".:Rajski:."
szukam głównych zabytków sztuki średniowiecznej Polski
romańskiej i gotyckiej (zdjęcia i opisy)
jak w sieci to cienko widze
ale w bibliotekach mają :)
i w antykwariacie :)
~~
Mania
_________
antykwariat
www.atticus.pl
_____________
alt.pl.hum.sztuka - archiwum
http://groups.google.com/groups?hl=pl&group=alt.pl.hum.sztuka
http://atticus.pl/mania/
szukam g?ównych zabytków sztuki średniowiecznej Polski
roma?skiej i gotyckiej (zdj?cia i opisy)
a wbibliotekach to m.in.
- swiechowski architektura romanska (wznowione w 2001 przez DiG)
- walicki - sztuka przedromanska i romanska
- mroczko - 4 tomy architektura gotycka
czarna seria WAiF tu i roma?ska i gotycka (k?b?owski), ale jako?? zdj?? marna.
malarstwo polskie - walicki - tom gotyk, renesans
to ty bym sobie zajrzal na poczatek - a zeby miec jakos b. ogolna orientacje to do
jakiejsc historii sztuki polskiej w architelkturze niesmiertelny milobedzki historia
architektury polskiej a ogolnie to np. keblowski dzeieje sztuki polskiej (kilka wydan)
Przepraszam jak cos pokrecilem itd ale podaje to z glowy.
Uwaga w tych ksiazkach nie sa uwzglednione najnowsze badania (to w wiekszosci
dosc stare pozycje) wiec przy niektorych obiektach powinienes poszukac literatury
szczegolowej
bart
"piotrlaz"
| szukam głównych zabytków sztuki średniowiecznej Polski
| romańskiej i gotyckiej (zdjęcia i opisy)
Wymienię niektóre:
[...]
złote chłopaki :o))))
~~~*`
Mania
_____________
alt.pl.hum.sztuka - archiwum
http://groups.google.com/groups?hl=pl&group=alt.pl.hum.sztuka
http://atticus.pl/mania/
ale indeksem sie wyszukuje odpowiednie slownictwo.No i obrazków to tam chyba więcej,
| niż kilkanaście ;)
kilkanascie z gotyku trzeba w miare kojarzyc.
zwlaszcza z Polski ale to juz nie z Kocha.
Na historii sztuki są osobne egzaminy "z obrazków". Razu pewnego
dziewczę tak celnie rozpoznawało francuskie katedry, aż profesor zapytał
wreszcie, po czym je rozpoznaje. W odpowiedzi usłyszał: "Po krzesłach
panie profesorze" :) (w każdej katedrze na zdjęciach w Propylajach z
których robiono egzaminacyjne slajdy stała inna ilość inaczej
rozmieszczonych krzeseł).
Pod względem objętości podręczników test z nowożytnej
| chyba nadal rulez,
a co to jest test z nowozytnej?
Egzamin w postaci testu z historii nowożytnej - Polska i powszechna w
jednym kawałku w oparciu o powyżej wymienione podręczniki. A sam Emanuel
(Rpostworowski) ma z indeksami :) przeszło tysiąc stron.
poz
tal
--
Maciek Antecki
http://macieknt.republika.pl/
A propos tych Kaszubów, o których wspomniałem w poprzednim poście. Na
Pomorzu wiele starszych budowli gotyckich ma cegły ułożone w tzw. wątek
wendyjski (krawędzie krótka - długa - długa - krótka...; późniejszy wątek
gotycki to krótka - długa - krótka...). Czy ktoś się orientuje, skąd się
wziął ten wątek wendyjski (zarówno technika jak i nazwa) i na jakim obszarze
był stosowany?
Próbowałem pomóc, ale Słownik terminologiczny sztuk pięknych stwierdza
tylko, że zwany jest on inaczej wątkiem słowiańskim (a ten, o którym
mówisz jako "późniejszym gotyckim" to układ kowadełkowy albo polski -
jest między nimi pewna różnica) i że wystepuje w Polsce od XIII wieku.
Może to coś pomoże.
Fajnie. Tyle ze sztuke druku przejelismy bezposrednio z Niemiec.
Pierwsze drukarnie czcionkowe chyba jeszcze za zycia Gutenberga w
Polsce dzialaly - i zwykle byly to drukarnie prowadzone przez
niemieckich mistrzow drukarstwa. Niewprawieni czcionke krakowska myla
z niemiecka czcionka gotycka...
Zgadza się. Wynalazek Gutenberga datuje się na ok. 1445 rok (wtedy
wydrukował opis Sądu Ostatecznego z "Księgi Sybilli"). Oczywiście jego
szczytowym dziełem była słynna 42-wierszowa Biblia (1452).
Pierwsze druki ruchomą czcionką w Polsce datuje się na 1473 rok, kiedy to z
Drezna do Krakowa przywędrował Kasper Straube i w zainstalowanej tam
drukarni wydrukował "Explanation" Turrecrematy. Dwa lata później Kacper
Elyan, wychowanek Akademii Krakowskiej, wydrukował we Wrocławiu pierwsze
teksty modlitw w języku polskim.
Wcześniej niż w Polsce, ruchoma czcionka pojawiła się tylko w Niemczech,
Włoszech, Szwajcarii i Francji. Ok. 1473 pojawiła się równolegle w Polsce,
Holandii, Belgii i na Węgrzech.
O czcionkarstwie angielskim nikt wtedy jeszcze nie słyszał, a po preriach
Ameryki Północnej ganiały bizony.
| Skoro przodujące kraje mają odmienne
| punkty widzenia to czy będziemy się wzorować na niemieckiej czy
angielskiej
| typografii to i tak będzie ok.Fajnie. Tyle ze sztuke druku przejelismy bezposrednio z Niemiec.
Pierwsze drukarnie czcionkowe chyba jeszcze za zycia Gutenberga w
Polsce dzialaly - i zwykle byly to drukarnie prowadzone przez
niemieckich mistrzow drukarstwa. Niewprawieni czcionke krakowska myla
z niemiecka czcionka gotycka...
To co jest złego w podpatrywaniu wzorów angielskich czy amerykańskich ?
I wzajemne wplywy typografii polskiej i niemieckiej maja o kilka -
kilkanascie lat mniej jak typografia w ogole jesli przyjac ze
typografia powstala w momencie gdy Gutenberg pierwszy komplet
ruchomych czcionek w lipowych klockach strugac zaczal (bo druk "z
deski" znany byl ciut wczesniej).
Nawet "ruchomą czcionkę" znano długo, długo wcześniej bo jak pamiętam w
Chinach.
| Takie kraje są bardziej zaawansowane w każdej
| dziedzinie więc chyba nie będzie źle jeśli się będziemy wzorować na
którymś
| z nich.Fajne. Hameryka bardziej zaawansowana w drukarstwie... Bo Anglia jest
zapewne pare lat ZA Polska - przypominam, pierwsze krakowskie chyba
drukarnie to pojedyncze lata po Gutenbergu...
To że u nas była drukarnia kilka lat po Gutenbergu to na dzisiejsze nasze
zaawansowanie nijak nie wpływa. Możemy mieć większą tradycję-historię druku
od ameryki, ale nie większe zaawansowanie.
Pozdrawiam
Kriss
PePe:
chicałem się zapytać, dlaczego mówiemy że jakas sytuacja jest romantyczna,
skoro mnie romantyzm kojarzy się w nieszczęśliwą miłością, zabójstwem,
walką, ciemnością, zimną atmosferą... ?
Może dlatego, że podświadomie utożsamiasz romantyzm jako postawę życiową z
podobnie nazwanym kierunkiem w literaturze i sztuce? (Jakoś go trzeba było
nazwać ;-/) A może dlatego, że utożsamiasz tenże kierunek z powieścią gotycką -
a to przecież tylko mały wycinek? A romanse to pies? :-)
Może spróbuj sięgnąć do polskich korzeni - do "Romantyczności" Mickiewicza.
"Czucie i wiara silniej mówi do mnie
Niż mędrca szkiełko i oko."
IMHO te parę słów wyjaśnia istotę romantyzmu, nawet tego z kolacją przy
świecach [grunt, żeby przez cały czas nie obliczać rachunku ;-) ]
Mam nadzieję, że trochę Ci pomogłem rozjaśnić skojarzenia :-)
AdamS
Prosze mi tu ladna, dosyc krotka, piekna epoke romantyzmu przedstawic z uwzglednieniem muzyki i architektury (No 1 oczywiscie literatura), niech wystko zajmie (werbalnie 15 min) i oczywiscie po szwedzku. I prosze sie spieszyc, bo w poniedzialek wykladam
literatura:
Byron (uniwesalny)
Victor Hugo (dla Francuzów - przede wszystkim największy rodzimy poeta romantyczny; dopiero na drugim miejscu jako autor "Katedry Marii Panny w Paryżu" i "Nędzników")
"misyjna" rola romantyzmu w okupowanej Polsce
bohater romantyczny - zbuntowany, wojowniczy, samotny (nie myli Ś romantyzmu z sentymentalizmem!!!)
fascynacje: średniowiecze, upiory, legendy, wielkie miło ści, orient, wolno ś Ś jednostki
architektura: nawi ązuj ąca do średniowiecza (neogotyk - od gotyku różni się tym, iż charakterystyczne elementy architektury s ą ozdobnikami, a nie pełni ą roli konstrukcyjnej; poza tym jest bardziej filigranowy - i inna cegła) albo tworzenie pseodoruin w parkach
z muzyki - chyba skandynawski Grieg (ale nie dam się zabi Ś - przez moje "dębowe ucho" ze wszystkich sztuk najmniej znam i najmniej "czuję" muzykę)
A teraz - do ksi ąg i do roboty!
Neogotyk
kierunek w architekturze i rzemiośle artystycznym powstały w czasach nowożytnych, oparty na formach gotyckich, początkowo związany z angielską sztuką preromantyczną 2. połowa XVIII w. (sztuczne ruiny gotyckie w parkach krajobrazowych), następnie stosowany w architekturze mieszkalnej (dom H. Walpole'a w Strawberry Hill, 1747-1780). Najbardziej monumentalną realizacją w stylu neogotyckim jest gmach parlamentu londyńskiego (1840-1860, architekci Ch. Barry, A.W. Pugin), ponadto ratusz w Wiedniu i parlament w Budapeszcie.
Czołowymi teoretykami neogotyku byli: E. Viollet-le-Duc (Francja) oraz K.F. Schinkel (Niemcy).
W Polsce przykładów architektury neogotyckiej dostarcza spuścizna H. Marconiego, np. pałac Paców w Dowspudzie (1823), A. Idźkowskiego - fasada katedry Św. Jana w Warszawie (1836, nie zachowana), F. Księżarskiego - gmach Collegium Novum UJ w Krakowie (1887), K.F. Schinkela - rezydencja w Kamieńcu Ząbkowickim.
---
Ogólnie lubię styl NeoGotycki , podoba mi się co wy o nim możecie powiedzieć jako o stylu ??
no takie klimaty krecilly mnie kiedys, ale polski gotyk to raczej nie jest gornolotna sztuka
moze poza artrosis
no wracajac do facetow powiazanych z muzyka i cala subkultura gotycka, na porzadku dziennym jest farbowanie wlosow na czarno noszenie charakterystycznych ubran i ozdób niekoniecznie czarnych i innych tego typpu gadzetow, wydaje mi sie to tym samym co halowki czy antygwalty w dnb
i moim zadaniem nie ma sie z czego smiac
takie stroje czy charakteryzacja wsrod Ghotów to glownie element koncertow czy innych imprez, np festivalu w Bolkowie
i nie tylko faceci sa tam inaczej niz przecietnie poubierani
jesli ktos chce zobaczyc moge poskanowac swoje stare fotki
Tu bym się zastanawiał.
Ktoś zapomniał także o ludziach, którzy wyjadą do Bolkowa.
coraz bardziej mnie zadziwiasz...To jest CALMANDO QUAL (!!!) w... POLSCE(!!!)... Dobry j-rockowy koncert u nas!!! Hallo!! Co mi tam Bolkowo phi... a później się zastanawiacie czemu nie ma poslkiego fandomu... xD litości...==;;
zresztą chyba dość ciężko wybierać dowolne daty na koncert jak CQ gra u nas w ramach europejskiej trasy i pozostałe koncerty ma ustalone, chyba nie bedą tego przekładać bo akurat ktoś mógłby pojechać do Bolkowa.. _^_ jezu przecież to coś wspaniałego, że grają u nas...
... dla tych, którzy na tymże koncercie się zjawią. Koncert zazwyczaj organizuje się dla ludzi. I głownym zamierzeniem jest zebranie jak największej liczby osób, którzy na codzień nie sluchają japońskiej muzyki. Uważam, ze twórczośc CQ powinna dotrzeć do jak najszerszego grona odbiorców, a nie tylko do kółka wzajemnej adoracji. A skoro większośc jedzie gdzie indziej, albo pracuje, to kto przyjdzie? Jakieś malolaty, ktore i tak przyjdą popatrzeć na kilku japońskich chłopców. Choć i to mnie trochę dziwi, bo akurat chlopaki nie są specjalnie zauważani przez japońskie media (czy to SHOXX czy Cure).
Wiem, że tytlko ten termin był wolny. I nikt nie przeloży koncertów w kraju, wktorym zespół promowany jest przez kilka mediów związanych zarówno z kulturą japońską jak i generalnie z kultura gotycką, na rzecz koncertu w kraju, w którym sprzedalo się dosłownie kilka sztuk płyt.
Takie jest moje zdanie. Nie zmienia to faktu, że fajnie jest, iż chłopaki mają okazje u nas zagrać. Szkoda tylko, że z szansy ich zobaczenia skorzysta mniej osób niż skorzystać by mogło.
Ja używam takiej własnej, uproszczonej klasyfikacji, według której czymś innym jest horror a czym innym groza. Z resztą już gdzieś kiedyś o tym na forum pisałem. Czas mija, a ja dalej twierdzę, że moja teze da się wybronić
Pojęcia GROZA używam w kontekście szerszym, wskazując na psychologiczne źródło sztuki (literatury, filmu... whatever) jako narzędzia do oswajania strachu. Strach ten może być najróżniejszy, dlatego zmieści się tu powieść gotycka (wraz z bagażem w postaci romansu grozy spod znaku Nory Roberts), thriller (choćby "Ptaki" czy "Milczenie owiec"), jak i horror.
HORROREM zaś zwykłem określać tą gałąź grozy, w której pojawiają się jakieś znaczące elementy nadnaturalne.
Dlatego tez "Milczenie owiec" czy "Siedem" nie będzie według mnie horrorem, mimo, że często jest tak określane. To thrillery, z polska zwane 'dreszczowcami'. Dlatego też uważam, że terminy te można stosować wymiennie tylko w jedną stronę, zaliczając horror do grozy, nigdy odwrotnie. Różnica między tymi dwoma terminami jest bowiem zasadnicza - tak jak między krzesłem, a krzesłem elektrycznym.
Elam: "Teksańska masakra" nie jest fantastyką? Hmmm... Odwana teza. Przez wzgląd na pewne przymioty Leatherface'a trudno go uznać za zwykłą istotę z krwi i kości. Już sama postać i jej poczynania ociera się o fantastykę.
szukam głównych zabytków sztuki średniowiecznej Polski
romańskiej i gotyckiej (zdjęcia i opisy)
szukam głównych zabytków sztuki średniowiecznej Polski
romańskiej i gotyckiej (zdjęcia i opisy)
Wymienię niektóre:
ROMANIZM
Kościoły bazylikowe z transeptem:
- Pierwsza i druga katedra na Wawelu
- Katedra w Płocku
- Tum pod Łęczycą
- Kościół w Opatowie
- Kościół św. Trójcy w Strzelnie
- Kościół św. Andrzeja w Krakowie
- Kolegiata św. Piotra i Pawła w Kruszwicy
Kościoły bazylikowe bez transepru:
- Kościół w Czewińsku
- Kościół Najśw. Marii Panny w Inowrocławiu
- Opactwo w Tyńcu pod Krakowem
- Opactwo w Mogilnie
Kościoły jednonawowe okrągłe:
- Rotunda św. Mikołaja w Cieszynie
- Rotunda św. Adaksta i Kaliksta na Wawelu
- Kościół św. Prokopa w Strzelnie
- Rotunda św. Jana w Grzegorzewicach
- Kościół św. Gotarda w Strzelinie
Kościoły jednonawowe na planie prostokąta:
- Kościół św. Idziego w Inowrocławiu
- Kościół i klasztor w Jędrzejowie
- Kościół w Koprzywicy
- Kościół w Sulejowie
- Kościół w Wąchocku
- Kościół w Mogile pod Krakowem
- Kościół w Trzebnicy
Krypta św. Leonarda na Wawelu
GOTYK
W Małopolsce budowano bazyliki o podziale na trzy nawy, z których środkowa
była wyższa od naw bocznych np.:
- Kościół Mariacki w Krakowie
- Katedra na Wawelu
- Kościół Bożego Ciała w Krakowie
- Kościół św. Katarzyny w Krakowie
Na Pomorzu dominuje "system halowy", gdzie wszystkie nawy są jednakowej
wysokości, co wzmacnia konstrukcję np.:
- Kościół Panny Marii w Toruniu
- Kościół św. Katarzyny w Gdańsku
- Kościół św. Jana w Toruniu
Zdjęcia i opisy znajdziesz pod adresami:
http://www.hisarch.awp.gda.pl/
http://www.zabytki-tonz.pl/alfabet.html
http://przewodnik.interia.pl/at/zamki?woj_nazwa=polska
http://www.culture.pl/pl/culture/architektura/zabytki
| Może "Skład komputerowy w minutę" Roger C. Parker; wydawnictwo
| Intersofland
| 1994 - pomimo niepoważnego tytułu bardzo profesjonalna książka. Lub
| "Projektowanie czasopism Na Twoim komputerze" Joe Grossmann; wydawnictwo
| Intersofland 1997 - setki przykładów - kapitalna sprawa.| Za przeproszeniem -- pierdu pierdu.
| Te książki są nieprofesjonalnie przetłumaczone i ukazują anglosaski punkt
| widzenia typografii, który NIJAK się ma do tradycji europejskiej, w tym
| polskiej (która jest raczej zbliżona do typografii niemieckiej).To od kiedy Anglia nie jest w Europie.
Moze od wtedy od kiedy nie jest w kregu prawa rzymskiego? To by
znaczylo tak ze dwa i pol tysiaca lat...
Skoro przodujące kraje mają odmienne
punkty widzenia to czy będziemy się wzorować na niemieckiej czy angielskiej
typografii to i tak będzie ok.
Fajnie. Tyle ze sztuke druku przejelismy bezposrednio z Niemiec.
Pierwsze drukarnie czcionkowe chyba jeszcze za zycia Gutenberga w
Polsce dzialaly - i zwykle byly to drukarnie prowadzone przez
niemieckich mistrzow drukarstwa. Niewprawieni czcionke krakowska myla
z niemiecka czcionka gotycka...
I wzajemne wplywy typografii polskiej i niemieckiej maja o kilka -
kilkanascie lat mniej jak typografia w ogole jesli przyjac ze
typografia powstala w momencie gdy Gutenberg pierwszy komplet
ruchomych czcionek w lipowych klockach strugac zaczal (bo druk "z
deski" znany byl ciut wczesniej).
Takie kraje są bardziej zaawansowane w każdej
dziedzinie więc chyba nie będzie źle jeśli się będziemy wzorować na którymś
z nich.
Fajne. Hameryka bardziej zaawansowana w drukarstwie... Bo Anglia jest
zapewne pare lat ZA Polska - przypominam, pierwsze krakowskie chyba
drukarnie to pojedyncze lata po Gutenbergu...
A jeśli nawet zawarty w tych książkach jest nurt anglosaski (nie
wiem czemu niby zły) to setki ilustrowanych przykładów są warte stosowania i
podpatrywania.
To zaproponuj moze rowniez francuskie "zaby" w miejsce cudzyslowia...
Dnia 17 Jun 2000 23:19:58 GMT, Krzysztof Krzyżaniak zeznaje:
| | Czyli 198 grup na 213 nie ma krótkiego opisu.
| | Między innymi, wszytkie które wymieniłem wyżej.
| pl.comp.mail.mta Mail Transfer Agents - konfigurowanie i administracja.
| pl.comp.sys.sun.admin Administrowanie komputerami Sun.
| pl.news.admin Administratorzy polskich news - laczcie sie!| Bart pisał o stanie na news.icm.edu.pl, który jest rzeczywiście
| tragiczny.
Sprawdziłem.
telnet news.icm.edu.pl 119
list newsgroups pl.*
215 Descriptions in form "group description".
pl.comp.multimedia Tworzenie prezentacji multimedialnych.
pl.misc.ratownictwo Ratownictwo drogowe, pomoc przedmedyczna, drogi w
Polsce.
pl.news.mordplik Nie bedzie spammer plul nam w twarz!
pl.rec.fantastyka.advocacy O wyzszosci jednych dziel fantastycznych nad
innymi.
pl.rec.humor.kabaret Scena kabaretowa - wczoraj i dzis.
pl.rec.muzyka.gotyk Muzyka gotycka i towarzyszaca jej otoczka.
pl.sci.biologia O rozlicznych genow manifestacjach.
pl.sci.ekonomiczne Nieznajomosc ekonomii szkodzi.
pl.sci.kosmos.seti Poszukiwanie zycia poza Ziemia.
pl.sci.lesnictwo O lesie i lesnikach, przyrodzie i ekologach. (Moderated)
pl.comp.www.server-side Skrypty CGI, PHP, ASP, SSI itp.
pl.rec.foto.art Fotografia jako Sztuka.
pl.rec.muzyka.koncerty Ogloszenia i dyskusje o koncertach.
pl.rec.sport.zimowe Snowboard, narty i inne zabawy na sniegu.
pl.rec.zwierzaki.terrarium Zwierzeta terraryjne i to co z nimi zwiazane.
.
bart
Bart Ogryczak na pl.news.admin:
| Czyli 198 grup na 213 nie ma krótkiego opisu.
| Między innymi, wszytkie które wymieniłem wyżej.
Może raczej Ty jako admin nie dociągnąłeś?
Generalnie niestety Bart O. ma rację. Na moim lefanodzie na notebooku,
synchronizowanym z news.ipartners.pl sytuacja wygląda tak:
Administratorzy polskich news - laczcie sie!
A teraz cos z zupelnie innej beczki.
Dla tych, ktorzy nad MegaHit przedkladaja Mistrzow Kina.
Dyskusje na temat gry Scrabble po polsku.
Dyskusje o gorach i kwalifikowanej turystyce gorskiej.
Fotografia jako Sztuka.
Geodezja i kartografia.
Gorny Slask, Zaglebie - pytania, komentarze, propozycje.
Grafika 3d, modelowanie i animacja komputerowa.
Kolorowy swiat mineralow.
Komputerowe wspomaganie projektowania.
Kulturalnie o seksie i milosci. (Moderated) (Moderated)
Leczenie zwierzat.
Muzyka folkowa roznych kultur.
Muzyka gotycka i towarzyszaca jej otoczka.
Nie bedzie spammer plul nam w twarz!
Ogloszenia i dyskusje o koncertach.
O lesie i lesnikach, przyrodzie i ekologach. (Moderated) (Moderated)
Oni (i ONI) sa wszedzie.
O wyzszosci jednych dziel fantastycznych nad innymi.
Poznan i okolice: Pyrlandia.
Problemy Internetu polskiego i swiatowego.
Programowanie baz danych w Delphi.
Programowanie w jezyku Pascal.
Programowanie w systemie Linux.
Sieci - konfiguracja i uzytkowanie w systemie Linux.
Skrypty CGI, PHP, ASP, SSI itp.
Snowboard, narty i inne zabawy na sniegu.
Socjologia i nauki pokrewne.
Sprzet dzialajacy pod Linuxem.
Tenis na swiecie.
Tworzenie prezentacji multimedialnych.
Uzytkownicy i milosnicy VW Garbusa.
Visual Basic i MS Access.
-x-
Zasady kultury osobistej i ich zasadnosc.
Zwierzeta terraryjne i to co z nimi zwiazane.
-x- - brak opisu - wyfiltrowałem. Jakby tego mało na 150+ grup.
Alex
Z którego skwapliwie korzystam. Zacofana epoka? Raczysz żartować. A
sztuka gotycka? A uniwersytety? Naprawdę lepiej nie powtarzać
oświeceniowych bzdur.
Ale co uniwersytety? Pierwsze europejskie uniwersytety były zapewne
wzorowane na arabskich szkołach. Wstęp do tego tematu znajdziesz na
pewno nawet na wikipedii - powinny tam być także odnośniki do
konkretnych tytułów.
Poza tym nie wiem czy wiesz, ale pierwsze uniwersytety europejskie
zajmowały się... teologią, retoryką. Kształciły profesjonalnych księży i
polityków.
Powstałe paręset lat wcześniej szkoły arabskie zajmowały się tym, czym
akademie antyczne: matmą, astronomią, inżynierią. Europejskie uniwerki
zaczęły tego uczyć dopiero po podbiciu półwyspu Iberyjskiego i po
krucjatach. Wcześniej nie mogli - nie mieli z czego. W czasach, kiedy w
Andaluzji kwitła nauka, w chrześcijańskiej Europie nie było jeszcze
znanych Ci cyfr. Znajomość geometrii ograniczała się do tego, że czuli
potrzebę budowania ścian pod kątem prostym, bo się nie przechylały, oraz
skośnych dachów, bo spływała woda.
Arabowie przejęli olbrzymią większość tekstu pisanego po antycznych.
Tłumaczyli, zestawiali z wiedzą z Indii (głównie ich matmą). Dopiero od
nich Europa nauczyła się matmy i inżynierii, a z tego powstały m.in.
łuki gotyckie.
BTW:
http://images.google.com/images?q=mezquita&um=1&hl=en&safe=off&client...
Mezquita. VIII wiek. W Europie były chaty z drewna i czasem jakiś dwór z
nierównego kamienia (na obszarze dzisiejszej Polski głównie lepianki).
pozdrawiam,
Kosu
co do metalu nie lubie tego rodzaju muzyki a juz napewno tych cięższych odmian
do metalowców ja w sumie tez poznałam dwie osoby ale jak dla mnie byli bardzo inteligentni z dusza choc znam i takich którzy bywaja agresywni a tego nie lubie wogole agresji nie lubie Jak juz cos to lubie balady metalu jak him . trudno jest lubic metal z którego nie wynika nic tylko krzyk . nie wiem czy him iron maidan czy jak sie tam pisze to metal ale lubie od nich twórczość. a pozatem ja oceniam człowieka po duszy i sercu a inteligecia i jak kto pisze ze nie lubi tych którzy popełniaja błedy ortograficzne dla mnie osoba musi byc wartościowa z dusza dobrym serduszkiem po co mi jakas tam osoba inteligentna która i tak ejst pusta. Co do hipopu róznie to bywa dla mnie chyba ten typowy hh z byt duzo iloscia przeklenstw mnie drazni kiedy słowo ku.. traktuje sie jak przecinek
hh promuje zycie tak ale oni przeklinaja dla kasy dla sławy a nie dlatgo ze szary człowiek czasem przeklnie w chwilach zdenerwowania oczywiscie nienawidze tych co popisuja sie przeklinaniem ja tez potrafie co to za sztuka jak słysze jak dziewczyna przeklina dla towarzystwa to mi słabo jak ona obniza stopien wartosci kobiet u chłopaków to pasuje (mozna tak powiedziec) ale dziewczynie nie bo wtedy poprstu sie szmaci przeklinanie dla popisu dla mnie to jest ŻAŁOSNE!!!!!!! a tu dotyczy tez mężczyzn ale taki oczyszczony hh ze raz czy cztery sie zdarzy lubie. Choc lubie angielski hh pewnie dlatego ze przeklenstwa po angielsku mnie tak nie draznia pewnie dlatego ze to nie moj jezyk :P no i o głowie ,łysjej jak dla mnie odpada co tu głaskac w co tu sie w topic nawet nie mozna włosami sie pobawic tak pusto :P hh i metal to u mnie jest tak wiekszosc nie lubie ale i sa kawałki które lubie:P ogólnie jestem zwolenicza rocka z elementami gotyku chóry i takie tam :P
a teraz moge posłuchac narzekania na moja ortografie juz sie przyzwyczaiłam :_P w szkole jak słyszałam o polskim to az mi sie włos na plecach jerzył dla mnie polski zawszo był nie potrzebny pisze i mowie po polsku tylko dlatego ze sie tu urodziłam wole języki obce i tyle :P
masz rację, ale nie takie zespoły zaczynały od właśnie takich występów na scenie 4x2 (choć chyba trochę przesadziłeś z wymiarami ) , chociaż przyznam że "show" był bardzo mocna stroną występu,
uwazasz ze przesadzam ze scena 4x2 m? ok, to znajdz na slasku klub (poza spodkiem i mega clubem) gdzie ozna zrobic koncert metalowy, gdzie muzycy beda mieli odsluchy na scenie, publicznosc bedzie mogla po pierwsze widziec zespol na normalnej scenie, a po drugie slyszec go. od lat nie slyszalem w poslce dobrze naglosnionego kocnertu - a w koncu za to placa ludzie kupujac bilet, prawda?
to nie sztuka wystapic w pubie, gdzie 50 osob placi 5 zl za bilet, a kapela sie cieszy ze ma darmowe piwo po koncercie... i kiedy nie liczy sie ze osoby stojace w drugim rzedzie gowno widza i gowno slysza, bo kapela nie dosc ze stoi na tej samej wysokosci co publicznosc (ktora wpada na muzykow podczas koncertu, gdy ktos za bardzo pomacha glowa), to jeszcze gra bez naglosnienia - na samych piecach. ale czy takie zespoly moga regularnie nagrywac plyty, grac duze koncerty? nie wydaje mi sie. to nei jest uczciwe ani w stosunku do zespolow, ani w stosunku do fanow. wiem, ze w polsce jest zasada "lepszy taki koncert niz zaden" ale mamy wtedy bledne kolo: osoba ktora 3 razy pojdzie na taki koncert, za 4 razem stwierdzi ze ma dosc, bo placi - a nic nie widzi ani nic nie slyszy. zespolowi potem nie chce sie grac, bo po wystepie muzyk z drugim stwierdza "kurwa, nic nie slyszalem co gram, w dodatku 10 osob pod scena"... takie cos do niczego nie prowadzi, przynajmniej wedlug mnie. zagranica sytuacja wyglada nieco inaczej - spytajcie zespolow jak sie gra poza polska. zreszta sam widziales jak cv wyglada na duzej scenie. daj ich teraz do pubu w polsce...
kolejna sprawa: mentalnosc. widziales masters of rock festival. byl klasycznie metalowy cv, potem hard rockowy sister sin, neo-gotycki (czy jak sie to tam okresla) deathstars, potem doro, i na koniec black metalowcy z cradle of filth. czy ludziom to przeszkadzalo? nie, kazda kapela miala swietne przyjecie. u nas sa juz przepychanki, kiedy jeden zespol ma grac black drugi death metal. a daj juz power metalowa kapele na jedna scene z black metalowcami - fani jednych wyzwa drugich od pedalow, i mordobicie gotowe... a potem sie ludzie dziwia, ze i zespolom przestaje sie chciec, i coraz mniej ludzi na koncertach...
bueh, ale sie rozpisalem, hehe... plyta cv wkrotce, koncerty tez (ale czy w polsce to sie okaze) - i bardzo mozliwe ze wspolnie ze wspomnianym tutaj sister sin, bo ludzie z nich naprawde swietni, i wiedza na czym polega pieprzony rock n roll! m/
to ja też się wpiszę.
Mówią na mnie Anriin, mam lat 16 i mieszkam w Płocku. Fanfiki czytam gdzieś od pół roku i prędzej czy później musiałam trafić na slash... było to wsześniej, niż później ;) moja ulubiona para to Lucjusz/Severus. Na przekór wszystkiemu nie umiem pisać, ale i tak męczę czasem klawiaturę (to nic, że tego nie da się czytać). Rysować też nie umiem (dziś na polskim mieliśmy narysować ludzika składającego się z kółka i kilku patyków, u mnie w zeszycie powstało coś "na kształt" Wielkiego i Kochanego *_* Severusa ^^ )

na oczy nie starczyło mi czasu i tylko tak machnęłam... poprawię ^^
i tak wolę Lucjusza
nie napiszę, nie narysuję... mogę wam za to zaśpiewać
a tak juz zupełnie poza światem HP to moimi ukochanymi są Ronnie O'Sullivan i Hannibal Lecter. Pierwszy z nich jest angielskim snookerzystą, przez którego mam zamiar desperacko przeszukać Londyn w maju. Dwukrotny Mistrz Świata w snookerze.
A tego drugiego chyba nie muszę przedstawiać. Po prostu Dr. Lecter.
I nie mam nic do Wampirów. Wampiry są spoko.
Muzyka... jakiś takiś soft metal u mnie króluje. Na pewno Rammstein. SOAD. Vader.
Do tego troche jakby gotyku. Within Temptation. Cradle of filth, Nightwish i powiedzmy Evanescence czy cuś.
Metallica, Iron Maiden, Mayhem (to jest akurat... mocne...)
I takie inne podobne temu pierdoły. Jak to mówi moja koleżanka "łubu dubu nie do zniesienia"
I nie trawię techo.
Sztuki walki. Trenowałam kung-fu, ale niestety musiałam przerwać treningi :( Miałam zbyt mało czasu na wszystko, z czegoś musiałam zrezygnować.
A z charakterem u mnie różnie. Często zależy od pogody. Zdaję sobie sprawę, żę czasem obrażam się za głupoty. Ale mam kogoś, kto wtedy palnie mnie w łeb i sie uspokajam.
Lubię spacery. Jesień -> park. To jest to co lubię.
I kakao. A nawet kakaŁko.
I Bestię Disney'a, tego od Pięknej.
Zielony i czarny kolor.
I nie wiem co jeszcze. Może mi sie przypomni coś to potem dopiszę.
Żegnam ozięble z domieszką ironii, jak na Ślizgonkę przystało.
Anriin
Ernest Bryll (ur. 1 marca 1935 w Warszawie) – polski poeta, pisarz, dziennikarz, tłumacz i krytyk filmowy.
Absolwent II Liceum Ogólnokształcącego w Gdyni oraz wydziału Filologii Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego (1957). Pierwszy tomik jego wierszy, Wigilie wariata, został wydany w 1958 r. Oprócz działalności na niwie literatury i mediów, w latach 1991-1995 Bryll był ambasadorem Rzeczypospolitej w Republice Irlandii. 1974-1978 był dyrektorem Instytutu Kultury Polskiej w Londynie. Także członek redakcji pism społeczno-kulturalnych (m.in. 1959-1960 w Współczesności). Jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.
Podaj mi rękę. Tylko tyle mamy
Podaj mi rękę. Tylko tyle mamy
Ciepła co w sobie jak kubek podamy
Z wrzącą herbatą. Zapal jakieś słowo
A ja zapalę inne jak lampę naftową
Może ten mróz podniebny jakoś przeczekamy
Podniosę lampę, zobaczę - a może
Ktoś jeszcze obok czuwa choć go nie widzimy
Może ten blask mu usta zamknięte otworzy
I powie: Obok nas czuwają inni.
Zaszeptaj. Niech odszepcą. Krzyknij. Niech odkrzykną.
Popatrzmy dobrze w tę noc trzaskającą
Podnieśmy płomyk niech wszyscy przeliczą
Ilu nas jest...
Epitafium
Gościu co powiem krótkie będzie. Miasto
w którm zjadasz obiad jest grobowcem; żeby
odegrać tutajżycie zbudowano świeżo
domy z gotyckiej cegły, pleśń wymalowano...
Każdy trenuje sztukę zwykłego paplania
wiarę w oszczędność. Przez ulicę płyną
kobiety, które grając swe powiewne role
nie chcą wiedzieć co gnije od asfaltem...
Sztukaczasami się udaje. Smakował ci obiad
nakupiłeś pamiątek.
To jest wszystko. Idź już.
Fraszka na dzień dobry, 1969
Skąd to zmęczenie...
Skąd to zmęczenie w nas każdego rana
Jakby każda noc była nie przespana
Skąd twarze takie szare, skąd oczy takie stare
Czemu gonimy tacy zadyszani,
Jakby się nam ta ziemia chwiała pod stopami
I skąd to, że nie wiemy, dokąd tak biegniemy.
Stąd ten krzyk - szybciej, szybciej. Inaczej padniemy...
Noc Muzeów
Muzeum Okręgowe w Rzeszowie zaprasza na NOC MUZEÓW 17 maja 2008 r. od godz. 19.00 do 01.00. Wstęp bezpłatny. Impreza zrealizowana przy pomocy Gminy Miasta Rzeszów.
Program specjalny przygotowany na NOC MUZEÓW:
Muzeum Okręgowe - Gmach Główny
godz. 19.00 - 01.00
- Wystawa „Odkopana przeszłość - pradzieje Polski południowo-wschodniej” (nowa, multimedialna ekspozycja stała),
- Wystawa „Topole nad wodą. Pejzaże Jana Stanisławskiego”,
- Wystawa „Dawna broń w zbiorach Muzeum Okręgowego w Rzeszowie” (od XVII do XIX w.),
godz. 18.00 - 19.30
- Pokazy starć zbrojnych na przestrzeni dziejów:
- Grupa „Rzeszowscy Barbarzyńcy” (II - III w.),
- Drużyna Wojów Słowian i Wikingów „Dzikie Kły- Gullinbrusti” (wczesne średniowiecze IX- XI w.),
- Zakon Rycerzy Boju Dnia Ostatniego (od połowy XIII w. do pierwszego ćwierćwiecza XV w.),
- Trzeci Najemny Oddział Piechoty Japońskiej (XV- XVI w.),
godz. 20.00 - 21.00
- Koncert fortepianowy pianisty i kompozytora Marcina Dominika Głucha. Przed koncertem odbędzie się wręczenie Honorowych Tytułów Przyjaciel Muzeum.
godz. 22.00 - 23.30
- Koncert Gwiazdy Wieczoru - Grzegorza Turnaua (wejście na wirydarz o godzinie 21.00).
godz. 19.00 - 01.00
- Kiermasz wydawnictw (promocja 25 %) i gadżetów muzealnych.
Muzeum Etnograficzne
godz. 19.00 - 01.00
- Wystawa „Na co dzień i od święta. Odzież i stroje w społecznościach wiejskich w Rzeszowskiem w XIX i XX w.” (nowa, multimedialna ekspozycja stała),
godz. 18.00 - 01.00
- Wystawa Arama Shakbazyana „Kaukaskie echa - obrazy w miedzi” (z oprawą muzyczną).
Muzeum Historii Miasta Rzeszowa
godz. 19.00 - 01.00
- „Dawny Rzeszów w obiektywie Edwarda Janusza” - prezentacja kolejnej partii zakonserwowanych w 2007 r. negatywów szklanych Zakładu E. Janusza (pokaz cykliczny).
Muzeum Diecezjalne
godz. 19.00 - 01.00
- Pokaz Mszału z roku 1483 wykonanego na zamówienie Jana Rzeszowskiego - biskupa krakowskiego (żyjącego w latach 1411- 1488). Prezentacja gotyckich figur (szkoła śląska, 1510, po pełnej konserwacji). Stała ekspozycja sztuki sakralnej.
Podziemna Trasa Turystyczna
godz. 19.00 do 1.00
- zwiedzanie bezpłatne - grupy po 15 osób, wejście co 20 min.
Cały czas czynne będą wszystkie wystawy stałe w Gmachu Głównym - „Galeria Dąmbskich”, „Galeria Malarstwa Polskiego”, „Czyn zbrojny żołnierza polskiego 1914- 1945”, w Muzeum Etnograficznym - „Dawna rzeźba ludowa”,
w Muzeum Historii Miasta Rzeszowa - „Sześć wieków miasta Rzeszowa”.
Wyobraźcie sobie Lauryn Hill, Ayo i Erykę Badu na wspólnej płycie albo chociaż przy kawie - wyjdzie wam Nneka. Wschodząca gwiazda europejskiego neo-soulu i 'r'n'b przyjedzie do Krakowa na swój pierwszy koncert w Polsce.
To kolejna impreza przygotowana przez krakowską agencję koncertową Fabryka Productions - naszych nominowanych w plebiscycie "Kulturalne Odloty" i tych samych, którzy w zeszłym tygodniu ogłosili ściągnięcie do Krakowa ojców gotyckiego rocka Sisters Of Mercy. Czas na lżejsze klimaty.
Nneka mieszka w Hamburgu, ale pochodzi z Nigerii. Do Niemiec - jak twierdzi - przeprowadziła się po to, żeby studiować antropologię. Tam też poznała DJ-a Fahrota, z którym zaczęła grać swoje pierwsze koncerty, niedługo potem debiutując albumem "Victim Of Truth", który przez brytyjski "Sunday Times" błyskawicznie został porównany do innego głośnego debiutu sprzed prawie dziesięciu lat - "The Misseducation Of Lauryn Hill". Nie bez powodu zresztą. Podobnie jak Lauryn Hill, Nneka i rymuje, i pełnymi garściami czerpie z soulu, a przy okazji wplata w to wszystko afrykańskie motywy, pozytywne reggae i współczesną muzykę rozrywkową. Czarnoskóra wokalistka z jednej strony przyznaje się do inspiracji takimi gigantami, jak uznawanego za ojca afrobeatu jej krajana Feli Kutiego czy reggae - Boba Marley'a, z drugiej do współczesnych raperów: Mos Defa czy Taliba Kweli.
Zapowiada się ciekawy koncert. Co więcej: pierwszy w Polsce. Nneka wystąpi 2 kwietnia w Centrum Sztuki i Kultury Japońskiej "Manggha" już po premierze swojej drugiej płyty "No Longer at Ease", z którego pochodzi świetny przebój "Heartbeat". Bilety w promocyjnej cenie kosztują 55 zł i dostępne są do 2 marca.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
Jimmi, a jednak
W kuli na iglicy umieszczony został akt erekcyjny oraz list o treści:
" Dla uczczenia rekonstrukcji ratusza miejskiego
Podajemy do wiadomości współczesnych i ku wiecznej pamięci potomnych, że w dniu 22 grudnia 2008 roku, Burmistrzem Nysy była Jolanta Barska, Przewodniczącym Rady Miejskiej w Nysie był Feliks Kamienik.
Nysa jest miastem, gdzie współczesność nie zatarła śladów ponad 800-letniej historii, a nowoczesność współistnieje w zgodzie ze środowiskiem naturalnym. Lokację Nysy datuje się na 1223 rok. Założycielem Nysy był Bolesław III Krzywousty. Od XIII do XVIII w. Nysa była stolicą księstwa biskupów wrocławskich. W kronice świata z 1493 roku Hartmanna Schedla Nysa została wymieniana obok Krakowa i Wrocławia, jako jedno z największych polskich miast. Nysa zachwycała różnorodnością i bogactwem zabytków z różnych epok, dzięki którym zyskała przydomek „Śląski Rzym”. Niestety w wyniku działań II wojny światowej miasto zostało zniszczone w 80%.
Współcześnie jest to miasto posiadające swój niepowtarzalny urok. Zachwyca wspaniałą, historyczną architekturą i przyrodą.
Nysa to miasto, gdzie w cieniu gotyckich budowli leży piaszczysta plaża Jeziora Nyskiego, gdzie nad gwarem studenckiej braci z Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej czuwa duch wielkich, sławnych Nysan takich jak Christopher Scheiner odkrywca plam na słońcu, Biskup Franciszek Ludwik von Neuburg mecenas sztuki, Konrad Emil Bloch biochemik, który otrzymał nagrodę Nobla, Joseph von Eichendorff największy śląski romantyk i świętych patronów błogosławionej Marii Luizy Merkert, św. Jakuba, św. Jana Chrzciciela. Rokrocznie rozbrzmiewa tu tembr miłośników dawnych legionów nawołując do odwiedzin nyskich fortyfikacji.
We wnętrzu Dzwonnicy - tuż obok Katedry św. Jakuba i św. Agnieszki - staraniem Księdza Prałata Mikołaja Mroza powstał Skarbiec, a w nim wśród wielu pamiątek świetności miasta znajduje się serce zapisane Nysie przez Biskupa Karola Habsburga.
W podzięce Państwu Aleksandrze i Erykowi Wiercimokom za rekonstrukcję nyskiego ratusza:
Burmistrz Nysy Przewodniczący Rady Miejskiej
Jolanta Barska Feliks Kamienik
Nysa, dnia 22 grudnia 2008 roku."
Źródło: um.nysa.pl
W kuli na iglicy umieszczony został akt erekcyjny oraz list o treści:
" Dla uczczenia rekonstrukcji ratusza miejskiego
Podajemy do wiadomości współczesnych i ku wiecznej pamięci potomnych, że w dniu 22 grudnia 2008 roku, Burmistrzem Nysy była Jolanta Barska, Przewodniczącym Rady Miejskiej w Nysie był Feliks Kamienik.
Nysa jest miastem, gdzie współczesność nie zatarła śladów ponad 800-letniej historii, a nowoczesność współistnieje w zgodzie ze środowiskiem naturalnym. Lokację Nysy datuje się na 1223 rok. Założycielem Nysy był Bolesław III Krzywousty. Od XIII do XVIII w. Nysa była stolicą księstwa biskupów wrocławskich. W kronice świata z 1493 roku Hartmanna Schedla Nysa została wymieniana obok Krakowa i Wrocławia, jako jedno z największych polskich miast. Nysa zachwycała różnorodnością i bogactwem zabytków z różnych epok, dzięki którym zyskała przydomek „Śląski Rzym”. Niestety w wyniku działań II wojny światowej miasto zostało zniszczone w 80%.
Współcześnie jest to miasto posiadające swój niepowtarzalny urok. Zachwyca wspaniałą, historyczną architekturą i przyrodą.
Nysa to miasto, gdzie w cieniu gotyckich budowli leży piaszczysta plaża Jeziora Nyskiego, gdzie nad gwarem studenckiej braci z Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej czuwa duch wielkich, sławnych Nysan takich jak Christopher Scheiner odkrywca plam na słońcu, Biskup Franciszek Ludwik von Neuburg mecenas sztuki, Konrad Emil Bloch biochemik, który otrzymał nagrodę Nobla, Joseph von Eichendorff największy śląski romantyk i świętych patronów błogosławionej Marii Luizy Merkert, św. Jakuba, św. Jana Chrzciciela. Rokrocznie rozbrzmiewa tu tembr miłośników dawnych legionów nawołując do odwiedzin nyskich fortyfikacji.
We wnętrzu Dzwonnicy - tuż obok Katedry św. Jakuba i św. Agnieszki - staraniem Księdza Prałata Mikołaja Mroza powstał Skarbiec, a w nim wśród wielu pamiątek świetności miasta znajduje się serce zapisane Nysie przez Biskupa Karola Habsburga.
W podzięce Państwu Aleksandrze i Erykowi Wiercimokom za rekonstrukcję nyskiego ratusza:
Burmistrz Nysy Przewodniczący Rady Miejskiej
Jolanta Barska Feliks Kamienik
Nysa, dnia 22 grudnia 2008 roku."
Pytam jaka rekonstrukcja ratusza? Czyżby w Urzędzie Miasta nie znali znaczenia tego słowa?
Otóż za Słownikiem Języka Polskiego PWN:
"rekonstrukcja «odtworzenie czegoś na podstawie zachowanych fragmentów, szczątków, przekazów itp.; też: rzecz odtworzona»"
Dobrze, że coś się w Nysie dzieje, powstają nowe budynki, w końcu zabudowywany zostaje rynek, ale pisanie o rekonstrukcji w przypadku ratusza jest chyba daleko idącym naciągnięciem stanu faktycznego.
Ludziska, nie przesadzajcie....
Chcecie (co poniektórzy) sankcjonowac wstawianie RURY OD KIBLA do organów?? Nawet, jeśli to niewidoczne dla wszystkich, nawet dla grającego w chwili grania, to jest to skandaliczne. Jak powiedzieli koledzy organmistrzowie Krzysiu D. i Tomek Sz. - organmistrzostwo przez całe wieki było SZTUKĄ. I niech takową pozostanie!!!
W tym miejscu pragnę przeprosic wyżej wymienionych organmistrzów, jeśli poczuli się urażeni moją niedawną wypowiedzią, w której sugerowałem że wszyscy polscy organmistrzowie mogą zagranicznym co najwyżej "buty czyścic" (koniec cytatu).
Napisałem to pod wpływem stanu wykończenia instrumentów, które dane mi było obserwowac, nie tylko organy u Pawła A. w Mysłowicach.... Choc tam miałem fajne porównanie: u mnie w Leśnicy składano 50-letniego Fuehrer'a z Niemiec, tam pewna polska firma (wiadomo która ale nie piszę, bo dziady jeszcze mnie do sądu pozwą za zniesławienie, choc to prawda) stawiała NOWWE organy. W moich, 50-letnich były: kanał drewniany, klawisze drewniane (diatoniczne z palisandru, chromatyczne z jakiegoś białego drewna, z dębu najprawdopodobniej), manubria drewniane, pięknie wykonane, a opisy nad nimi to piękna snycerka i czcionki gotyckie.... W Mysłowicach w nowych organach Firmy C***a były: zamiast kanału - RURA OD KIBLA, klawisze PLASTIKOWE, manubria hmmm... naklejki na manubriach (zapomnijcie o jakichś porcelanowych tabliczkach, w życiu!!), itd. itp. Tych porównań możnaby ciągnąc więcej, opisałem tylko kilka najbardziej rzucacjących się w oczy.....
I między innymi pod wpływem tego, co wtedy zobaczyłem w nowych, drogich jak fix organach, stwierdziłem, że polskie firmy robiące nowe organy są do bani i że w życiu żandemu proboszczowi ani biskupowi bym nie polecił żadnej polskiej firmy do robienia NOWYCH organów. Co innego remonty itp.
Ale jeśli ktoś z polskich organmistrzów mnie przekona, że zrobi np. 15-20 głosowe NOWE organy porządnie, zwracam honor.... I przywożę mu skrzynkę Pilsnera z Czech też. Nawet dwie.
P.
Dyplomy, zaproszenia i inne oficjalne dokumenty Śląskiego Urzędu Marszałkowskiego nie będą już drukowane byle jaką, komputerową czcionką. Śląsk jako jedyny region w Polsce ma swój własny, niepowtarzalny krój pisma.
Śląska czcionka czerpie z odręcznego pisma o gotyckich korzeniach
Wymyślenie odpowiedniego kroju pisma dla województwa śląskiego nie było proste. Najpierw zatrudnieni do tego zadania Artur Frankowski, typograf, i Henryk Sakwerda, śląski mistrz kaligrafii, tygodniami przeglądali zabytkowe druki i rękopisy w katowickiej Bibliotece Śląskiej oraz w Książnicy Cieszyńskiej.
- W drukach i rękopisach z minionych stuleci szukałem nie tyle inspiracji, co przede wszystkim odpowiedzi na pytanie, na czym ma polegać owa "śląskość" nowego kroju pisma - tłumaczy Frankowski.
Dopiero po badaniach twórcy zadecydowali, że powinno być pochyłe i wywodzić się z tradycyjnej kaligrafii. Śląska czcionka czerpie z dokonań Hieronima Wietora, żyjącego na przełomie XV i XVI wieku drukarza i księgarza, twórcy oryginalnej italiki, oraz z tzw. kurrenty, odręcznego pisma o gotyckich korzeniach, powszechnie stosowanego na Śląsku w XVII-XIX wieku. Znaki śląskiego pisma wykreślił Sakwerda, natomiast Frankowski przeniósł krój na formę cyfrową. Śląską czcionkę nazwano "silesiana 2006".
- Świetnie oddaje ona charakter Śląska. Jej kanciastość przypomina o industrialności regionu, natomiast pochylenie liter ma charakter uroczysty - mówi Ewa Trzcionka ze Śląskiego Zamku Sztuki i Przedsiębiorczości w Cieszynie, który był organizatorem akcji.
Po raz pierwszy śląska czcionka zostanie zaprezentowana 17 października na wystawie w Bibliotece Śląskiej, pokazane będą tam także dla porównania historyczne druki z Książnicy Cieszyńskiej. W listopadzie wystawę będzie można obejrzeć w Śląskim Zamku Sztuki i Przedsiębiorczości w Cieszynie, natomiast w marcu przyszłego roku - w Domu Współpracy Polsko-Niemieckiej w Gliwicach.
Zainteresowanie śląską czcionką jest bardzo duże. - Może także moglibyśmy jej używać? - zastanawia się Bogdan Ficek, burmistrz Cieszyna.
Najprawdopodobniej silesiana 2006 zostanie udostępniona wszystkim chętnym. Będzie ją można ściągnąć do komputera i przy jej użyciu pisać e-maile czy prowadzić internetowe blogi.
źródło
Archeolodzy odkopali Zaułek Winogronowy
Pozostałości dawnych piwnic z XIX wieku, fundamenty domów z XIV wieku, resztki beczki, w której w okresie późnego średniowiecza mieszczanie warzyli piwo w domu - to tylko niektóre ze znalezisk, jakie archeolodzy odkryli na miejscu dawnej uliczki w samym centrum Wrocławia.
Nieistniejąca od końca II wojny światowej uliczka Zaułek Winogronowy łączyła, idąc po skosie, obecną ulicę Oławską z ulicą Krawiecką. Powstała w średniowieczu, prawdopodobnie w XIV wieku.
- Ta wdzięczna nazwa, jak i ulica, funkcjonowały aż do 1945 roku - opowiada dr Aleksander Limisiewicz z firmy Akme, która przeprowadza prace archeologiczne w tym miejscu.
- Kamienice, które stały przy Zaułku, zostały podczas walk niemal całkiem zburzone i zasypały go. Po wojnie ruiny usunięto, ale gdy "prostowano" Oławską i Krawiecką, zlikwidowano Zaułek - tłumaczy.
Wrocławscy archeolodzy po raz pierwszy mają okazję dokładnie przekopać i spenetrować teren, gdzie niegdyś przebiegał Zaułek Winogronowy. Dwa tygodnie temu odsłonili ceglane piwnice kamienic z XIX wieku i z początku XX wieku. Archeolodzy podkreślają, że czasem dzięki takim pozostałościom można się sporo dowiedzieć o życiu ich mieszkańców.
- Podczas oblężenia ukrywali się w nich ludzie. Otwór wybity między jedną a drugą piwnicą służył do przejścia pod budynkami, gdy na górze leciały bomby, wybuchały pożary i nie dało się wyjść na zewnątrz - pokazuje dobrze zachowane przejście Roland Mruczek, jeden z archeologów.
Niektóre z odkopanych murów są jeszcze starsze, bo kamienice były wielokrotnie przebudowywane. Pod XIX-wiecznymi piwnicami zachowały się więc pozostałości średniowiecznych budynków, resztki drewnianych piwnic, relikty bruku i rynsztoka. Ciekawostką są odkryte w piwnicy resztki beczki, w której mieszczanie warzyli piwo w domu. Oprócz niej, archeolodzy znaleźli renesansowe kamionkowe naczynie do picia wódki, detale architektoniczne z różnych okresów: od późnego gotyku do baroku.
Tutaj też pracują archeolodzy
Największe wykopaliska trwają właśnie na placu Wolności, w miejscu, gdzie powstanie w przyszłości wielka sala koncertowa. Odkopano tam m.in. fundamenty dawnego muzeum sztuk śląskich. Znaleziono też kazamaty, gdzie trzymano broń. Archeolodzy poszukują też śladów życia sprzed lat m.in. przy
skrzyżowaniu Podwala i Oławskiej, w miejscu, gdzie stanie hotel Hilton.
Eliza Głowicka - POLSKA Gazeta Wrocławska
http://wroclaw.naszemiasto.pl/wydarzenia/815986.html
2008-10-14
Puls Biznesu
Skręcona kostka, a w niej â muzeum
Wygrał konkurs na projekt Muzeum Sztuki Współczesnej we Wrocławiu. Nie tylko sam tworzy, ale też wspomaga młodych twórców.
Mirosław Nizio, wraz ze swoimi współpracownikami z zespołu Nizio Design International oraz DCK Pracownia Projektowa Damian Cyryl Kotwicki, zostali wyróżnieni pierwszą nagrodą przez komisję konkursu na projekt architektoniczny Muzeum Sztuki Współczesnej we Wrocławiu. Jury przewodniczył Jurgen H. Mayer. Do konkursu zgłoszono 74 projekty, w tym 20 zagranicznych.
Triumf we Wrocławiu
Zwycięski projekt to czarny budynek powstały na planie kwadratu, który u podstawy wpisuje się w zarys działki, jednak jego górne kondygnacje przesuwają się wokół wewnętrznej osi â jakby kostka się skręcała. Wrażenie potęguje rysunek kratownicy pokrywającej bryłę, która w części wykonana ma być z czarnego kamienia, a w części â ze szkła.
Sale, w których będą się odbywały wystawy, architekci umieścili w samym sercu budynku, otaczając je otwartymi galeriami, z których roztaczać ma się widok na okolicę: gotycki kościół, park, gmach Panoramy Racławickiej, Akademię Sztuk Pięknych i rzekę. Za zwycięstwo w konkursie zespół Mirosława Nizio dostanie 200 tys. zł. Zdobywca drugiej nagrody Vicente Guallart Furio z Barcelony otrzyma 100 tys. zł, a biuro projektowe Pysall Ruge Architekten z Berlina zadowoli się 50 tys. (za trzecie miejsce). Wyróżnienia honorowe przyznano pracowni M. i A. Domicz z Opola, wrocławskiemu biuru Bieniasz-Nicholson Architekt oraz pracowni Architektury Głowacki.
Przekazać pasję
Kim jest zwycięzca? Mirosław Nizio to warszawki architekt wnętrz i rzeźbiarz. Studiował w stołeczej Akademii Sztuk Pięknych, jest także absolwentem wydziału architektury nowojorskiego Fashion Institute of Technology.
W 2002 r., kiedy po 13 latach wrócił do Polski ze Stanów Zjednoczonych, na warszawskiej Starej Pradze otworzył swoje studio Nizio Design International. Specjalizuje się w projektowaniu nowoczesnych muzeów. Jego wizytówką w naszym kra- ju jest projekt Muzeum Powstania Warszawskiego. Na studiu projektowym nie poprzestaje. Prowadzi też galerię oraz fundację dla projektantów młodego pokole- nia The Creators, która działa od 2005 r.
Puls Biznesu
Z tym brakiem źródeł ikonograficznych do historii średniowiecznego
mieszczaństwa to jednak spora przesada. Zapominamy tu chyba o epitafiach i
nagrobkach (wszelkich scenkach rodzajowych tam wyobrażonych), elementach
Ile takich masz? (tak z czystej ciekawosci, bo IMO tumba z figuralnymi
przedstawieniami leżała w zasięgu niebiednego panującego księcia, a nie
mieszczanina, choćby i patrycjusza). A gotyckie epitafium nawet o swoim
fundatorze powie raczej niewiele (hint - początki rzeźby portretowej :)
).
gotyckiej sztukaterii na budowlach, w gdańskiej bibliotece PAN na pewno
Wić roslinna jako źródło do dziejów mieszczanstwa gdanskiego :)) NB
rzeźby gotyckiej w Gdansku jest oględnie mówiąc niewiele :(
znajdą się też jakieś iluminowane inkunabuły z tych czasów. Nie jest to
pewnie źródło wybitnie głębokie, ale na pewno pojemne. No i wniosek, że
Jest. Tyle, że dopiero trzeba udowodnić, że będące do dyspozycji scenki
z życia codziennego (NB liczyłbym zdecydowanie bardziej na malarstwo
sakralne) to sceny z życia mieszczan gdańskich. Bo inaczej będzie to
twierdzenie w rodzaju: "| Władca Piercieni<< wyszedł w Polsce i po
polsku ergo mamy w nim opisane życie w Polsce" :))
trzeba korzystać wyłącznie z muzeów zachodnich i innych miast Hanzy per
analogiam - nie całkowicie słuszny.
AFAIR to w całym moim poscie nie padło ani razu słówko "Hanza".
Mam ponadto głębokie wrażenie, że mylisz gotyk z barokiem.
pozdrawiam
Marcin Wiszowaty
| witam,
| mam do szanownych grupowiczow prosbe. wujasnie o co chodzi. otoz jestem
| studentem II roku historii i na cwiczeniach z sredniowiecznej historii
| pracy. byly 4 mozliwe obszary tematyczne na ktore mozna bylo pisac. ja
| wybralem sobie prace dotyczaca ikonografii, a dokladnie tego co
| sredniowieczne zrodla ikonograficzne mowia o zyciu ludzi i jak sie to ma
| do literatury z tamtych czasow. po dluzszych namyslach wymyslilem sobie
| temat pracy: zycie codzienne mieszczan gdanskich na wybranych
| przykladach sredniowiecznej ikonografii. no i tutaj zaczynaja sie dla
| mnie schody. chodzi o to ze nie mam za bardzo pomyslu na te wybrane
| przyklady. czy jest tu ktos kto zna sie bardziej na temacie i moglby
| mnie wspomoc. za okazana pomoc z gory dziekuje.
| pozdrawiam,
| antoni ruszkowski| Wiesz, sztuka sredniowieczna operowała głównie gotowymi wzorami
| (niekiedy w formie wzorników zgoła). Dlatego przykładów do twojej pracy
| znaleźć się po prostu nie da. Znajdź sobie jakies przykłądy ilustrujące
| życie codzienne jako takie - jest ich sporo. Mogą być brane wprost z
| gdanskiego Muzeum Narodowego, choć z tego co pamiętam masz tam głównie
| gptyk bardzo późny. NB wisi tam obraz przedstawiający AFAIK budowę
| swiątyni w Jerozolimie z piękymi scenami budowlanymi (ale nie wiem, czy
| nie za późny).| --
| Maciek Antecki
| http://macieknt.republika.pl/
--
Maciek Antecki
http://macieknt.republika.pl/
| | Na temat nauk humanistycznych nie chcę się wypowiadać ale ciekawi mnie
| | dlaczego wrzucasz do wspólnego wora nazwanego "dnem" nauki społeczne ?
| | Dlaczego nauki społeczne w Polsce to Twoim zdaniem żenada ?| Wskaż mi jakieś znaczące osiągnięcia nauk humanistycznych i społecznych w
| Polsce w ciągu ostatnich 20 lat.| Np.: "Etymologiczny słownik języka polskiego" Andrzeja Bańkowskiego.
| Seria "Wielka historia literatury polskiej". "Religia.Encyklopedia". p.
| red. T. Gadacza i B. Milerskiego. "Malarstwo gotyckie w Polsce" p.red.
| K. Secomskiej i A. Labudy. Odkrycia archeologów poznańskich dotyczących
| początków państwa polskiego.
| WładysławProblemy nauki o sztuce, w tym historii sztuki, archeologia, nie są
typowymi zagadnieniami z zakresu nauk humanistycznych czy społecznych.
To ci dopiero?! Historia sztuki nie jest typową nauką humanistyczną? To
co nią jest???
To
jakby oddzielna gałąź. Natomiast trudno, żeby w badaniach nad językiem
polskim (w tym nad literaturą polską) inne kraje wyprzedzały Polskę.
No właśnie. Zresztą nie chodzi o to, czy wyprzedzają, czy nie -- chodzi
o to, czy w Polsce powstają dzieła wybitne. Otóż -- powstają.
Twoje
przykłady są, moim zdaniem, niemiarodajne.
Są jak najbardziej miarodajne, ponieważ tym właśnie zajmują się przede
wszystkim humaniści i badacze społeczni w rozmaitych krajach --
społeczeństwem i kulturą własnego kraju.
Tak się niestety składa, że nauki najbardziej "międzynarodowa" humanistyka
ma charakter interdyscypliarny
O, znowu to magiczne słówko. I co to ma do rzeczy?
a składają się na nią głównie: ogólne
badania nad językiem,
Ogólne? A na jakiej podstawie się uogólnia?
literaturoznawstwo porównawcze
A co się porównuje?
(ujęcie globalne),
historia powszechna: polityczna, gospodarcza i kulturowa. Natomiast w
naukach społecznych tradycyjnie: politologia,
Jakich krajów? Abstrakcyjnych?
stosunki międzynarodowe,
Między abstrakcyjnymi narodami?
psychologia (coraz bardziej, słusznie, sprzężona z medycyną),
Chyb Ci się pomyliła psychologia z psychiatrią.
socjologia,
Anonimowych społeczeństw?
ekonomia
Abstrakcyjnych gospodarek.
(coraz bardziej, słusznie, zmatematyzowana).
Raczej coraz mniej.
A tu, w zasadzie,
głos Polski się nie liczy.
Głos Polski w zakresie nauk humanistycznych liczy się lub nie liczy
podobnie jak w zakresie wszelkich nauk.
Władysław
Czy ktoś mógłby mi pomóc w wytyczeniu szlaku turystycznego? Spisałam wszystkie miejsca do których chcę dotrzeć podczas tegorocznych wakacji. Nie chciałabym abym musiała się wracać, nadkładać niepotrzebnie drogi itd. Moim środkiem lokomocji jest samochód. Chciałabym zwiedzić wszystkie poniższe miejsca:
ARKADIA POD ŁOWICZEM słynny park sentymentalny
BABIA GÓRA królowa Beskidów
BAGNA BIEBRZAŃSKIE ptasi raj
BARANÓW SANDOMIERSKI manierystyczny zamek
BIAŁYSTOK pałac Branickich
BIESZCZADY dzikie ostępy
BISKUPIN prehistoryczna osada
BRONOWICE „Rydlówka"
BRZEG zamek Piastów śląskich
CZARNA HAŃCZA rzeka z charakterem
CZARNOLAS Muzeum Jana Kochanowskiego
CZERMNA kaplica czaszek
CZOCHA zamek nieodkrytych tajemnic
DĄB BARTEK zielony olbrzym
DĘBNO późnogotycki zamek rycerski
DĘBNO PODHALAŃSKIE drewniany kościółek z drugiej połowy XV wieku
DOLINA PIĘCIU STAWÓW POLSKICH najpiękniejsza dolina w Tatrach
DOLINA PRĄDNIKA Maczuga Herkulesa i inne niezwykłe skały
FROMBORK warowna katedra
GDAŃSK kościół Mariacki
GDAŃSK Trakt Królewski
GNIEZNO katedra z relikwiami św. Wojciecha
GOLUB-DOBRZYŃ zamek królewny Anny Wazówny
GOŁUCHÓW siedziba znanych wielkopolskich rodów
GÓRY STOŁOWE skalny labirynt
GRABARKA święte miejsce prawosławia
JAR RADUNI mroczna kraina dziwów
JASKINIA RAJ najpiękniejsza jaskinia w Polsce
JASNA GÓRA sanktuarium Matki Boskiej Częstochowskiej
KALWARIA ZEBRZYDOWSKA polska Jerozolima
KARKONOSZE niezwykłe skały urwiska i wodospady
KARPACZ świątynia Wang
KAZIMIERZ DOLNY urokliwe miasteczko nad Wisłą
KOZŁÓWKA Muzeum Zamoyskich
KÓRNIK rezydencja Białej Damy
KRAKÓW Barbakan
KRAKÓW katedra na Wawelu
KRAKÓW Kazimierz
KRAKÓW kościół Mariacki
KRAKÓW Sukiennice
KRAKÓW zamek królewski na Wawelu
KRASICZYN perła polskiego renesansu
KRUSZWICA Mysia Wieża
KRUSZYNIANY meczet tatarski
KRUTYNIĄ najpiękniejszy szlak rzeczny
KRZYŻTOPÓR niesamowite ruiny
KSIĄŻ największy zamek Śląska
KWIATOŃ łemkowska cerkiew w Beskidzie Niskim
LEŻAJSK kościół i klasztor oo. Bernardynów
LICHEŃ sanktuarium maryjne
LIDZBARK WARMIŃSKI biskupia rezydencja
LUBIĄŻ opactwo Cystersów
ŁAGÓW zamek joannitów
ŁAŃCUT pałac Lubomirskich i Potockich
ŁEBA ruchome wydmy w Słowińskim Parku Narodowym
ŁÓDŹ ulica Piotrkowska
MALBORK zamek krzyżacki
MIERZEJA HELSKA bałtycka „kosa"
MORSKIE OKO owiane legendami górskie jezioro
NAŁĘCZÓW ulubione miejsce wypoczynku Bolesława Prusa
NIEBORÓW dzieło pięknych pań
NIEDZICA malowniczy zamek w Pieninach
NOWY WIŚNICZ zamek, który gościł królów
OBLĘGOREK Muzeum Henryka Sienkiewicza
OGRODZIENIEC ruiny największego zamku na Szlaku Orlich Gniazd
OPINOGÓRA Muzeum Romantyzmu
PELPLIN katedra Najświętszej Marii Panny
PIESKOWA SKAŁA zamek zawieszony nad doliną Prądnika
POZNAŃ renesansowy ratusz i kamienice Starego Rynku
PRZEŁOM DUNAJCA najpiękniejszy przełom rzeczny w Europie
PRZYLĄDEK ROZEWIE najdalej na północ wysunięty punkt w Polsce
PSZCZYNA pałac Hochbergów
PUSTYNIA BŁĘDOWSKA polska Sahara
PUSZCZA BIAŁOWIESKA królestwo żubra
RADZYŃ PODLASKI rokokowe cacko
ROGALIN pałac wśród dębów
RYDZYNA rezydencja Leszczyńskich i Sułkowskich
SANDOMIERZ jedno z najstarszych miast w Polsce
STARY SĄCZ kościół i klasztor Klarysek
STRZELNO skarby sztuki romańskiej
SZWAJCARIA KASZUBSKA kraina czystych jezior i malowniczych wzgórz
ŚWIĘTA LIPKA jedno z najstarszych sanktuariów maryjnych w Polsce
ŚWIĘTY KRZYŻ pradawny ośrodek kultu religijnego
TORUŃ Stare Miasto
TRZĘSACZ rumy kościoła
TYNIEC opactwo Benedyktynów
WAMBIERZYCE bazylika Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny
WARSZAWA Łazienki
WARSZAWA plac Zamkowy z kolumną Zygmunta
WARSZAWA Powązki
WARSZAWA Zamek Królewski
WIELICZKA kopalnia soli
WILANÓW ulubiona rezydencja Jana III Sobieskiego
WODOSPAD SIKLAWA największy wodospad w Tatrach
WROCŁAW gotycki ratusz
WYSPA WOLIN królestwo bielika
ZAKOPANE kurort u stóp Tatr
ZALEW SOLINSKI bieszczadzkie sztuczne jezioro
ZAMOŚĆ renesansowe miasto
ŻELAZOWA WOLA miejsce narodzin Fryderyka Chopina
Może jeszcze ktoś coś doda, coś co warto zobaczyć?
Proszę o pomoc w wytyczeniu szlaku zwiedzania zaczynając i kończąc na pałacu pałac Hochbergów w Pszczynie. Z góry dziekuję - Aga
Wstępnie udało mi się ułożyć taką trasę:
PSZCZYNA pałac Hochbergów
PUSTYNIA BŁĘDOWSKA polska Sahara
TARNOWSKI GÓRY (z Internetu) Kopalnia srebra
JASNA GÓRA sanktuarium Matki Boskiej Częstochowskiej
OGRODZIENIEC ruiny największego zamku na Szlaku Orlich Gniazd
DOLINA PRĄDNIKA Maczuga Herkulesa i inne niezwykłe skały
PIESKOWA SKAŁA zamek zawieszony nad doliną Prądnika
TYNIEC opactwo Benedyktynów
BRONOWICE „Rydlówka"
KRAKÓW Barbakan
KRAKÓW katedra na Wawelu
KRAKÓW Kazimierz
KRAKÓW kościół Mariacki
KRAKÓW Sukiennice
KRAKÓW zamek królewski na Wawelu
WIELICZKA kopalnia soli
KALWARIA ZEBRZYDOWSKA polska Jerozolima
BABIA GÓRA królowa Beskidów
NOWY WIŚNICZ zamek, który gościł królów
DĘBNO późnogotycki zamek rycerski
ZAKOPANE kurort u stóp Tatr
WODOSPAD SIKLAWA największy wodospad w Tatrach
MORSKIE OKO owiane legendami górskie jezioro
DOLINA PIĘCIU STAWÓW POLSKICH najpiękniejsza dolina w Tatrach
PRZEŁOM DUNAJCA najpiękniejszy przełom rzeczny w Europie
NIEDZICA malowniczy zamek w Pieninach
DĘBNO PODHALAŃSKIE drewniany kościółek z drugiej połowy XV wieku
STARY SĄCZ kościół i klasztor Klarysek
KWIATOŃ łemkowska cerkiew w Beskidzie Niskim
BIESZCZADY dzikie ostępy
ZALEW SOLINSKI bieszczadzkie sztuczne jezioro
KRASICZYN perła polskiego renesansu
ŁAŃCUT pałac Lubomirskich i Potockich
LEŻAJSK kościół i klasztor oo. Bernardynów
ZAMOŚĆ renesansowe miasto
SANDOMIERZ jedno z najstarszych miast w Polsce
BARANÓW SANDOMIERSKI manierystyczny zamek
UJAZD (KRZYŻTOPÓR) niesamowite ruiny
GOŁUCHÓW siedziba znanych wielkopolskich rodów
OBLĘGOREK Muzeum Henryka Sienkiewicza
ŚWIĘTY KRZYŻ pradawny ośrodek kultu religijnego
DĄB BARTEK zielony olbrzym
CZARNOLAS Muzeum Jana Kochanowskiego
KAZIMIERZ DOLNY urokliwe miasteczko nad Wisłą
KOZŁÓWKA Muzeum Zamoyskich
NAŁĘCZÓW ulubione miejsce wypoczynku Bolesława Prusa
RADZYŃ PODLASKI rokokowe cacko
ŁÓDŹ ulica Piotrkowska
NIEBORÓW dzieło pięknych pań
ARKADIA POD ŁOWICZEM słynny park sentymentalny
ŻELAZOWA WOLA miejsce narodzin Fryderyka Chopina
WARSZAWA Łazienki
WARSZAWA plac Zamkowy z kolumną Zygmunta
WARSZAWA Powązki
WARSZAWA Zamek Królewski
WILANÓW ulubiona rezydencja Jana III Sobieskiego
OPINOGÓRA Muzeum Romantyzmu
GRABARKA święte miejsce prawosławia
PUSZCZA BIAŁOWIESKA królestwo żubra
KRUSZYNIANY meczet tatarski
BIAŁYSTOK pałac Branickich
BAGNA BIEBRZAŃSKIE ptasi raj
CZARNA HAŃCZA rzeka z charakterem
KRUTYNIA najpiękniejszy szlak rzeczny
ŚWIĘTA LIPKA jedno z najstarszych sanktuariów maryjnych w Polsce
LIDZBARK WARMIŃSKI biskupia rezydencja
FROMBORK warowna katedra
MALBORK zamek krzyżacki
GDAŃSK kościół Mariacki
GDAŃSK Trakt Królewski
SZWAJCARIA KASZUBSKA kraina czystych jezior i malowniczych wzgórz
MIERZEJA HELSKA bałtycka „kosa"
PRZYLĄDEK ROZEWIE najdalej na północ wysunięty punkt w Polsce
ŁEBA ruchome wydmy w Słowińskim Parku Narodowym
TRZĘSACZ mury kościoła
WYSPA WOLIN królestwo bielika
ŁAGÓW zamek joannitów (lubuskie)
GOLUB-DOBRZYŃ zamek królewny Anny Wazówny
TORUŃ Stare Miasto
KRUSZWICA Mysia Wieża
STRZELNO skarby sztuki romańskiej
BISKUPIN prehistoryczna osada
GNIEZNO katedra z relikwiami św. Wojciecha
POZNAŃ renesansowy ratusz i kamienice Starego Rynku
ROGALIN pałac wśród dębów
LICHEŃ sanktuarium maryjne
KÓRNIK rezydencja Białej Damy
LUBIĄŻ opactwo Cystersów
RAJSKO (http://www.bractwoczocha.pl/index.php?id=zamki&zamczyska=rajsko) (z Internetu)
CZOCHA zamek nieodkrytych tajemnic (bractwoczocha.pl/index.php?id=zamki&zamczyska=czocha)
ŚWIECIE (http://www.bractwoczocha.pl/index.php?id=zamki&zamczyska=swiecie)
GRYF (http://www.bractwoczocha.pl/index.php?id=zamki&zamczyska=gryf)
ZIELONY SZKLAK: Ogrodzieniec, Wleń, Sokolec, Bolczów, Bolków, Swiny, Książ (największy zamek Śląska), Grodno
KARKONOSZE niezwykłe skały urwiska i wodospady
KARPACZ świątynia Wang
WROCŁAW gotycki ratusz
BRZEG zamek Piastów śląskich
GÓRY STOŁOWE skalny labirynt
WAMBIERZYCE bazylika Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny
CZERMNA kaplica czaszek
KŁODZKO Twierdza Kłodzka i Labirynty
PACZKÓW (http://www.paczkow.pl/miasto/rys.htm)
GÓRA ŚW. ANNY
Pojawiło się kilka nowych miejsc do zwiedzenia. Chciałabym odwiedzić te wszystkie miejsca . Jeśli chodzi o kolejność - właśnie tak, chcę te miejsca uporządkować w takiej kolejności w jakiej będę je zwiedzała. Czy wprowadziłbyś jakieś zmiany do ustalonego powyżej szlaku?
Rozdział I
Konferencja była nudna jak wszystkie konferencje. Tomasz siedział jak na szpilkach, wiercił się na krześle i co chwila popatrywał na zegarek; chciał już wyjść, chętnie przespacerowałby się wąskimi uliczkami Głównego Miasta, pooglądał piękne, gotyckie zabytki…
„To mnie Marczak urządził. – pomyślał z ironią. – Coś się szykuje, tylko nie wiem co, a on pewnie liczy, że sam wpadnę na to, o co mu chodzi… Jakaś większa sprawa, inaczej nie byłby taki wściekły. Tylko, do diabła, po co on aż tak się tajniaczył ?...” – te i podobne myśli nie dawały Tomaszowi spokoju. Wyobraźnie pracowała mu mocno, może nawet odrobinę za mocno: oczami duszy widział już bezcenne antyki, odnalezione zrabowane dzieła sztuki, nieznane obrazy średniowiecznych artystów…
„W każdym razie łatwiej byłoby mi tego szukać, gdybym miał chociaż cień jakiejś wskazówki… Dobre sobie. – Tomasz uśmiechnął się do siebie. – Marczak przysłał mnie do Gdańska, żebym znalazł mu Jakieś Coś… Nie ma co, idę na papierosa.” – przemknęło Tomaszowi przez głowę i już podnosił się z krzesła, kiedy kustosz Ratusza zaczął mówić na nader interesujący temat…
-Przed kilkoma dniami do naszego muzeum przyniesiono te oto wyroby z bursztynu. – kustosz włączył rzutnik i na ekranie pojawiły się po kolei trzy przezrocza. – Ekspertyza wykazała, że przedstawiają one pewną wartość, proponowaliśmy posiadaczowi ich odkupienie, ale nie zdecydował się. Nazajutrz okazało się, że zniknęły one z domu właściciela, o czym nas poinformował. Podejrzewamy, że złodziej spróbuje sprzedać wyroby w którymś z muzeów, gdyby ktokolwiek zjawił się z nimi – kustosz ponownie wyświetlił przezrocza – należy niezwłocznie zawiadomić milicję…
Tomasz nie słuchał dalej, zrozumiał, że rozwiązał zagadkę Marczaka. Nie słuchał już kustosza, który znów zaczął nudzić; wymknął się z sali na papierosa.
Tomasz siedział na masce swojego wehikułu i palił już trzeciego papierosa; czuł, że coś tu nie gra.
„Kradzież kradzieżą, ale ostatecznie od tego jest milicja. – myślał, obserwując ludzi na ulicy Piwnej, przy której zaparkowane było jego auto. – Tu chodzi o coś więcej, możliwe, że w Polsce działa jakiś gang, a Marczak wymyślił sobie, że to ja mam go odkryć. Proszę bardzo, mogę szukać złodziei, rozpracowywać szajkę, ale zdecydowanie muszę wiedzieć coś więcej.” – Tomasz zgasił papierosa, wsiadł do wehikułu i pojechał na pocztę, zamówić rozmowę błyskawiczną z Warszawą.
-Panie dyrektorze, właśnie wyszedłem z konferencji; wydaje mi się, że wiem, o co panu chodzi. – Tomasz postanowił załatwić sprawę wprost.
W słuchawce coś zaszurało, pokaszlało, ale Marczak się nie odezwał.
-Mam znaleźć człowieka, który ukradł te bursztyny, tak ? Ale obawiam się, że to może być bardzo trudne, zgoła niemożliwe… - wyznał Tomasz z żalem; ochłonął już z pierwszego wrażenia i realistycznie oceniał własne możliwości.
-Sęk w tym, panie Tomaszu, że bardzo podobny wyroby sprzedano jakieś dwa tygodnie temu jednemu z muzeów w Monachium. – wysapał w końcu Marczak do telefonu.
Tomasz powoli przestawał rozumieć, o co w tym wszystkim chodzi, o ile w ogóle coś z tego rozumiał.
-No i ? Co ja mam w związku z tym zrobić, wyraźnie kazał mi pan siedzieć w Gdańsku. – powiedział ironicznie. – O co tu chodzi, jakiś gang bursztynników, czy co ?
Marczak chrząknął, jakos tak bezradnie.
-No właśnie. To pan ma dowiedzieć się o co chodzi… Ponoć mieli przysłać panu z Niemiec kogoś do pomocy, niech pan czeka na niego w Gdańsku, a potem rób pan, co chcesz. – niegrzecznie rzucił dyrektor i rozłączył się.
Tomasz wyszedł z poczty bardzo niezadowolony. Zamyślony ruszył w kierunku swojego wehikułu; nie zauważył nawet, że od drzwi budynku podąża za nim jakaś młoda kobieta. Kiedy sadowił się już w kabinie samochodu, dziewczyna zajrzała do wnętrza i spytała po niemiecku:
-Czy to pan jest Panem Samochodzikiem ?...
Stągwie Mleczne - konserwacja?
"Tygrys" ze Stogów chce przejąć zabytkowe Stągwie Mleczne
Nowym właścicielem jednego z najcenniejszych pomorskich zabytków - Bramy Stągiewnej w Gdańsku - może się stać Jan Przywara ze Stogów, znany bardziej pod pseudonimem "Tygrys". Bramę Stągiewną (400 metrów kw. powierzchni użytkowej) na sprzedaż wystawiła przed prawie trzema laty Spółdzielnia Pracy Twórczej Polskich Artystów Plastyków "ARPO". Początkowa cena - 7,8 mln zł wzrosła ostatecznie do 10 mln zł.
- Próbowano przez długi czas szukać kupców w kraju i Europie - twierdzi nasz informator. - Niestety, chętnych do wzięcia za duże pieniądze zabytku z czuwającym nad wszystkim konserwatorem w tle nie było.
Dlatego spółdzielcy z tak dużym entuzjazmem przyjęli ofertę Jana Przywary. Entuzjazm lekko zmalał, gdy kupiec postawił dodatkowe warunki.
- Zaproponował, by przed zawarciem transakcji wprowadzić do spółdzielni 10 wskazanych przez niego osób - mówi jeden z artystów. - A to część spółdzielców zaniepokoiło.
Bagatelizuje to wiceprzewodniczący rady nadzorczej Spółdzielni Arpo, Czesław Gajda.
- Pan Przywara jest jednym z wielu zainteresowanych kupnem naszego obiektu. Jak na razie przedstawił jedną z bardziej interesujących propozycji. Z tego co wiem, nigdy nie był w żaden sposób zadłużony, nie miał też zaległości wobec kontrahentów lub urzędu skarbowego. Nie mam podstaw wątpić w jego zamiary - twierdzi Gajda. - Obecnie spółdzielnia liczy 38 członków. Chcemy uzyskać jak najlepszą cenę, aby podzielić te pieniądze wśród wszystkich członków.
Gotycki zabytek artyści użytkują od 1972 roku. Kiedy się tam wprowadzili, był on w stanie kompletnej ruiny. Część budynku została spalona i musiano wznieść ją na nowo. Na początku lat 90. spółdzielcy wykupili obiekt. Jego cena została obniżona o nakłady na odbudowę i konserwację.
Zgodnie ze statutem, Spółdzielnia Pracy Twórczej Polskich Artystów Plastyków "ARPO" zajmuje się produkcją biżuterii z metali i kamieni szlachetnych, projektowaniem odzieży, obuwia, biżuterii oraz dekoracją wnętrz. Sprzedaje także dzieła sztuki współczesnej i wyroby jubilerskie. Osoby, które miałyby się stać się z polecenia przyszłego właściciela jej członkami, raczej z twórczością artystyczną nic wspólnego nie mają. Aby ominąć względy formalne, spółdzielcom zaproponowano... zmianę statutu.
Zgodnie z prawem spółdzielczym, zmiana statutu spółdzielni wymaga uchwały walnego zgromadzenia podjętej większością 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy uprawnionych do głosowania. Na walnym zgromadzeniu każdy członek ma jeden głos, bez względu na ilość posiadanych udziałów.
- Niektórzy obawiają się, że zgoda na wprowadzenie osób polecanych przez przyszłego właściciela może ostatecznie doprowadzić do bezgotówkowego przejęcia zabytku - przyznaje proszący o anonimowość spółdzielca.
- Nie ma co panikować. Zgłosili się do nas także zainteresowani kupnem na przykład z Gruzji. Kto mi zagwarantuje, że są oni uczciwi i skąd mają pieniądze na kupno naszej nieruchomości - ripostuje Czesław Gajda.
Jan Przywara nie skomentował "Polsce Dziennikowi Bałtyckiemu" swoich poczynań biznesowych. Staraliśmy się skontaktować z nim przez jednego z jego obrońców, mec. Krzysztofa Wolińskiego. Stwierdził on jednak, że pan Przywara niechętnie podaje numer swojego telefonu i może nie chcieć rozmawiać o swoich interesach z dziennikarzami.
Na razie w całej sprawie jedno jest pewne - Brama Stągiewna to cenny kąsek i jeszcze cenniejszy zabytek.
- To obiekt kluczowy dla miasta, najważniejszy z ocalałych zabytków Wyspy Spichrzów. Między jego wieżami, czyli Stągwiami Mlecznymi była brama wjazdowa do Gdańska - mówi dr Marian Kwapiński, wojewódzki konserwator zabytków, który zastrzega, że nie ma wpływu na to, kto zostanie właścicielem bramy. - Jednak ze względu na fakt iż mamy do czynienia z zabytkiem dużej klasy, będę się bacznie przyglądał poczynaniom każdego nowego właściciela - zapowiada konserwator.
Kim jest "Tygrys" ze Stogów
"Tygrys" uważany jest czasem za znaczącą osobę w trójmiejskim półświatku. Często nazywano go też "królem Stogów".
Jan Przywara podejrzewany jest o kierowanie grupą przestępczą, zajmującą się m.in. kradzieżami paliwa, wymuszeniami haraczy, przemytem kradzionych aut. Mimo kilku toczących się procesów i pojawiających się co jakiś czas oskarżeń oficjalnie uchodzi za szanowanego biznesmena. Nigdy nie został skazany prawomocnym wyrokiem.
Sam "Tygrys" twierdzi, iż nie ma żadnych związków ze światem przestępczym i jest zwykłym przedsiębiorcą.
Dorota Abramowicz, Robert Kiewlicz - POLSKA Dziennik Bałtycki
Pochwała historycznej stolicy Warmii
Historia Lidzbarka Warmińskiego to właściwie dzieje Warmii, której przez stulecia był stolicą. Piękne i przepojone duchem filozofów miasto, z miłością ale i krytycznie opisuje Władysław Ogrodziński.
O Warmii nie da się mówić bez wspominania Lidzbarka Warmińskiego. W końcu to miasto przez wieki było siedzibą biskupów, władców tej krainy. Choć po latach świetności zostało zdegradowane do rangi powiatowego miasteczka, warto przypomnieć jego ciekawe losy. Szczególnie, że w tym roku Lidzbark obchodzi 700-lecie nadania praw miejskich.
Specjalnym prezentem na rocznicę jest niewielka książeczka autorstwa Władysława Ogrodzińskiego. "Pochwała Lidzbarka" to zbiór reportaży pisanych przez ponad 60 lat. Historyk i publicysta, choć urodzony na południu Polski, szczególnie ukochał Warmię i od lat jest związany z tą ziemią. Był dyrektorem programowym w stowarzyszeniu Pojezierze, szefował Muzeum Warmii i Mazur, sprawował opiekę nad zamkiem lidzbarskim.
W "Pochwale Lidzbarka" z sentymentem wspomina swoją pierwszą wizytę w tym mieście w 1946 r. i widok na gotycki zamek pośród zielonych wzgórz, gdy zdezelowanym autem Komitetu Narodowościowego wjeżdżał do Lidzbarka. Tonem pełnym nostalgii, sympatii i troski przesycone są nie tylko współczesne opisy. Jest też obecny w historycznych retrospekcjach. Ogrodziński ma osobisty stosunek nie tylko do zabytków, ale i dawnych mieszkańców Lidzbarka. Wszystkich docenia, ale jednych lubi bardziej, a innych mniej. Oddaje sprawiedliwość mniej popularnym biskupom. Cały rozdział poświęcił Adamowi Stanisławowi Grabowskiemu, który był poprzednikiem Ignacego Krasickiego na warmińskiej stolicy. Choć książę poetów, jak przystało na człowieka oświecenia, lekceważył ostatniego barokowego biskupa, to właśnie Grabowskiemu zawdzięczamy pierwsze wydanie kronik Galla Anonima i Wincentego Kadłubka, odnalezionych w zbiorach lidzbarskich.
Ogrodziński nie zapomina też o wcześniejszych władcach Warmii: Janie Dantyszku, Marcinie Kromerze, Stanisławie Hozjuszu... O biskupach sprzed wieków pisze jak o dobrych znajomych, przez to i czytelnik zaczyna o nich myśleć nie jak o bohaterach z kart książki, lecz o ludziach z krwi i kości. Zawsze są to postacie wielowymiarowe, a nie po prostu dobre czy złe. Są też słowa o współczesnych panach zamku. Ogrodziński wielokrotnie i z szacunkiem przypomina o Wincentym Mackiewiczu, który w latach powojennych strzegł twierdzę przed grabieżami i wymyślał jego bajkowe dzieje.
Historia nie oszczędzała Lidzbarka. O wielu skarbach, z którego słynęło miasto, choćby amfilada barokowych kamieniczek na rynku, można już dzisiaj tylko przeczytać. Władysław Ogrodziński swobodnie podróżuje w czasie, opowiadając czytelnikowi o warmińskich zwyczajach, historii, sztuce, literaturze, jaka tu powstawała, zdarzają się też plotki na tematy obyczajowe.
Na początku książki pokrótce przypomniana jest historia miasta od pruskiego gródka Lecbarg, przez biskupi Heilsberg, po polski Lidzbark. Mieszkańcom Warmii, zwłaszcza tym napływowym, pozwala to uporządkować wiele faktów dotyczących całego księstwa.
Ciekawostką jest dołączona do książki płyta ze słuchowiskiem "Goście księcia Pana" autorstwa Władysława Ogrodzińskiego.
Magda Brzezińska
Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn
Wklejam artykuł na temat fresków :
Sensacyjne odkrycie w Pręgowie
Pomorze wzbogaciło się o dzieła sztuki najwyższej artystycznej próby. Stało się tak za sprawą odkryć w kościele pw. Bożego Ciała w Pręgowie (gmina Kolbudy), gdzie natrafiono na gotyckie freski. Ich obecności wprawdzie można było się spodziewać, ale to, co ukazało się oczom konserwatorów, przeszło najśmielsze oczekiwania.
- Mamy niemal podręcznikowe przykłady czternastowiecznej sztuki sakralnej - zapewnia Jolanta Gagis, która w pręgowskiej świątyni prowadzi prace renowacyjne. - Co ważniejsze, zachowały się one w znakomitym stanie.
Freski, o których mówi specjalistka, przedstawiają postaci apostołów. Na razie odnaleziono trzy takie malunki, umieszczone nad zacheuszami, tj. krzyżami wpisanymi w okrąg.
Spodziewać się można, że uczniów Chrystusa będzie więcej, gdyż - jak tłumaczy Jolanta Gagis - zacheuszy w kościołach malowano od 8 do 12, a każdy z nich wzbogacony był o postać świętego.
Te, które znaleziono, kojarzyć można ze św. Filipem oraz ze św. Jakubem Starszym bądź ze św. Tomaszem. Spośród odnalezionych fresków największe wrażenie robi jednak obraz przedstawiający Ostatnią Wieczerzę.
Scena zawiera w sobie również wyraźne nawiązania do Męki Pańskiej. Pomiędzy spożywającymi posiłek apostołami widać takie atrybuty, jak: młotek, gwoździe, drabina. Jest też kogut przypominający historię św. Piotra, który zaparł się Zbawiciela.
- Malowidła, na które natrafiliśmy, wskazują, że już w wieku czternastym Pręgowo było znaczącym ośrodkiem kultu - przekonuje Jolanta Gagis. - Inaczej parafii nie byłoby stać na tego rodzaju dzieła sztuki. Odnalezione freski zapewne przyciągną do Pręgowa rzesze turystów, jednak ich znaczenie jest szersze. Dzięki nim może się zmienić patrzenie historyków i archeologów na rolę tutejszego kościoła w średniowieczu.
Świątynia, choć już na pierwszy rzut oka robi imponujące wrażenie, dotychczas nie doczekała się kompleksowych badań naukowych. Zlokalizowana na uboczu głównych szlaków komunikacyjnych i pozbawiona wzmianek źródłowych nie cieszyła się zainteresowaniem naukowców.
Sytuację zmieniły pod tym względem nieco rozpoczęte kilka lat temu intensywne prace remontowe i konserwatorskie, podczas których natrafiono między innymi na tajemniczą wnękę, służącą zapewne do przechowywania naczyń liturgicznych, a także odkryto krypty, w których spoczywają trumny z niezidentyfikowanymi szczątkami.
- Każde takie znalezisko przybliża nas do poznania przeszłości tego miejsca - mówi gospodarz parafii Bożego Ciała, ks. proboszcz Zygmunt Słomski. - Odkryte ostatnio freski potwierdzają, że kościół w Pręgowie odgrywał ważną rolę i to przed rokiem 1323, z którego pochodzi pierwsza wzmianka o nim. Dokładniejsze określenie czasu powstania świątyni byłoby możliwe tylko po przebadaniu jej fundamentów, ale na to, ze względu na finanse, na razie nie ma szans.
Kto chce zobaczyć piękno gotyckich fresków w pręgowskim kościele, powinien to zrobić jak najszybciej. Już wkrótce rozpocznie się montaż rozebranych na czas remontu ołtarzy bocznych, które, niestety, zasłonią widok przynajmniej na jednego z apostołów.
Marek Adamkowicz - POLSKA Dziennik Bałtycki
oraz pocztówkę z przedwojennym Pręgowem :

Baszta Czarownic Zbudowana w XV w., przebudowana następnie w wieku XVIII na więzienie, przeznaczone głównie dla kobiet posądzonych o czary. Odbudowana w 1974 r., obecnie salon wystawowy Bałtyckiej Galerii Sztuki Współczesnej.
Aleja Henryka Sienkiewicza
Kościół Mariacki - Gotycki, trójnawowy, wybudowany w 2 połowie XIV w., rozbudowany w 1500 r. W latach 1803 i 1853-58 podczas remontów ograniczono jego rozmiary. Między 1858 a 1860 rokiem w trakcie kolejnej przebudowy nadano kościołowi formę pseudogotycką. Częściowo zniszczony w czasie II wojny światowej, odbudowany w roku 1948, posiada bazylikowe trzynawowe wnętrze, gwiaździste sklepienie nawy głównej i chóru, ciekawe ceramiczne wsporniki z wyobrażeniem ludzkich twarzy. Zachowały się również: gotycka grupa "Ukrzyżowanie", ambona z r. 1609 i ołtarz z roku 1658.
Kościół św. Mikołaja - obecnie Biblioteka Miejska. Wzniesiony w stylu gotyckim w XIV w. przy klasztorze norbertanek. Po wielkim pożarze w r. 1655 został przebudowany i przeznaczony na kościół garnizonowy. W latach 1770 - 1772 służył kolejno za magazyn, remizę i szkołę. Poważnie zniszczony w czasie II wojny światowej, odbudowany w latach 1963 - 1971.
Młyn i Zamek
Młyn zamkowy - Najstarszy zabytek przemysłowy w Polsce, wybudowany w 1310 roku. Spełniał również funkcję spichrza, o czym świadczą duże rozmiary oraz małe i wąskie okienka typu spichlerzowego. Przebudowywano go na początku XVI w., a następnie w latach 1863, 1880 i na początku XX w. Obecnie w Młynie odbywają się wystawy.
Zamek Książąt Pomorskich - Wybudowany został w roku 1507 za panowania najwybitniejszego władcy Pomorza Zachodniego - księcia Bogusława X. W latach 1580 - 87 przebudowano zamek na dwupiętrowy budynek w stylu renesansowym z dużymi oknami i ozdobną wieżą. W drugiej połowie XVII w. zamek przebudowano na koszary wojskowe.
Po pożarze w roku 1821 urządzono tu magazyny zbożowe. W latach 1959 - 1965 zamek odbudowano po zniszczeniach wojennych nadając mu dawną formę architektoniczną. Obecnie mieści się tu Muzeum Pomorza Środkowego. Z autentycznej budowli zachowały się mury zewnętrzne i sklepienie starej klatki schodowej. W Muzeum Pomorza Środkowego zgromadzono wiele interesujących eksponatów, m.in. "mapę Lubinusa" z 1618 r., cynowe sarkofagi książąt pomorskich, tablice herbowe, modlitewniki Michała Mostnika, bogatą kolekcję rzeźby sakralnej oraz największą w Polsce kolekcję dzieł S.I. Witkiewicza - Witkacego.
Ratusz - Wybudowany w stylu neogotyckim w latach 1898-1901. Wieża o wysokości 60 metrów. We wnętrzu znajdują się witraże i obrazy związane z historią miasta.
Na razie tyle. Będzie więcej
Trafić w Toruniu w gościnę do najznamienitszego z jego obywateli nie jest trudno. Wystarczy zapytać o ulicę Kopernika. Śmiałek, który wstrzymał Słońce, a ruszył Ziemię, mógł przyjść na świat w domu pod numerem 15, ale muzeum na wszelki wypadek urządzono mu także pod sąsiednim adresem.
Oba domy są bardzo stare i piękne. To wzniesione z czerwonej cegły kamienice gotyckie ze schodkowymi szczytami i bogato zdobionymi fasadami. Podobnych budowli zachowało się w Toruniu około 200. UNESCO uznała ich wartość, wpisując na listę dziedzictwa kultury.
W domu Kopernika
Nad ciężkimi drzwiami z kutego żelaza tej właściwiej kamienicy widnieje napis: „Dom Kopernika”. Wchodząc do środka, przekonamy się, jak wyglądał zamożny dom kupiecki z przełomu XV i XVI wieku, a także obejrzymy pamiątki po autorze „De revolutionibus orbium coelestium”. I dopiero na koniec dowiemy się, że tak naprawdę to nie wiadomo, w której toruńskiej kamienicy astronom się urodził.
Historycy spierają się o to od prawie 200 lat. Najpierw typowano dom przy ulicy Kopernika 40 (niegdyś św. Anny). Tam też zaprowadzono Napoleona, który chciał naocznie sprawdzić, gdzie przyszedł na świat wybitny Polak; trochę później to samo miejsce odwiedził Fryderyk Chopin. Gdy przekopano dokumenty, to okazało się, że astronom mógł przyjść na świat w kamienicy przy Rynku Staromiejskim 36. Sęk w tym, że ten dom już nie istnieje.
"Ta sprawa pozostanie nierozstrzygnięta, dopóki nie pojawią się nowe dokumenty" – powtarza prof. Marian Biskup, wybitny znawca dziejów Torunia. "Niestety źródeł jest niewiele, a ich interpretacja – bardzo trudna" – przekonuje uczony.
Niespodzianki kopernikańskie
Nawet kilkaset lat po swojej śmierci kanonik fromborski lubi zaskakiwać. Tak samo było za życia. Autor najbardziej wywrotowego dzieła swojej epoki był duchownym, który publikując „O obrotach sfer niebieskich” w 1543 roku, o piętnaście lat wyprzedził wprowadzenie przez Rzym „Indeksu ksiąg zakazanych”. Papież Paweł III, gdy otrzymał dedykowany mu egzemplarz, zaniemówił z wrażenia, nie zajmując w tej sprawie oficjalnego stanowiska do końca swojego pontyfikatu.
Osłupieniem musiał też zareagować Łukasz Watzenrode, biskup warmiński, możny wuj i mecenas braci Koperników, gdy otrzymał list, w którym kanonik Sculteti donosił, że Mikołaj i Andrzej podczas studiów we Włoszech popadli w długi i cierpią na chroniczny brak pieniędzy... Przecież gdy jego podopieczni ruszali do Włoch, kazał ich hojnie zaopatrzyć w gotówkę.
Wiadomo, że za granicą Kopernikowie nie nosili się jak duchowni, nie szczędzili grosza na ubiory, nosili modne fryzury i elegancko przystrzyżone wąsy i brodę.
Być może wiedział o tym twórca pomnika astronoma, który stoi przed toruńskim Ratuszem Staromiejskim. Dopiero kilka lat temu, podczas renowacji monumentu (150 lat od jego wzniesienia), odkryto, że twarz uczonego zdobią... bujne wąsy.
Stolica astronomii i kultury
Ratusz, przed którym stoi pomnik, jest przepiękną gotycką budowlą, w której okien jest tyle, ile dni w roku, sal tyle, ile miesięcy, a pokoi tyle, ile tygodni. We wnętrzach ratusza urządzono galerie sztuki gotyckiej i malarstwa polskiego. Na Rynku Staromiejskim jest więcej pięknych budowli. Za najcenniejszy dom uznawana jest pokryta stiukową ornamentyką kamienica Pod Gwiazdą należąca niegdyś do Kallimacha, włoskiego wychowawcy synów Kazimierza Jagiellończyka. Przy północnej pierzei wznosi się z kolei hotel Pod Trzema Koronami, który gościł królową Marię Kazimierę, króla Augusta Mocnego, cara Piotra I, a także Jana Matejkę, Helenę Modrzejewską i Zygmunta Krasińskiego.
Błądząc wąskimi uliczkami starówki, wcześniej czy później trafimy do fary Janów, Apostoła i Ewangelisty, z dzwonem Tuba Dei (drugim co do wielkości w Polsce po Dzwonie Zygmunta). Wewnątrz zachowała się gotycka chrzcielnica, w której ochrzczono Kopernika.
O ile miejsce jego urodzenia budzi wiele wątpliwości, o tyle data jest pewna na 100 proc. Astronom przyszedł na świat 19 lutego 1473 roku. Zachował się nawet horoskop, jaki wystawiono na jego zamówienie około 1541 roku. W 536. rocznicę urodzin Kopernika torunianie uczcili odsłonięciem rzeźby „Planetoida 12999” i inauguracją ogólnopolskich obchodów Międzynarodowego Roku Astronomii.
"Zaszczyt ten przypadł w udziale naszemu miastu nie tylko z powodu osiągnięć toruńskich astronomów" – mówi Michał Zaleski, prezydent Torunia. "To także wyraz uznania dla aktywności miasta w staraniach o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w roku 2016" – podkreślił.
Ci, którzy lekceważą kandydaturę Torunia, niech nie zapominają, że to miasto ma tajną broń – toruńskie pierniki. Są znane na całym świecie, a produkująca je firma należy do najstarszych w Polsce. Nazywa się... Kopernik.
Arkadiusz Braumberger
Źródło: Dziennik.pl
Co ja się w życiu naczytałam romansów to moje...
swego czasu w ogólniaku było to pożyczone hurtem od qmpeli jakieś 30 harlequinów w różnych kolorach i o różnej grubości. I jakoś tak nie dostrzegałam różnicy między poszczególnymi kolorami - czasem w białych był ostrzejszy seks niż w różowych. Podówczas nie było jeszcze serii medical ani nastoletniej. Był historical romance czy jakoś tak, różnił się tym od pozostałych, że akcja się działa w dawnych czasach i były 2x grubsze. Książki, nie bohaterki. Cechą wspólną wszystkich było to, że zawsze ona taaaaka piękna i on taaaaaki przystojny, że naprawdę dziwne, żeby się w sobie nie zakochali. Problem miałam co zrobić z tymi ksiązkami, jak qmpela nie chciała zwrotu przyjąć... no, ale jakoś dało się zutylizować... znaczy rozparcelować między chętnych do czytania.
Dalej mamy SOLL i SOCz - omówiłam gdzie indziej. Zdecydowanie wolę tych zarośniętych zwierzoczłeków (hojnie przez naturę obdarzonych ) od tych wymuskanych z harleqinów. No, ale to są książki do przeczytania i zapomnienia. Podobnie jak tez m. Sandemo Tajemnica władcy lasu czy opowiadania romansowe.
Barbara Cartland - sztuk 1, ale nie pamiętam tytułu - tak głupie, że aż śmieszne. Lubiłam kiedyś filmy na podstawie jej prozy (tytułów tez nie pomnę) bo tam grała młodziutka Helena Bohnam Carter - podówczas z typu urody wcielenie niewinności i takież bohaterki grywała.
Potem (a może równolegle, bo to nie było tak, że jak się do czego przyczepiłam to już nic innego) były piękne (stylistycznie) romanse T. Hardy'ego, które mają zasadniczo dwóch głównych bohaterów - wrzosowiska - bodaj jedyne książki, gdzie opisy przyrody urzekają i zdają się być integralną częścią fabuły oraz przypadek, który sprawia, że romanse owe kończą się tak jak się kończą... czyli dobrze inaczej (to chyba nie jest za duży spojler? )
Oczywiście jako miłośniczka literatury grozy nie mogłam nie czytać czegoś a la romans gotycki i okolice. A więc były Wichrowe Wzgórza - zawsze miałam mordercze instynkty do bohaterki i słabość do Heathcliffa, Jane Eyre - powieść, której wybaczyłam happy end, bo był taki, że dał się wybaczyć. Z tej półki to też niektóre romanse Daphne du Maurier. Jak byłam w ogólniaku zachwyciła mnie Rebeka. Ostatnimi czasy chciałam to zrecenzować, przeczytałam raz jeszcze i szok: jak to mi się mogło podobać? Ale niektóre inne, jak Moja kuzynka Rachela czy Zatoka Francuza - całkiem OK, zwłaszcza ta pierwsza (film z G. Chaplin w roli tytułowej tez był niezły)
Z polskich romansów - Rodziewiczówna - porażka. To było chyba głónie o świętej miłości kochanej ojczyzny, reszta to tylko kamuflarz. A z nowszych - Wiśniewski, Janusz Leon i jego wielkpomne dzieło S@motnośc w sieci. Niektóre historie miłosne niezłe inne - tragiczne... i nie o finał mi tu chodzi tylko o poziom ;-) Nawet podobało mi się zakończenie... Dopóki nie przeczytałam, jak pod wpływem internautów dopisał do zakończenia parę zdań.
Więcej grzechów nie pamiętam. A nawet jakby były, to ten post i tak już jest jakby ździebko za długi
Moi drodzy, chyba nie zrozumieliście do końca tego co napisałam. W moim poście nie wyrażam zachwytu obiektami obecnie budowanymi w Gdańsku.
A, pardon, dlaczego biurowiec nie może wyglądać jak dom?
Pisząc że biurowiec nie może wyglądać jak dom zwróciłam na skalę obiektów i ich funkcje. Już w minionych epokach, tak przez Was podziwianych, obiekty użyteczności publicznej wyróżniały się swoim wyglądem. Bazylika Mariacka, Dwór Artusa nie przypominają otaczających je kamienic. One swoją formą miały pokazywać potęgę i zamożność miasta, być jego wizytówką. Kiedyś głównie to były kościoły a teraz centra handlowe i biurowce.
"Pojęcie architektury zawiera cechy funkcjonale, które polegają na dążeniu do prawidłowego rozplanowania w projektowaniu określonej ilości powierzchni i kubatur w składną i rozumną całość." Z tego względu dobrze funkcjonujące centrum handlowe, multikino itp. nie może być jak dom i odwrotnie. Prawidłowość rozplanowania funkcji podobnie jak układ konstrukcyjno-instalacyjno-budowlany budynku można czytelnie ocenić. Najważniejszą jednak i jednocześnie najtrudniejszą do oceny jest funkcja estetyczna obiektu," która powinna zaspokajać duchowe potrzeby człowieka."
Współcześnie kierunki estetyczne w architekturze ulegają stosunkowo częstym zmiano, ale gdy występuje zrozumiała jedność między formą, funkcją i szeroko pojętą konstrukcją to architektura nabiera wartości, które nie ulegają przemijającym modom.
Niektórzy próbują zaliczać wartości i potrzeby do kategorii preferencji i gustów: De gustibus et coloribus non est disputantum. To prowadzi do tego, że dyskusja nad projektem sprowadzona zostaje do rozważania wad i zalet konstrukcji oraz funkcji Najczęściej w takich kategoriach o budynku myślą inwestorzy, duża powierzchnia i tanie wykonanie.
Dawniej (dużo) architekci byli artystami. badali harmonię, symetrię, współgranie z otaczającymi budynkami, opracowywali detale budynku. Takim architektem było pewnie trudno zostać i długo trzeba było się uczyć. Obecnie praca architekta ogranicza się do inżynierii - czy się to cholerstwo nie zawali pod własnym ciężarem.
Wartość jest wynikiem myśli i wykształcenia, a architekturę uznajemy za sztukę. Dlatego architekt jest artystą, który uczy się swojego zawodu przez całe życie. Swoim działaniem powinien zaprowadzać ład w przestrzeni, wczuć się ducha miejsca i obiektu, dodawać nową wartość. Tego można nauczyć się tylko w praktyce. Teraz tak samo jak kiedyś nie jest łatwo zostać dobrym architektem. Ukończenie uczelni daje przygotowanie teoretyczne do tego zawodu a żeby zostać mistrzem potrzebne są lata praktyki i poszukiwań, nie uniknie się też wpadek.
Obecnie ideowym ojcem architektów wydaje się być słynny skąd inąd Nikifor.
Chyba moje poczucie estetyki nie przystaje do obecnych standardów (takich jak CityForum), preferowanych przez współczesnych architektów.
Ocenianie współczesnej architektury na podstawie tego co jest u nas budowane jest nierzetelne. My pod tym względem jesteśmy zaściankiem Polski a co dopiero Europy. U nas cały czas toczy się debata, odbudowywać czy nie? Przecież to jest sprzeczne z logiką, żeby w XXI wieku budować w stylu z XVII w. Pumeks wspominał już kiedyś o tym, że jak w renesansie spłonęła gotycka kamienica to nikt jej nie odbudowywał tylko stawiał dom w nowym stylu. Powinniśmy otoczyć opieką to co przetrwało do naszych czasów i jest warte zachowania, a nie tworzyć pseudo zabytki. Współczesna architektura, o ile jest dobra, może się wspaniale komponować z zabudową zabytkową, podkreślać jej wartość i tworzyć z nią dialog poprzez pokolenia. Są tego liczne dowody, niestety jednak głównie zagranicą. Dla tego nie mówmy od razu, że nowoczesne jest brzydkie a stylizowane ładne. Spójrzmy krytycznym okiem na jedno i drugie, spróbujmy ocenić co będzie stanowić trwałą wartością a co okaże się bublem i przekłamaniem.
chyba się trochę rozpisałam :?
Konyunuuje w tym watku :wink:
Tarnow - Polski Biegun Ciepla...
*Magia naszego miasta
Kto choć raz zobaczył Tarnów, nie potrafi się oprzeć urokowi jego galicyjskiej atmosfery. To nie tylko wyjątkowa uroda Starego Miasta, w którym zachowały się uliczki w średniowiecznym planie, gotyckie i renesansowe budowle, fragmenty murów obronnych. To także szczególny duch, który odróżnia stare grody południa od reszty Polski.






Dziś, jak pojedyncze kamyczki w barwnej mozaice, rozpoznajemy podczas spaceru ulicami Tarnowa ślady kolejnych lat, minionych stuleci. W sennej ciszy zaułków usłyszymy głosy dawnych bohaterów: mądrego Spicymira Leliwity, który założył w 1330 roku Tarnów, wielkiego wodza i polityka - hetmana Jana Tarnowskiego, niestrudzonego żołnierza niepodległości-generała Józefa Bema, mądrego historyka - Józefa Szujskiego, przeklętego chłopskiego buntownika - Jakuba Szeli, genialnego wynalazcy - Jana Szczepanika, charyzmatycznego polityka - Wincentego Witosa, bohaterskiego dowódcy - majora Henryka Sucharskiego, czy uduchowionego pisarza - Romana Brandstaettera.
Był Tarnów przez wieki przystanią dla przybyszów: Żydów, Niemców, Ukraińców, Szkotów, Austriaków, Czechów i innych. A każda z tych nacji, każda nowa kultura pozostawiła tu swój trwały ślad.
Można więc miasto zwiedzać szlakiem włoskiego renesansu, albo śladami generała Józefa Bema i serdecznych związków polsko-węgierskich, można też zanurzyć się w plątaninę ścieżek żydowskich, aby zadumać się nad resztkami synagogi i skłonić na kirkucie przed pomnikiem tysięcy pomordowanych żydowskich obywateli miasta.

Można też doznać uniesień podczas poznawania prawdziwych skarbów sztuki na szlaku tarnowskich kościołów, wśród których jak perła błyszczy Bazylika Katedralna z monumentalnymi nagrobkami Tarnowskich i Ostrogskich, a obok Muzeum Diecezjalne ze swą bezcenną kolekcją. Nikt nie ominie wyjątkowych zbiorów muzealnych w renesansowym ratuszu, w kamienicach z podcieniami przy Rynku, a zwłaszcza jedynej w Europie stałej ekspozycji o historii i kulturze Romów w Muzeum Etnograficznym.

Pójdźmy na wieczorny spacer ulicami Tarnowa. Latarnie rzucają światło na kamienny bruk, sale przywołują na liczne koncerty mistrzów, kawiarnie i restauracje zapraszają do dawnych kupieckich piwnic. A po kielichu węgierskiego wina, które od wieków płynęło tu z nieodległego Tokaju, spójrzmy raz jeszcze na iluminowane wieże, na secesyjne kamienice, na baszty i mury obronne, wciągnijmy w płuca wiatr, który przywiał nam zapach tatrzańskich szczytów i beskidzkich łąk.

W pamięci pozostanie obraz miasta, do którego odtąd zawsze będziemy tęsknić.
kościół jako budynek jest tylko efektem działania Kościoła jako wspólnoty, która zechciała go wybudować. Patrząc sobie na budowlę, możemy podziwiać dusze i serca ich budowniczych.
Ładnie powiedziane A patrząc po niektórych nowych budowlach sakralnych, to nawet jest się z czego cieszyć (patrz np. taki niewielki budynek na zachodzie Polski, na końcu bardzo długiej ulicy ).
Ja mam nadzieję, że ta wypowiedź ma sens właśnie dlatego, że nie jest takim sobie teoretycznym wymysłem, a ma pewne poparcie praktyczne
Wiedząc, ile siły i środków dziś wymaga wybudowanie średniej swiątyni,
myśl o budowie gotyckiej katedry w średniowieczu jest po prostu niewyobrażalna.
Ale co z sercami budowniczych "koszmarków architektonicznych"? Jak widać, serce to czasem za mało
Cóż, koszmarki są "specyficzne" i będą śladem po "specyficznym" okresie w historii Kościoła.
( A, to budowla z XX wieku ! Jasne, to wtedy, gdy ludzie mieli poglądy pokręcone tak jak ich budowle ! )
Nie sądzę, żeby wiarę można było budować NA pięknych wnętrzach, czy ładnej muzyce.
Budować nie, ale podbudowywać za pomocą sztuki - miodzio!
To są środki, nie cele.
Jeśli ktoś buduje wiarę na muzyce i obrazach, to zapraszam do filharmonii i muzeum. Tam sztuka jest celem samym w sobie.
W muzeum Ziemi Przemyskiej jest piękny zbiór ikon uratowanych/zrabowanych z 600 zniszczonych cerkwi. Można podziwiać kunszt malarzy, piękną kreskę, kolory. Ale te ikony niczego nie przekazują, milczą. Nic się za nimi nie kryje.
kliknij w ikonę: " Przepraszamy, program wykonał nieprawidłową operację i zostanie zamknięty"
ani chusta ani turban nie są symbolami swoich religii. Krzyżyk jest.
Zarówno turban jak i chusta jednoznacznie identyfikują religię osoby, która je nosi.
Z całą pewnością są to symbole religijne.
A co do nieobowiązkowości krzyżyków - może niech Papież wprowadzi taki obowiązek. Albo jeszcze lepiej - obowiązek noszenia włosienic - wtedy wszystko będzie w porządku ?
Wygląda na to, że wyznawcy chrześcijaństwa są karani za to, że ich religia jest bardziej tolerancyjna w sprawie ubioru.
Wojna w Iraku: trwała bardzo krótko, ale teraz codziennie ginie tam w wyniku braku stabilizacji kilka do killkudziesięciu osób (średnio) i to cywili. Niekończące się konflikty w Palestynie, Pakistanie, Afganistanie, co jakiś czas wybuchające konflikty w Afryce (chociażby świeża sprawa Kenii, czy wojna Tutsi-Hutu w latach 90-tych), konflikty w Ameryce południowej (Nikaragua, Meksyk). Chyba starczy tej wizji pokojwego świata, co? Nam jest dobrze, bo żyjemy w Europie, ale przypomnę, że jeszcze do początku lat 90-tych żyliśmy na wulkanie pt. zimna wojna.
Właśnie - nam jest dobrze. i trzem czwartym ludności świata. Na obszarze Europy, obu Ameryk i większej części Azji nie ma powszechnych konfliktów zbrojnych, ludzie nie giną z głodu. W takich Chinach, liczba ludzi żyjących ponizej granicy ubóstwa spadła z 600 do 200 milionów, Indie same potrafią sie wyżywić.
Wojny się zdarzają, ale są raczej wyjątkiem. Kiedyś wyjątek stanowiły dłuższe czasy pokoju.
Nie miałabym nic przeciwko byciu zamożną Rzymianką w II wieku, czy życiem w Rzeczpospolitej Obojga Narodów za czasów panowania Władysława IV.
Wybierając ulubiony okres z przeszłości, dziwnym trafem zawsze należymy do uprzywilejowanych 5% społeczeństwa
A może zechciałabyś być niewolnicą w Rzymie II w. ?
Albo chłopem pańszczyźnianym w okresie poprzedzającym powstanie Chmielnickiego?
Też był pokój, gospodarka miała się nieźle.
Co to był za pokój i jakim kosztem rozwijała się gospodarka, jeśli okres ten zakończył się krwawym buntem 70% ludności Rzeczypospolitej ?
W sprawie "cywilizowania się" naszego świata, spadku liczby i zasięgu wojen - zgadzam się z Dobromirem.
Nie ma w tym niczego dziwnego.
Ludzie w większości załapali, że bardziej opłaca się produkować i handlować, niż zabijać i rabować.