przyjaciół, przypadkowo napotkanych ludzi, a także dostrzeżenia w innych Boga, w ich otwartości i życzliwości, wreszcie do dzielenia się swoją radością i entuzjazmem.
Może się boisz? Nie ma czego. Pielgrzymowanie łączy z Bogiem, który daje siłę, dlatego nie bój się podjąć tego trudu. Dołącz do nas, aby przeżyć coś wyjątkowego!!!
Co zabrać?
Jakieś ubranie na ciepłe dni odpowiednie do jazdy na rowerze, warto także pomyśleć o czymś ciepłym na chłodne chwile oraz o czymś na wypadek deszczu (oczywiście nie wchodzi w grę parasol). Bezwzględnie trzeba zatroszczyć się o nakrycie głowy (tutaj dobrze widziany kask rowerowy).
Sam rower powinien być sprawny (warto to sprawdzić, bo można uniknąć wielu przykrych niespodzianek w trakcie jazdy) oraz wyposażony w oświetlenie. Dobrze jest też zabrać ze sobą jedną dętkę na wymianę.
Przydać, zwłaszcza podczas posiłków w trasie, może się niezbędnik, czyli nóż, widelec, łyżka, kubek lub menażka.
Na każdy taki wyjazd warto także zabrać ze sobą apteczkę, w której powinny znaleźć się lekarstwa dla ciebie niezbędne.
- Termin: 22 – 26 lipca – wyjazd we wtorek 22 lipca, zaczynamy Eucharystią – WSD Franciszkanów, ul Franciszkańska 4, Kraków – godz. 7:00; Rajd kończymy w dniu rozpoczęcia 21 Franciszkańskiego Spotkania Młodych w Kalwarii - czyli 26 lipca br.
- Liczba uczestników jest ograniczona.
- Rajd jest przeznaczony dla chłopców w wieku od 16 roku życia.
- Zgłoszenia na adres Centrum lub email: rajd@franciszek.pl do 15 lipca
- Po szczegóły pisz na adres: rajd@franciszek.pl
o. Grzegorz Barcik – komandor rajdu

LUBOMIERZ
- 19 – 21. 09 – Lubomierz – „Ze św. Franciszkiem żegnamy lato” – spotkanie koedukacyjne
Lubomierz to piękna miejscowość na pograniczu Beskidu Wyspowego i Gorców u północnych podnóży Kudłonia (1276 m n.p.m.). Położona jest w Gminie Mszana Dolna, powiat Limanowski, 64 km na południe od Krakowa, przy drodze nr 968 prowadzącej z Lubnia (na „zakopiance”) do Zabrzeża. Atutem Lubomierza jest jego interesujące położenie gwarantujące wspaniałe wycieczki na pobliski Kudłom - rozległy masyw słynący z niezwykłych turniczek, ambon i maczug z twardego piaskowca magurskiego oraz jeleni i dzików. Natomiast inne szlaki prowadzą na Turbacz (1310 m) i na Jasień (1062 m). Dodatkową atrakcją są kąpiele w czystych baniorach Mszanki.
Do tej pięknej miejscowości, do naszego domu – „Alberówki” – zapraszamy was na ostatni weekend lata! Razem ze św. Franciszkiem chcemy tam pożegnać czas wakacji, a przywitać równie interesującą jesień. To czas „ładowania akumulatorów” przed rozpoczętym kolejnym rokiem studiów lub pracy!
- Termin: 19-21 września – rozpoczynamy w piątek kolacją, kończymy w niedzielę obiadem!
- Spotkanie koedukacyjne dla chłopaków i dziewczyn
- Zapisy na adres centrum przyjmujemy do 5 września!
- Koszt: ofiara dobrowolna (tzn. płacisz tyle, na ile Cię stać - aby ewentualne koszty i pieniądze Cię nie ograniczały).W opłatę są włączone koszty pobytu, nocleg i wyżywienie.
- Należy zabrać: Pismo Św., różaniec, notatnik, śpiwór, "coś" od deszczu
- Dojazd prywatnie

ZAPRASZAMY!

Zapisy:
Centrum Franciszkańskie SAN DAMIANO
sandamiano@franciszkanie.pl
0 605 090 790 lub 012 421 52 04

Wczasy tylko dla odważnych

Dla wielu niepełnosprawnych wyjazd w góry czy nad morze to wciąż niespełnione marzenia. By gdzieś wyjechać, oprócz pieniędzy potrzebna jest jeszcze determinacja, odwaga, czasem przebojowość oraz gotowość rezygnacji z części własnego komfortu, by pokonać czyhające po drodze bariery. Państwo Galbarczykowie mieszkają na wsi, mają trójkę dzieci, od 6 lat nigdzie razem nie wyjechali. Tylko raz, cztery lata temu, najstarsza córka Joasia pojechała z klasą na tydzień w góry. Ale od tamtego czasu nie stać ich nawet na taki "luksus". - Zresztą wyjazdy szkolne się już skończyły trzy lata temu, bo we wsi nikogo na to nie stać - mówi pani Anna, która ma 450 zł renty, chodzi o kulach. W zeszłym roku chciała pojechać na turnus rehabilitacyjny z mężem, ale zabrakło dla nich pieniędzy. Mąż zarabia 800 zł na rękę, pracuje w małym zakładzie stolarskim. W tym roku także nigdzie nie pojadą. 79 procent w domu Spada liczba Polaków uczestniczących w wyjazdach turystycznych - krajowych i zagranicznych. Jak podaje Instytut Turystyki, w 1999 roku wyjeżdżało 63 proc. Polaków, a w 2001 już 56 proc. Liczba ta wciąż może wydawać się dość duża, jednak obejmuje ona wszystkie wyjazdy nie związane z działalnością zarobkową. Bowiem w rozumieniu światowej Organizacji Turystyki turystą jest każda osoba, podróżująca do miejscowości znajdujących się poza jej codziennym otoczeniem i spędzająca poza nim przynajmniej jedną noc. Definicja ta obejmuje zarówno osoby udające się na wycieczkę typowo turystyczną, jak i wyjeżdżające na pielgrzymkę, turnusy rehabilitacyjne, wypoczynek oraz w odwiedziny do krewnych i znajomych. W 2000 roku Instytut Turystyki przy pomocy GUS przeprowadził pierwsze znaczące badania dotyczące wyjazdów o charakterze turystycznym wśród niepełnosprawnych, których jest w Polsce ok. 4,5 mln. Badaniami została objęta grupa blisko 8 tys. osób. Aż 79 proc. badanych odpowiedziało, że nigdzie, nawet na kilka dni w poprzednim roku nie pojechało. Respondenci wskazali na więcej niż jedną przyczynę niepozwalającą im wyjechać na wypoczynek i prowadzić aktywności turystycznej. Głównym powodem była zła sytuacja materialna - 84 proc. badanych, stan zdrowia - 34 proc., bariery architektoniczne w obiektach turystycznych wskazało 6 proc. badanych (osoby z dysfunkcjami narządu ruchu i wzroku). W grupie niepełnosprawnych, która wyjeżdżała, zaledwie u 30 proc. wyjazd miał charakter turystyczno-wypoczynkowy, u 28 proc. charakter zdrowotny, natomiast najwięcej wyjazdów dotyczyło odwiedzin krewnych i znajomych. Ze względu na rodzaj schorzenia najczęściej podróżują osoby z chorobami układu krążenia - ok. 21 proc., najmniej osoby z upośledzeniem umysłowym i chorzy psychicznie - ok. 15 proc., a także z dysfunkcjami narządu słuchu. Z rodziną lub samotnie Wśród niepełnosprawnych turystów zagraniczne wojaże należą do rzadkości. Zaledwie 1 proc. niepełnosprawnych udaje się wyjechać za granicę. Najczęściej odwiedzanym przez nich krajem są Niemcy, potem pozostałe kraje ościenne, a z innych europejskich Włochy. Ale największym zaskoczeniem dla badających były wyniki dotyczące osób towarzyszących w podróży niepełnosprawnym. Okazało się, że aż 33,5 proc. z nich podróżuje samotnie. Najwięcej zaś - w towarzystwie rodziny. Natomiast z przyjaciółmi i znajomymi wyjeżdża tylko 3,8 proc. - Wyniki te pokazują, że otoczenie osoby niepe1nosprawnej tworzy tylko najbliższa rodzina i opiekunowie, a reszta społeczeństwa od niej się odsuwa - mówi dr Teresa Skalska z Instytutu Turystyki. - Wskazuje to na istnienie zjawiska izolacji społecznej tej grupy. Mimo że niepełnosprawni mogą liczyć na pewne ulgi i uprawnienia, za wyjazd na wczasy płacą jednak tyle samo, a czasem nawet więcej niż pozostali - gdy pod uwagę weźmie się ich dochody. średnie wydatki osoby, która wybrała się na 14-dniowy wyjazd zagraniczny, wyniosły prawie trzy razy więcej niż jej przeciętny miesięczny dochód w przeliczeniu na ten okres. Gdy wyjazd organizowany był przez biuro podróży, koszt był dwa razy wyższy. Natomiast w przypadku dwutygodniowego wyjazdu krajowego o charakterze zdrowotnym było to już tylko 77 proc. tego dochodu. Zaś wyjazd organizowany przez zakład usług rehabilitacyjno-socjalnych pochłonął tylko 65 proc. wspomnianego dochodu. Zdeterminowany, by prosić - Mieszkamy z rodziną w kamienicy na czwartym piętrze - mówi Bartek, który 5 lat temu usiadł na wózek po wypadku samochodowym. - Od lat ubiegamy się o zastępczy lokal, ale bez skutku. Rodzice pracują, więc koledzy przychodzą mnie rano znosić. Brak windy, wąskie korytarze, żadna dla nich przyjemność. Potem drałujemy 1 km na przystanek autobusowy. To jest najgorsze. Proszę sobie wyobrazić zatłoczony rano autobus i mnie proszącego ludzi kilka razy dziennie o wniesienie lub pomoc przy wysiadaniu. Dlatego jeżdżą ze mną koledzy. Najgorsze, gdy chcę gdzieś wyjechać. Wtedy muszę zorganizować sztab ludzi. Dochodzą bagaże i przesiadanie w ikarusach, by dotrzeć do dworca. Niepełnosprawny turysta, zanim dotrze do wymarzonego miejsca podróży, pokonuje wiele dodatkowych przeszkód. Przede wszystkim musi wydostać się z domu, dostać do tramwaju, autobusu, który zawiezie go na dworzec, w końcu dostać się do pociągu czy samolotu. Gdy podróżować chce bez opiekuna, musi się liczyć z częstym proszeniem o pomoc. Dla niektórych okazać się to może zbyt dużym wyzwaniem. Jeśli mimo to nie stracą zapału i determinacji do wyjazdu, mają szansę opuścić na dłużej swój dom. Najważniejsze więc dla osoby niepełnosprawnej będzie dokładne zaplanowanie wyjazdu: znalezienie organizatora (w przypadku, gdy nie chce jechać na własną rękę), wybranie miejsca pobytu i noclegu oraz środka lokomocji. Dla takiego turysty ma to dużo większe znaczenie niż dla osoby sprawnej, która może sobie pozwolić na wyjazd np. do Pragi, po prostu wsiadając z plecakiem do pociągu. Diabeł tkwi w szczegółach Przewodniki po Polsce i świecie zwykle zawierają informacje o obiektach dostępnych dla niepełnosprawnych. Wśród nich przodują dwa wydawnictwa: Pascal oraz Wiedza i Życie. Niestety, nie należy całkowicie ufać przewodnikom, jeśli chodzi o opisy dostępnych hoteli i pensjonatów. Postanowiliśmy telefonicznie sprawdzić kilka z nich, wyróżnionych charakterystycznym znaczkiem. Okazało się, że w niektórych np. osoba poruszająca się na wózku nie byłaby w stanie samodzielnie funkcjonować. W jednym powiedziano nam nawet, że mają całkowicie przystosowany pokój. Znajduje się na piętrze, a windy... na razie nie ma. W innym, że restauracja jest w piwnicy. Często też okazuje się, że są jakieś dwa, trzy schodki, zbyt wąskie drzwi czy brak uchwytów w toalecie. Największe możliwości przy poszukiwaniu informacji i planowaniu wyjazdu daje obecnie Internet. Większe miejsca i ośrodki wypoczynkowe mają swoją stronę www, a każdy portal internetowy prowadzi stały, aktualizowany dział z podróżami. Po znalezieniu ośrodka w sieci powinniśmy również zdobyć jak najwięcej informacji o okolicy. Zdarza się bowiem nierzadko, że ośrodek jest dostosowany, ale stanowi zamkniętą wyspę, poza którą nie można się swobodnie poruszać. Kontaktując się telefonicznie z ośrodkiem, należy wypytać o sposoby dotarcia do centrum, sklepu, dworca, kina, obiektów turystycznych, itp. Oczywiście nie ma co liczyć, że wszystko będzie dostosowane i nie obejdzie się bez problemów i trudności. Coś za coś Bez silnej woli i odwagi nie uda się zobaczyć Morskiego Oka, Helu czy Puszczy Białowieskiej. A obcowanie z przyrodą należy do najprzyjemniejszych form wypoczynku dostarczających najgłębszych przeżyć. Osoby poruszające się na wózku mają w tym wypadku najwięcej ograniczeń, ale i tu są także możliwości. Beata Wachowiak, która na wózku zwiedziła kawałek świata, znalazła na to sposób. - Na wózku nie jestem w stanie "pochodzić" sobie po lesie czy bieszczadzkimi szlakami. Ale odkryłam spływy kajakowe. Okazuje się, że większość rzek na północy Polski jest dostępna (chodzi o ilość przenosek) i ma dobre namiotowe bazy noclegowe - Krutynia, Rospuda, Czarna Hańcza, Brda, Rurzyca, w części Wda. Problemem są niedostosowane toalety -jeśli w ogóle są. Wolę zrezygnować z tej odrobiny komfortu, niż w ogóle nie jechać. Albo zgadzasz się na toaletę w lesie, albo siedzisz w domu. Coś za coś. Jak się ma duże wymagania, to się niczego nie zobaczy. Transportowy labirynt Niepełnosprawni najczęściej podróżują samochodem. Rzadziej autobusem, a na samym końcu pociągiem i samolotem. Z autobusów praktycznie nie korzystają osoby poruszające się na wózkach. Chyba że mają tyle odwagi, co Tadeusz Łuczaj, który nie bacząc na trudności i ograniczenia (nie ma nóg i jednej ręki), właśnie w ten sposób podróżuje. - Od 12 lat podróżuję sam i nauczyłem się już prosić o pomoc. A zawsze znajdą się dwie silne osoby, które wniosą mnie do autobusu, a wózek umieszczą w luku bagażowym. Pasażerowie czasem sami pytają, czy czegoś nie potrzebuję, podobnie jest z kierowcami. Najgorzej jest na dworcach PKS. Nawet jeśli jest winda, jak na dworcu w Gdańsku, to często nieczynna. Toalety to największy problem dla osób niepełnosprawnych podróżujących samochodem lub autobusem. Dostosowanych toalet choć przybywa wciąż jest niewiele. Rozwiązaniem może być wybór takiej trasy podróży, na której znajdują się zagraniczne stacje paliwowe, szczególnie stacje firmy Statoil, która jest najbardziej przyjazna niepełnosprawnym. W podróży pociągiem największe kłopoty czekają na osoby z dysfunkcjami narządu ruchu. Wciąż wydaje się niewiarygodne, że państwowy przewoźnik, Polskie Koleje Państwowe oferują niepełnosprawnym zaledwie kilkanaście dostosowanych wagonów i tyleż samo podnośników peronowych. Dostosowane wagony kursują niestety tylko na trasach między największymi miastami. Na pozostałych - czeka niepełnosprawnego wątpliwa przyjemność podróży w korytarzu przy WC. Liczyć wtedy trzeba na wyrozumiałość podróżujących, którym wózek toruje dojście do toalety. Jak również wszystkich wsiadających i wysiadających, którzy raczej na niepełnosprawnym, a nie na PKP wyładują swoją złość. Pozostaje jeszcze do rozwiązania problem związany z dostaniem się na peron i wydostaniem z niego. Łatwo dojść do wniosku, że chcąc podróżować, trzeba przygotować się na częste proszenie osób trzecich o pomoc. - Na podróżowanie koleją są pewne sposoby - mówi dalej Tadeusz Łuczaj. - Często w kasach przesyłek ekspresowych proszę panie, aby windą towarową zawiozły mnie na odpowiedni peron. Tam wypatruję silnych mężczyzn i proszę o wniesienie mnie do wagonu. Kupując bilet, należy prosić o bilet bez wskazania miejsca, są takie. Możemy wtedy jechać w przedziale służbowym, ale trzeba poprosić o to kierownika pociągu. A że czasem łapię gumę, wożę ze sobą zapasową dętkę, pompkę i jakiś uniwersalny klucz. Z polskich miast tylko kilka może się pochwalić niskopodłogowym miejskim transportem. W niektórych miastach niepełnosprawni mogą skorzystać jedynie z prywatnego transportu samochodowego. A gdyby samolotem Stałą opiekę podczas podróży zapewniają niepełnosprawnym jedynie linie lotnicze, ale z tego transportu korzysta stosunkowo niewielu. Gdy podczas rezerwacji biletu zgłosi się, że lecieć będzie osoba niepełnosprawna, obsługa lotu zapewni opiekuna, który pomoże przy wsiadaniu do samolotu. Jakość obsługi zależy w dużym stopniu od podania przy rezerwacji dokładnych informacji o swojej niepełnosprawności i związanych z nią potrzebach. Na przykład LOT daje wówczas do wypełnienia szczegółową, czasem kłopotliwą ankietę, dotyczącą objawów choroby. Spore kłopoty będzie także miała osoba niewidoma spoza Unii Europejskiej, pragnąca wjechać np. z psem przewodnikiem do Anglii. Przepisy brytyjskie stanowią, że pies musi wcześniej przejść kilkumiesięczną kwarantannę. W praktyce oznacza to, że niewidomy podczas wjazdu i zagranicznego pobytu w większości sytuacji musi korzystać z pomocy opiekuna. Z kolei ludzie przewlekle chorzy, którzy udają się do zagranicznego sanatorium, będą musieli przedstawić na lotnisku odpowiednie zaświadczenie lekarskie o braku przeciwwskazań do lotu samolotem. Dla osoby poruszającej się na wózku natomiast podróż samolotem może nieść ze sobą przykre niespodzianki. Zdarza się bowiem, że wózek, który chowany jest na czas lotu w luku bagażowym, doznaje różnych uszkodzeń. Lepiej więc odpiąć od niego wszelkie paski i luźne elementy z materiałów, gdyż mogą one zaginąć. Poza tym taki pasażer, lecąc np. 8 godz. do USA, musi znowu liczyć się z tym, że nie będzie miał możliwości. I skorzystania z toalety. Bomba w biodrze Obostrzone przepisy wprowadzone na lotniskach wielu krajów po 11 września mogą być szczególnie uciążliwe dla osób noszących protezy bądź z wszczepionymi endoprotezami. - Mam wszczepioną w biodrze endoprotezę i chodzę o kulach - mówi pani Krystyna wracająca ze Stanów. - Mimo że sprawdzono cały mój bagaż, a wcześniej wpuszczono mnie do tego kraju, teraz nie mogłam wejść do samolotu, ponieważ zażądano ode mnie jakiegoś dokumentu potwierdzającego wszczepienie endoprotezy. Wykonałam dziesiątki telefonów, faksów, musiałam przesunąć lot, były nerwy i kłótnie. Oni naprawdę myśleli, że wszczepiłam sobie w biodro bombę. Jeśli ktoś nosi protezę choć z jednym metalowym elementem, to przy przechodzeniu przez specjalną bramkę, mimo jej pokazania, może nie zostać przepuszczony. Będzie zmuszony ją zdjąć, co jednemu z naszych czytelników przytrafiło się kilkakrotnie w Niemczech. Ale są też miłe niespodzianki na pokładach samolotów niektórych linii lotniczych (np. British Airways czy KLM), gdzie wyświetlane filmy wideo tłumaczone są na język migowy. Kulawa oferta W ciągu ostatniej dekady na polskim rynku wyrosły jak grzyby po deszczu tak polskie, jak i zachodnie biura podróży. Zwłaszcza te drugie, jak TUI, Neckermann, Ving i Scan Holiday, zupełnie opanowały zagraniczną turystykę Polaków. Dawnym polskim gigantom - Orbisowi, Gromadzie i Almaturowi pozostał jeszcze rynek polski (zwłaszcza turystyka autokarowa), ale i tutaj nie brak ostrej konkurencji. Niestety, większość z nich nie ma oferty dla niepełnosprawnych, kuleje wciąż sprawa informacji i promocji usług turystycznych dla tej grupy. Na targach turystycznych rzadko spotyka się stoiska z taką ofertą. - Wynika to z faktu, że organizatorzy turystyki w Polsce nie bardzo wierzą w to, że przyjdzie do nich klient niepe1nosprawny. Są przekonani, że go na turystykę nie stać lub postawi takie wymagania, że organizatorowi nie będzie się to opłacało. Są one jednak czasami wyolbrzymiane - mówi dr Teresa Skalska. Stąd raczej nie powinno dziwić, że z biur podróży korzysta zaledwie 3 proc. tych niepełnosprawnych, którzy wyjeżdżają na wypoczynek. Zamiast przez biura podróży organizują swój wyjazd najczęściej samodzielnie - 48 proc., przez znajomych i krewnych - 22 proc., a przez zakłady usług rehabilitacyjnych - 15 proc. Jedynym biurem w Polsce, które posiada pełną ofertę dla niepełnosprawnych, jest TUI. Nie należy ono jednak do najtańszych. Mimo tego właśnie to biuro chwalą najczęściej niepełnosprawni turyści - zwłaszcza z dysfunkcjami narządu ruchu. Innym biurem wartym polecenia jest Dudek Tour and Travel, które organizuje wyjazdy na wcześniej złożone życzenie klienta. Oferta pozostałych biur sprowadza się zazwyczaj tylko do informacji o hotelach przyjaznych niepełnosprawnym. Uwaga na polisę Osoby niepełnosprawne zamierzające skorzystać z usług biura podróży, powinny zwrócić uwagę na oferowane ubezpieczenie. Organizatorzy - co jest zrozumiałe - chcąc obniżyć koszty do minimum, wykupują bardzo skromne polisy. Zdarza się więc, że gdy podczas urlopu zachorujemy (a takie ryzyko u osób niepełnosprawnych jest znacznie większe), koszty leczenia będziemy musieli pokryć sami. Polisy te najczęściej nie chronią przed skutkami chorób przewlekłych. W przypadku nieszczęśliwego zdarzenia może ono zostać uznane przez ubezpieczycie la nie jako "nieszczęśliwy wypadek", od którego zostaliśmy ubezpieczeni, ale jako skutek naszej choroby. I wtedy koszty leczenia trzeba pokryć z własnej kieszeni. Jeśli w niej coś jeszcze pozostało. Stąd ludzkie dramaty. Uchronić może przed nimi jedynie dodatkowa polisa. Ale to kolejny, niemały wydatek. średnio trzeba wyłożyć dodatkowo 300 proc. podstawy ubezpieczenia. Np. w Warcie Travel, gdy ubezpieczymy się na 10 tys. USD, zapłacimy 0,6 USD na każdy dzień pobytu. Gdy chcemy rozszerzyć ubezpieczenie na następstwa chorób przewlekłych, zapłacimy 2,40 USD za dzień pobytu. Więcej za ubezpieczenie zapłacą również osoby wyczynowo uprawiające sport lub sporty ekstremalne. Kolos na glinianych nogach Jak dotąd najpopularniejszą formą wypoczynku wśród niepełnosprawnych jest udział w turnusie rehabilitacyjnym. Dla wielu z nich jest on jedyną szansą na jakikolwiek dłuższy wyjazd poza swój dom, nawiązanie kontaktów społecznych i wyjście z izolacji. Początkowo turnusy organizowane były jedynie przez spółdzielnie inwalidów dla niepełnosprawnych pracowników. Później, po powstaniu Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych i pojawieniu się możliwości dofinansowania pobytu na turnusie stały się dostępne dla ogółu osób niepełnosprawnych. Ich organizacją zajęły się odtąd także stowarzyszenia i fundacje. Pobyt na turnusie rehabilitacyjnym - jak sama nazwa wskazuje - oznacza przede wszystkim uczestnictwo w aktywnej rehabilitacji. Połączona jest ona jednak często z wypoczynkiem i rekreacją. Stąd w ramach turnusów poza rehabilitacją leczniczą organizowane są plenery malarskie, rzeźbiarskie, warsztaty muzyczne, teatralne, obozy pływackie, żeglarskie, sportowe, krajoznawczo-turystyczne, zajęcia szkoleniowe, np. nauka jazdy czy obsługa komputera lub też nauka niezależnego funkcjonowania. Oczywiście chętnych do skorzystania z tej formy wypoczynku jest zawsze więcej niż przeznaczanych środków. Np. w 2000 roku na turnus rehabilitacyjny wyjechało w sumie 125 tys. osób na 167 tys. złożonych wniosków. Suma dofinansowania wyniosła wtedy ponad 67 mln zł, a w 2001 roku - 63,5 mln. W kolejnym roku na dopłaty przewidziano mniej pieniędzy, około 50 mln zł. - Moim zdaniem turnusy rehabilitacyjne refundowane przez PFRON to trochę taki propagandowy kolos na glinianych nogach - mówi dr Teresa Skalska. - Warto pamiętać, że w grupie osób korzystających z tej formy wypoczynku znajdują się zarówno dorośli niepełnosprawni, jak i dzieci, młodzież oraz opiekunowie. Z turnusów korzysta około co setna dorosła osoba niepełnosprawna. Na wsi i w mieście Najwięcej wniosków na turnus składają mieszkańcy miast - tam właśnie znajduje się największa koncentracja osób niepełnosprawnych, zakładów pracy chronionej oraz organizacji pozarządowych. Łatwiej też dostać się do Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie. Tam też potrzeby są najbardziej rozbudzone i silniej odczuwany brak środków. Inaczej jest jednak na wsiach, tam popyt jest mniejszy ze względu na mniej rozbudzone potrzeby osób niepełnosprawnych. Wiąże się to z mniejszą aktywnością organizacji pozarządowych i słabszym przepływem informacji. - Zarówno w mieście, jak i na wsi zdarza się, że osoby potrzebujące tej formy rehabilitacji społecznej nie wyjeżdżają na turnus, gdyż nie stać ich na pokrycie pozostałych wydatków, do których dochodzą jeszcze koszty dojazdu, powrotu oraz środki na własne wydatki - mówi Alina Wojtowicz-Pomierna z Biura Pełnomocnika Rządu do Spraw Osób Niepełnosprawnych. - W takich sytuacjach warto zdecydować się na wyjazd poza tzw. sezonem, tj. wtedy, gdy koszty turnusu są znacznie niższe. Rejestr uprzywilejowanych Jednym z warunków otrzymania dofinansowania jest wybór ośrodka posiadającego wpis do rejestru ośrodków uprawnionych do organizowania turnusów rehabilitacyjnych lub przyjmowania grup turnusowych. Wpisu ośrodka do rejestru dokonuje Pełnomocnik Rządu do Spraw Osób Niepełnosprawnych. Wybór ośrodka spoza rejestru jest możliwy tylko wtedy, gdy celem turnusu jest nauka funkcjonowania z niepełnosprawnością w zwykłych warunkach, a więc w miejscach niedostosowanych. Jest to możliwe również przy wyjazdach na obozy żeglarskie, spływy kajakowe, obozy wędrowne, itp. Komu się poskarżyć? Niestety, zdarza się, że niektóre ośrodki nie są przygotowane na przyjęcie osób z określonymi dysfunkcjami. To samo dotyczy czasem fikcyjnego programu oraz kadr, które nie zawsze są należycie przeszkolone. Różne organizacje otrzymują od niepełnosprawnych setki skarg na ośrodki lub organizatorów turnusów. Tymczasem do Biura Pełnomocnika Rządu do Spraw Osób Niepełnosprawnych wpływa niewiele takich skarg. - Ważne jest, aby skargi o warunkach panujących w ośrodkach posiadających wpis do rejestru trafiały do Biura Pełnomocnika Rządu do Spraw Osób Niepe1nosprawnych - podkreśla Alina Wojtowicz-Pomierna. - Brak takich sygnałów uniemożliwia dokonanie odpowiedniej korekty we wpisie lub wręcz wykreślenie ośrodka. Sami przedstawiciele PCPR-ów przyznają, że niektórych ośrodków w rejestrze po prostu nie powinno być. Z drugiej strony sami nie potrafią do końca wyegzekwować od kierowników tych obiektów ich zobowiązań. Pewną próbą poprawienia sytuacji jest wprowadzony przez Krajowe Centrum Organizacji Turnusów Rehabilitacyjnych pomysł certyfikacji ośrodków i stworzenia ich listy rankingowej. Sęk w tym, że ośrodki niechętnie chcą wziąć udział w takim rankingu, bo to oznacza oczywiście dokładną ich weryfikację na miejscu. Tym bardziej że to ośrodek ma ponieść koszty dojazdu pięcioosobowej komisji. Dlatego nie bez przesady będzie podkreślenie, że najistotniejszą rzeczą podczas planowania wyjazdu na turnus jest uzyskanie przez osobę niepełnosprawną rzetelnych, a także potwierdzonych informacji o ośrodku, który znalazł się w jej planach. Folder a rzeczywistość "Razem z mężem wyjechaliśmy w zeszłym roku na turnus rehabilitacyjny - pisze w liście do Integracjj pani Irena, która porusza się na wózku inwalidzkim. - W otrzymanym folderze informacje aż zachęcały do wyjazdu: dostosowany dla osób poruszających się na wózkach, pokoje 2-,3-,4-osobowe z umywalkami i balkonami, węzły sanitarne na korytarzach, itp. Po naszym przyjeździe okazało się, że przed głównym wejściem są trzy schody i stromy podjazd oraz wysoki próg. W łazience nie było specjalnego taboretu ani uchwytów i poręczy. Myłam się więc na zwykłych drewnianych krzesłach wstawionych do brodzika. W toalecie uchwyt przymocowany był za daleko, w pokoju przez źle ustawione meble panowała straszliwa ciasnota. Przed salą konferencyjną były progi, podobnie - przed salą rehabilitacyjną. Do restauracji prowadził stromy podjazd zakończony metalowym progiem. Oczywiście ośrodek zadbał o szczotki, śmietniczki, mopa, środki do czyszczenia, wieszaki w szafie i mnóstwo innych drobiazgów. Ale zupełnie zapomniano o progach, uchwytach i poręczach. W końcu przypadkiem odkryto je na zapleczu. Dzięki pomocy mego męża zostały przytwierdzone. Nawet podziękowano nam za cenne wskazówki. W folderze widnieje także, że ośrodek prowadzi zajęcia rehabilitacyjne. Po przyjeździe - kończy pani Irena - lekarz zbadał mnie zdawkowo i zalecił pionizację. Tylko jak, skoro nie było stołu pionizacyjnego? Z indywidualnymi wczasowiczami ćwiczenia wykonywał starszy pan, którego głównym zadaniem było pilnowanie sprzętu". Giewont już zdobyty Najczęściej wymienianymi przez nie pełnosprawnych krajami, w których podczas podróży nie odczuwali większych komplikacji, są przede wszystkim Stany Zjednoczone, Australia, Nowa Zelandia, Kanada oraz Skandynawia. Te właśnie kraje oferują niepełnosprawnym turystom największe możliwości. Ich sposób spędzania wakacji nie różni się zbytnio od tego, jak wypoczywają pełnosprawni. Przemierzają parki narodowe, zwiedzają zabytki, widać ich w górach, surfują na deskach, wędkują, nurkują, pływają, skaczą na spadochronie, jeżdżą na nartach, biorą udział w wyścigach samochodowych. W Polsce niepełnosprawni co prawda zdobyli już Giewont, dotrą do Morskiego Oka, zjadą do Wieliczki, wjadą na Kasprowy Wierch oraz zwiedzą Jasną Górę. Jednak jeszcze większość atrakcyjnych turystycznie miejsc w kraju poza niektórymi wyjątkami jest dla nich (zwłaszcza osób z dysfunkcjami ruchu) niedostępnych. Gdy do tego jeszcze dodać, że nie dysponując własnym samochodem, trudno się do wielu miejsc dostać, a oferta noclegowa jest skromna, to obraz całości nie przedstawia się najlepiej. Z drugiej strony, mamy przykłady niepełnosprawnych osób, które wbrew trudnościom i ograniczeniom nie rezygnują z tego, by jednak wjeżdżać, żyć normalnie, uprawiać aktywną rekreację i sport. Nic bowiem tak nie pomaga człowiekowi odreagować stresów i oderwać się od problemów codziennego życia jak wyjazd poza swoje otoczenie. Turystyka nadal jest heroizmem Osoba niepełnosprawna może dzisiaj być turystą pod warunkiem, że ma bardzo duży hart ducha. Ja często korzystam z kolei i jest to coś okropnego - brak przejścia na peronach, niedostosowane toalety. Jak dotąd, to co najbardziej zmieniło się i rzuca się w oczy, to coraz więcej dostosowanych toalet na stacjach benzynowych. Mieszkam w Krakowie j bardzo to miasto lubię, ale trzeba powiedzieć, że nie jest ono przyjazne dla niepełnosprawnych. Kraków znany jest z wielu świetnych knajpeczek, ale wszędzie są schody i schody. Myślę, że dopóki nie zmieni się coś w myśleniu ludzi, to długo jeszcze w naszym kraju turystyka niepełnosprawnych kojarzyć się będzie z heroizmem, a nie czymś normalnym. Janina Ochojska Wyjazdy uczą samodzielności Niepełnosprawni mimo wszystko mają sporo możliwości, aby gdzieś wyjechać: dzięki dofinansowaniu ze środków PFRON, przez organizacje pozarządowe, np. Polski Związek Niewidomych, Polski Związek Głuchych i wiele innych, przez kościół, przez uczelnie i szkoły organizujące turnusy integracyjne, przez kluby START, przez PTTK, a nawet przez kontakty z harcerstwem. Wszelkie wyjazdy osoby niepełnosprawnej poza dom dają jej możliwość wyjścia z izolacji, nawiązania nowych znajomości i przyjaźni. Poza tym, co nie jest bez znaczenia, uczą samodzielności. Prof. Tadeusz Łobożewicz, autor książek o turystyce niepełnosprawnych Niepełnosprawni mogą surfować Krajami najlepiej przygotowanymi do turystyki osób niepełnosprawnych są: Australia, Nowa Zelandia, Stany Zjednoczone, Japonia skandynawskie. I nie ma znaczenia, czy pojedzie się do dużego centrum turystycznego, czy do małej restauracyjki na peryferiach. Niepełnosprawni mogą dotrzeć niemal wszędzie. Nawet na szczyt góry Kościuszki wjedzie się dostosowaną kolejką. Widziałem niepełnosprawnych wspinających się po górach, jeżdżących na nartach. Znam człowieka, który stracił w wypadku motocyklowym nogę i założono mu protezę. Nie tylko, że nie przestał jeździć na motocyklu, to jeszcze surfuje. Tomasz Gudzowaty, fotograf Trzeba mieć odwagę Patrząc na człowieka poruszającego się na wózku i podróżującego, zastanawiałem się, czy gdybym ja był w jego sytuacji, podjąłbym się podróżowania. Niepełnosprawny turysta musi wykazać się dużą odwagą i podjąć spory wysiłek. Trzeba mieć po prostu mocny charakter. Pamiętam, jak w Birmie pod pewną piramidą pomagano osobie na wózku dostać się na górę. To była dramatyczna scena. Udało im się wejść tylko na pewną wysokość. To przykład, że są jednak przeszkody nie do pokonania. Sam często obserwuję, jak wiele można by zrobić dla poprawy warunków poruszania się ludzi niepełnosprawnych po mieście - choćby przez poprawienie chodników, krawężników czy przejść. Olgierd Budrewicz, podróżnik i dziennikarz źródło: http://www.integracja.org/labeo/app/cms/x/7823