Czytasz wiadomości znalezione dla zapytania: sztucznym rozrusznikiem serca

Ostrzezenie


[...]

Mysmy juz nawet przeliczali koszta na
osoboobywatelanatowskiego, obok modeluja wplyw na przyszloroczne notowania


gieldowe firm metalurgicznych,
[...]

dotknelas moj czuly punkt.
coraz wiecej rzeczy na ziemi staje sie
'kwantyfikowalnych',
niedlugo bedziemy mogli
policzyc koszt kazdej minuty naszego zycia
(w usa juz teraz buduje sie 'tekturowe domki'
obliczone na 30 lat i potem rozbiorka
latwo zatem policzyc koszt
'minuto-metra kwadratowego')
z drugiej rozwoj wspolczesnej medycyny
jest ogromny,  dzieki
ogromnym nakladom (nie w polsce
ale tez i w polsce rozwoj jest zaden)

moja katastroficzna wizja:
rozwoj nauki pozwoli na
skuteczne leczenie wszystkich chorób
(a wiec na przezwyciezenie smierci)
aczkolwiek zycie czlowieka
po 70 bedzie b. kosztowne
(rozrusznik serca 30 tys. usd.
zastawka 25 tys. sztuczna nerka,
koszt codziennie wstrzykiwanych hormonow,
odtwarzanie martwych komorek itp.....)
na tyle kosztowne
ze zycie wieczne
choc technicznie mozliwe
stanie sie ekonomicznie nieuzasadnione

to takie
huxley'owskie zapędy
przepraszzam

horacy

 » 

RFID zakłuca urzadzenia !?


Jak jednak wykazały najnowsze badania przeprowadzone przez naukowców z
uniwersytetu Vrije w Amsterdamie, RFID mogą zakłócać działanie aparatury
medycznej. Naukowcy zbliżali bierne i aktywne plakietki do 41 różnych
urządzeń medycznych - respiratorów, pomp infuzyjnych sztucznych nerek i
rozruszników serca. W sumie przeprowadzono 123 testy - w 34 przypadkach
zaobserwowano wpływ na urządzenia, przy czym w 24 określono go jako
"znaczący" bądź "niebezpieczny" - zdarzały się wyłączenia lub przestawienie
ustawień aparatury. Zatrzymywały się respiratory, pompy i sztuczne nerki, a
rozruszniki źle działały. Czasami wystarczyło się zbliżyć z plakietką na 25
centymetrów."


Hmmm... czyżby aparatura medyczna nie przechodziła testów EMC ? ;-)

Pozdrawiam
Grzegorz

Rozrusznik a rko

| Witam!
| Co jesli ktos, kto ma wszcczepiony rozrusznik przestanie oddychac? Tzn
czy
| rko w takim wypadku ma jakikolwiek sensy, czy nalezy od razu jechac do
| szpitala, czy wogole, co nalezy robi:)

caly czas obowiazuja algorytmy bls. a wiec przy braku oddechu podajesz
oddech, a przy braku oznak krazenia - rowniez uciskasz mostek.


Rozumiem, a czy jest mozliwosc, ze rytm nagle wskoczy i koles zacznie
oddychac? No bo w koncu facet "chodzi na baterie"... Rozumiem, ze zdrowe
serce nagle zacznie pompowac i oddech moze powrocic ale czy koles, ktorego
serce jest napedzane sztucznym urzadzeniem wszczepionym pod skure i
wysylajacym impuls elektryczny jest w stanie nagle "zaskoczyc" bez tego,
jedynie poprzes mechaniczne uciskanie mostka i wtlaczanie powietrza do pluc?

Rozrusznik a rko

| | | Witam!
| Co jesli ktos, kto ma wszcczepiony rozrusznik przestanie oddychac?
Tzn
| czy
| rko w takim wypadku ma jakikolwiek sensy, czy nalezy od razu
jechac do
| szpitala, czy wogole, co nalezy robi:)

| caly czas obowiazuja algorytmy bls. a wiec przy braku oddechu
podajesz
| oddech, a przy braku oznak krazenia - rowniez uciskasz mostek.

Rozumiem, a czy jest mozliwosc, ze rytm nagle wskoczy i koles zacznie
oddychac? No bo w koncu facet "chodzi na baterie"... Rozumiem, ze
zdrowe
serce nagle zacznie pompowac i oddech moze powrocic ale czy koles,
ktorego
serce jest napedzane sztucznym urzadzeniem wszczepionym pod skure i
wysylajacym impuls elektryczny jest w stanie nagle "zaskoczyc" bez
tego,
jedynie poprzes mechaniczne uciskanie mostka i wtlaczanie powietrza do


pluc?

jest taka mozliwosc, ale co ok. 1 minute masz i tak obowiazek szukania
oznak krazenia.
niezaleznie od wszystkiego - jesli w trakcie rk-o zauwazysz jakikolwiek
symptom powrotu do zycia - przerywasz akcje ozywcza i sprawdzasz co sie
dzieje

pozdro
ape

 » 

Rozrusznik a rko

| |

| | | Witam!
| Co jesli ktos, kto ma wszcczepiony rozrusznik przestanie oddychac?
Tzn
| czy
| rko w takim wypadku ma jakikolwiek sensy, czy nalezy od razu
jechac do
| szpitala, czy wogole, co nalezy robi:)

| caly czas obowiazuja algorytmy bls. a wiec przy braku oddechu
podajesz
| oddech, a przy braku oznak krazenia - rowniez uciskasz mostek.

| Rozumiem, a czy jest mozliwosc, ze rytm nagle wskoczy i koles zacznie
| oddychac? No bo w koncu facet "chodzi na baterie"... Rozumiem, ze
zdrowe
| serce nagle zacznie pompowac i oddech moze powrocic ale czy koles,
ktorego
| serce jest napedzane sztucznym urzadzeniem wszczepionym pod skure i
| wysylajacym impuls elektryczny jest w stanie nagle "zaskoczyc" bez
tego,
| jedynie poprzes mechaniczne uciskanie mostka i wtlaczanie powietrza do
pluc?

jest taka mozliwosc, ale co ok. 1 minute masz i tak obowiazek szukania
oznak krazenia.
niezaleznie od wszystkiego - jesli w trakcie rk-o zauwazysz jakikolwiek
symptom powrotu do zycia - przerywasz akcje ozywcza i sprawdzasz co sie
dzieje


Aha:) No to w pozadku... Bo myslalem, ze skoro ktos jest sztucznie
"napedzany", to bez jakiejs specjalnej aparatury nie mialoby to sensu...ale
rozwiales poraz kolejny moje watpliwosci:)

Fw: [kph] DZIEŃ DOBREJ WIADOMOŚCI czyli Nosił Niemiec razy kilka


:
u mnie wciaz jest slonecznie


Tia, slonce swieci na zewnatrz, u mnie w domu juz nie ;-)
Chyba kupie sobie sztuczne slonce - taki rozrusznik serca na malutka baterie
zdolna do nieprzerwanej pracy przez 5 lat.

pozdrawiam
Roger

Iran szykuje się do wojny...



*J.F.*, która zaskrzeczała:

| Zreszta sa prace nad bezposrednia foto-chemo-synteza. Po co do  tego
| zatrudniac rosliny i bakterie. A wtedy moze wystarcza pustynie.

W to nie wierzę. Naturalne systemy mają słabą wydajność, da się osiągnąć
znaczącą większą przez sztuczne? Naturalne są samoregenerujące (na to
idzie spora część uzyskiwanej energii), ze sztucznymi też się tak da?
Bez jakiegoś przełomu czarno widzę, to dobre IMO do wyciągania kasy na
badania z różnych fundacji proekologicznych itp.


albo do androidów. Już teraz zasilanie elektryczne z krwi jest jak
najbardziej opłacalne do rozruszników serca.

Eutanazja

Tak tylko zauważ że papieżowi żadnej trucizny nie podano tylko umarł z powodów naturalnych a to nie to samo co odpiąć człowieka od rozrusznika serca czy jakiegoś innego urządzenia, które na co dzień go podtrzymuje przy życiu


A kto mówi o jakiejkolwiek truciźnie?
Zresztą podtrzymywanie sztuczną aparaturą na siłe człowieka wbrew jego woli JEST NATURALNE?

Bełkot.

Zaprzeczyłeś sam sobie....nawet nie mam siły Ci tego tłumaczyć....

Witajcie w starej bajce

Pierwsza operacja wybudzenia ze śpiączki
Źródło: PAP

Pionierskiej operacji wybudzenia z permanentnego stanu wegetatywnego dokonali neurochirurdzy z Turynu - informuje włoska prasa.

Przy pomocy impulsów elektrycznych emitowanych z płytek podłączonych do rozrusznika serca i umieszczonych między sklepieniem czaszki a oponami mózgowymi, udało im się pobudzić pracę mózgu 20-letniej kobiety, która w styczniu 2006 roku zapadła w śpiączkę po ciężkim wypadku samochodowym.

Ten pierwszy tego rodzaju zabieg na świecie przeprowadzono w sierpniu 2007 roku. Poinformowano o nim dopiero teraz, gdy lekarze stwierdzili, że Greta Vannucci odzyskała minimalną świadomość i zaczyna reagować na niektóre bodźce.

Obecnie, ponad rok po operacji, pacjentka porusza ręką, jest w stanie gryźć i przełykać, wykonuje proste polecenia.

Chirurdzy z Turynu - Barbara Massa i Sergio Canavero - o których eksperymencie poinformuje szczegółowo w najnowszym numerze "Journal od Neurology, Neurosurgery and Psychiatry", uważają to za wielki sukces naukowy. Wydawało im się bowiem, że kobieta nie miała żadnych szans na wyjście ze stanu, w jakim się znajdowała.

Lekarze cytowani przez "Corriere della Sera" powiedzieli, że teoretycznie podobnej operacji można by poddać znajdującą się w nieodwracalnym stanie wegetatywnym od 17 lat Eluanę Englaro. O jej życie trwa we Włoszech wielka batalia po tym, jak Sąd Najwyższy przyznał jej ojcu prawo do przerwania jej sztucznego odżywiania.

Chirurdzy zastrzegli zarazem, że każdy pacjent ma swoją własną historię.

Cyborg też człowiek?

cyborg - (s. ang. cybernetic organism; organizm cybernetyczny;) tech. sztuczny cz?owiek, futurologiczna forma cz?owieka, w którego ciele role...

cyborgizacja - 1. med. zast?powanie naturalnych narz?dów sztucznymi. 2. fizjol. sterowanie procesami wewn?trz organizmu;

android (andro- + gr. eídos; posta?; ) tech. maszyna o ludzkiej postaci mog?ca wykonywa? pewne czynnoci charakterystyczne dla cz?owieka.



dluzszych tekstow nie mam go se nie wykupilem niestety tego tamtego.

imho z tego wynika ze cyborg = czlowiek. android <> czlowiek. bo to tak jakby powiedziec ze ludzie z rozrusznikami serca nie sa ludzmi, bo to przeciez cyborgi prawie!

Magda Kozak

@NURS:
Kardiologia, hm. To bylo dawno temu, kiedy jeszcze pracowałam dla idei Uczyłam się przerabiać ludzi na robokopy, wszepiając im sztuczne rozruszniki serca. Prawdziwym horrorem okazała się jednak codzienność polskiego szpitala. Zwiałam stamtąd po paru latach, wyznaję ze wstydem. Teraz wyżywam się tylko na piśmie.

@ mawete:
Dziękuję bardzo
Mam nadzieję, że dalszy ciąg przygód Vespera równiez znajdzie uznanie w Twoich oczach Chociaż, na wszelki wypadek, wolę nie dopytywać, które to względy pozafantastyczne okazały się tym decydującym czynnikiem...

Z-5 kojarzy mi się z paraglajtami raczej a ja spadochronista jestem. Może D-5? W takim wypadku odpowiedź brzmi: niestety nie. Nie tracę nadziei, że kiedyś uda mi się namówic znajomych, żeby dali na tym bryknąć, ale sprawa nie jest taka prosta dla cywila. Wicie-rozumicie, przepisy...

Pozdrawiam!

Madzik

Tatry, bezpieczeństwo i zawał...

hehe, to ja życzę powodzenia!

W takiej sytuacji (ból serca w trakcie prowadzenia samochodu) proponowałabym:

- zatrzymac samochód

- zastosować nitroglicerynę pod język ("sercowcy" zazwyczaj noszą ją stale przy sobie)

- wezwać pogotowie

Żadne aktualne wytyczne i standardy postępowania w razie podejrzenia zawału mięśnia serca nie zalecają prowokowania kaszlu, na to nie ma żadnych naukowych przesłanek i lepiej nie rozsyłac tego po sieci.

Poza tym:

- nie kazdy zawał przebiega z bólem,

- nie każdy ból w klatce piersiowej to zawał,

- nie każdy zawał to również towarzyszące zaburzenia rytmu lub przewodzenia, które mogłyby spowodować utratę przytomności, (co ten artykuł sugeruje) a nawet jesli sytuacja taka będzie miała miejsce, tzn dojdzie do nagłego zatrzymania krążenia w mechanizmie zaburzeń rytmu to żadne kasłanie na to nie pomoże.

W odniesieniu do napadów MAS (z zawałem to nie ma nic wspólnego) to metodą z wyboru jest założenie sztucznego rozrusznika serca.

To tyle w wielkim skrócie.

pulsometr a sztuczna zastawka

Mam nietypowe pytanie. Czy sztuczna zastawka serca (wszyty kawałek metalu), może zakłucać przepływ informacji z paska do odbiornika?
Nie wiem czy mam inwestować w pulsometr czy w zegarek biegowy np Ironman.


Nie wiem jak to jest z zastawką ale ja mam rozrusznik serca i biegam z Polarem RS 800sd bez problemów, a rozrusznik to nie tylko kawałek metalu ale też elektronika.

Jak postąpić ???

Jak już jest mowa o PO to pokaze Wam zadanka z ćw. do tego przedmiotu, jakie ostatnio mialam (nie)przyjemnośc zobaczyć:

"Przytomnych poszkodowanych należy ułożyć w pozycji bezpiecznej ze względu na

a) zapewnienie optymalnych warunków krazenia krwi,
b) zabezpieczenia przed wystąpieniem wstrząsu,
c) zabezpieczenia przed wychłodzeniem,
mozliwości zatrzymania się u poszkodowanego sztucznego rozrusznika serca.

Uzasadnij odpowiedź"

albo
"Napisz, kiedy nalezy wezwać pomoc specjalistyczną do nieprzytomnego, nieoddychającego dorosłego człowieka"

[dodam,że miejsce na odpowiedź do 1 zadania ma 4 linijki, a do drugiego 6 linijek owy nauczyciel wymaga odpowiedziedzi zajmujacej wszystkie linijki]

Cyborgizacje dziś

Sztuczny mięsień może zostać co najwyżej odrzucony, ale dysponujemy już lekami pomagającymi w jego asymilacji(vide przeszczepy serca, rozruszniki, zastawki, stymulatory nerwów dla cierpiących na chorobę Parkinsona i inne osiągnięcia współczesnej medycyny).



Jeśli idzie o odrzuty, to jest to trochę zastępowanie większej dolegliwości mniejszą. Kluczem jest opracowywanie technologii nie kolidujących z fizjologią. Sam mam implant w kręgosłupie, który jest stopem kilku metali i nie rozpuszcza się, nie rdzewieje, nie wdaje się metaloza ani nie nie jest w inny sposób odrzucany. Podobnie powinno być w przypadku każdego innego wszczepu. Też słyszałem o sztucznych mięśniach - tj. o specjalnych włóknach, które skracały się gdy przykładano do nich odpowiednie napięcie. Brzmiało zachęcająco.

USB w palcu - kolejny krok ku cyborgizacji?

Czytam sobie duzo ostatnio o cyborgizacji, o bodyhacktywizmie, o Stelarcu (kto slyszal, o performerze z trzecim wszczepionym uchem to wie;)), o wszczepianiu gpsow w ludzie cialo, zegarkow nawet! Rozruszniki serca, sztuczne stawy i plastikowe tetnice sa juz czyms normalnym, zegarek wszczepiony w reke to poki co "glupota", "kaprys", "eksperyment ktory pozostanie eksperymentem".

Kilka dni temu znalazlam:
http://news.bmezine.com/2...-march-20-2009/
i
http://wiadomosci.gazeta....SB_w_palcu.html

pierdolka niby, bo to tylko proteza, a nie prawdziwy wszczep, ale zastanawiam sie kiedy jacka od sluchawek bede wkladala nie w ipoda tylko w siebie (chociaz teoretycznie teraz tez moge;)) i zamiast szukac pendrivea w odmetach torebki wystarczy ze odegne sobie cos tam i juz:)

Przyklejanie trawy elektrostatycznej

Z dnia 22 kwietnia -

Zdobyłem 2 sztuki zwłok telewizorów za cenę wyrzucenia tego do własnego śmietnika.

Podarował mi to zaprzyjaźniony zakład naprawiający TV.

UWAGA! W związku z brakiem wiedzy na temat wysokich napięć proszę ten post traktować wyłącznie jako opis podjętych przeze mnie działań czynionych na własną odpowiedzialność!
W razie wychwycenia jakiegoś błędu w moim sposobie postępowania z WN proszę osoby znające zagadnienie lub moderatora o sprostowanie lub usunięcie tego postu.

Oczywiście że sitko metalowe z rączką z tworzywa sztucznego podłączyłem przewodem do toru WN (WN - wysokie napięcie - około 20 000V) Drugi biegun pobrałem z masy telewizora i podłączyłem do pokrytego rozrzedzonym klejem terenu planowanego pod "zasadzenie" trawy.
Ciekawostka - w zwłokach telewizora znalazłem dwa źródła WN - drugie około 8000V.
Przyrządów tego typu nie wolno stosować osobom mającym rozrusznik serca!!
Wszelkie przewody powinny być przystosowane do takich napięć. Sitko musi mieć dobrze izolowany uchwyt.

Projekt "Mroczny Kalisz"

Może ktoś dokładnie przytoczyć jakie zmiany NAPEWNO dosięgną Kalisz? Bym nie przeginał z przeniesieniem akcjii o sto lat poźniej, wiecie że technologia prze na przód, a status quo w polityce nie będzie trwał wiecznie. Może czeka nas nawet druga komuna, lub okupacja radziecka, wszczepy już teraz dzałają (rozruszniki serca , ale sądze że będzie się dało stworzyć sztuczną rękę), a egzoszkielet jest już w projektowany. Za sto lat to może nawet mechy będą.

Coraz bliżej cyborgów?

świadomości maszyny raczej nie uzyskają nigdy, choć inteligęcje ależ owszem, poprostu nie da się do końca określić czy taki android czuł by zapachy, smaki itp, to jest zbyt skomplikowane, może by i potrafił odczytać za pomocą czujników ale nie sądze by naprawde czuł tak jak my to robimy, tylko z drugiej strony zdefiniujmy jeszcze co jest co, cyborg to połączenie żyjącej tkanki i użądzeń mechanicznych, w ten sposób cyborgi już chodzą po świecie i to całkiem dużo, wszyscy z rozrusznikami serca, aparatami słuchowymi (wewnętrznymi) itp. android to natomiast zupełnie sztuczny twór obdarzony sztuczną inteligencją.

Nanotechnologia

Pozwolę wtrącić swoje zdanie (mogę? Dziękuję).
Nanoroboty mogłyby działać w warunkach niesprzyjających bakteriom i wirusom,
oraz w takich warunkach w których nie wiemy jak się zachowają. Np. w kosmosie. Nie wiadomo czy w kosmosie bakterie i wirusy nie zbzikują (mocne słowa w odniesieniu do bakterii ). Nanorobot jako rzecz a nie istota żywa zachowa się normalnie. NASA pracuje nad Nanaorobotyką, gdyż kosmonautom wraz z upływem czasu podczas pobytu w kosmosie słabną mięśnie i kości. Czyli równie dobrze inne organizmy żywe też mogą słabnąć. Nanoroboty miałyby chronić kości i mięśnie kosmonautów przed osłabieniem. A uczulenia? Skoro można się uczulić na roztocza to czemu nie na bakterie.
Nanorobotów można by używać swobodniej w medycynie. Współpracowałyby z sztucznymi organami. Nowoczesny rozrusznik serca (sztuczne serce nawet) nie mogłby być naprawiany przez bakterie.

Nieśmiertelność

Witam.Od dłuższego czasu zajmuję się badaniem sfery życia i zdrowia.Celem tych analiz jest osiągnięcie długiego życia w sprawnym ciele (jeśli się da to nieśmiertelności).Podzieliłem sfery badań na naukową i ezoteryczną.Sfera naukowa obejmuje takie dziedziny jak prawidłowe żywienie i "doładowywanie" organizmu jego substancjami składowymi.Sferze naukowej podlega też oszczędzanie ciała fizycznego i dbanie o nie,oraz teoretycznie możliwość uzupełnienia zniszczonych tkanek i narządów nowymi i sztuczne podtrzymywanie życia (respiratory,rozruszniki serca,dializatory itp.).Sfera ezoteryczna jest znacznie bardziej rozwinięta,od działań w sferze energetycznej,po modyfikację ciał wyższych od materialnego.
Ingerencja innych istot i sił magii a także hipnoza i oddziaływanie na podświadomość.
Możliwość pozyskania czystych sił życiowych innych istot (nie mam tu na myśli ataki na ludzi,tylko "pochłanianie" jakiś istot duchowych spotkanych np. podczas OOBE),można też stosować jakieś symbole np. runy.Do dziedzin ezoterycznych zaliczam też mantry i mudry,jogę (szczególnie Hatha),medytację,szamanizm i współpracę z jakimiś silnymi istotami duchowym (np.demony),tantrę i wszelkie wschodnie ezoteryczne metody przedłużenia życia.Wychodzę jednak z założenia,że dążąc do nieśmiertelności nie można obawiać się śmierci,wręcz przeciwnie.Należy być na nią przygotowanym i gotowym na wkroczenie do wyższych światów.Co o tym sądzicie,może macie jakieś pomysły

Nieśmiertelność

Brylant i Wampirek mają rację co do nieśmiertelności ciala - zreszta mowi o tym fizyka (zasada zachowania entropii sie klania ), a takze filozofie i religie - np. buddyzm opiera sie na tym ze wszystko co sie urodzilo musi umrzec. Natomiast jest w nas cząstka niesmiertelna - duch, ktory nie umiera nigdy. Zmienia tylko swoj stan gdyz jest czysta energia. Co do metod przedluzania zycia, to zainteresuj sie taoizmem jesli juz cos - oni potrafia przedluzyc zycie (glownie technik oddychania uzywaja - oddychaja bardzo gleboko, zalecaja tez wstrzemiezliwosc seksualna niestety )

sztuczne podtrzymywanie życia (respiratory,rozruszniki serca,dializatory itp.)

- jak dla mnie to to juz nie jest zycie

tylko "pochłanianie" jakiś istot duchowych spotkanych np. podczas OOBE)

troche sf jak dla mnie, moim zdanie kompletnie nic to nie da - ale jak sprobojesz cos takiego zrobic i bedziesz mial efekty to napisz.

VERICHIP - nowa forma manipulacji człowiekiem ?

Chipy w ciele człowieka??

Żadna nowość - choć to już zostało napisane.
Proponuje rozmowę na temat USA i ich polityki przenieść w inne miejsce

A co do sterowania człowiekiem. Moim zdaniem wizja `ala Matrix jeszcze nam nie grozi. Jednak faktem jest że postęp technologiczny idzie w oszałamiającym tępie - patrz choćby telefony komurkowe. Wczepiania człowiekowi elektroniki to jak pisałem żadna nowość - patrz rozruszniki serca, sztuczne nerki, stymulator muzgu (było ostatnio w TV). I ja jestem jak najbardziej za. Dziś pacjent chory na niewydolność serca może EKG (czy cos takiego) zrobić sobie w dowolnym miejscu: wystarczy kilka przewodów, sond i telefon komurkowy.
Jednakże, nie wolno nam ludziom popadać w dziecięcy entuzjazm. Moze przyjść dzień kiedy w końcu wymyślimy sztuczną inteligencję.

Modlimy się za Franka naszej Amelki1

Amelka napisała na marcowo- kwietniowych mamach:
witajcie dziewczynki,mój synek cały czas na pooperacyjnej,nie chcą go rozintubować ,jest naa wspomaganiu ,czyli na pół sztucznym oddechu,to tak z grubsza,wygląda gorzej niż wczoraj ,jest napuchnięty ,tysiąc rurek ,dreny w ranie,ogólnie ,podczas operacji miał 10 minutowy blok,mieli stresa bo serce przez te 10 minut nie pracowało ,ale na szczęście ruszyło ,jakby nie ruszyło musiałby mieć wszczepiony w przyszłości rozrusznik serca ,będą probować jutro rano go odłączyć

Cyborgi, In vitro etc ;)

Cyborg to połączenie człowieka i maszyny. Ostatnio zaś pojawia się coraz więcej mechanicznych i elektronicznych implantów, które zastępują u chorych uszkodzone lub zniszczone organy. Do tworów podobnych do Robocopa jeszcze daleko, ale drobna cyborgizacja jest już wśród nas. Niektórzy zawdzięczają jej życie (vide rozrusznik serca).

Dlatego dookreslono pojecie cyborga i tylko ci ludzie którzy maja połączenie sztucznych elementów bezpośrednio z układem nerwowym nazywani są cyborgami. chyba ich jeszcze nie ma... za wielu ...

Sprzęt medyczny a gadżety elektroniczne codziennego użytku

"Komórki" szkodzą urządzeniom medycznym
PAP, ML

Eksperymenty potwierdzają, że telefony komórkowe mogą zakłócać działanie aparatury medycznej - informuje pismo "Critical Care".

Badania nad wpływem telefonów na 61 różnych urządzeń medycznych przeprowadzili duńscy naukowcy. Okazało się, że 7 z 9 podtrzymujących oddech ciężko chorego pacjenta respiratorów zaczynało pracować nieprawidłowo, gdy w pobliżu włączano telefon komórkowy. Źle działały także urządzenia monitorujące pacjenta, pompy infuzyjne, które podają leki dożylnie, sztuczne nerki, zewnętrzne rozruszniki serca, a nawet nawilżacze powietrza.

Najmniej problemów powodują telefony nowej generacji ("3G"). Odległość, przy jakiej występują zakłócenia nie przekracza zwykle kilku centymetrów, jednak w pewnym przypadku problem pojawił się, gdy telefon był odległy o trzy metry. Według naukowców bezpieczna odległość od włączonego telefonu to co najmniej metr. Zdaniem brytyjskich specjalistów, telefonów nie należy wnosić na oddziały intensywnej terapii, oddziały noworodkowe i w ogóle tam, gdzie przebywają pacjenci podłączeni do skomplikowanej aparatury.

źródełko

***

Jakoś nigdzie o tym wcześniej konkretnie nie czytałam, ale kiedy Kuba był na OIOM-ie było dla mnie jasne, że wchodząc do niego, wyłączam komórkę - nie wyciszam, nie włączam wibrację, tylko właśnie definitywnie wyłączam ze względu na sprzęt. Niestety nie dla wszystkich rodziców jest to jasne... a co gorsze, chyba też nie dla wszystkich lekarzy

G jak Grzech

Już istnieją "części zamienne" np.: endoproteza stawu biodrowego, stawu kolanowego, sztuczne zastawki serca, rozrusznik serca, kardiowerter - defibrylator, protezy naczyniowe, implant ślimaka, sztuczna soczewka do oka w zaćmie... - jak widać jest w czym wybierać!
Nikt nikogo nie zmusza do korzystania z dobrodziejstw medycyny (wyjątkiem są szczepienia ochronne w Polsce - obowiązkowe u dzieci i choroby podlegajace przymusowemu leczeniu http://prawoimedycyna.pl/index.php?id=81&str=artykul). To taka dygresja.

Wracając do tematu: "G jak grzech" - o ile dobrze pamiętam Pan Jezus nie zalecał zajmowania się drzazgą w oku drugiego człowieka, tylko belką we własnym.
Świętoszkowate oburzenie na współczesność to strata czasu. Bardziej twórcze są wielkopostne porządki we własnym serduszku.

Eutanazja - niezgodna z filozofią spirytystyczną?

Wypowiedzi Duchów w KD potwierdzają to co nieustannie jest bronione przez KK czyli; życie od poczęcia do naturalnej śmierci. Dawniej zastanawiałam sie nad zasadnością i radykalnością tego "poczęcia", dlaczego np nie dwa dni po poczęcia itp.. Z KD dowiedziałam się jednak, że już od tego momentu ciało fluidyczne łączy sie z ciałem, powoli wciela się i łaczy z zarodkiem ludzkim. Co do eutanazji, zgadzam się, że nieraz kiedy wiadomo, że taka osoba jest sztucznie podtrzymywana przy życiu jest to próbą dla rodziny i najbliższych. Znam np. przypadek, że u starszego człowieka 91 lat stwierdzono śmierć mózgu, jednak miał on kilka lat wcześniej zamontowany rozrusznik serca, które jest obecnie cały czas pompowane. Lekarze mówią " ten człowiek nie żyje, ale musimy czekać aż wyładuje się bateria". No, nie muszę Wam mówić o rozterkach i dramacie jego rodziny. Rozrusznik jest nowy. Załużmy, że popracuje 15 lat , albo lepiej 20 . W KD pisze, że w takim ciele nie ma już ducha. Ale my, nie mogąc tego zweryfikować na 100%, musimy patrzeć, jak to ciało jest pompowane. Pozostaje kwestia prawno-etyczna czy to nie jest bezczeszczenie zwłok?

zapłodnienie in vitro / aborcja

Tylko, że Simao, z całym szacunkiem, wszczepienie komuś czyjegos serca lub rozrusznika też można potraktować jak bawienie sie w Stwórcę. Jakby natura tak chciała, to serce by sie regenerowało/odrastało czy Bóg wie co jeszcze.
To co przytoczyłes to raczej nie as ale bardziej manipulowanie ludźmi. Nie wnikam kiedy należy uświadomić pary o takiej możliwości, po miesiący, roku czy pieciu starania, leczyć ich czy od razu in vitro, chodzi o samą ideę tego zabiegu - dla mnie jak najbardziej słuszny. W naturalnym zapłodnieniu często zdarzają sie "błędy", które da sie wykryc i wyleczyc bądź nie, po co powtarzać to w sztucznej metodzie? Jak juz "coś robić' to niech to będzie w miare doskonałe.

Jeśli chodzi o aborcję - jestem za tylko i wyłacznie wtedy, kiedy donoszenie takiej ciąży zagraża życiu matki, dziecka lub gdy dziecko mogłoby być poważnie okaleczone/zdeformowane itp. W pozostałych przypadkach zdecydowanie na NIE ( nawet jak ciąża jest wynikiem gwałtu).

problem z wrzesniem 99


Pytanie - czy dziennikarze robia wode z mozgu tysiaca ludzi nie majacym
o tym pojecia, czy moze faktycznie cos w tym jest?


Dziennikarze nawet sami sobie robią wodę z mózgu.
Myślę, że nawet w przypadku samego początku roku 2000
większość problemów wyniknie nie tyle z błędnej interpretacji

wyłączania całych sieci komputerów bankowych, uczelnianych
itp. Czy zna ktoś choć jeden przykład z działalności
całego sztabu programistów zajmujących się problemym Y2K,
żeby choć raz wykryli oni błąd w kodzie, który mógłby
doprowadzić do jakiejś powaznej katastrofy, np. samolotu ?
Z tego co wiem, systemy, od których zależy ludzkie życie,
nie są tworzone przez idiotów, którzy nie potrafią przewidzieć
problemu zmiany tysiąclecia, poza tym w takim na przykład
samolocie, albo na lotnisku; co się takiego stanie, jeśli
któryś mikrokontroler pomyśli, że jest początek XX wieku ?
Czy coś z tego powodu nie zadziała, albo wybuchnie ?
Moim zdaniem najwyżej włączą się systemy zabezpieczeń,
uruchomi się alarm, lub komputer centralny stwierdzi,
że coś się zepsuło, po czy w sterowaniu źle zinterpretowana
data przestanie być brana pod uwagę. Rozumiem, że mogą
przestać działać kasy fiskalne i podobne urządzenia o
niskim stopniu ochrony, może nawet całe banki.
Ale na pewno nie samoloty, wyrzutnie rakiet,
sztuczne nerki, rozruszniki serca i tym podobne
urządzenia, których drobiazgowe testy były wykonywane
dla wszystkich dających się przewidzieć
okoliczności już na etapie produkcji podzespołów.
Jedyne, co moim zdaniem rzeczywiście się sypnie,
to bazy danych. Tak się składa, że znam kilku
programistów tworzących bazy, i znam ich sposób
myślenia (w stylu: aby do jutra, vide ComArch,
Prokom itp, te firmy powinny upaść z wielkim
hukiem w styczniu 2000, albo jeszcze wcześniej :-).

O.C.

RFID zakłuca urzadzenia !?


"Radiowe plakietki mogą zagrażać pacjentom
Respiratory i inne urządzenia, od których zależy życie szpitalnych pacjentów
mogą być wyłączane lub przełączane przez radiowe plakietki, stosowane do
identyfikacji bądź śledzenia poruszania się ludzi i sprzętu - informuje "The
Journal of the American Medical Association".
Radiowe etykietki (RFID) są coraz częściej stosowane w ochronie zdrowia -
dzięki nim można łatwiej identyfikować pacjentów i śledzić położenie
przenośnego sprzętu.

RFID występują w dwóch odmianach - jedne transmitują informacje, inne -
"pasywne"- dają się tylko odczytywać przez inne urządzenia. Małe wymiary i
niska cena sprawiają, że RFID znalazły zastosowanie między innymi w kartach
miejskich, pozwalających na przejazdy autobusem czy antyzłodziejskich
metkach. W szpitalu Heartlands w Birmingham bransoletki z RFID zakłada się
pacjentom czekającym na operację - dzięki temu nawet po uśpieniu łatwo
stwierdzić, kto jest kto i o jaki zabieg chodzi - na ekranie zbliżonego do
bransoletki palmtopa pojawiają się pełne dane, łącznie ze zdjęciem chorego.

Jak jednak wykazały najnowsze badania przeprowadzone przez naukowców z
uniwersytetu Vrije w Amsterdamie, RFID mogą zakłócać działanie aparatury
medycznej. Naukowcy zbliżali bierne i aktywne plakietki do 41 różnych
urządzeń medycznych - respiratorów, pomp infuzyjnych sztucznych nerek i
rozruszników serca. W sumie przeprowadzono 123 testy - w 34 przypadkach
zaobserwowano wpływ na urządzenia, przy czym w 24 określono go jako
"znaczący" bądź "niebezpieczny" - zdarzały się wyłączenia lub przestawienie
ustawień aparatury. Zatrzymywały się respiratory, pompy i sztuczne nerki, a
rozruszniki źle działały. Czasami wystarczyło się zbliżyć z plakietką na 25
centymetrów."

??

dokoncz :)

...które to serce miało sztuczny rozrusznik, który...

Antykoncepcja i aborcja

Nie będę tego komentowac, bo "z liczbami sie nie wypada klocic", ale wiem swoje, bo Koli i Roksany sobie nie wymyslilam, co ty mi wyraznie probujesz zarzucic.

Zadziwiające jak wyraŹnie udaje Ci się w moim poście widzieć coś czego nie napisałam, ani nawet przy pisaniu nie myślałam.

Turin, ja z Twojego postu wyniosłam przekonanie, że gdyby tylko kobiety z tzw "marginesu" uświadomić o możliwości zostawienia dziecka do adopcji problemu by jednak nie było. IMO to znacznie lepsze rozwiązanie niż aborcja.

Skoro można temu zapobiec, a jedyną przeszkodą jest problem moralny typu "czy to już człowiek, czy jeszcze nie", ja nie mam wątpliwości.

Być może na tym równiez polega nasza niemożliwość ustalenia wspólnego zdania. Dla mnie moralność jest, jeśli nawet nie najważniejszą, to z pewnością jedną z najwazniejszych rzeczy w życiu.

Nom, w specjalnych warunkach, w inkubatorze. A tu chodzi o to, by potrafilo przeżyć samodzielnie. Nie ,że bez opieki tylko bez 'sztucznej atmosfery' jaka jest inkubator.

To nie jest głupie podejście. Powiedzmy, ze na jakiś czas mogę je przyjąć, specjalnie dla Lalaith
Dziękuję, doceniam ten gest
Czy w takim razie ludzie, którzy mają rozruszniki serca, albo muszą oddychać przez respirator itp nie są ludŹmi?

Tak naprawdę tekst wskazany przez Lalaith używa bardzo enigmatycznego zwrotu "w Polsce na małe dziecko małżonkowie oczekują niekiedy nawet 2-3 lata". Czyli "zdarza się" , tak jest "gdzie niegdzie" (to wynika z dalszej części tekstu). Takich zwrotów najczęściej używa się, aby nie skłamać, a prawdy nie powiedzieć. Nie poddaję pod wątpliwość wiarygodności tego tekstu (no bo w sumie po co ktoś w tekście o tym charakterze miałby manipulować faktami?), a jedynie wskazuję, że jest on mocno nieostry.

Ten tekst został użyty, bo nie znalazłam (ani nikt inny też) lepszego na potwierdzenie sytuacji, którą widziałam. Więc nie marudzić, tylko szukac dokładniejszych danych

Widzisz, ale tym sposobem nie dajesz tym "chorym członkom" żadnej szansy na życie. Równie dobrze możnaby zabić wszystkich chorych na Downa i na raka, żeby "wyplenić chorobę". To nie jest normalne. Przynajmniej wg mnie...

IMO to to jest bardzo naturalne, w wielu społeczeństwach tak było od zawsze. Tylko problem polega na tym, czy możemy i chcemy wznieśc się ponad poziom naturanych popędów.

Paradygmaty Tradycji i Technokracji

Technokracja ma w swoich szeregach rużnych "ludzi"
poczynając od zwykłych laborantów poprzez bardziej zaawansowane cyborgi - nie takie jak czyjaś babcia - z rozrusznikiem serca - ale takie - które mają wbudowane cacka rodem z CyberPunka (wewnętrzne zegary, dozowniki adrenaliny, sztuczne układy chormonalne, tytanowe kości i pistolety maszynowe) Ma roqwniez naukowców opracowywujących nowe teorie
No i ma owych oświeconych

Dla mnie Technokracja i Magowie to dwie strony tego samego medalu

czyli technokrata którego opisałes byłby świetnym odbiciem Wiejskiego maga - on też korzysta ze stałych rekwizytów (w jego przypadku magi zaklęć formuł magicznych i eliksirów)

Taki laborant to doskonałe odbicie akolity - kogoś zaprzyjaxnionego z frakcją - wyznającego jej poglądy - ale bez możliwości czynienia magii

No i na koniec są przebudzeni technokraci i przebudzeni magowie - znowu te same mozliwości (lub podobne technokrata nie może np korzystać z magii bez rekwizytu)

Jednak Oczywistym jest dla mnie że rużnica choćby w "sile odnia " pomiędzy wiejskim magiem a przebudzonym podobnie jak pomiędzy owym korzystającym z magii cyborgiem/naukowcem a przsebudzonym technokratą jest ogromna.

Przebudzony TECHNOKRATA MUSI WIEDZIEĆ, jak wygląda struktura rzeczywistości i wiedzieć, że potrafi ją kształtować.

No bo taki elektromagnetyczny przyspieszacz cząsteczek - może i jest doskonałym rekwizytem - ale dalej nie można było by za jego pomocą zrobić wszystkiego.

Dla wiejskiego maga artefakt będzie posiadał pewne cechy i pewne efekty - które będzie można wykorzystać

Dla naukowca/cyborga pracującego dla technokracji technoaparat rówenież będzie posiadał pewne cechy i pewne efekty - które będzie można wykorzystać.

Dla technomaga z przebudzonym awatarem (no bo avatar jest warunkiem przebudzenia) technoaparat będzie rekwizytem - i jako taki będzie dawał nieograniczoną (załużmy że kolega ma sferę na *****) władzę nad aspektem rzseczywistości.

To, że avatar technokraty odzywa się do niego jako np Meile znikąd, albo pewne_prawidłowości_w_wydrukach_komputerowych_zawierające_treści_dodatkowe. to przecież bez znaczenia

I na koniec ostatnia sprawa - własnie owi wirtualni i Synowie Eteru - przeszli na stronę tradycji - ale wywodzą się od technokracji - smiało można powiedzieć, że personalnie część z nich mogła jeszcze uruchamiać swoje efekty działając dla technokracji. To jak wytłomaczyć, to, że teraz już mogą (wprawdzie gorzej niż magowie) korzystać z magyi bez rekwizytów??

I tym oto pytaniem podpieram tezę - że jednak miałem rację

Szczęśliwe małżeństwo

Drutakarma Prabhu powiedzial ze jego zrozumienie jest takie, ze komorka ma dusze.



Moje rozumienie jest inne.

Drutakarma Prabhu przedstawil werset (musze zapytac go o numer poniewaz zapomnialam) - co Ty masz do potwierdzenia swojego zrozumienia?

'Poza organizmem' oznacza 'samodzielnie'. Wytworzenie sztucznego organizmu i środowiska dla podtrzymania życia komórek nie spełnia tego warunku.



NIe jest ono sztuczne. Plastykowa szalka petriego zapewnia podloze, medium zawierajace serum z krwi zapewnia pozywienie, natomiast antybiotyki dodane do mecdium bronia przed patogenami. Co powiesz o osobach ktore musza zyc w specjalnych namiotach poniewaz kazdy kontakt z dowolnym patogenem jest smiertelnym zagrozeniem? Albo osoby ktory musza uzywac dializy czy rozrusznika serca? Czy nie jest to sztuczne podtrzymanie zycia? Zdefiniowanie zycia okazuje sie dosc skomplikowane....

Plemnik przeżyje poza organizmem do 18 godzin, a jesli obnizzymy temperature do 20C to przezyje i 70 godzin. Czy wedlug Ciebie dlugosc zycia przasadza o tym czy cos jest istota zywa lub nie? pamietajmy ze wszystko zalezy od punktu widzenia organizmu...

Nie do przyjęcia jest dla mnie koncepcja, że w miarę podziału komórek zygoty, a potem w dalszych stadiach rozwoju człowieka, każda następna dzieląca się komórka jest zasiedlana przez następną duszę.



Dlaczego nie?

Co powiesz na temat powstania organizmu wielokomorkowego podczas ewolucji? Czy komorki drozdzy podlegajace podzialom tworza nowe organizmy czy to jeden wielki organizm? Co mozemy powiedziec o roslinach rozmnazajacych sie poprzez partenogeneze (bez udzialo dwoch komorek plciowych) lub rozmnazanie wegetatywne? Te wszystkie pytania ciagle nie maja odpowiedzi...

Badanie profilaktyczne

Witam, mam taki o to problem.
Dzisiaj byłem na wizycie u lekarza domowego, w celu przebadania czego się da (głównie ku informacji dla mnie pod bieganie). Wyniki dla faceta prawie 26 wiosen, 191 cm i 88kg (to byłbym ja )były następujące:
Hemoglobina 14,2 (od ostatniego oddania krwi nieznaczny wzrost z 13,8 z czego się ciesze) Trójglicerydy 55, żelazo 120. Ale nie to jest najważniejsze. Bardziej interesuje mnie wynik badania usg (bodajże). Wyszło, że rytm serca spadł mi do 50 (czego się spodziewałem po 2.5 roku biegania). O ile z tego co czytałem jest to całkiem normalne i świadczące o ekonomizacji pracy serca to problem zaczął się z wraz z opinią zaprzyjaźnionej lekarki. Bo stwierdziłą o zgrozo (przy mojej rodzicielce) Że jest to nieprawidłowe i boi się, że jak nie zaprzestanę ostrego trenowania (ostry to pojęcie względne) to jak jeszcze mi rytm spadnie to się źle dla mnie skńczy (sztuczne rozruszniki, przeszczepy serca i takie tam czarowanie ). Zdziwiłem się bardzo i uważam, że chyba za ostro zareagowała. Bo nigdy nie czułem się lepiej odkąd zrzuciłem 20 kg 5 lat temu. I Nie wierzę po tym co się naczytałęm w książkach i nasłuchalem od ludzi biegających, że rytm na poziomie 50ciu miałby kogo kolwiek biegającego zabić... Czy się myle ? Pytam czysto z ciekawości bo biegania napewno nie zaprzestanę, ani też odchudzania.
I tu dochodzimy do drugiego problemu. Z tego co mi wiadomo i z tego co znalazłem w literaturze i w sieci, to waga prawidłowa dla faceta w moim wieku waha się od jakiś 70 kg do 93 kg. Waga prawidłowa... Ale waga opytmalna oscyluyje w granicach 80 kg (bmi na poziomie 20). Chciałbym też do tej wartości dążyć bo jak zauważyłem po ostatniej utracie 2kg przed świetami (teraz niestety jestem z powodu wiadomego na zero ;D) wzrosła moja wydolność zauważalnie. Drugim powodem dla, którego chciałbym jeszcze te pare kg zrzucić jest troska o moje kolana bo przecież nie mogę po każdym maratonie kontuzjowanym być. A wiem, że te pare nadmiarowych kg ma olbrzymi wpływ na stawy...
Mógłby, się ktoś wypowiedzieć w tej kwesti? Za wszystkie odpowiedzi z góry dziękuję

Cyborgizacje dziś


Osobiście sądzę że ludzkość jeśli chodzi o wszelkie wszczepy powinna pujść w strone biotechnologi podrasowanej troche elektroniką. Bo po co wszczepiać sobie sztuczne mięśnie skoro wystarczy zmusić ciało do produkowania większej ilości adrenaliny itp


Uważam, że sztuczny mięsień jest o wiele lepszym rozwiązaniem.
Zmuszanie organizmu do zwiększenia podaży adrenaliny zaowocowałoby tylko zmeczniem "materiału", a w konsekwencji do zgonu lub conajmnej poważnych problemów natury medycznej. A co z naturalnymi mięśniami, zwłaszcza sercowym? Są dośc słabe i mogłyby nie wytrzymać takiego adrenalinowego dopału. Już dziś potrafimy skutecznie im zaszkodzić i bez takich wynalazków.

Biotechnologiczne eksperymenty, z koleji, mają tą wadę, że oznaczają potrzebę genetycznej modyfikacji. Ledwie opisaliśmy ludzkie DNA, a już mielibyśmy się bawić jego zmianą? Nie uważam tego za dobry pomysł. Naukowcy działaliby na ślepo, metodą prób i błędów. Podobne problemy napotyka się już dziś przy roślinach(GMO). Trudno byłoby powstrzymać rozpowszechnienie się wadliwego genomu wśród ludzi. Rośliny przynajmniej nie uciekają z pól.

Eugenikę mamy już przetestowaną, ale nie udało się stworzyć rasy "homo superior" czy inaczej ubermensch, choć metody te są stosowane z powodzeniem przy roślinach i zwierzetach hodowlanych. Chów wsobny człowieka, choć potencjalnie mógł doprowadzic do pozytywnych mutacji, okazał sie duzym błędem. Spójrzcie na historię monarchów, czym bliżej wieku XX pojawiało się w ich rodzinach coraz więcej chorób genetycznych, łącznie z narodzinami potworków. Jak narazie w naturze kazda akcja wywołuje reakcję - negatywną reakcję.

Sztuczny mięsień może zostać co najwyżej odrzucony, ale dysponujemy już lekami pomagającymi w jego asymilacji(vide przeszczepy serca, rozruszniki, zastawki, stymulatory nerwów dla cierpiących na chorobę Parkinsona i inne osiągnięcia współczesnej medycyny).

EWOLUCJA-człowieka, świata, umysłów. do czego nas doprowadzi

Prawdę mówiąc jeśli już mówimy o teorii w której oni to my, bardziej opowiadałbym się za celową modyfikacją, niż ewolucją. Prawda jest taka, że wcześniej czy później ktoś zacznie w końcu eksperymentować z ludzkim genomem (a podejrzewam że już to się dzieje, tyle że w ukryciu, po cichu). Natomiast w razie konieczności skolonizowania nowych światów może się to wręcz stać koniecznością. Czy akurat kolor skóry nie wiem, choć np. uodpornienie skóry na substancje z obcej atmosfery, czy też chociażby 'wszczepienie' genetyczne chlorofilu już by mogło zmienić jej kolor... Podobnie inne modyfikacje mogłyby jak najbardziej być funkcjonalne.
Ja osobiście interesuję się implantologią i tym jak się rozwija, bo zamierzam w przyszłości pracować w tej dziedzinie. Dlatego też podejrzewam, że w całkiem niedalekiej przyszłości (rzędu kilku - kilkunastu lat?) cyborgizowanie się, czyli wszczepianie sobie mechanicznych i elektronicznych 'części zamiennych' czy ulepszeń może stać się codziennością. Bo dzięki takiej technologii całkiem niedługo będzie można polepszyć sobie wzrok, wbudować funkcję lunety, mikroskopu, czy widzenia w ciemności... Można będzie sztuczną ręką podnosić ogromne ciężary... i tym podobne... Jedynym problemem jest to - jak ludzie zaakceptują to, że mają w ciele coś co nie należy naturalnie do niego. Jednak osoby z rozrusznikiem serca jakoś z tym żyją, nie? Tak samo ze sztucznym sercem... Owszem, to konieczność, a sztuczne oko nie. Jednak nawet jeśli zacznie się od leczenia ślepoty wynikającej z uszkodzenia oka poprzez wstawianie sztucznego, to prawdopodobnie wcześniej czy później zostaną dostrzeżone pozytywne aspekty takich wszczepów... I wtedy kto wie, czy ludzie zdrowi też nie zapragną mieć lepszy wzrok, silniejsze mięśnie itp.?
Oczywiście raczej nigdy (albo przez wiele dziesiątek lat przynajmniej) nie będzie to aż na tyle normalne i naturalne, żeby wszyscy mieli jakąś ogromną ilość wszczepów, ale kilka po prostu wspomagających codzienne funkcjonowanie jak choćby skóra potrafiąca wyświetlać obrazy jak wyświetlacz... Czy cała masa innych rzeczy od których roi się literatura s-f z nurtu cyberpunkowego, a które są całkiem prawdopodobne...

RFID zakłuca urzadzenia !?

JareC schrieb:


"Radiowe plakietki mogą zagrażać pacjentom
Respiratory i inne urządzenia, od których zależy życie szpitalnych
pacjentów
mogą być wyłączane lub przełączane przez radiowe plakietki, stosowane do
identyfikacji bądź śledzenia poruszania się ludzi i sprzętu - informuje
"The
Journal of the American Medical Association".
Radiowe etykietki (RFID) są coraz częściej stosowane w ochronie zdrowia -
dzięki nim można łatwiej identyfikować pacjentów i śledzić położenie
przenośnego sprzętu.

RFID występują w dwóch odmianach - jedne transmitują informacje, inne -
"pasywne"- dają się tylko odczytywać przez inne urządzenia. Małe wymiary i
niska cena sprawiają, że RFID znalazły zastosowanie między innymi w kartach
miejskich, pozwalających na przejazdy autobusem czy antyzłodziejskich
metkach. W szpitalu Heartlands w Birmingham bransoletki z RFID zakłada się
pacjentom czekającym na operację - dzięki temu nawet po uśpieniu łatwo
stwierdzić, kto jest kto i o jaki zabieg chodzi - na ekranie zbliżonego do
bransoletki palmtopa pojawiają się pełne dane, łącznie ze zdjęciem chorego.

Jak jednak wykazały najnowsze badania przeprowadzone przez naukowców z
uniwersytetu Vrije w Amsterdamie, RFID mogą zakłócać działanie aparatury
medycznej. Naukowcy zbliżali bierne i aktywne plakietki do 41 różnych
urządzeń medycznych - respiratorów, pomp infuzyjnych sztucznych nerek i
rozruszników serca. W sumie przeprowadzono 123 testy - w 34 przypadkach
zaobserwowano wpływ na urządzenia, przy czym w 24 określono go jako
"znaczący" bądź "niebezpieczny" - zdarzały się wyłączenia lub przestawienie
ustawień aparatury. Zatrzymywały się respiratory, pompy i sztuczne nerki, a
rozruszniki źle działały. Czasami wystarczyło się zbliżyć z plakietką na 25
centymetrów."


Te urządzenia (respiratory, pompy infuzyjne, rozruszniki serca) powinny
zostać natychmiast usunięte, a producenci pociągnięci do
odpowiedzialności za bezprawne umieszczenie znaku CE na urządzeniu.

nazwę uniwersytetu. Uniwersytet nie nazywa się Wolny, tylko Wolny
Uniwersytet Amsterdamu (Vrije Universiteit Amsterdam). Po drugie zadałem
sobie trud i poszukałem na ich stronach i nic nie znalazłem, oprócz
zagrożenie w inny sposób (wirus komputerowy na RFID, który może zrobić
np. z kobiety ciężarnej chorą na raka albo podobnie).
No to poszukałem oryganalnego artykułu i faktycznie jest coś takiego.
Badania prowadziła jednak inna instytucja, a tylko jeden autor był z
VUA. Tu jest sznurek, ale nie wiem, czy będzie dostęp, bo my mamy abonament.
http://jama.ama-assn.org/cgi/content/full/299/24/2884?maxtoshow=&HITS...

W sumie najgorzej zachowują się pompy infuzyjne, wentylatory, zewnętrzne
rozruszniki serca, programatory rozruszników wewnętrznych i sztuczne
nerki (onet zapomniał przecinka ;-)).
Tu cytat z artykułu:
The passive 868-MHz RFID signal induced EMI in 26 of the 41 medical
devices tested including 8 devices that were also affected by the active
125-kHz RFID signal (26 in 41; 63%). The medical device details and all
incident descriptions are available online at the Academic Medical
Centre Web site (http://www.amc.nl/?pid=5266).

Czyli jest niedobrze, bo RFID okazuje się gorsze od telefonów komórkowych.

Waldek

Waldek

Powierzchnia, że bakteria nie siada!



Naukowcom z MIT udało się stworzyć supercienką (i, co ważne, bardzo tanią w produkcji) powłokę z polimeru, wykazującą wyjątkowo dobre właściwości bakteriostatyczne. Niepozorny produkt ma szansę przynieść wielomiliardowe zyski w samych tylko Stanach Zjednoczonych, a w skali świata - uratować życie milionów osób narażonych na poważne infekcje bakteryjne.

Wynalazek jest konsekwencją dokonanego wcześniej przez tę samą grupę odkrycia, że zdolność bakterii do tworzenia na określonej powierzchni tzw. biofilmów, czyli cienkich kolonii rozrastających się na płaskich powierzchniach, jest w dużym stopniu zależna od jej twardości. Można w ten sposób zapobiegać pojawianiu się niechcianych bakterii np. na salach operacyjnych i jednocześnie ułatwiać ich wzrost tam, gdzie są one potrzebne (prostym przykładem takich powierzchni są np. urządzenia używane w przemyśle mleczarskim).

Przy utrzymaniu wszystkich pozostałych parametrów na stałym poziomie, sztywność materiału zwiększa zdolność bakterii do przylegania - tłumaczy prof. Krystyn Van Vliet, profesor materiałoznawstwa i inżynierii, autor pracy. Celem badań było ustalenie wpływu mechanicznych właściwości tzw. wielowarstwowych powłok polielektrolitowych na łatwość ich zasiedlania przez bakterie. Jako obiekt badań posłużyły mikroorganizmy należące do trzech gatunków: pospolitego na ludzkiej skórze Staphylococcus epidermidis oraz zamieszkującej głównie ludzką okrężnicę, fragment jelita grubego, pałeczki Escherichia coli (2 szczepy).

Sztywność zwykle była pomijana w badaniach nad przyleganiem bakterii do powierzchni. Zamiast tego badano inne cechy, takie jak ładunek elektryczny, szorstkość lub powinowactwo do wody. [Nasze] nowe badania pokazują, że sztywność także powinna zostać uwzględniona - tłumaczy prof. Van Vliet.

Co ważne, zastosowanie nowych tworzyw można łączyć ze znanymi dotychczas metodami zapobiegania rozwojowi mikroorganizmów, aby w ten sposób połączyć ich skuteczność. Ze znanych dotychczas sposobów zwalczania zanieczyszczenia biologicznego można wymienić np. bakteriobójcze związki chemiczne lub nanocząsteczki metali, których zadaniem jest zaburzanie struktury ściany komórkowej bakterii.

Nie mamy złudzeń, że możemy zapobiec tworzeniu biofilmów przez bakterie, które normalnie czynią to z łatwością. Ale jeśli będziemy mogli ograniczyć szybkość ich narastania, obecne metody mogą okazać się bardziej efektywne - tłumaczy inny autor publikacji, Michael Rubner.

Główni autorzy pracy to dwoje magistrantów: Jenny Lichter i Todd Thompson. Oboje zaznaczają, że zastosowanie powłok polielektrolitowych może znaleźć zastosowanie nie tylko w przypadku dużych powierzchni, ale także miniaturowych urządzeń medycznych aplikowanych do wnętrza ciała pacjenta. Należą do nich np. rozruszniki serca lub tzw. stenty, czyli miniaturowe "rusztowania" zapobiegające zamykaniu się światła naczyń krwionośnych. Obecnie osiadanie bakterii na tego typu implantach jest poważnym problemem i powodem częstych komplikacji.

Polimerowe powłoki są bardzo cienkie - mają grubość zaledwie 50 nanometrów (miliardowych części metra). Składają się z wielu warstw polielektrolitów, czyli tworzyw sztucznych o określonym ładunku elektrycznym na powierzchni. Dzięki odpowiedniemu kontrolowaniu pH podczas ich syntezy można regulować zdolność reagowania ze sobą poszczególnych cząsteczek tworzywa, co z kolei ma bezpośrednie przełożenie na zwartość i sztywność struktury powstającego materiału.

Prof. Van Vliet wyjaśnia, że prawdopodobny mechanizm działania odkrytego tworzywa jest związany z jego zdolnością do interakcji z rzęskami na powierzchni komórek bakterii. Jej zdaniem, im twardszy jest materiał, tym łatwiej bakteria może się z nim związać. Nie jest jednak znany dokładny mechanizm stojący za tym zjawiskiem - jego zbadanie jest kolejnym celem zespołu.

Odkrycie może mieć ogromne zastosowanie praktyczne głównie w ochronie zdrowia. Tzw. zakażenia szpitalne są przyczyną śmierci aż 100 000 osób rocznie w samych tylko Stanach Zjednoczonych (w skali świata będą to więc zapewne miliony osób), a całkowite zlikwidowanie tego problemu, o ile jest to w ogóle możliwe, przyniosłoby co roku aż 4,5 miliarda dolarów oszczędności. Nic więc dziwnego, że amerykańskie władze tak chętnie wspierają podobne badania.

Dodatki dla przemysłu mięsnego

Odczucie smaku to złożony proces który przebiega w mózgu a nie żołądku.
Dlatego jednemu smakuje śląska, a drugiemu kabanosy, a trzeciemu kiełki.

„Teoria spisku” to już zakrawa o obsesje,

Uzależnienie od gumy do żucia – człowieku innej nie było, dlatego byli wszyscy uzależnionej od tej jednej, a do tego były historyjki do wymiany, ale przede wszystkim były z zachodu i to uzależniało!

Lub

Uzależniony kot, dobre sobie, gdybyś poczytał o hodowli zwierząt to byś wiedział że ten kot po 7 dniach całkowitej diety, ze żar by grysik ze swej kuwety, i by mu smakowało. Po prostu w du..e mu się przewróciło, cały czas dostawał coś co miało określony smak i przede wszystkim zapach i to coś to było jedzenie, aż tu nagle w jego misce znalazło się coś innego i nie wiedział co z tym zrobić, a w dodatku gorzej (inaczej) pachnie i smakuje.

Poza rzeczywiście uzależniającymi substancjami jak narkotyki, nie ma innych.
Alkohol, nikotyna, kofeina, czekolada, to przede wszystkim uzależnienie psychiczne, a w znikomej części fizjologiczne.

Uzależnienie od smaku to również psychika, można wychować człowieka i wmówić mu że trawa super smakuje i będzie zadowolony.

Jeżeli ktoś ma do wyboru coś co lepiej smakuje i coś co gorzej smakuje to wybierze (jego mózg ponieważ jego mózg wytworzy więcej endorfiny („hormony przyjemności”)) to co smakuje lepiej i tu ewentualnie włączy się jego rozsądek żeby jednak zjeść to co gorzej smakuje bo jest zdrowsze = w zależności co wygra / odczucia smakowe (przyjemność) czy rozsądek (zdrowie) / podejmie decyzje.

Można też wszczepić mały „pobudzacz” coś w rodzaju rozrusznika serca, montuje się go w barku i prowadzi sondę do mózgu. Po pobudzeniu elektrycznym wytwarzają się endorfiny, montuje się to ludziom którzy są ciągle niezadowoleni z życia.

No i na końcu mamy endorfiny (rózna) – podobne cos można znaleźć pod nazwą morfina – otrzymywana sztucznie.

Dopiero to może człowieka doprowadzić do "uzależnienia", ponieważ z nadmiaru szczęścia będzie wytwarzał coraz więcej endorfiny (czyli wewnętrznego narkotyku) aby sobie dogodzić.
Przy eksperymentach, zwierzęta za wykonaną pracę (zadanie) miały pobudzany odcinek mózgu odpowiedzialny za wytwarzanie właśnie tych hormonów.
W związku z powyższym robiły to coraz lepiej i szybciej, wolały zdechnąć z wyczerpania w zamian za impulsy.

Jeżeli teraz rozmawiamy że 5ty "smak uzależnia", to można powiedzieć że tak, ponieważ dzięki niemu otrzymujemy sygnał do mózgu a mózg wytwarza endorfiny i jesteśmy zadowoleni.

Ale i tak to wszystko to psychika, więc czy to będzie 5ty smak, czy guma amerykańska Donald z zachodu, czy pieprz, czy tez po prostu zwykły kamień, tak jak się do tego ustosunkujemy, tak odbierze to nasz mózg i wytworzy endorfiny lub nie – oprócz mózgu kolejnym ośrodkiem wytwarzania wewnętrznych narkotyków, są obszary rdzenia kręgowego wytwarza "molekuły szczęścia" - też coś w rodzaju narkotyku.
Zakochanie się to proces chemiczny - i tu znów karmimy się własnymi narkotykami i jesteśmy szczęśliwi.

Patenty/Wynalazki wrocławskich naukowców

Zestresowane świnie w służbie nauki

Tomasz Wysocki 2007-11-05, ostatnia aktualizacja 2007-11-05 19:51

Wrocławscy naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego i Akademii Medycznej badają, jak zmienia się serce dużego ssaka pod wpływem przewlekłej niewydolności.

W eksperymencie badanych jest pięć świń. Czterem wszczepiono rozruszniki serca, które tak wyregulowano, że tętno sztucznie utrzymuje się na poziomie 130 uderzeń na minutę (normalnie wynosi ono ok. 50-60 uderzeń na minutę). - To można porównać z sytuacją człowieka, który żyje w ciągłym stresie albo pije dużo kawy - mówi dr Jacek Gajek z Kliniki Kardiologii wrocławskiej Akademii Medycznej.

Codziennie zbierane są podstawowe dane o kondycji zwierząt: tętno, temperatura, akcja serca. Świnie poddawane są także dodatkowemu wysiłkowi. Na co dzień studenci bawią się z nimi piłkami. Raz w tygodniu muszą truchtem przebiec korytarz w pomieszczeniach gospodarczych. - Już po chwili zabawy zwierzęta z rozrusznikami mają czerwone przekrwione uszy - mówi dr Agnieszka Noszczyk-Nowak z Uniwersytetu Przyrodniczego.

To wyjątkowe przedsięwzięcie w skali Polski. Na ogół w warunkach laboratoryjnych bada się myszy lub świnki morskie. We Wrocławiu w eksperymencie wykorzystuje się świnie, ponieważ ich waga zbliżona jest do ciężaru dorosłego mężczyzny, podobna jest również budowa układu krążenia.

Eksperyment ma przynieść odpowiedź na pytanie: jak zmienia się serce dużego ssaka w wyniku długotrwałej niewydolności? - Rozwój niewydolności trwa wiele miesięcy i wtedy choruje cały organizm. Zwykle pacjent zgłasza się do lekarza, kiedy ten proces jest zaawansowany. W tym momencie już nie sposób dokładnie ustalić, jaki był przebieg choroby i co działo się z sercem wcześniej - mówi dr Gajek.

Dr hab. Urszula Pasławska z Katedry Chorób Wewnętrznych i Pasożytniczych Uniwersytetu Przyrodniczego: - W wyniku niewydolności serce przystosowuje się do nowych warunków, ale są to zmiany patologiczne. Ustalamy, jak w określonym czasie w wyniku niewydolności zmienia się serce, jego kształt, budowa mięśni i ich kurczliwość oraz w jaki sposób deformują się zastawki i jaki ma to wpływ na przepływ krwi.

Dr Gajek: - Możemy także dokładnie zaobserwować, jak rozchodzą się impulsy elektryczne, które odpowiadają za rytm serca.

Naukowcy sprawdzą również, czy choroba się cofnie, kiedy rozruszniki zostaną usunięte. Na poszczególnych etapach rozwoju niewydolności kolejne zwierzęta będą poddawane eutanazji i gruntowanie badane. - Sprawdzimy nie tylko serce, ale także płuca, wątrobę. Świniami zajmą się także fizjopatolodzy i biochemicy - zapowiada dr Noszczyk-Nowak.

Plan badań rozpisany jest na kilka lat, uczeni chcą powtórzyć eksperyment na co najmniej 50 świniach. Na razie Komisja Bioetyki zgodziła się na zaangażowanie dziesięciu zwierząt.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,4645635.html

Instalacje dla potrzeb zasilania komputerów !

Witam Kolegę "ener" i wszystkich Kolegów na FORUM.
Bardzo ciekawy post Kolegi i pouczający. Gdyby wszyscy tak pisali na forum, to byłoby wspaniale.
Odpowiem na pewne pytania i moje wątpliwości:

Szanowny Kolego Krystian i Szanowne Forum.

Nie gniewam się za przekręcenie imienia, lecz imienia Krystian nie lubię i wiele osób moje imię przkręca.

Wyobrażam sobie Twoje rozgorączkowanie zbliżającym się urlopem i brakiem skupienia w tym momencie. Ale to jest prawdziwa natura ludzka. Dlatego rozumiem Twoje rozgoryczenie,zdziwienie i zacietrzewienie moimi wywodami. Oczywiście nie użycie przeze mnie sformułowania „tak się mnie wydaje” jest dużym nietaktem ,tak się mnie wydaje. Przepraszam za ten incydent.

Nie ma za co przepraszać, każdy z nas się nadal uczy. Nie jestem rozgorączkowany, tylko wypowiadam się o tym co wiem lub wydaje mi się, że wiem, i jeżeli mogę podpieram się aktami prawnymi.

Otóż w dalszym ciągu, tak mnie się wydaje, że jesteś w błędzie mówiąc:
1.Zastosowanie RCD w w/w instalacjach nie jest obowiązkowe ale może być.
2.Przerywanie przewodu (bieguna N) w instalacjach TN-S jest nie obowiązkowe ale może być.

Sorry ale nigdy o tym nie pisałem. Zawsze byłem i jestem zdania, że RCD można (i zalecałbym) stosować, wszędzie gdzie jest to możliwe, jak również stosowane wył. nadprądowych 3 i 4 biegunowych jest zalecane. Lecz normy o tym nie mówią.

Ad.1.Jest taka norma o instalacjach zasilających urządzenia informatyczne i
obliczeniowe. Bądź tak uprzejmy i odszukaj ją. Wyczytałem, że jesteś dystrybutorem, propagatorem tych regulowań. Dla Ciebie to nic.

Niestety nie znam takowej normy, aby wymagała stosowania RCD w sieciach informatycznych o czym Kolega pisał:

Zastosowanie RCD w instalacjach informatycznych jest obowiazkowe.Wynika to z normy.

No właśnie skąd te informacje?

A, tak dodatkowo, komputer jest urządzeniem szczególnym, jest urządzeniem przenośnym, nie posiada II kl. ochronności, posiada obudowę metalową, dotyka go dziecko, osoba z rozrusznikiem serca, osoba niepełnosprawna. Tak, że zastosowanie się do doktryny bardzo ogólnej i pierwszoplanowej (oprócz szczegółowych przepisów),a mianowicie stosowanie ochrony zgodnie z” poziomem wiedzy technicznej ”jest zastosowanie właśnie tego uzupełnienia dodatkowej ochrony.

Komputer czy przenośny klimatyzator, wentylator biurkowy, nagrzewnica powietrza, itp. będące w I kl. ochronności są zabezpieczone przewodem PE lub PEN i nikt nie wymaga stosowania RCD.

Jeśli chodzi o pomieszczenia dla osób niepełnosprawnych, to przeczytać więcej literatury w tym temacie i wówczas kontynuować dalszą dyskusję.

Natomiast odnośnie osób z rozrusznikiem serca, to RCD <= 30 mA może nie pomóc.
Osobę z rozrusznikiem serca może dobić nawet ładunek elektrostatyczny przy ściąganiu swetra ze sztucznego tworzywa.
Kolega chyba proponuje rewolucje w instalacjach elektrycznych.

Ad.2.Nie skomentowałeś mojej definicji przewodu N. Tylko wysyłasz mnie bym „chodził" po mieszkaniach. Od chodzenia po mieszkaniach gdzie instalacja
jest przeważnie wykonana przez fuchmistrzów oprócz mdłości niczego
dobrego się nie spodziewaj.

Myślę, że tak jak tabliczki mnożenia nie trzeba komentować, to każdy elektryk zna definicję przewodu N.

A,tak jeszcze między nami naukowcami, co to jest” potencjał ziemi”. Czy potencjał 1 V przewodu ochronnego względem ziemi odniesienia to jeszcze jest potencjał ziemi czy już nie? A, może 24,50V?
Drogi Kolego Krystyn, a tak poufnie, czy przy cytowanej przez Kolegę normie nie ma czasem uwagi, ze warunki sprawdzenia, czy przewód neutralny ma potencjał ziemi, są w opracowaniu?

Owszem znam:

531.2.1.1. Urządzenia ochronne różnicowoprądowe powinny zapewnić odłączenie wszystkich przewodów roboczych w chronionym obwodzie. W układach TN-S nie wymaga się, aby przewód neutralny był odłączony, jeżeli w czasie za-silania przewód neutralny ma potencjał ziemi.
UWAGA - Warunki sprawdzania, czy przewód neutralny ma potencjał ziemi, są w opracowaniu.

Arkusz tej normy został opracowany w 1999 r., i może doczekamy się w/w opracowania za kilka lat, jak to jest podobnie z arkuszem 710.
Nie będę się dalej rozpisywał, gdyż Kolega zapewne ma swoją wiedzę techniczną.

Androidy, cyborgi, roboty

Robot – mechaniczne urządzenie wykonujące automatycznie pewne zadania. Działanie robota może być sterowane przez człowieka, przez wprowadzony wcześniej program, bądź przez zbiór ogólnych reguł, które zostają przełożone na działanie robota przy pomocy technik sztucznej inteligencji. Roboty często zastępują człowieka przy monotonnych, złożonych z powtarzających się kroków czynnościach, które mogą wykonywać znacznie szybciej od ludzi. Domeną ich zastosowań są też te zadania, które są niebezpieczne dla człowieka, na przykład związane z manipulacją szkodliwymi dla zdrowia substancjami lub przebywaniem w nieprzyjaznym środowisku.

Cyborg (z ang. cybernetic organism) – połączenie człowieka i maszyny. Pojęcie to miało swoje początki w filmach i komiksach gatunku science fiction. Do najbardziej znanych cyborgów należą: Terminator, Darth Vader, Generał Grievous oraz Robocop. Występowanie cyborgów jest elementem charakterystycznym literatury nurtu cyberpunk (np. książki Williama Gibsona - Neuromancer, Johnny Mnemonic).

Jeżeli w definicji cyborga poprzestanie się na kryterium "połączenia człowieka i maszyny" to za cyborga uznać należałoby każdego człowieka posiadającego jakikolwiek implant będący urządzeniem mechanicznym lub elektronicznym (np. rozrusznik serca). Dlatego termin stosowany jest raczej w odniesieniu do ludzi, których układ nerwowy połączony jest z elementami elektronicznymi (np. komputerem) metodą inwazyjną i ewentualnie także z urządzeniami mechanicznymi. Komputer i układ nerwowy powinny wzajemnie na siebie oddziaływać. Zgodnie z tą definicją cyborgiem nie jest np. osoba poddająca się badaniu EEG, której mózg w sposób nieinwazyjny podłączony jest do komputera badającego bioelektryczne czynności centralnego ośrodka nerwowego; nie jest nią również osoba posiadająca w mózgu elektrodę stymulującą jego pracę podczas m.in. choroby Parkinsona (gdyż implant oddziałuje na mózg, zaś mózg nie ma wpływu na działanie implantu). Cyborg jako istota ludzka wsparta urządzeniami elektronicznymi i/lub mechanicznymi cechuje się posiadaniem dodatkowych (nienaturalnych dla ludzi) umiejętności (np. widzenie w podczerwieni) lub usprawnieniem naturalnych umiejętności lub wydajności (np. lepsza pamięć i zdolności analityczne, większa siła, wyostrzone zmysły).

Android – robot przypominający wyglądem człowieka. Postać popularna w literaturze i filmie science-fiction; powstała w latach 20. XX wieku (Rossum's Universal Robot Karela Čapka). Ponieważ wyraz antropoid (z gr. ἄνθρωπος anthropos - "człowiek, istota ludzka") już był używany dla określenia człekopodobnych stworzeń, określenie "android" (z gr. ἀνήρ aner, dopełniacz ἀνδρός andros - "mężczyzna") przyjęło się jako określenie wszelkich sztucznych stworzeń humanoidalnych. Prawdopodobnie ze względu na wymagania poprawności politycznej, większość z androidów w literaturze i filmie odnosiła się do robotów o męskich lub trudnych do zidentyfikowania cechach budowy (patrz fembot).

Sławne fikcyjne androidy [edytuj]

* C-3PO występujący w Gwiezdnych Wojnach
* Terminator T-800, T-1000 i T-X występujący w filmach Terminator, Terminator 2: Dzień sądu, Terminator 3: Bunt maszyn
* Roy Batty z filmu Łowca androidów
* Data występujący w filmie Star Trek
* Bishop występujący w filmie Obcy - decydujące starcie



Myśląc "android" widzę oczyma wyobraźni twór do bólu przypominający człowieka, jak Bishopa czy Batty'a. Cyborgi kojarzą mi się ze Stroggami, natomiast roboty - z zaawansowanymi mechanicznymi urządzeniami, wykonującymi za ludzi pewne czynności, często antropomorficznymi.

wyraz +

pytania z kardiologi

1. Infekcyjne zapalenie wsierdzia może objąć:

A. zastawki, wsierdzie komór i przedsionków,
B. przetrwały przewód tętniczy Botalla i/lub koarktację aorty oraz przetoki tętniczo-żylne,
C. obcy materiał znajdujący się w jamach serca: protezy zastawkowe, elektrody endokawitarne rozrusznika serca/ICD, operacyjnie wytworzone połączenia naczyniowe
D. wszystkie wyżej wymienione struktury
E. A+C
2. Prawdziwe są następujące twierdzenia:
A. Wczesnymi zmianami patomorfologicznymi w IZW są wegetacje zbudowane z płytek krwi, erytrocytów, fibryny, komórek zapalnych i drobnoustrojów chorobotwórczych, a miejscem adhezji drobnoustrojów chorobotwórczych są początkowo jałowe (mikro)skrzepliny przytwierdzone do uszkodzonego wsierdzia
B. duże wegetacje (>10 mm), szczególnie ruchome nie stanowią zagrożenia zatorowego, mogą jedynie blokować przepływ przez zastawkę
C. tętniaki zapalne (tzw. mykotyczne) w IZW powstają najczęściej w przebiegu zakażenia Staphylococcus. aureus, zwykle w odgałęzieniach tętnicy środkowej mózgu, wywołane zatorem septycznym z wtórnym zapaleniem tętnicy i zniszczeniem jej ściany albo uszkodzeniem ściany spowodowanym bakteriami mnożącymi się w naczyniach odżywczych tętnic.
D. tylko A+C
E. wszystkie wyżej wymienione

3. Prawdziwe są następujące stwierdzenia dotyczące IZW z zajęciem prawej części serca
A. dominują objawy zapalenia płuc z krwiopluciem i dusznością i niewydolnością prawej komory .
B. obraz kliniczny IZW prawej połowy serca obejmuje dreszcze, gorączkę, nocne poty, osłabienie oraz objawy podmiotowe zatorowości płucnej.
C. kaszel i ból w klatce piersiowej o charakterze opłucnowym występuje w 40-60% przypadków szmery niedomykalności zastawek prawego serca często nie występuje lub pojawia się późno i są trudne do wysłuchania.
D. Wszystkie wyżej wymienione
E. B+C

4. Prawdziwe są następujące twierdzenia:
A. IZW z ujemnymi wynikami posiewów krwi stanowi około 5% wszystkich przypadków IZW
B. Najczęstszą przyczyną ujemnego wyniku posiewu krwi u chorych na IZW jest wadliwe pobranie posiewów, a nie uprzednie leczenie przeciwdrobnoustrojowe.
C. U wszystkich chorych poddanych operacji kardiochirurgicznej w czasie czynnego IZW, zwłaszcza tych z ujemnym wynikiem dotychczas wykonanych posiewów, należy wykonać posiew wszystkich wyciętych tkanek lub materiału sztucznego, badanie mikroskopowe oraz polimerazową reakcję łańcuchową (PCR) w celu identyfikacji czynnika etiologicznego, a w przypadku podejrzenia zakażenia Bartonella, Brucella, Histoplasma capsulatum, Cryptococcus neoformans, Legionella, Chlamydia i Coxiella burnetii wskazane jest wykonanie badań serologicznych.
D. wszystkie wyżej wymienione
E. A+C

5. IZW należy różnicować z:
A. chorobami układowymi tkanki łącznej
B. chorobą nowotworową
C. rzut gorączki reumatycznej z wcześniej rozpoznaną wadą serca
D. wszystkimi wyżej wymienionymi
E. żadnymi z wyżej wymienionymi

Bez komórki jesteśmy samotni?

Student staje się coraz bardziej nerwowy. W specyficzny sposób. Łapie się za kieszenie, ciągle sprawdza coś w torbie, rozgląda się.
– Wszystko w porządku?
– Tak, tak – odpowiada, ale nadal rozgląda się z przerażeniem w oczach. Zazwyczaj radosny, otwarty, dziś na jego twarzy maluje się wyraz męczennika. – A bo wie pani – przemawia w końcu ze smutną, lekko zawstydzoną miną – bo ja zapomniałem dzisiaj komórki.
– Chce pan pobawić się moją? – na stole, pod nosem studenta, wyzywająco ląduje telefon. Student odbiera to jako żart. Po chwili jednak wyciąga rękę, podnosi ze stołu telefon i zaczyna obracać aparat w dłoniach.

Telefon jest już tak mocno do nas przyrośnięty, że nawet chwilowe wyłączenie go wywołuje dyskomfort. Bez komórki czujemy się samotni (bo jesteśmy daleko od świata), bezbronni (bo nie mamy się komu poskarżyć), przerażeni (bo kiedy znikniemy, nikt nie zostanie o tym poinformowany SMS-em). Telefon daje poczucie bezpieczeństwa, także tego nieuświadamianego, zapisanego w ciele. Trochę tak, jakbyśmy wyszli z domu w przykrótkich spodniach. Albo bez jednej skarpetki. Niby nie jest za zimno, ale jakoś nieswojo. Noszenie telefonu przy sobie możemy już chyba uznać za rutynę, o której Anthony Giddens pisze, że jest odpowiedzialna za poczucie bezpieczeństwa ontologicznego. "Nawyki i działanie rutynowe to najważniejszy bastion ochrony przed grożącymi jednostce lękami". Stąd być może zachowanie studenta: wystarczyło wziąć do ręki telefon, choć obcy, choć nieswój – pomógł. Ciało poczuło, że jest bezpieczne i taką informację przekazało dalej do mózgu. Student się uspokoił.

Wyłom w rutynie, strach przed niemocą. Spotkało to M., która pewnego dnia zapomniała komórki, a zdarza jej się to rzadko, prawie nigdy. Chodziła taka naga i wybrakowana po Warszawie. Albo w przykrótkich spodniach. Nie myślała o niej – o komórce – nie myślała, bo dużo spraw było do załatwienia. Aż usłyszała ją: oto dzwoni. Szuka nerwowo komórki w torbie. Cały czas ją słyszy. Przecież telefon został w domu! A jednak dzwoni. M. lata po mieście dalej. Byle szybko wrócić do domu. Za chwilę, w sklepie, sytuacja się powtarza: w torbie dzwoni. Ludzie słyszą różne rzeczy. Słyszą płacz dziecka, którego nie ma. Kroki nieżyjącej od lat osoby. Głosy. Słyszą, że woła ich ktoś, za kim tęsknią. Różne też rzeczy ludzi bolą. Miejsce po usuniętym zębie, obcięty palec.

"Pewien marynarz – pisze Oliver Sacks – obciął sobie przypadkowo prawy palec wskazujący. Przez czterdzieści lat nie dawał mu spokoju natrętny fantom palca sztywno wyciągniętego do przodu, tak jak to się działo w czasie wypadku. Ilekroć przysuwał rękę do twarzy – na przykład by jeść lub podrapać się w nos – bał się, że ten fantomowy palec może wydłubać mu oko". Fantom. Neurologia definiuje go jako pamięć części ciała, uporczywy obraz, który utrzymuje się, choć rzeczywisty obiekt został utracony. Objawia ból po stracie spójności ciała, nostalgię za ciałem pełnym, sprzed odjęcia jednego z członków. Ciało może tak tęsknić latami, aż odbuduje się poczucie spójnej tożsamości.

Czy telefon komórkowy możemy uznać za swego rodzaju część ciała? Vivian Sobchack pisze: "Technologia nigdy nie jest po prostu 'używana', nie jest tylko instrumentalna. Jest także 'wcielona' i 'przeżywana' przez ludzi, którzy włączają ją w strukturę znaczeń i metafor". Kategoria cyborga, opisująca twór będący połączeniem człowieka i maszyny, pojawiła się już w latach 60. XX wieku. Mniej więcej w tym samym czasie Marshall McLuhan zauważył, że dzisiejsze narzędzia technologiczne to przedłużenie ciała. I nie chodzi tu tylko o niezbędne dla zdrowia i życia rozruszniki serca, sztuczne zęby czy metalowe szyny w nogach. Częścią naszych ciał stały się także: samochód, pilot od telewizora i lornetka. Protezy powodujące, że jesteśmy silniejsi i sprawniejsi. Technologia jest jednym z elementów, dzięki którym tożsamość współczesnego człowieka nabiera kształtu. Wchodząc w pole codziennej rutyny ciała, technologia staje się współodpowiedzialna za poczucie bezpieczeństwa jednostki.

Ostatecznym dowodem na to, iż popularne dziś wśród teoretyków kultury sformułowanie, że jesteśmy cyborgami, nie jest tylko efektowną metaforą, jest zaistnienie technologicznych gadżetów w obszarze, gdzie mogą pojawić się fantomowe bóle. Tęsknota za utraconą jednością ciała, ciała pierwotnego: organicznego z dodatkiem elektroniki i metalu.

źródło: www.wp.pl

Marsjanska twarz

| To nie taka prosta sprawa. Jakiś superpies 100x inteligentniejszy od
| zwykłego psa nie będzie człowiekiem. Założysz się?
A co w tym takiego trudnego?? Taki pies moze i nie będzie czlowiekiem ale
zapewne bedzie od człowieka inteligentniejszy.


Będziesz ze sobą porównymać dwie inteligencje należące do odrębnych
gatunków? Hm, jeszcze można znaleźć punkty wspólne. Ale co z intelektem
naszym i kosmitów?

| Po drugie - przewaga technologiczna implikuje przewagę
intelektualną.
| A tam zaraz. To tylko oznacza że w okręslonym zakresie posiada sie
| większy zasób wiedzy i większe mozliwosci realixzacji technologii.,
nic wiecej.
| Więcej. Z nieba ten większy zasób wiedzy i możliwości nie spadł.
Nie nie wiecej. Z nieba nie spadł był to po prostu efekt lat pracy


naukowej.
Do pracy naukowej trzeba mieć szare komórki, albo to, co spełnia analogiczną
funkcję.

| Ja np potrafiłbym zrobić na upartego działający samolot, czy
| helijkopter,
| Że cio? Nie rozśmieszaj mnie. Nawet jeśli jesteś projektantem takich
| cudeniek (co jest nieprawdopodobnie), to nie stworzysz go własnym
sumptem
| i samotnie. Najnowszy Boening był projektowany przez, o ile pamiętam, co
| najmniej kilkuset inżynierów. Nie muszę chyba wspominać, że żaden z nich
z
| osobna nie poskładałby nawet szybolotni
Zę co??Co ty za pierdoły wypisujesz??
Wiesz ilu jest ludzi którzy sami poskładali sobie samoloty o motolotniach
juz nie wspomne. Niedawno nawet pokazywali w tv takich polskich zapalenców
co to sami sobie samolocik złóżyli.


Inżynier specjalizujący się w przepływie nośnym w silniku Boeninga nie byłby
w stanie tego zrobić, znaczy sie na podstawie jego wiedzy (jeśli przypadkiem
ma takie hobby, to inna sprawa). Założysz się?

Zresztą co jest w tym takiego skomplikowanego?? Silnik, śmiglo i w
przypadku
samolotu odpowiednia konstrukcja zapewniająca siłe nośną.
Wiesz Mader bez urazy ale z postu na post  coraz bardziej zaczynam
zastanawiać skąd się bierze twój ogląd rzeczywistości??


Ja mu mówię o Boeningu, a ten o amatorskich samolocikach. A może uważasz, że
UFOki kosmos przemierzają na hulajnogach?

| Modyfikacje mózgu, wszczepy, zmiany genetyczne,
| Pod warunkiem że akurat beda coś takiego praktykowac.
| Jeśli będzie korzystne - to tak. IMO praktycznie niemożliwy jest
gatunek,
| który by nie miał się jak usprawniać czy polepszać, ingerując w
informacje
| o siebie samych.
Sorry ale to jest bzdura co piszesz. Czy ludzie w jakiś szczególny sposób
w
siebie ingerują??


Jak cholera. Jak nie widzisz, to przykre. A tyle jest kul, wózków
inwalidzkich, sztucznych narządów, rozruszników serca, ba, są nawet
prototypy sztucznego oka czy maszyny zwielokratniającej siłę własną
człowieka. A to dopiero początek! Co nazwiesz "szczególnym sposobem
ingerencji"?

A inne gatunki??No chyba że jestes zwolennikiem
interwencjonizmu/kreacjonizmu???


A co ma to do rzeczy?

| wspomaganie przez sztuczne inteligencje.
| Sztuczna inteligencja to nie intelekt obcych. Poza tym moga oni akurat
w
| tej kwesti kłasc nacisk na zdolności przerobowe komputerów a nie na
rozwój
| AI. Dla mnie liczydła, choćby i kwantowe, w ogóle się nie liczą. :-)
W takim razie zadam ci pytanie. Czy wedłóg ciebie komputery stworzone
przez
ludzi cechuje cos takiego jak AI???


Dzisiejsze? Nie. I jeszcze dużo ścieków w Wiśle upłynie, zanim zostaną
zbudowane pierwsze AI.

| Każda
| cywilizacja kładzie w swym rozwoju nacisk na rzeczy, mogące usprawnić ów
| rozwój. Mamy za głupie módżdżki, by sobie z czymś poradzić? Stórzmy Coś
| (Ktoś?), co załatwi ów problem od ręki za nas. :-)
A jesłi dana cywilizacja poterafi sobie poradzić z okręslonymi problemami
bez wykorzystywania AI??


Przecież zakładam wyżej, że natknęli sie na problemy, z którymi nie mogą
sobie poradzić. To co, machną ręką i sobie pójdą? Eeeee... nie wierzę. Ni
cholery nie wierzę.

Zauważ że ludzie do rozwiazywania problemów nie
potrzebują inteligetnych komputerów tylko wydajnych.


Na razie. W końcu dojdą do problemów, które przerosną możliwości
intelektualne najmądrzejszego zespołu ludzi na świecie. I cio wtedy? Olewamy
je? Eeeee...

Poza tym weź poprawke na fakt że stworzenie AI na wysokim poziomie niesie
również za sobą okręslone zagrożenia.


Tak jest z każdym wynalazkiem.

| Tak, a psy za miliard lat dojdą do komputerów. Inaczej mówiąc - by
pokonać
| niektóre problemy, MUSI zostać przekroczona określona "ilość"
| inteligencji.
Nie ma czegoś takiego jak ilosć inteligencji. Jest jej poziom czyli


jakość.
Nie zmienia to mego rozumowania. Pewne problemy są niemożliwe dla
przekroczenia przez inteligencję o niższej jakości. Poniekąd dlatego jest
ona niskiej jakości.

| Nieco głupszy gatunek nic nie wymyśli, choćby przez milion lat się
| zastanawiał (oczywiście jeśli przez ten czas ów gatunek będzie ciągle na
| tym samym poziomie intelektualnym).
No i co z tego??Ludzie przekroczyli juz okręślony próg inteligencji i są w
stanie stworzyć technologie któa pozwoli na podróże miedzygwiezdne,
przekształcanie planet czy tworzenie zupełnie nowych gatunków. To są
zdolności które przypisuje się kosmitom. Wiec skoro ludzka inteligencja
daje
takie szanse to dlaczego uważać ze inteligencja kosmitów jest jakos
szczególnie wyższa od naszej??


No nie, nie, nie... co ty wygadujesz?!

Po pierwsze: ani jednej planety jeszcze nie przekształciliśmy i jeszcze
trochę potrwa, zanim zrobimy to z pierwszą. Więc ten przykład jest, nie
sądzisz, nieco na wyrost?
Po drugie, aktualne loty kosmiczne "nieco" się różnią od tych przypisywanych
kosmitom. Twoje porównywanie ze sobą wieloczłonowych rakiet na napęd
chemiczny osiągające dziesiąte procenta prędkości światła z jakimś tam
napędem zapierniczającym kikaset c czy ile tam, jest śmieszne, a
wnioskowanie "skoro ludzie zrobili pierwsze, to zrobią drugie" jest o tyle
wątpliwe, że musiałbyś najpierw udowodnić, że ten drugi napęd da się
wymyślić na naszym poziomie inteligencji, co jest, delikatnie mówiąc, prawie
niemożliwe (udowodnienie, znaczy się). Ja sądzę, że nie da się.
Zaś po trzecie, posądzanie kosmitów o to, że potrafią tylko stwarzać nowe
gatunki jest, jak sądzę, dla nich obraźliwe.

| Osobiście zaś uważam, że cywilizacja mająca do dyspozycji technologię,
| która polepszy możliwości intelektualne owej cywilizacji, natychmiast z
nich
| skorzysta. Podaj mi choć jeden powód dla któego miałoby się stać
inaczej.
Argument podstawowy numer jeden przeciw AI przerastającej zdolności
intelektualne jej twórców to ew zagrozenie jakie mogłaby dla nich


stanowić,
IMO to będzie konieczność naszych potomków... co do zaś innych
cywilizacji... cóż, kto stoi, ten się cofa, bo inni idą do przodu.

natomiast jeśłi chpdzi o ingerecje we włąsne mózgi to może być to
naprzykłąd
niechęć do ingerowania w naturalną ewolucje wąłsnego gatunku( Zauważ że
ludzie stoją juz na progu tego typu możliwości a jednak budzą one
powszechny
sprzeciw).


Przenosisz zachowania ludzkiego gatunku na wszystkie możliwe kosmiczne
cywilizacje?

POZa tym wbrew temu co sadzą co poniektórzy naukowcy ja uważam że
za poziom inteligencji odpowiedzialność ponosi nie tylko budowa mózgu
wynikająca z genetyki ale także wpływ zewnętrzny w postaci jej
kształtowania
wraz z rozwojem jednostki.


A to nic nie przeszkadza. Weźmy dzieciaki, wychowywane i kształtowane wraz z
rozwojem w ten sam sposób, z których jedno bedzie normalne, a drugie
"upgradowane". Które będzie miało lepsze wyniki w szkole?

| Wiem tylko że zarzucięłś iż paranaukowcy
| podchodzą do ufoli jak do superintelektów co niby nie znajduje
| odzwierciedlenia w rzeczywistosci. Tymczasem wcale tak nie jest.
| Część paranaukowców pochodzi do nich tak, a część siak. Czuję się w
prawie
| wybrać wygodniejsze dla mnie intepretacje i twierdzenia - gdyż to WASZ,
| paranaukowców, problem, że sobie zaprzeczacie, nie mój.
Wybacz ale ja praktycznie nigdzie nie spotkalem się ze stqwierdzeniem że
ufole to superintelekty. Przewaga technologicczna?? Owszem, większa
wiedza?
Równiez, ale jeśli chodzi o poziom inteligencji to to nic z tego.


Już mówiłem, ze przewaga technologiczna i większa wiedza nie biorą się
znikąd.

A juz na pewno nie że jest on nieporównywalnie wyższy.


Powody podane przez ciebei, dla których by gatunek nie miał skorzystać z
nadarzających sie możliwości - mnie nie przekonują.

Przypomnę, co gdzieś wczesniej twierdziłeś. Są takie cywilizacje, co sa
równe nam, są takie cywilizacje, że niemal "bogowie". I nikt nie różni się
intelektem od siebie nawzajem i od nas - co wynika z twojego dowodzenia
wcześniej? Cóż to, nasz intelekt jest najwyższym możliwym do osiągnięcia czy
też wszystkie cywilizacje jak jeden mąż odmówiły z skorzystania z upgrade'u
swoich możliwości intelektualnych??

Obydwie możliwości są kompletnym absurdem. Masz jeszcze jakiś powód, dla
którego wszystkie kosmiczne cywilizacje miałyby podobny poziom
intelektualny? Przypomnę: tak wynika z twoich słów.

| A co dokladnie twierdzili wg ciebie?
Najpierw popisz się tym co ty wiesz na ten temat bo mam dziwne podejrzenie
że dosłownie nic.


Jak nie chcesz odpowiadać...

| Jawnie? W książkach spiskologów na pewno. A nie o taką jawność mi
| chodziło.
Mike ROTFLuje.  Zaczynam odnosić wrażenie że dla ciebie coś staje się
jawne
tylko wtedy gdy to opiszą w  wybiórczej:)))


Niekoniecznie. Wystarczy, by było o tym wiadome gdzie indziej niż w tych
książkach i niedzielnych relacjach sensacyjnych w telewizji, gdzie każdy
plecie co mu ...

więcej »

Leczenie serca w dobie high-tech

Naukowcy z Niemiec wyhodowali w laboratorium zastawki do serc dzieci - użyli komórek macierzystych z krwi pępowinowej. Współczesna kardiologia dogania science fiction - mówi się na największej na świecie konferencji poświęconej chorobom układu krążenia

Hodowane zastawki, nowa generacja urządzeń do odblokowywania zatkanych przez miażdżycę tętnic, nanocząsteczki wymierzone w komórki sprzyjające zawałom, mikrogenerator wykorzystujący energię bicia serca do ładowania rozruszników - jeszcze kilka lat temu takie nowinki zaliczono by do science fiction. - Teraz to forpoczta rewolucji dokonującej się w kardiologii - mówi dr Timothy Gardner, przewodniczący American Heart Association (Amerykańskie Stowarzyszenie Serca), które jest głównym organizatorem kończącej się dziś w Nowym Orleanie konferencji. Zgromadziła ona ponad 22 tys. specjalistów.

Hodowle

Gdy dziecko przychodzi na świat z wrodzoną wadą zastawki serca (w USA notuje się rocznie blisko tysiąc takich przypadków), której nie można chirurgicznie naprawić, jedynym wyjściem pozostaje przeszczep. Wykorzystuje się w tym celu zastawki pobrane od zwierząt, zmarłych ludzi czy zrobione ze sztucznych materiałów. Takie przeszczepy ratują życie, ale nie są rozwiązaniem idealnym. Przeszczepione zastawki nigdy do końca nie integrują się z otaczającymi je tkankami, są dość nietrwałe, z czasem stają się mniej elastyczne, a co najważniejsze - nie zmieniają swojej wielkości i kształtu. A dziecko przecież cały czas rośnie. - Wszystko to sprawia, że takie zastawki trzeba wymieniać, nieraz wielokrotnie - tłumaczył "Gazecie" dr Ralf Sodian ze Szpitala Uniwersyteckiego w Monachium. To właśnie kierowany przez niego zespół wpadł na pomysł, jak można stworzyć perfekcyjnie dopasowane do dziecka i rosnące wraz z nim zastawki.

- Jeżeli badania prenatalne pokażą, że dziecko ma wadę, po narodzinach zachowujemy jego krew pępowinową, z niej uzyskujemy komórki macierzyste, a z tych hodujemy zastawkę do przeszczepu - opowiada dr Sodian. W swym eksperymencie monachijscy uczeni wykorzystali krew pępowinową ośmiu noworodków. Uzyskane z nich komórki macierzyste umieścili na specjalnych rusztowaniach w kształcie zastawek (zrobionych z materiału, który po pewnym czasie sam się rozkłada). Po siedmiu tygodniach odpowiednio odżywiane komórki zabudowały rusztowanie i utworzyły wspaniałe zastawki.

- Testy biochemiczne dowiodły, że są one praktycznie identyczne z naturalnymi. Zawierają m.in. wszystkie białka niezbędne do prawidłowego funkcjonowania, a odpowiednio pobudzane potrafią się otwierać i zamykać - mówi dr Sodian.

Teraz pozostaje sprawdzić, jaki materiał na rusztowanie będzie najlepszy, jak stworzyć optymalne warunki hodowli, żeby zastawki po przeszczepie pracowały prawidłowo. - Najważniejsze, że pojawiła się szansa na idealne zastępcze zastawki, które będą rosły i zmieniały się przez życie - podsumowuje dr Sodian. Zapowiada, że w przyszłym roku technika zostanie przetestowana na zwierzętach, a pierwsze chore dzieci otrzymają zastawki za pięć-sześć lat.

Stenty

Hodowlą, choć innego rodzaju, zajmowali się także badacze z Uniwersytetu Stanowego Alabamy (USA). Zespół kierowany przez dr. Ho-Wook Juna zaprezentował w Nowym Orleanie nową generację stentów. To niewielkie sprężynki, które umieszcza się wewnątrz zwężonego przez miażdżycę naczynia krwionośnego, by przywrócić mu drożność. Problem w tym, że naczynia ze stentami ponownie ulegają zatkaniu, i to często w stosunkowo krótkim czasie. Nawet najnowsze stenty, które powoli uwalniają zapobiegające temu leki, nie rozwiązały problemu.



Ho-Wook Jun zaprojektował i opatentował nanomatrycę (o średnicy 8 nm) wiernie naśladującą pod względem budowy i funkcji wewnętrzną wyściółkę zdrowego naczynia krwionośnego. Badania w laboratorium pokazały, że stenty pokryte od wewnątrz nanomatrycą bardzo dobrze chronią naczynie przed ponownym zatkaniem się.

Również z miażdżycą walczy dr Tetsuya Matoba z Kyushu University w Fukuoce (Japonia). Na celownik wziął makrofagi - komórki będące elementem naszego układu odpornościowego, które "pożerają" atakujące nas bakterie. Makrofagi przyczyniają się jednak do pękania znajdujących się w naczyniach blaszek miażdżycowych, a to właśnie jest najczęstszą przyczyną zawału. Matoba postanowił założyć makrofagom "kaganiec". W tym celu stworzył cząsteczki o średnicy ok. 200 nm - zaprojektowane tak, by stanowiły środek transportu dla substancji osłabiającej działanie makrofagów na blaszkę miażdżycową. Doświadczenia na myszach pokazały, że nanocząsteczki świetnie wywiązują się z zadania - do pękania blaszek dochodziło o wiele rzadziej.

Rozruszniki

Z kolei specjalnością dr. Paula Robertsa ze Szpitala Uniwersyteckiego w Southampton (Wielka Brytania) są rozruszniki wszczepiane tysiącom ludzi z nieprawidłowym rytmem pracy serca. Ostatnio wraz z rozwojem techniki stają się one coraz bardziej skomplikowane, są wyposażane w coraz to nowe funkcje. - Ale to wszystko przecież pożera prąd, a obecne baterie osiągnęły już granice swoich możliwości - mówił podczas swojego wykładu Roberts. Kolejne, lepsze rozruszniki można będzie wszczepiać tylko z większymi i cięższymi bateriami, co - choćby ze względów estetycznych - może być nie do zaakceptowania. Jak rozwiązać ten problem?



Dr Roberts wpadł na pomysł, by wykorzystać energię... bicia serca. Skonstruowane przez Anglika urządzenie składa się z dwóch elastycznych pęcherzy i mikrogeneratora. Umieszczone na bijącym sercu pęcherze przekazują jego energię do mikrogeneratora, a ten przetwarza ją na dodatkowy prąd zasilający rozrusznik. Pierwsze takie urządzenie wszczepiono świni. Okazało się, że jest w stanie produkować prawie 20 proc. energii niezbędnej do prawidłowej pracy rozrusznika. - To dopiero początek, wierzę, że pewnego dnia obejdziemy się w ogóle bez baterii, samo serce będzie w 100 proc. zasilać rozrusznik - zapowiada Roberts.

Gazeta Wyborcza

Najnowsze osiągniecia- Kardiologia, kardiochirurgia

Dla wszystkich dzieci z wrodzonymi wadami zastawek serca polecam najnowsze informacje w tym temacie. Także na temat nowej generacji stentów oraz rozruszników dla chorch z nieprawidłowym rytmem serca

Leczenie serca w dobie high-tech

autor: Wojciech Moskal, Nowy Orlean; źródło: Gazeta Wyborcza; ostatnia aktualizacja 2008-11-11

Naukowcy z Niemiec wyhodowali w laboratorium zastawki do serc dzieci - użyli komórek macierzystych z krwi pępowinowej. Współczesna kardiologia dogania science fiction - mówi się na największej na świecie konferencji poświęconej chorobom układu krążenia

Hodowane zastawki, nowa generacja urządzeń do odblokowywania zatkanych przez miażdżycę tętnic, nanocząsteczki wymierzone w komórki sprzyjające zawałom, mikrogenerator wykorzystujący energię bicia serca do ładowania rozruszników - jeszcze kilka lat temu takie nowinki zaliczono by do science fiction. - Teraz to forpoczta rewolucji dokonującej się w kardiologii - mówi dr Timothy Gardner, przewodniczący American Heart Association (Amerykańskie Stowarzyszenie Serca), które jest głównym organizatorem kończącej się dziś w Nowym Orleanie konferencji. Zgromadziła ona ponad 22 tys. specjalistów.

Hodowle

Gdy dziecko przychodzi na świat z wrodzoną wadą zastawki serca (w USA notuje się rocznie blisko tysiąc takich przypadków), której nie można chirurgicznie naprawić, jedynym wyjściem pozostaje przeszczep. Wykorzystuje się w tym celu zastawki pobrane od zwierząt, zmarłych ludzi czy zrobione ze sztucznych materiałów. Takie przeszczepy ratują życie, ale nie są rozwiązaniem idealnym. Przeszczepione zastawki nigdy do końca nie integrują się z otaczającymi je tkankami, są dość nietrwałe, z czasem stają się mniej elastyczne, a co najważniejsze - nie zmieniają swojej wielkości i kształtu. A dziecko przecież cały czas rośnie. - Wszystko to sprawia, że takie zastawki trzeba wymieniać, nieraz wielokrotnie - tłumaczył "Gazecie" dr Ralf Sodian ze Szpitala Uniwersyteckiego w Monachium. To właśnie kierowany przez niego zespół wpadł na pomysł, jak można stworzyć perfekcyjnie dopasowane do dziecka i rosnące wraz z nim zastawki.

- Jeżeli badania prenatalne pokażą, że dziecko ma wadę, po narodzinach zachowujemy jego krew pępowinową, z niej uzyskujemy komórki macierzyste, a z tych hodujemy zastawkę do przeszczepu - opowiada dr Sodian. W swym eksperymencie monachijscy uczeni wykorzystali krew pępowinową ośmiu noworodków. Uzyskane z nich komórki macierzyste umieścili na specjalnych rusztowaniach w kształcie zastawek (zrobionych z materiału, który po pewnym czasie sam się rozkłada). Po siedmiu tygodniach odpowiednio odżywiane komórki zabudowały rusztowanie i utworzyły wspaniałe zastawki.

- Testy biochemiczne dowiodły, że są one praktycznie identyczne z naturalnymi. Zawierają m.in. wszystkie białka niezbędne do prawidłowego funkcjonowania, a odpowiednio pobudzane potrafią się otwierać i zamykać - mówi dr Sodian.

Teraz pozostaje sprawdzić, jaki materiał na rusztowanie będzie najlepszy, jak stworzyć optymalne warunki hodowli, żeby zastawki po przeszczepie pracowały prawidłowo. - Najważniejsze, że pojawiła się szansa na idealne zastępcze zastawki, które będą rosły i zmieniały się przez życie - podsumowuje dr Sodian. Zapowiada, że w przyszłym roku technika zostanie przetestowana na zwierzętach, a pierwsze chore dzieci otrzymają zastawki za pięć-sześć lat.

Stenty

Hodowlą, choć innego rodzaju, zajmowali się także badacze z Uniwersytetu Stanowego Alabamy (USA). Zespół kierowany przez dr. Ho-Wook Juna zaprezentował w Nowym Orleanie nową generację stentów. To niewielkie sprężynki, które umieszcza się wewnątrz zwężonego przez miażdżycę naczynia krwionośnego, by przywrócić mu drożność. Problem w tym, że naczynia ze stentami ponownie ulegają zatkaniu, i to często w stosunkowo krótkim czasie. Nawet najnowsze stenty, które powoli uwalniają zapobiegające temu leki, nie rozwiązały problemu.

Ho-Wook Jun zaprojektował i opatentował nanomatrycę (o średnicy 8 nm) wiernie naśladującą pod względem budowy i funkcji wewnętrzną wyściółkę zdrowego naczynia krwionośnego. Badania w laboratorium pokazały, że stenty pokryte od wewnątrz nanomatrycą bardzo dobrze chronią naczynie przed ponownym zatkaniem się.

Również z miażdżycą walczy dr Tetsuya Matoba z Kyushu University w Fukuoce (Japonia). Na celownik wziął makrofagi - komórki będące elementem naszego układu odpornościowego, które "pożerają" atakujące nas bakterie. Makrofagi przyczyniają się jednak do pękania znajdujących się w naczyniach blaszek miażdżycowych, a to właśnie jest najczęstszą przyczyną zawału. Matoba postanowił założyć makrofagom "kaganiec". W tym celu stworzył cząsteczki o średnicy ok. 200 nm - zaprojektowane tak, by stanowiły środek transportu dla substancji osłabiającej działanie makrofagów na blaszkę miażdżycową. Doświadczenia na myszach pokazały, że nanocząsteczki świetnie wywiązują się z zadania - do pękania blaszek dochodziło o wiele rzadziej.

Rozruszniki

Z kolei specjalnością dr. Paula Robertsa ze Szpitala Uniwersyteckiego w Southampton (Wielka Brytania) są rozruszniki wszczepiane tysiącom ludzi z nieprawidłowym rytmem pracy serca. Ostatnio wraz z rozwojem techniki stają się one coraz bardziej skomplikowane, są wyposażane w coraz to nowe funkcje. - Ale to wszystko przecież pożera prąd, a obecne baterie osiągnęły już granice swoich możliwości - mówił podczas swojego wykładu Roberts. Kolejne, lepsze rozruszniki można będzie wszczepiać tylko z większymi i cięższymi bateriami, co - choćby ze względów estetycznych - może być nie do zaakceptowania. Jak rozwiązać ten problem?

Dr Roberts wpadł na pomysł, by wykorzystać energię... bicia serca. Skonstruowane przez Anglika urządzenie składa się z dwóch elastycznych pęcherzy i mikrogeneratora. Umieszczone na bijącym sercu pęcherze przekazują jego energię do mikrogeneratora, a ten przetwarza ją na dodatkowy prąd zasilający rozrusznik. Pierwsze takie urządzenie wszczepiono świni. Okazało się, że jest w stanie produkować prawie 20 proc. energii niezbędnej do prawidłowej pracy rozrusznika. - To dopiero początek, wierzę, że pewnego dnia obejdziemy się w ogóle bez baterii, samo serce będzie w 100 proc. zasilać rozrusznik - zapowiada Roberts.