Oj muzy, muzy, żeście tanie dziewki. Szukacie tańca, ambrozji, przyśpiewki.
Lecz nam sztuka prawdziwa, potrzebna jak krowie wymiona
Nie cyrkowe sztuczki, odpustowe aniołki, tudzież zasuszone fiołki
Bo My chcemy gwałtu, ścierwa, krwi, obłędnych ślepi
Spełniajcie nasze chucie, będziemy Was wielbić
Gromek - w muzy nie wierzy...
Niech Gromek w Muzy uwierzy, bo Herę rozłościć może
A bez piorunów, bezbronny stanie przed obliczem Zeusa
Co Bogiem Olimpu jest i troskliwym patronem Zagrody.
Surowym nakazem ubierze Melpomenę w maskę tragiczną
By sprawdzać Twoje zmysły, kolejnym próbom poddawać
A inni Bogowie już ustalają plany za głośno prawioną herezję
Więc słuchaj co Cię czeka bo:
Afrodyta wspólnymi plany z Hermesem - pasterzem trzody
Podsuną Pandorę kobietę, co zechce spełnić Twe wymagania
Niewiarę Twoją podsycać Ona będzie pochlebczym uwodzeniem
Aż puszkę otworzysz, co prochem prawdy porazi spokojne oczy
Abyś mógł tęsknić ulotnym obrazem, co we śnie nie da spokoju
W dzień rozdrażni harcując w przestrzeniach niespokojnej jaźni
To Muzy przywilej, że w kręgu jej będziesz, gdy Ciebie tam nie ma
Więc szacuj słowa, by miecz nie dotknął językiem Demostenesa
Abyś mógł na czas zdążyć przed Lwim zaprzęgiem mściwej Hery
Ukłony oddać i przebaczenie Bogów Olimpu, słowami wyprosić.
Czarownica przestrzega :-)
'Syreny' chętnie dokleję, ale rzeczonego wątku nie mogę jakoś znaleźć...
pozdrawiam
Jerzy
Może tak będzie łatwiej:
Re:- Woda, kobieta i uwodzenie (w filozofii i sztuce) (było: klan dłuuuuuuuugie)
Odpozdrawiam :-)
| Odmawiam placenia rachunkow za prad z powodu niedokladnosci rymow..
Utrzymanek jeden o urodzie morsa
gdy skończyła mu się nagle cała forsa
pisał dalej w ciemności
nie bacząc na trudności
transmitując wiersze alfabetem morse'a
No dobra, rymy idealnie dokladne, p.l. heroiczny, prad masz z
glowy.......ale "la donna e mobile " :
Raz narzekala pewna koneserka sztuki z Lodzi:
"Limeryk? Fraszka! Fraszka? Bajka ! Kazdy splodzi!
Lecz gdzie znalezc poete,
Ktory wie, ze kobiete,
Dopiero epos heroiczny uwodzi?
z niezmiennym podziwem dla wirtuozerii
Grazyna
| Już wysyłam :-) Na grupę też mogę - ale nie jestem pewna, czy ktoś chce.
chcę :)
Krystyna
Więc proszę:
Zdenka Kalnicka
Woda, kobieta i uwodzenie (w filozofii i sztuce)
Przepraszam, wysłało się bez paru niezbędnych poprawek (np. nigdzie nie ma
być tych numerków), ale nie będę tak długiego materiału wysyłać ponownie.
Użytkownik "whiteleaf" :
Dla mnie po prostu to brzmi paranoicznie:
"Geje zachowują w
każdych wypadkach trzeźwe spojrzenie na kobiety, nie dając się zwieść ich
uwodzicielskim sztuczkom z piekła rodem."
Owe "sztuczki z piekła rodem", które to sformułowanie tak drażni niektórych,
to sztuka uwodzenia wyższego rzędu. Pisząc o "zwodzeniu" w niewielkim
stpopniu odnosilo się to bezposrednio do mnie, częściej bylem świadkiem
uwodzicielskich zabiegów, często przemyślnych i wyrafinowanych. Były
sytuacje kiedy stawałem sie cichym powiernikiem i doradcą kobiet. Gejostwo
pozwala na dystans i obiektywizm w stosunku do zachowań kobiet o podlożu
erotycznym kobiet, eliminuje czynnik własnego zaangażowania w omawianej
sferze.
Miękkość i łagodność nie wyklucza się z dążeniem do niezależności.
Pisałem o niezależności traktowanej jako wyzwalanie sie spod obowiązkow i
zawartych układów co przejawia się zaniedbywaniem wychowywania dzieci,
porzucaniem dotychczasowego partnera dla bardziej atrakcyjnego itp.
pozdr
zebron
| Sorry za blad, to tak powinno byc: :)| Co sadzicie o podrywaniu kobiet na ulicy, jednym zdecydowanym ruchem,
| podejsc i prosto z mostu zaprosic na piffko i poprosic o numer.
dziewczyny
| wola by je szybko podrywano czy raczej zdobywanie jest lepsze dla plci
| pieknej??to zalezy od kobiety chyba glownie... od tego jaka jest i kim jest. zalezy
tez od tego, jakie wrazenie zrobisz na danej dziewczynie. mimo wszystko
zdecydowana wiekszosc znajomej mi plci pieknej zareagowalaby chyba
negatywnie na poderwanie "z ulicy"...
Fakt, zreszta kobiety lubia byc uwodzone... a co to za sztuka podejsc i
zapytac sie u numer telefonu ;)))
Pure6
Fakt, zreszta kobiety lubia byc uwodzone... a co to za sztuka podejsc i
zapytac sie u numer telefonu ;)))
ale jak podejdziesz i powiesz, że nigdy nie spotkałeś tak pięknej kobiety to
dziewczyna może być pod takim wrażeniem, że sama da ci numer telefonu:))
k.
| Fakt, zreszta kobiety lubia byc uwodzone... a co to za sztuka podejsc i
| zapytac sie u numer telefonu ;)))ale jak podejdziesz i powiesz, że nigdy nie spotkałeś tak pięknej kobiety
to
dziewczyna może być pod takim wrażeniem, że sama da ci numer telefonu:))
Subtelnosc, panowie, subtelnosc... to klucz do sukcesu. Ja nie dalabym
numeru tel. ani w 1 ani w 2 przypadku ... te teksty sa IMO za bardzo
obcesowe. Przemyslcie wiec strategie, bo tutaj pierwsze wrazenie jest
najwazniejsze.
Na co ja dalam sie zlapac? Podchodzi mily facet, mowi czesc i stwierdza, ze
skoro sie codziennie mijamy w drodze, to moze milo byloby mowic sobie czesc.
No i ... ja bylam juz jego, ale tak mnie zaskoczyl, ze jedyne, co
wykrztusilam, to to nieszczesne czesc. TRZY razy!!! Cholera! I wiecie co...
tylko sie nie smiac... wiecej go nie widzialam.... zmienil trasę ;)))
[wersja optymistyczna: zachorowal ... tfu ] A ja chcialam mu powiedziec, ze
to rzeczywiscie sympatyczny pomysl... i tak moglaby sie potoczyc rozmowa...
gdyby nie moja niesmialosc.
Na swoje usprawiedliwienie dodam, ze takich rzeczy nie mowi sie o 8 rano w
buro-szary zimowy poranek, osobie ktora nie wspomogla organizmu codzienna
porcja kofeiny...
Nie smiac sie! Tylko wyciagnac wlasciwe wnioski, panowie.
Ryfka obmyslajaca taktyke pt: "co mu powiem, jak go zobacze"
... na pewno nie czesc ... Yhhh
Fakt, zreszta kobiety lubia byc uwodzone... a co to za sztuka podejsc i
zapytac sie u numer telefonu ;)))
Nie, no tak to nie. To moze byc na ulicy podejscie, ale jakies zaskakujace.
Nie od razu telefon i nie gadak, ze skads sie znamy. Cos niebanalnego.
Sandra
Największą sztuki świata (opanowaną chyba przez 99,9 % kobiet ) jest uwodzenie i zdobywanie facetów w taki sposób żeby to facet poczuł się że to on zdobył (wyrwał).
W tym miejscu pragnę podziękować wszystkim kobietom, że w ten sposób "karmicie nasze ego" i utwierdzacie nas w mylnym przekonaniu że jesteśmy zdobywcami. Za to dla Was duże !

Cytat:
Zabawna opowieść o dwóch siostrach wywodzących się z prastarego rodu czarownic. Po śmierci rodziców Sally i Gillian wprowadzają się do posiadłości swoich ekscentrycznych ciotek, Jet i Frances. Pod ich okiem uczą się,jak uprawiać sztukę czarnoksięską. Dziewczynki nie wiedzą, że zakochując się, kobiety z ich rodu ściągają na siebie i swych wybranków śmiertelne niebezpieczeństwo. Gdy Sally jest już dorosła, postanawia zerwać z rodzinną tradycją i żyć jak zwykła dziewczyna. Tymczasem jej siostra Gillian lubi wykorzystywać swoje umiejętności, uwodząc mężczyzn. Jej postępowanie wywołują całą serię niefortunnych wydarzeń....
Tytuł mówi chyba sam za siebie...
Nie chodzi mi bynajmniej o metody uprawania tej sztuki,lecz o [u]powód[/u] dla którego to robicie(Temat powinen się nazywać "korzyści z podrywu", ale obecny bardziej przyciąga ludzi:lol: ) Tak więc;podzielcie się swoimi przeżyciami
Oto mój przykład z sesji gry "Dzikie Pola"(Polska XVII Wiek):
MG-Widzisz knajpę
Ja-Wchodzę
MG- Widzisz pomieszczenie z kilkoma długimi stołami i ławami,oraz schody prowadzące na górę.Za ladą siedzi kobieta przywodzącą na myśl typową burdelmamę;ok.70 lat i wielki biust.
Ja-Podchodzę do niej i mówię "Witam waćpannę,szukam izby dla mnie i moich trzech towarzyszy"
MG-odpowiada ci"To będzie jakieś(podaje kwotę wynoszącą czterokrotną wartośc naszych sakw i dobytku, nie pamiętam ile)
-Ja(zdesperowany)używam zdolności "uwodzenie" i opierając sięnonszalancko o ladę mówię:"a może waćpanna obniży cenę, a ja umilę ci czas:wink: i opowiem o swoich przygodach?"
MG-(rzuca kością)ooooj,spieprzyłeś rzut...
Chyba nie muszę dodawać że wkrótce wywalono mnie na zbity pysk.A wam się udawało?
--
X
Po prostu X
X i kropka.
Kilka e-booków do poczytania dla zainteresowanych...
Jeszcze nie przeczytałem wszystkich ale zapowiada się interesująco
W pliku znajdują się:
1. Desmond Morris - Zachowania intymne.rtf
2. Eichelberger Wojciech - Kobieta bez winy i wstydu.doc
3. Fromm Erich - O sztuce miłości.doc
4. Fromm Erich - Ucieczka od wolności.rtf
5. Goleman Daniel - Inteligencja emocjonalna.pdf
6. Gray John - Marsjanie i Wenusjanki w sypialni.pdf
7. Gray John - Mężczyźni są z Marsa a kobiety z Wenus.pdf
8. Jóźwiak Andrzej - Continuum. Jak zachowują się zakochani.pdf
9. Kirk William - Psychologiczne uwiedzenie.pdf
10. Mellody Pia - Toksyczna miłość.pdf
11. Mellody Pia - Toksyczne związki.pdf
12. Obrona psychiczna.rtf
13. Psychologia emocji.rtf
14. Weiss Karin E. - Seksualność kobiety I.rtf
15. Woititz Janet G. - Lęk przed bliskoscią.pdf
16. Wojciszke Bogdan - Psychologia miłości.doc
17. Zimbardo Philip - Nieśmiałość.rtf
Do pobrania tu: http://www.sendspace.com/file/9648sa
enjoy!
P.S. Te książki są podobno darmowe ale na wszelki (...) NALEŻY USUNĄĆ PLIK W CIĄGU 24 GODZIN OD POBRANIA!!!
tytułu książki nie podam, nie ma tak łatwo, wszystko byś od razu wiedział , poza tym, czy ty jesteś kobietą? a na dodatek czarującą czarownicą ?
Salami, to ja Ci podam.
A. S. LaVey "Współczesna czarownica czyli Szatańska sztuka uwodzenia"
badziew jakich wiele
Czasem sobie myślę, że z mojego życia film byłby niezły. Pełen gwałtownych zwrotów akcji i dramatycznych scen, oraz intelektualnego humoru stałby się kultowy
chyba inaczej patrzy się na dziewczynę, która jest ubrana w sweter, spodnie itp., itd., a inaczej - kiedy ta sama dziewczyna ma na sobie prowokujący - zdaniem mężczyzn - ubiór...??
Obowiązkowo musisz dodać chorych mężczyzn... Ja oczywiście zdaję sobie sprawę, że dziewczyna swoim ubiorem może skłonić mężczyznę do działania (jeszcze nie zapomniałem przecież... ). Można, i kobiety przecież z powodzeniem to czynią, zrobić z tego sztukę - sztukę uwodzenia... Ale nigdy nie można jej winić za to, że ją zgwałcono bo ładnie, wg niej oczywiście, wyglądała...
Gdyby tak wsadzić pięćdziesięciolatka w ciało o co najmniej 20 lat młodsze (a zwłaszcza w ciało atrakcyjne!), to powstał by niesłychanie niebezpieczny dla kobiet twór!
Domyślam się, że 50 w porównaniu z 30latkiem o wiele "lepiej" potrafi uwodzić kobiety. Jeśli tak, to pomyślmy nad tym twierdzeniem ... Z reguły 30latkowie (bo o takim ciele mowa) mają już żony. Czyli raczej nie praktykują sztuki uwodzenia INNYCH kobiet. A tylko przecież praktyka czyni jeszcze lepszym ... Nie nabywają nowych doświadczeń. Więc dlaczego to 50 latek ma być niebezpiecznym tworem? Bo teoretycznie poznał specyfikę innych kobiet? Ewentualnie mogę się zgodzić, że przez te 20 lat przemyślał sobie w spokoju ducha (no, mocno naciągane) swoje "młodzieńcze" doświadczenia ... Ciekawe co tak naprawdę autor miał na myśli. ...
*laseczki* to jest obraźliwe ?
Kiedyś podczas programu telewizyjnego, bodajże Rozmowy w Toku, którego tematem były: Kobiety i sztuka uwodzenia, jednym z gości był Jan Nowicki, aktor dla niewtajemniczonych.
Sytuacja taka: jakiś chłopak z publiczności zaczyna mówić o "wyrywaniu laseczek". Na co Jan Nowicki odzywa się mniej więcej w takim sensie: jak Ty chłopcze "wyrywasz laseczki" to zostań lepiej w piaskownicy, bo Kobietom nic po Tobie (nie mogę zacytować dokładnie, bo już pamięć nie ta).
Maly OT , ale co tam.
A co do ceny za robotę to stawka godzinowa jak najbardziej, ale licz do czasu pracy całość, czyli nie tylko sesję, ale i to, że musiałeś po coś gdzieś pojechać, obróbka zdjęć, itd. itp. No i dodatkowo kasa dla podwykonawców lub amortyzacja sprzętu.
Osobiście działam również jako freelance (strony www) i liczenie godzin całkiem nieźle się opłaca pod warunkiem, że liczysz wszystko. Przed robotą możesz nawet podać trochę wyższą kwotę, później jak opuścisz lekko cenę, bo "wyszły 2 godziny mniej" masz zadowolonego klienta i kasę w kieszeni. Chociaż jeden z moich kolegów miał takie motto: "Policz ile chcesz za to wszystko dostać, dołóż 50% i przedstaw wycenę klientowi".
Powodzenia
b.
Samotny wojowniku:)
Powiem, ze jestem pod wrażeniem Twojej wypowiedzi! Sadze, że nie ma potrzeby, abyś tracil dalej tracił czas w samotności.... Zacznij, jak najszybciej przychodzić na spotkania nieśmiałych w Trójmiescie. Wiesz, nasza trójmiejska grupka dziewczyn chciałaby, jak najszybciej Cię poznac. Ponadto.... już w tej chwili chetnie wysłuchamy Twoich rad, porad, wskazówek dotyczących niezwykłej sztuki podrywania (możemy na tą okolicznosc zorganizowac nawet specjalne spotkanie...tylko Ty i kobiety...hahahaha). No oczywiście mamy tez wiele pytań..... więc jak bedzie z Tobą?
Cholipa.... w ten weekend jest spotkanie nieśmiałych. Masz na nim być:D
Pozdrawiam
Sil
P.S. Kasik... Samotny już Ci wyłożył, jak masz dalej postępować:D Trzymam kciuki za Ciebie. Nie daj się. Jesteś cały czas obecna w naszych myślach.
P.S.2 Myslę, ze ten wątek powinno się przemianowac na "uwodzenie- pierwsze 10-ięć kroków":D
wtedy bede mogl zanizyc jej wartosc odpowiednia gadka i pewnym zachowaniem
Ciekawy sposób na "zarywanie lasek". Zawsze wydawało mi się, że sztuka uwodzenia kobiet, to w znacznej mierze sztuka prawienia niebanalnych i trafiających w oczekiwania komplementów. Poza tym ciężko zaniżyć wartość kogoś, kto swoją wartość doskonale zna. Inna sprawa, że dziewczyny, które umawiają się z Tobą na seks same być może mają poczucie niskiej wartości i próbują się jakoś dowartościować. Podobne myślenie do Twojego. Też im więcej "zaliczysz", tym czujesz się bardziej wartościowy, taki bardziej w stronę udacznika niż nieudacznika zgodnie z Twoją skalą rozwoju osobowości.
Ciekawy sposób na "zarywanie lasek". Zawsze wydawało mi się, że sztuka uwodzenia kobiet, to w znacznej mierze sztuka prawienia niebanalnych i trafiających w oczekiwania komplementów.
Nie mylisz sie. Jak prawic komplementy tez ucza.
Z tym zanizaniem wartosci to nie jest zadana czarna magia zeby sie tego bac i własciwie stosuje sie to tylko na te najładniejsze, te najmniej dostepne. W teori to najgłupiej nie wyglada, jak w praktyce? Tego nie wiem, wiec nie jestem w stanie potwierdzic ze to napewno dziala.
Teraz faceci nie lubią się wysilać. Odeszły do lamusa stare metody podrywu i cała sztuka uwodzenia. Teraz faceci myślą tylko żeby jak najszybciej iść z nią do łóżka. Więcej też jest kobiet wyzwolonych lub bardziej można powiedzieć wyuzdanych które lubią być obściskiwane przez byle kogo i lubią szybki seks bez zobowiązań. Wydaje mi się że masz rację z tą modą to właśnie można tak nazwać. Teraz po prostu szybki podryw jest w modzie i takie laski też. One prawie każdemu facetowi się podobają ale tylko fizycznie. Wielu wie że to są tylko puste laski. Z piwo i słodkie słówka dadzą się pomacać trochę na parkiecie i może coś da się jeszcze zmajstrować ale pewnie nie liczą na nic więcej. Porządne kobiety muszą zachowywać spokój i pozbyć się zbędnej zazdrości. Ty możesz swoim urokiem i ciekawą osobowością zatrzymać chłopaka na zawsze u swego boku, taka laska zatrzyma go jedynie aż jej cycki nie zwiotczeją.
Przedmówca chyba troszku zboczył z wątku, owszem to nie jest jedyny cel w życiu faceta, ale (hmm jak to określić, brakuje mi słowa) "rzecz" (??) z którą często sie spotykamy... bo nie ma innej opcji żebyśmy olali przeciwną płeć i zaczęli myśleć jedynie o sprawach finansowych itd. A te forum chyba jest właśnie po to żeby rozmawiać o miłości itd, a ten dział jest o sztuce uwodzenia którą właśnie omawiamy, jeżeli chciałbym pogadać o czymś innym to bym zmienił forum.
Niestety świat jest tak skonstruowany ze chcąc czy nie chcąc w 90% przypadkach to facet musi dać jakikolwiek znak dla kobiety że jest nią zainteresowany. Oczywiście sposób w jaki to zrobi jest kluczową sprawą. Oczywiście nie może biegać za nią jak pszczoła za miodem, bo wiem z własnego doświadczenia że to jedynie odpycha kobiety...
Co do 2 wypowiedzi kolegi wyżej też sie nie zgodzę w 100%. Prawdą jest to ze jeżeli facet robi z siebie pajaca to jest żenada, ale nie zgodzę sie z tym ze od razu powinien pokazywać swoje wady. Na wady przyjdzie czas kiedy 2 osoba będzie już miała podstawy żeby je zaakceptować.
Hej jestem tu nowy i na wstepie pozdrawiam wszystkich:)
Jeśli o chodzi o kobiety to niestety idzie mi fatalnie, ostanio nawet przestałem się tym przejmować. Znalazłem jednak w internecie poradnik na temat tzw. sztuki uwodzenia:
<sio>
i sobie troche go poczytalem. wynika z niego ze w kontaktach z kobietami popełniam duzo blędów (z 10 glownych bledów,popelniam chyba wszystkie). I mam pytanie do was ( do kobiet przedewszystkim ,moze:) co sadzicie o tym poradniku. Oczywiscie chcialem zaznaczyc ze nie wierza slepo w takie poradniki (typu jak osiagnac sukces w zyciu czy jak byc bezwzglednym szefem korporacji) ale w tym naprzyklad pewne porady wydają się sensowne i patrzac teraz na moje porazki czasami mysle sobie ze moglo byc inaczej,ale do konca nie wiem.
Ja po prostu jestem moze taki prostoduszny i szczery jesli chodzi o uczucia i jesli jakas kobieta mi sie podoba to nieukrywam tego (a wg tego poradnika jest to glowny blad...) i po prostu nie mam moze natury pewnego siebie zaczepnego zartownisia-nie wiem juz....
Prosze o opinie i komentarze i Pozdrawiam:)
Cześć,
Będę korzystał z tego forum raczej w roli czytelnika niż pisarza, ale wypada się przywitać i napisać o sobie pare słów.
Seks jest dla mnie tematem tabu i pewnie mam odmienne poglądy na jego temat niż większość użytkowników. Na pierwszy rzut oka widać, że dzielicie się na dwie duże grupy: totalnie zielonych (przeważnie dzieci), oraz bardzo doświadczonych, dla których seks to codzienność i jest nieoderwalną częścią życia. Ja jestem gdzieś po środku.
Swoją przygodę z kobietami zacząłem dość niedawno, wcześniej nie odczuwałem takiej potrzeby. Jeśli bym miał nazwać moją uprzednią orientację seksualną to nazwałbym ją aseksualizmem. Po jakimś czasie postanowiłem jednak spróbować czegoś innego. I wtedy pojawił się problem - jak poderwać dziewczynę? Poszperałem w sieci i znalazłem poradniki, które (w połączeniu z praktyką) z kompletnego ignoranta zrobiły ze mnie adepta sztuki uwodzenia. Napiszę nieskromnie że byłem w tym naprawdę niezły. Ale niedługo potem stwierdziłem że to nie dla mnie. Obecnie jestem w stałym związku z dziewczyną. Seks nie jest dla nas szczególnie ważny, ale jeśli coś robię - to staram się to robić dobrze. Z tego powodu postanowiłem poczytać Wasze forum.
Pozdrawiam wszystkich
Ciekawe, jak to ma się do zjawiska opisanego m.in. przez A. Kępińskiego, że schizofrenicy wyczuwają perfekcyjne cudze nastroje, a czasem nawet myśli. Jeśli nie dzięki mimice obserwowanych obiektów, to na jakiej podstawie? Mi na przykład znajomi zazdroszczą, że po paru minutach rozmowy z obcą osobą jestem w stanie określić, czy ta osoba ma uczciwe zamiary, czy kłamie, czy nas lubi, etc. Sprawdza się to przezawsze, i przypuszczam że współgra to z teorią, że osoby z zaburzeniami psychicznymi nie mają jakichś superzdolności, ale że reagują i analizują sygnały z różnych przyczyn niedostrzegane przez innych. (Swoją ścieżką, to bywa przekleństwem, bo uniemożliwia tradycyjnie społecznie wymaganą sztukę podrywu vel uwodzenia, skoro od razu się wie, czy kobieta jest tobą zainteresowana i co o tobie myśli).
musze przyznac, ze podoba mi sie ewolucja tematu.
a co do tych metod podrywu- wiele juz widzialem i musze przyznac, ze najczesciej poziom zachowan facetow jest w tym wzgledzie tak prymitywny, ze az mi wstyd, bo jakby nie patrzec cos mnie z nimi laczy-tez jestem facetem....
przykro sie robi, bo mam wrazenie, ze zanika sztuka flirtu, dyskretnego, szarmanckiego uwodzenia... Teksty typu jakie wymieniliscie swiadcza o tym, ze gdzies w toku procesu socjalizacji tych ludzi i wprowadzania ich w arkana zycia plciowego nastapil blad i teraz to sie za nimi wlecze. Moze nie mieli wzorcow odpowiedniego traktowania kobiet? Moze ojciec u nich w domach po prostu "bral" matke kiedy chcial i jak chcial...? Moze nikt nigdy nie powiedzial i nie pokazal im jak pieknie jest zdobywac kobiete poprzez szacunek i adoracje a nie tanie debilne zagrywki, ku uciesze kumpli???
a na koniec mego postu dwie rzeczy
- kiedys az mnie zatkalo gdy jeden koles-wyzelowany gogus napakowany sterydami, w przyciasnej koszulce ktora miala podkreslic jego "atrybuty" - najpierw mizdrzyl sie i poklepywal swa "samice" po roznych miejscach gdy wraz z inna para siedzieli przy stoliku, a gdy panienki sie oddalily , to w rozmowie z kumplem zaczal mowic o niej per "moja du...".....
- slyszalem taka opowiesc -pewien gosc "zdobyl" kiedys swa kobiete w taki oto sposob - byli na imprezie, malo sie jeszcze wzajemnie znali, wszyscy pili, ona nie chciala, na to ten facet wlewa jej na sile do kieliszka i mowi -"pij, co kur... ze mna sie nei napijesz"....... i tym ponoc ujal ja do tego stopnia, ze sie w nim zakochala...przyznam, ze do dzis nie wiem co moglo ja ujac...
No tak, zapomnieli o pytaniu z wytycznej numer 1500, jakie książki czytasz? Gatunki. pisarze itd.
macie tu nawet wytyczne... chciałbym znać 16 bo ten numer mnie prześladuje.
zaczynając, będzie to tak, czytam wszystkie lektury od 4 lat. Dodatkowo bardzo mi się podobała książka "sposób na Alcybiadesa". Polubiłem krzyżaków, chociaż pierwsze 10 stron były dla mnie takie trudne, że nie mogłem skumać o co chodzi. Poza tym to zawsze interesowały mnie kryminały ale, że książek dużo nie czytam, bo prawie wcale, to nie mam za bardzo okazji. Jeżeli doradzicie mi to przeczytam jedną DLA KOGOŚ i jeżeli mi się spodoba to obiecuje, że przeczytam więcej.
aj, jeszcze przeczytałem książkę "sztuka uwodzenia kobiet" co było dla mnie bardzo interesujące, z czego sprawę zdałem sobie po przeczytaniu.
Podrywać .???Raczej uwodzić , flirtować , dawać znaki ......to rola kobiety , ale trudna i delikatna sztuka uwodzenia zanikła .Nasze mamy .........babki to potrafiły .....a my za często chcemy być kumlami , a nie kobietami .
,, Być kobietą , być kobietą marzę ciągle będąc dzieckiem . Być kobierą bo kobiety są podstępne i zdradzieckie .... ''
Siłownia? Aerobik? Dieta? Zapomnijcie! Oto nowy rewelacyjny sposób na odchudzanie. Wystarczy trochę... poflirtować. Badania przeprowadzone w 17 krajach świata pokazały, że uwodzenie to bardzo męczące zajęcie. Panie przez minutę flirtu tracą aż 95 kalorii. Panowie troszkę mniej - 79 kalorii.
Badacze wzięli pod lupę kobiety i mężczyzn w wieku 17 do 47 lat. Sprawdzali, ile tracą kalorii na wszystko co związane jest z flirtem i sztuką uwodzenia: ubieranie się, robienie makijażu, zaczepianie, podtrzymywanie znajomości, pisanie czułych maili - wylicza hiszpańska gazeta "Voz De Galicia".
Uczeni ustalili, że kobiety, które uwodzą mężczyznę, spalają nawet 95 kalorii, a mężczyźni - 79 kalorii. Tak jest, kiedy trwają przygotowania do flirtu albo trzeba pracowicie podtrzymywać znajomość.
Kobiety więcej energii tracą także na utrzymanie kontaktu wzrokowego. Ale gdy trzeba poprosić o numer telefonu lub umówić się na randkę, bardziej pocą się panowie - tracą aż 95 kalorii na minutę.
Badanie przeprowadził instytut ergonomiki wydziału technologicznego uniwersytetu w Bogocie.
Źródło: dziennik.pl
To bardzo zła informacja dla panów. Ale i poważne ostrzeżenie. Bo najwidoczniej jest z nimi coś nie tak, skoro panie mają coraz mniejszą ochotę na seks. Ostatnie badania pokazują, że większość kobiet mając do wyboru łóżkowe szaleństwa i na przykład układanie puzzli w komputerze, raczej wybierze to drugie.
Wygląda na to, że mężczyźni muszą się porządnie zabrać do pracy i przypomnieć sobie sztukę uwodzenia. Bo skoro dla kobiet komputerowe łamigłówki są atrakcyjniejszym sposobem spędzania wolnego czasu niż seks, to znaczy, że nie jest dobrze.
Badania przeprowadzono przy udziale znanego portalu specjalizującego się w grach online. Tym, którzy podejrzewają badaczy o stronniczość i manipulowanie wynikami, wyjaśniamy tylko, że według ankiety panie od łóżkowych szaleństw wolą także oglądanie telewizji i czytanie książek - podaje gazeta "The Daily Star".
Znawcy stosunków damsko-męskich nie mają wątpliwości - panowie muszą wznieść się na wyżyny swojej męskości, by oderwać swoje ukochane od innych niż oni rozrywek. Wynik badań to także dowód na to, jak bardzo zmienia się świat - przecież nie tak dawno kobiety skarżyły się, że ich mężczyźni się nimi nie zajmują, bo ślęczą nad gazetą albo na okrągło oglądają mecze.
Źródło: dziennik.pl
DOSZEDŁEM DO WNIOSKU
że tak naprawdę nie chce się z nią umówić. Chciałbym się z nią zaprzyjaźnić. Jak zaprzyjaźnić się z dziewczyna? Na razie daje radę, ale proszę o porady.
Z kobietami i mężczyznami jest jak z wilkiem i owieczkami. Wilk może albo zjeść owieczkę albo ją przepędzić. Życie z nią w zgodzie jest poniżające.
Jeżeli chodzi o sztukę uwodzenia to obejrzyj sobie "Don Juan DeMarco", "Zaklinacz Koni" i "TopGun". Potem po odpowiedz sobie na pytanie: "Czego od niej oczekuję/chcę?".
...teraz jej to powiedz.
Appo napisal
Nie zawsze jest to "uwodzeniem" ... czasem jest to drogą do kobiety...
i w Twoim kierunku czapki z glow i poklony
bo wielka sztuka jest poznac wnetrze kobiety, co pragnie i co oczekuje.....a droga moze okazac sie " ciernista"
typowe myslenie samca...." dobiore sie do majtek, szepne kilka slow, ze piekna i jedyna, to bedzie moja"....oj panowie....a co potem...jak ta droga ( o ktorej wspomina Appo ), bedzie wygladac i czy bedzie szansa by dojsc do jej konca razem?
Nie zaprzeczam, ze kazda kobieta ( reka do gory gdy sa wyjatki) lubi byc podziwiana, czuc sie piekna, sluchac komplementow.....byc uwodzona...w koncu nie na darmo Alicja Majewska spiewa" byc kobieta, byc kobieta ciagle marze bedac dzieckiem" lub tak jak Zebrowski " jest blask co uda kobiety odslania ( a moze mial na mysli blask uwodzenia?).....ale uwodzic mozna cale zycie i ciagle ta sama osobe....
Trudne pytanie, bo różne są kobiety i ich oczekiwania....
Kobieta uwodzi w trzech czwartych przypadków a to tylko dlatego, że robi to dyskretniej, faceci myślą o sobie jak o samcach zdobywcach.
Znawcy zagadnienia zgodnie mówią, że w uwodzeniu brak nam finezji. Polacy nie potrafią ze sobą w ogóle rozmawiać. A co dopiero mówić o uwodzeniu!. Uwodzenie to już sztuka (która niestety odchodzi do lamusa ) Zależy od kultury osobistej obojga. Jest wprost proporcjonalne do pozycji społecznej uwodzącego. Im wyższa, tym sztuka uwodzenia trudniejsza. - i to jest bardzo istotna kwestia myślę
Moim skromnym zdaniem w dzisiejszych czasach niewielu jest mężczyzn szarmanckich, potrafiących oczarować kobietę dobrymi manierami i kulturą osobistą....
Podobno życie pomaga teoriom - ponoć bardzo zbliżają niebezpieczne okoliczności. - może zatem jakiś ekstremalny sport, wycieczka na Stalową w Wawie po zmroku (sugerowane wygodne obuwie sportowe)
Dla mnie np. niezmiernie istotne jest nieszablonowe myślenie, pomysłowość i wyczucie.
Z własnych doświadczeń - zauważyłem, że pomaga zakup zmywarki do naczyń
- walczenie o kobiece względy zmywarką do naczyń? A może to Bros był tylko wykręt, byś Ty nie musiał zmywać ???
Widzę, że poważna praca naukowa nie jest wam obca.
No ba! My dla nauki gotoweśmy na każde poświęcenie! Własciwie nawet na doświadczenia empiryczne śmiało mogłybyśmy sobie pozwolić.....
Gosia ma rację pisząc o tym, ze filmy bollywoodzkie są produktem konkretnej obyczajowości i cóż - krytykować nam jej nielzja. Na Północy jest i tak słodko w porównaniu z Południem, gdzie herosi są tak twardzi, że nie miękną nawet od dotyku swoich kobiet, pozwalają się obejmować, sami nie obejmując (vide Mahesh w "Athadu", jedynym wyjątkiem jest Siddatrh), a panny oświadczają sie im nagminnie, bo taki hiroł nie zniża się do poproszenia o cokolwiek.
Poza tym ja mam też wrażenie, ze w Indiach romans istnieje li i jedynie w filmach. No bo jak ma sie on rozwijać w społeczeństwie aranżowanych małżeństw? Jak pilnie strzeżeni młodzi mają się umawiać na randki? Gdzie ćwiczyć sztukę flirtu, uwodzenia, pieszczoty? Nawet w jak najbardziej współczesnych mumbajskich "Nowożeńcach" rodzina jest zdziwiona, ze narzeczona prosi o jedno spotkanie z narzeczonym. A oboje są ludźmi pracującymi, on wrócił własnie ze Stanów. Tak więc pewne szokujące dla nas zachowania mogą wynikać z braku "podbudowy". Mnie zawsze lekko zgrzyta sposób poprowadzenia sceny częstej w bollywoodach, w której bohaterowie padają sobie w objęcia. Zwykle wygląda to tak, że pan stoi z rozwartymi ramionami i pozwala pani wbiec w nie z rozpędu. Tak było w DTPH, w KKHH, w DDLJ Raj też tak stał. Jakoś wydaje mi się, ze powinien zrobić choć jeden krok w jej stronę... i zawsze sobie mówię: to nie telenowela meksykańska, mowilko .
Xusn słownik ortograficzny, to po pierwsze. ;]
Masz 13 lat, nie wiesz co to podrywanie. Za kilka lat zobaczysz swoje posty i się uśmiejesz.
Co do uwodzenia, oczywiście że teoria nic nie da bez praktyki.
Co do wieku to do 16-17 lat, nie można mówić o podrywaniu. Powyżej owszem.
BoskiDamianek Wyobraź sobie niestety, że tak jest. Jest to ogromna rzesza ludzi, którzy zagadać do dziewczyny w szkole jest bardzo trudne.. a co dopiero zagadać na ulica. Toż, to niemożliwe
Vault Dweller W niektórych kwestiach co do Najlepszą książką o kobiecie jest sama kobieta. jest to prawda, ale w NIEKTÓRYCH. ;] Będę się kłócił na ten temat. Ja oczywiście mówię o kobietach 17+.
Jar3cki do Ciebie nie mam sił.
Muszę Was zmartwić koledzy i koleżanki, że jest coś takiego jak Sztuka Uwodzenia. Są różne szkoły, różni guru. To jest jak sekta. Jak to powiedziała, pewna znana kobieta (studiuje, albo studiowała nawet psychologię) w polskim społeczeństwie "podrywaczy", PUA (artysta podrywu) może mieć 95% kobiet. ;] Te 5% kobiet, to są kobiety, które są zwyczajne, które poznają swojego męża na ślubie itd. To wszystko nie jest wyssane z palca. TO jest psychologia. Zainteresowanych zapraszam na priv. Nie będę pisał tutaj, bo jakieś 12-13 latki zaczną nam zaśmiecać środowisko.
wolałabym mieć męża poznanego na ślubie niżeli takiego pożal się Boże casanovę, który uważa, że książki powiedzą mu jak poderwać dziewczynę. znaczy, że to tak jak nauka języka, nauczysz się i każda Twoja, no proszę Ciiiiię, albo trafiasz na same pustaki, albo sobie ubzdurałeś.
sztuką uwodzenia nie jest przesadna pewność siebie - jaką wykazujesz - bo to jest komiczne, a nie podniecające. szczerze to jeśli waliłbyś mi takimi tekstami to nie wiedziałabym którymi drzwiami uciekać bo pewnie z tego wszystkiego walnęłabym głową o ścianę, żeby więcej tego nie słuchać.
dla mnie książki psychologiczne typu 'jak poderwac kobietę, jak rozkręcić biznes, jak być dobrą mamą' to bujda. to jakieś regułki, które trzeba się wyuczyć i już jest się najlepszą mamą pod słońcem, bądź najlepszym podrywaczem?
A może i jestem typowy. Sam nie wiem czasem jaki jestem ale fakt grunt to uczucie tamto zgasło. Choć czasem mam ale bardzo rzadko jak idę wieczorem ulicą i tak się zamyśle o przeszłości. Ale to chwilowe.
Nie jesteśmy razem ale jak wytłumaczyć to, że dziewczyna, która miesza pod Warszawą a ja w samym centrum sama chce po swoich zajęciach się ze mną spotykać. W sumie Ona też jest świeżo po związku. Ale Ona ciągle by się ze mną spotykała. Mówi, że jestem kochany, słodki. Ale głównie takie słowa na GG. Właśnie dziś się też widzimy. To widać, że nie jestem Jej obojętny.
Ale właśnie nie chcę nikogo krzywdzić. Fakt powiedziałem Jej, że bardzo Ją lubię bo to prawda ale nie jestem typem faceta, który by skakał z kwiatka na kwiatek. Musi być ta jedyna i muszę być pewny. Dlatego sztuki uwodzenia, które są tak popularne i sam czytałem o Nich wiele pod jednym względem mi nie pasują bo mówią aby być uwodzicielem należy spotykać się z paroma kobietami. Tak jak by to był sport, który poprzez "poznanie" i to dobrze co raz więcej kobiet powoduje, że rośnie forma "podrywu".
Postać nieaktywna
Imię: Arillina w skrócie Aril
płeć: Kobieta(zagram sobie Babką)
Rasa: Pół elf
Klasa: Zabójczyni/uwodzicielka
Historia: Była sierotą wychowaną przez człwieka który odnalazł ją w lesie. nauczył ją sztuki zabijania bo sam był zabójcą.Aril opuściła dom rodzinny w wieku 16 lat.Zaczeła szukać spobie pracodawców życie biegło jej wspaniale poznała nawet trochę tajników magi.Dopóki nie spotkala pewnego druida wszystko było sielanką.Jednak ten druid poprzez swoje zlecenie zniszczyl całe jej życie,miał zabić jednego człowiega w mieście zadanie niby proste jednak okazało się że tym czlowiekiem był potęzny mag ale było za póżno Aril został wtrącona do więzienia daleko od miejsca w którym mieszkała kiedy wyszła z więzienia postanowiła się zemścić na druidzie
Atrybuty:
Siła 13
Zręczność 15
Budowa 12
Inteligęcja 11
Roztropność 12
Charyzma 14
Umiejętności: jazda konno, walka szponami, strzelanie zatrutymi strzałkami,podstawy magi,pływanie,uwodzenie,blef
Ekwipunek: 2x szpony,sztylet,śpiwór,krzesiwo,zatrute strzałki,trucizna,koń z rzędem, zapas jedzenia na 6 dni,kosmetyczka ,suknia wyjściowa,ubranie zabójczyni czyli obcisłe czarne spodnie, czarne skórzane buty,skąpa biała bluzeczka z jedwabiu i skórzane rękawice, toporek do rąbania drzwa, księga magi tom 1
Wygląd:
To jednak wezmę się za obronę mężczyzń , a poobwiniam , Panie. )
moj Dziadunio mawiał :
"On nie winien Ona winna ,
bo zaczynać nie powinna"
I coś w tym jest. A nawet sporo. Jak się okazuje (?) to kobiety uwodzą mężczyzn. Męski rodzaj idący za głosem zakodowanego w męskiej "podświadomości instynktu "pokrycia" jak największej ilości żeńskich osobniczek w celu zachowania gatunku" ulega bezwiednie, niechcący, zabiegom i staraniom żeńskim.
Im osobnik męski piękniejszy i przystojniejszy i dorodniejszy tym większe zbiera zianteresowanie płci przeciwnej. Taki "biedota" nie może się opędzić od czarujących , nie może oprzeć naporowi źeńskich zaltów i umizgów.
Osobniczki źeńskie, przecież mają zakodowane w podświadomości zalotne i kokieteryjne przyciagnięcie uwagi męskiej na siebie. STosują w tym celu cała gamę różnych sposobów , od odkrywania ciała (dekolty, mini,) do ubierania go w wyszukane stroje, po farby do włosów, kosmetyki , aż do chirurgów włącznie.
A wszystko to po to, aby osobnik męski zajął się i wykonał naturalny, biologiczny cykl mający główne zadanie konieczne dla zachowania gatunku.
Jak mój dziadunio mawiał , sztuką jest uwieść najwspanialszego mężczyznę, ale jeszcze większą sztuką jest go przy sobie zatrzymać na wyłączność .
A Babcia mawiała , że zdobyć kobietę to jedno, ale mieć ją przy sobie na wyłczność ,to druga sprawa o wiele trudniejsza.
Wczorajsza lekcja chemii, kolega poprawia się na 2. Ma napisać równanie dysocjacji amoniaku. Pisze. Nauczycielka czyta i mówi: "Panie Nikodemie to jest totalna abstrakcja. Skrzaty (to do nas), zapiszcie to sobie jako "analiza amoniaku na Marsie". Kolega dalej walczy. W tym momencie wchodzi koleżanka z drugiej grupy (chemia/fizyka na grupy), że niby po dzienni. No to miała chwilę poczekać. Postanowiła więc skorzystać z okazji i pożyczyć sobie zbiór zadań do fizyki od kolegi (tego, który w tym czasie odpowiadał). No więc sięga do jego plecaka i wyjmuje książki. I co tam znajduje poza podręcznikami? Dwie interesujące pozycje: "Sztuka uwodzenia kobiet" oraz "Erotyczne sygnały, czyli mowa ciała kobiety". :]
Po przeczytaniu tego tekstu jestem już kompletnie załamany:
http://www.we-dwoje.pl/sztuka;uwodzenia ... ,6242.html
Mądry tekst, choć wygląd zewnętrzny ma o wiele większe znaczenie, niż jest to tam przedstawione. Ja nie mam chyba żadnych cech tego samca alfa o którym tam wspomnieli, a jednak w moim życiu nie raz dostawałem jasne znaki, że podobam się niektórym kobietom, tylko ja akurat wybrałem nie tą co trzeba, przez co skończyłem na samym dnie.
Sorrow ja też nie lubię gatunku ludzkiego. Często wydaje mi się, że kompletnie nie pasuję do tego świata. Teraz jedyne co dla ludzi ma wartość ogromna ilość pieniędzy, życie na pokaz i to, żeby zaliczyć jak najwięcej seksownych panienek lub przystojniaków w przypadku kobiet. Dla mnie pieniądze są ważne ale nie po to, żeby się lansować a po to, żeby móc spełniać swoje marzenia, czyli podróże, własne mieszkanie itd.
Nie warto być w dzisiejszych czasach w związku, wszyscy wokół się zdradzają, a szczególnie dotyczy to pijanych kobiet. Dziewczyna trzeźwa jeszcze ma jakieś hamulce, ale pijana już żadnych. Wystarczy dobrze wyglądać, zakręcić się koło podpitej laski i sama zacznie się dobierać.
śmieszy mnie po prostu całe to podrywanie jako niemal sztuka, podchodziś i nęcisz cel jakimś bajerem i jest twoja (zbajerowana) albo i nie. To trochę kpina z intelektu takiej panny
Mam to samo. Poradniki o uwodzeniu, podrywaniu, bajerowaniu, tym całym NLS czytam zawsze z ironicznym uśmiechem na twarzy. To znaczy... źle piszę - jeden przeczytałem - pierwszy i ostatni. Tak samo uważam że nie ma co robić sobie kpin z kobiet.
Zaskoczony błyskawiczną reakcją kobiety i wprost oszołomiony swoją głupotą zaśmiał się nieco chrapliwie, gdyż ciężar elfki - zgrabnej i gibkiej, a i owszem, ale nawet gibkość nieco waży - nie pozwolił mu w należyty sposób wypełnić płuc powietrzem.
- Refleks godny mego mistrza, lorda Sevoulay! - roześmiał się ponownie, całkowicie szczerze. Jego głos był przyjemny, lekko wibrujący, nacechowany pociągającą metaliczną nutą. Zdolny był uwodzić ale również i dosadnie wyrażać swoje niezadowolenie czy też wykrzykiwać polecenia.
- Racz wybaczyć Pani moje wtargnięcie, rzeczywiście błąd po mojej stronie. Wtargnąłem niezaproszony jak zbój jakowyś, jednak drzwi otwarte były. Jeśli zejdziesz ze mnie pani oczywiście wyjaśnię powód mojej wizyty. - powiedział spokojnie, i nawet jeśli był zdenerwowany, nie dał nic po sobie poznać, wynik doskonałej szkoły jaką dało mu dziesięcioletnie praktykowanie sztuki aktorskiej przed bardzo małym audytorium, najczęściej jedną osobą - kobietą.
Olciiia - tak, to nowa książka Jiny Bacarr
Wczesnym latem 1892 roku w Japonii spadły obfitsze niż zwykle deszcze. Japończycy nazywają tę porę "deszczami śliwy", gdyż przychodzi ona, kiedy dojrzewające owoce zaczynają kusić nowymi doznaniami. Tak jak dziewczyna, która staje się kobietą. Dziewczyna taka jak ja. Odwieczna japońska tradycja związana z pięknem, erotyką i seksem skrywa wiele tajemnic, które poznać mogą tylko nieliczni. Dla cudzoziemców są one w ogóle niedostępne. Kiedy Amerykanin Edward Mallory w obawie przed zemstą groźnego japońskiego księcia Kira-samy musi ukryć piętnastoletnią córkę w Herbaciarni Drzewa Wspomnień, Kathlene wkracza niespodziewanie w zmysłowy świat gejsz. W czasie kolejnych lat w herbaciarni będącej ekskluzywnym klubem gejsz Kathlene uczy się sztuki uwodzenia i zaspokajania potrzeb mężczyzn. Przygotowuje się także do rytuału "sprzedaży wiosny", czyli utraty dziewictwa. Mężczyzną gotowym zapłacić za ten zaszczyt jest bogaty baron Tonda-sama, będący na usługach księcia Kira-samy. Baron podejrzewa, że piękna kandydatka na gejszę jest dziewczyną, której na zlecenie księcia od trzech lat poszukuje. Kathlene skrycie pragnie innego mężczyzny, wie jednak, że baronowi nie wolno się sprzeciwić. Gdyby się na to odważyła, ściągnęłaby śmiertelne niebezpieczeństwo zarówno na dom gejsz, jak i na siebie samą...
źródło: www.lideria.pl
ale reasumując to wolałabym jjuz chyba spojrzec askawym okiem na tego który już się za mną ugania bo tym samym już byłby mój bez zadnych wisileń
Czyli idziesz na łatwiznę. Tak też można. Najlepsze sztuki za nikim się nie uganiają, bo znają swoją wartość. EDIT : Chciałbym zwrócić uwagę różnicę między uganianiem się a umiejętnym oddziaływaniu na kobietę tak żeby ją sprowokować do tego żeby to ona zaczęła sama uwodzić. Wtedy zaczyna się dobra zabawa w której nikt nie musi być tą gorszą stroną, tzw "Petentem"
Wydaje mi się, że najsłabszym elementem mojej gry jest budowanie attraction
Bez odpowiedniego BL i dobrego IG, trudno mówić o budowaniu attraction. Uwodzenie to sztuka doskonalenia się ale nie w celu uwodzenia jak największej ilości łatwych lasek ale sprawianiu że stajesz się atrakcyjny dla samego siebie. Pierwszy krok to być zadowolonym z samego siebie bo to daje Ci pewność w kontaktach z kobietami. Poza tym pamiętaj by twoje dążenia w stawaniu się lepszym, bardziej atrakcyjnym facetem nie były podyktowane wyłącznie potrzebie uznania w środowisku i bycia docenianym przez kobiety. Najważniejszym celem jest sprawienie byś dobrze czuł się ze sobą, eliminował rzeczy które stoją na przeszkodzie ku temu a nieświadomie będziesz komunikował że jesteś osobą spełnioną... to działa bardzo pociągająco na kobiety i może powodować zazdrość i zawiść u innych. NIech to będzie Twoim attraction.
Uważam że kobieta która mysli wyłącznie o swojej atrakcyjności w formie cyferek nie może byc atrakcyjna bo jest wg. mnie pusta " bez urazy bo Cię nie znam"
Atrakcyjność to nie duży biust długie nogi i tapeta Maxfactor... w tym chodzi o coś więcej jeśli interesuje Cie męzczuzna a nie chłop spod budki z piwem... atrakcyjnośc to sztuka uwodzenia, to jak płynisz w szpilkach zamiast człapać jak kaczor, to jak subtelnie podkreślasz urodę a nie jak pokazujesz na wierzch cycki, to jak umiesz się subtelnie uśmiechać zamiast wietrzyć zęby do podchmielonego faceta który ma włosy na żel... sorry ale wg. mnie kobieta atrakcyjna to intelekt + klasa i szyk a nie wymiary. Ende
Właśnie jakie macie sposoby na kobiecość? Jak sobie wyobrażacie siebie jako idealną kobietę, jak inni was postrzegają i jak oceniają? Co powinna umieć prawdziwa kobieta, jak powinna wyglądać i się ubierać, malować, chodzić, mówić?
Postawiłam przed sobą taki temat : „musze być kobieca” ... dostrzegam wiele zalet ale także i wad, mam pewien profil do którego dążę, ale mi nie zawsze wychodzi, jednakże nie poddaje się ... czy widzicie jakieś postępy w moim zachowaniu, stylu? 
Gdzieś czytałam artykuł o sztuce uwodzenia, znajdę i przepisze...jest boski. Od tego właśnie tekstu w gazecie postanowiłam się zmienić 
Słyszałyście o metodzie ... nie wiem do końca jak się to nazywa ... samo wmówienia? Jakoś tak... ciągle trzeba sobie powtarzać jakieś zdanie, np. jestem piękna, jestem mądra itp. (najlepiej podobno przed lustrem)
W końcu zaczynamy wierzyć w to co mówimy i czujemy się pewniej... ja cały czas nad tym samo wmawianiem ćwiczę i... mam wrażenie że są postępy!
Myślicie że to głupie? A jak ktoś cały czas mówi „jestem beznadziejny i nic nie umiem..” i rzeczywiście nic mu nie wychodzi... to jest to samo tylko ze działa na nas w negatywny sposób.
Splamilas czysta krew sukkubow. Wabimy, kusimy, ale nigdy nie nazywamy innych kobiet.. dziwkami. *Splunela* Rownie dobrze mozna by nas tak nawac, bo praktykujemy sztuke uwodzenia i zaciagania do lozka. Czy to nie adekwatne z twoja wypowiedzia? Dlatego w naszym slownictwie slowo "dziwka" uwazane jest za nader wulgarne. Wiedz, ze nie bedziesz mile widziana w kregu sukkubow, za ten czyn...

Tytuł Polski: Szkoła uwodzenia 3
Jakość: DVDRip
Format: XviD, MP3
Gatunek: Dramat, Thriller
Rok wydania: 2004
Język: angielski
Opis:
"Szkoła uwodzenia 3" rozpoczyna swą akcję, gdy po sukcesie perfidnego zakładu dotyczącego uwiedzenia i porzucenia dwóch naiwnych niewiniątek, Jason (Nathan J. Weterington) i Patrick (Kerr Smith) - dwaj najbardziej zepsuci i niemoralni studenci Prestridge College - nabierają apetytu na tę najbardziej pożądaną: Cassie Marteuil (Kristina Anapau). Oto zawodniczka tej samej ligi, obiekt powszechnych westchnień to kobieta zimna i wyrachowana, która opanowała w stopniu nikomu wcześniej nieznanym sztukę seksualnej manipulacji. Zdaje się, że trafiła kosa na kamień i tym razem dwaj Don Juani trochę pocierpią... (filmweb.pl)
NFO:
[ViDEO&AUDiO
Codec: XviD
Bitrate: 1010 Kbps
Resolution: 608 x 336
Aspect Ratio: 1.81 : 1
Framerate: 23.97 FPS
Codec: MP3 VBR 129 Kbps
KODHIHI ed2k://|file|Cruel.Intentions.3.2004.DVDRip.XViD-WRD.(eosiolek.fora.pl).avi|732940288|2EB65DDE981F166F8DE30F0D65C606D6|/
ed2k://|file|Cruel.Intentions.3.2004.DVDRip.XViD-WRD.SAMPLE.(eosiolek.fora.pl).avi|14612480|76DC99062C4B1774008B0C4A1B7EB318|/ KODHIHIKUNIEC
Zarzucę cytatem... siemisiespodobałsie Zatem - fragment "Absolutnej amnezji" pani Izabeli Filipiak:
Prządka nie rozumiała kobiet, które kochały się w mężczyznach, nawet jeśli teoretycznie gotowa była uznać istnienie czegoś takiego, jak wrodzona preferencja seksualna; a prawdziwą niechęć wzbudzał w niej dopiero upadek sztuki uwodzenia. Tęskniła do czasów, w których unamorata mogła dać ulubieńcowi tajny znak ruchem brwi albo wachlarza, kiedy miłosnym listem stawała się dłoń miękko opadająca na obicie fotela, a podobna gra, dyskretna i urzekająca, prowadzona była miesiącami lub jeszcze dłużej; (...). Kobiety były dla niej najpiękniejszym wyzwaniem, gdyż właśnie one zmuszały ją, by powracała, deklarując własną fascynację, do nagromadzonych przez wieki wskazówek starożytnej sztuki uwodzenia. Wówczas to, okrążając obiekt swych starań, wsłuchując się w jej stłumione, choć wciąż czytelne pragnienia, ciche rozczarowania, dotąd niewypowiedziane tęsknoty, przywoływała na pomoc niezmierzone zasoby czułości, intuicji, nawet intelektu, improwizowała wreszcie najsubtelniejsze ze swoich podejść. Upojona grą, niepewnością i obietnicą, rozpalała się i wtulała twarz w książkę, rozważając, czy następnym razem będzie już mogła dotknąć dłoni w ten sposób, czy powinna jeszcze trochę poczekać.
Czytając to w gorącej kąpieli, w wannie pełnej piany, nabrałam ochoty na wypróbowanie niektórych z pozycji sztuki uwodzenia...
Flirt to sztuka uwodzenia najpiękniejsza..jakby od niechcenia.
Najpierw słowo nieśmiało się spotyka z Twoim słowem.
Potem myśl podąża szybkim serca biciem.
Nawet nie wiesz..kiedy masz Ją ..swoją wymarzoną w głowie,w każdym nerwie..w oddechu..we snie..w niebycie.
Potem czekasz godzinami na te słowa dwa... szeptem wypowiedziane.
Tembr głosu...ciche westchnienia.Juz nie nie możesz żyć bez Niej...Bez Jej imienia..Wszędzie widzisz Jej cudowne oblicze.W spojrzeniu z fotki toniesz milion razy.Umierasz nocą, gdy tylko o Niej zamarzysz...a bladym switem znów witasz Ją w swoich ramionach.
A potem spotykasz Ją i nie wiesz...czy to jest tylko sen czy miłość prawdziwa.W potoku włosówi ,rzece ust powoli toniesz,ale masz tuz obok Jej ramiona-koło ratunkowe i serce tak prawdziwe jak Jej najdrozszy dotyk.
Więc czym jest flitr..czy tylko sztuką uwodzenia.?
Cóz ...ja od roku flirtuję z miłością..z kobietą mojego istnienia.
poderwać... hmm
nie lubię tego słowa...
kobiety się uwodzi...przynajmniej ja tak czynię...
a najpiękniej jest uwodzić jedną ,długo nawet gdy już jest zdobyta...
to przyjemna sztuka...
czarowanie słowem, gestem, spojżeniem... uwielbiam to...
i pewnie przez to było wiele kobiet w moim życiu.. jedna znika a pojawia się kolejna... a znkają gdy przestaje czarować...
w prozie życia sprawdzam się tylko solo...
nie uniem być z kimś gdy ciągle plącze mi się po życiu...
więc preferuje zwiazki na odległosć... ale to na dłuższą mete też się nie sprawdza... więc jak ten rozbitek ląduje na kolejnej wyspie czekając kiedy znow podąże dalej...
Raz narzekala koneserka sztuki z Lodzi:
"Limeryk? Fraszka! Fraszka? Bajka ! Kazdy splodzi!
Gdzie znalezc poete,
co wie, ze kobiete,
Dopiero epos heroiczny uwodzi?
SAGA O WIKINGU SVENIE
(rozpisana na limeryki o rymach bardzo męskich)
Za siódmą górą, siódmym fiordem, bardzo "hen"
żył dość gramotny lecz samotny Wiking Sven
Jak pisał "Le Monde"
do pani swej blond
wiking tęsknił po ostatni w płucach tlen.
Gdy końca swego dobiegała długa noc
wiking pakował kalesony oraz koc
i wsiadał na łódź
by fale nią pruć
dość konsekwentnie się kierując na pół-noc.
Długie wieczory zwykle płynął, długie dnie
czasami z niewyraźną miną, czasem nie
zawzięty, że Hej! <-[wers ze specjalną dedykacją]
do pani by swej
dopłynąć łodzią albo spocząć gdzieś na dnie
Ciągłe przeszkody: a to burzę a to szkwał
albo nagniotki - wszystko wiking za nic miał
nawet ten świąd
co miał nie wiem skąd
mu nie przeszkadzał gdy na północ z wichrem gnał
Nim dotarł, stoczył Sven The Viking ciężki bój
z potworem morskim, który dżemu wielki słój
przywłaszczyć chciał lecz
wikinga cny miecz
zabłysnął w mroku, krzyknął potwór - "Sven nie kłuj!"
Tam gdzie początek mają wstęgi wszystkich zórz
po przetrzymaniu chorób morkich oraz burz
tam witał go brzeg
pływanie na bieg
tam zamieniał był nasz wiking niecąc kurz
I w stronę igloo świetlistego ruszał on
tam gdzie mieszkała jedna z pięćdziesięciu żon
nim wszedł zrzucał pas
bo gonił go czas:
czterdzieści dziewięc dość nieużywanych łon
Nim minął kwadrans wiking wracał znów na szlak
bo całej reszty żon mu było bardzo brak
I myślał: "Psiakrew
przeklęty ten zew,
kobiet dużo, czasu mało, niech to szlag!"
(saga jak to saga strasznie się ciągnie)
Pozdrowionka
Heniu (nocą)
No właśnie prawda to, czy mit. Podobno uprawianie regularne sztuki ars amandi świetnie wpływa na cerę kobiety? Dosyć to zabawnie brzmi, ale gdyby przez uwodzenie wieczorowe męża poprawiała się cera, to super
jak juz mowilem ciekawosc moze byc pierwszym stopniem do piekla a moze byc tez bronia w sztuce uwodzenia kobiet
Spoko masz brata.
Co do NLS, skuteczne, ale zabija w Tobie Ciebie samego..., NLP - owszem, bardzo dobre, skuteczne, itp itd
Czyli programowaniu ludzkich zachowań po przez odpowiednią przygotowaną gadkę.
Przygotowaną? no nie wiem...
Ale co wy sądzicie o tego typu pomocach jak kursy , książki itd
Przeczytałem, czytam i będę czytać ciągle książka na temat NLP, sztuka podrywania itp itd.
Biorę udział w takich e-kursach, na temat kobiet podajże 3-4, na temat samego wywierania wpływu na ludzi(klientów, etc.) 1 lub 2.
Czekają do przeczytania e-booki, fragmenty ich również...
Jakie mam wrażenia? Dobre jeżeli masz dobre intencje, to owszem to jest dla Ciebie.
W NLP, jak mówił na jednym z warsztatów pewien instruktor wywierania w pływu na ludzi, nie ma osoby wygranej, tu obie są wygrane. Jeżeli kogoś z manipulujesz, wciśniesz mu jakiś szajs, to się na Tobie odbije - zapewniał.
I ja też zapewniam.
Czy może sami takie macie
Skoro chcesz, podam tytuły co przeczytałem, a co jeszcze czeka na mnie:
Do przeczytania:
Podręcznik Partnera
Programy Partnerskie w praktyce
Skuteczne metody podrywania
Sztuka uwodzenia kobiet na parkiecie tanecznym
Zostan super partnerem - wersja light
HowToMakeOnOrgasm - filmik uczący jak doprowadzić...tytuł wyjaśnia
Przyjaciel
Mowa ciala a sukces - fragment
Naturalne planowanie rodziny
Juz nie bede taki szybki
Oblicza zdrady
Rutyna w zwiazku
Seksualny klucz(+18)
Miesieczniki NLP ktore sa do otrzymywania na poczte, jak narazie 2 mam
Psychologia wywierania wplywu i psychomanipulacja
Zbuduj dojrzała i trwała przyjaźń
Przeczytane:
Tajemnice uwodzenia
Mistrz manipulacji
Seks milosc spelnienie - fragment - do dupy...autor pisze jakie to ma zalety bla bla, ale zadnych konkretow, tylko o oczach...głównie fragment reklamujący i zachęcający do zakupu.
Podałem Ci, to co ja mam jak widzisz, są tutaj również książki dotyczące przyjaźni i ogółem związków międzyludzkich.
Jak oceniamy słuszność takich metod?
A Ty, mógłbyś się wypowiedzieć?
Co tam ciekawego piszą w tej Twojej książce? Piszą coś o mega programach(jakoś tak)?
nie sztuką jest uwodzenie kobiety, sztuką jest by sprawić żeby to kobieta uwodziła ciebie...

reżyseria:Mike Nichols
scenariusz:Calder Willingham, Buck Henry
obsada:Dustin Hoffman, Anne Bancroft, Katharine Ross
gatunek:dramat
kraj:USA
rok produkcji:1967
czas trwania:105 min
Ben Braddock po otrzymaniu dyplomu wraca z uczelni do domu. Z tej okazji rodzice wydają przyjęcie. Tam spotyka panią Robinson. Dochodzi między nimi do romansu - dojrzała kobieta uwodzi młodzieńca. Jest to trudny związek. Pojawiają się kłopoty - o romansie dowiaduje się córka pani Robinson - Elaine, która została wybrana przez rodziców Bena na jego żonę. Ben próbuje początkowo zniechęcić do siebie Elaine, ale wkrótce, ku swemu zdziwieniu odkrywa, iż tak naprawdę jest w niej zakochany. Młody Absolwent pomimo perturbacji odnajduje Robinsonównę. Plany rodziców i teściów spełzają na niczym. Mimo intryg młodzi wybierają siebie. Absolwent był pod koniec lat 60-tych sygnałem narodzin nowego kina hollywoodzkiego, dowodem odrzucenia dawnych stereotypów sentymentalnej obyczajowości amerykańskiej. Reżyser Mike Nichols z dnia na dzień został obwołany "reżyserem jutra". Już jego poprzedni film - ekranizacja sztuki Kto się boi Virginii Woolf ? Edwarda F. Albeego - przyniosła mu rozgłos i 5 Oscarów. Absolwent - opowieść o pełnym kompleksów maturzyście, który wyłamuje się z ram przygotowanych mu przez rodzinę i otoczenie - pokazał nie tylko kryzys instytucji małżeństwa, ale daleko posunięty rozkład amerykańskiej obyczajowości. Absolwent osiągnął rekordowe wyniki kasowe, kilkadziesiąt razy przekraczając koszty produkcji i w poważnym stopniu przyczynił się do uratowania bankrutującego w tych latach Hollywood. Pociągnął za sobą lawinę naśladownictw i wylansował jednego z czołowych dziś aktorów amerykańskiego kina - Dustina.
Xivd Avi
English
699 mb
640 x 272
ciurlujka - to najniebezpieczniejsza odmiana kobiety, najczęściej pracującej, którą w telegraficznym skrócie możnaby okreslić także mianem ,, zostawiająca z wzwiedzionym penisem,, . Najczęsciej ładna, zadbana i piekielnie inteligentna, kokietka. Prowadzi działalność wśród licznych grup męskich polegającą na kuszeniu obiektów wybranych, pokazywniu wdzięków , uwodzeniu charakterystycznym kocim tembrem głosu, doprowadzając siedmiu na dziesięciu biorących udział w takim przedsięwzięciu na brzeg kantu od nogawki pomieszany czasem ze skrajną rozpaczą. Ciurlujka uwielbia bawić się w podchody z mężczyznami , ale nie interesuje jej gołe ciało jako takie, z efektem końcowym w łóżku, nie szuka miłości , ani potwierdzenia swojej atrakcyjności, bo tej jest aż nadzbyt pewna. Zajmuje ją sama sztuka dla sztuki, najlepiej jednoaktowa, bez przerwy na antrakt. Jest giętka i elastyczna, doskonale wyczuwa nastrój, a kiedy dopnie już swojego, widząc zainteresowanie u wybranka losowego, szybko ucieka tam gdzie pieprz rośnie i wanilia. Niemozliwa do oswojenia, wybredna, uparta i przeważnie dostaje, to czego pragnie, chociaż sama nie wie, co chce najbardziej. Jest ciekawska i jesli nie ma w poblizu kawy, wsadza nos wszędzie tam, gdzie nie powinna. Nudzi ją wszystko co już ma. Nie potrafi zostać na dłużej. Specjlizuje się w mieszaniu w głowach, nie regując na wysyłane bodżce i odpowiedzi mailem. Wystepuje we wsiach, w duzych aglomeracjach bez względu na język obowiązujący, można ją także spotkać wirtualnie. Typowa ciurlajka prezentując swoje mozliwości i roztaczjąc urok (na psa też), przechodzi z rąk do rąk, dopóki, dopóty nie staną się zbyt ciepłe. Wtedy poparzona natychmiast odjeżdża karetką na ostry dyżur, przełozyć ordynatora przez pielęgniarkę na swoim kolanie.
Ile razy widziałeś atrakcyjną kobietę i nie miałeś zielonego pojęcia, co powiedzieć i jak się zachować?
Czy masz dość bycia "miłym facetem" i oglądania, jak niegrzeczni chłopcy zabierają fajne sztuki do domu zamiast Ciebie?
Masz nadzieję, że jakimś magicznym zrządzeniem losu poznasz na resztę życia kobietę swoich marzeń?
Takie rzeczy się dzieją... W filmach.
Ale w prawdziwym życiu...
MUSISZ NAUCZYĆ SIĘ UBIERAĆ
MUSISZ NAUCZYĆ SIĘ JAK ROZMAWIAĆ
MUSISZ NAUCZYĆ SIĘ JAK UWODZIĆ
Nauczymy Cię wszystkiego co jest Ci potrzebne, by uwodzić najpiękniejsze kobiety na tej planecie. Co najważniejsze, zbudujesz wyjątkową pewność siebie i postawę, tak że umawianie się z wybranymi przez Ciebie dziewczynami stanie się możliwością, a przestanie być problemem.
Metody Badboya nauczą Cię jak połączyć się z kobietą na bardzo głębokim, instynktownym i seksualnym poziomie poprzez język ciała i przekazywnie takiej pewności, która może pochodzić tylko z Twojej wewnętrznej postawy. Dowiesz się w jaki sposób transponować dominację i wytwarzać w niej fascynację Tobą z prędkością światła. Jego metody zostały sprawdzone i są skuteczne na wszystkich kobietach - Europejkach, Amerykanach, Afrykankach, Azjatkach.. - bo omijają jej myślenie logiczne, od razu łącząc się z emocjami i seksualnością.
Badboy nauczy Cię jak myśleć, jak się zachowywać naturalnie, by osiągać wyjątkowe sukcesy z wszystkimi typami kobiet. Zapomnij o gotowych tekstach albo manipulacjach, z którymi trafia się do celu na zasadzie ślepej kury i ziarna. To, co my robimy, działa.
W ten sposób reklamuje się jedna z firm, która oferuje mężczyzną naukę uwodznia kobiety. Co o tym sądzicie??
I co sądzicie o facetach, którzy z takich usług korzystają??
Czy to nie jest też wkładanie wszystkich kobiet do jednej szuflady?? Uczą określonych technik, a z tego wynika, że owe techniki podziałają na każdą kobietę..
Nie mówiąc już o tym, że chodzi przede wszystkim o fizyczne zdobycie kobiety.
Czy waszym zdaniem jak ktoś urodził się nieśmiałym to nagle stanie się przebojowym amantem??
Co sądzicie o ludziach, którzy są pomysłodawcami takiej nauki??
"Blond gejsza" Jina Bacarr.
Wczesnym latem 1892 roku w Japonii spadły obfitsze niż zwykle deszcze. Japończycy nazywają tę porę "deszczami śliwy", gdyż przychodzi ona, kiedy dojrzewające owoce zaczynają kusić nowymi doznaniami. Tak jak dziewczyna, która staje się kobietą. Dziewczyna taka jak ja. Odwieczna japońska tradycja związana z pięknem, erotyką i seksem skrywa wiele tajemnic, które poznać mogą tylko nieliczni. Dla cudzoziemców są one w ogóle niedostępne. Kiedy Amerykanin Edward Mallory w obawie przed zemstą groźnego japońskiego księcia Kira-samy musi ukryć piętnastoletnią córkę w Herbaciarni Drzewa Wspomnień, Kathlene wkracza niespodziewanie w zmysłowy świat gejsz. W czasie kolejnych lat w herbaciarni będącej ekskluzywnym klubem gejsz Kathlene uczy się sztuki uwodzenia i zaspokajania potrzeb mężczyzn. Przygotowuje się także do rytuału "sprzedaży wiosny", czyli utraty dziewictwa. Mężczyzną gotowym zapłacić za ten zaszczyt jest bogaty baron Tonda-sama, będący na usługach księcia Kira-samy. Baron podejrzewa, że piękna kandydatka na gejszę jest dziewczyną, której na zlecenie księcia od trzech lat poszukuje. Kathlene skrycie pragnie innego mężczyzny, wie jednak, że baronowi nie wolno się sprzeciwić. Gdyby się na to odważyła, ściągnęłaby śmiertelne niebezpieczeństwo zarówno na dom gejsz, jak i na siebie samą...
Lekko erotyczna, czyta się dość szybko, zwłaszcza jak sie przeskakuje po parę stron
Dla mnie gniotowata, ale dostałam od teściowej, to już przeczytam
I do poduszki
Jeffery Deaver "Puste krzesło"
Małym, sennym miasteczkiem wstrząsaseria tragicznych wydarzeń. Kilkunastoletni Garret, znany z odrażającego, dziwacznego hobby – hodowli owadów – jest podejrzany o zamordowanie kolegi i uprowadzenie oraz prawdopodobnie zabicie dwóch dziewcząt. Lokalnej policji przychodzi z pomocą sparaliżowany, wybitny nowojorski kryminalistyk Lincoln Rhyme, który za dwa dni ma zostać poddany operacji w tutejszym Centrum Medycznym. W zorganizowanym naprędce laboratorium bada i analizuje nikłe dowody. Tymczasem poszukiwania Owadziego Króla trwają, wreszcie udaje się go ująć, ale nie wiadomo, gdzie są i czy żyją jego ofiary. Schwytanego Garreta niespodziewanie uwalnia z aresztu asystentka i przyjaciółka Rhyme’a, Amelia, intuicyjnie przekonana, że chłopiec jest niewinny. Wtedy jednak sama staje się jego zakładniczką. Pościg rozpoczyna się na nowo...
narazie wciąga, ale dopiero zaczynam, więc nie polecam w ciemno
1. Lubię, kiedy mam złudne wrażenie, że nie jestem samotna.
2. Najszczęśliwszy czas to czas zauroczenia, z wzajemnością.
3. Chcę wiedzieć dlaczego dobrych ludzi, tak często spotykają traumatyczne wydarzenia.
4. W domu rodzinnym czuje się samotna.
5. Żałuję, że źle rozegrałam to i owo.
6. Kiedy idę spać, coraz rzadziej czuję ssanie w żołądku, za to codziennie zastanawiam się, co zrobiłam nie tak w swoim ostatnim związku.
7. Chłopcy... coraz rzadziej stają się mężczyznami.
8. Najlepszy był on. Również on okazał się największym skurwysynem mojego zycia.
9. Drażni mnie to, że otacza mnie tak niewielu dojrzałych ludzi
10. Ludzie są mi potrzebni jak tlen. Tylko przy nich potrafię się dowartościować.
11. Matka... jest egoistką, jak i ja.
12. Czuję, że mam szanse spełnić większość swoich marzeń.
13. Najbardziej boję się nadwagi.
14. W szkole podstawowej byłam większą suką w stosunku do rówieśników, niż jestem teraz w stosunku do mężczyzn.
15. Nie mogę zapomnieć.
16. Sport... chcę ale nie mogę się zebrać w sobie, żeby zacząć robić coś konkretnego. Tańczę.
17. Kiedy byłam dzieckiem było tęczowo.
18. Moje nerwy rozładowuję płaczem.
19. Inni ludzie bywają szczerzy.
20. Cierpię gdy ktoś nie jest w stanie niczego dla mnie poświęcić, kiedy ja jestem w stanie zrezygnować dla niego z wielu ważnych w moim mniemaniu mnie rzeczy.
21. Nie udało mi się utrzymać przy sobie trzeciego najprzystojniejszego mężczyzny, jakiego widziałam w życiu.
22. Czytanie sprawia, że dostrzegam rzeczy, których wcześniej nie zauważałam.
23. Mój umysł jest zwykle ukierunkowany na jedną sprawę, ale przez krótki okres czasu.
24. Przyszłość dzieje się już teraz.
25. Potrzebuję dwóch ramion zamkniętych.
26. Chodzenie z chłopakiem w moim przypadku nie skończy się ślubem.
27. Najlepiej czuje się gdy osiągam swoje cele.
28. Czasami lubię swoją samotność.
29. Boli mnie, że nie potrafię cofać czasu.
30. Nienawidzę żyć w świadomości, że przede mną było kilkanaście innych kobiet.
31. W szkole bywam.
32. Jestem bardzo pewna siebie.
33. Jedynym kłopotem jest dla mnie zdobycie się na trudne rozmowy.
34. Chcę prawdziwej miłości, a nie kolejnej miłostki.
35. Mój ojciec mnie nie obchodzi.
36. W skrytości jestem samotna.
37. Ja, rzekomo czarująca dziewczyna, a tak naprawdę manipulantka.
38. Taniec to sztuka uwodzenia.
39. Moim największym zmartwieniem jest od kilku lat co, kiedy i w jaki sposób zjem.
Większość dziewczyn nie jest mi przychylna.
W podobnym tonie rozpoczyna się wiele filmów (ekranizacji scenariusza -- ale to co piszesz nie jest ani filmem ani scenariuszem ale tekstem opowiadania.
tam o częściach garderoby zbytniego rozeznania nie posiadam, a zdałoby się mieć takowe do opisów. - ano tak 
Nie powiedziałbym, że spowalniają bardzo często używa się tego przy wartkiej akcji np. Sztych pod żebra, za późno! Wyskok, cięcie bokiem, unik, riposta, znów cięcie bokiem, mam dość, znów unik, sztych… np2. Gdzie są te klucze! Pan Leon przetrząsną szafę, trzy szuflady, dwie półki, sprawdził dywan, obicia, akwarium terrarium--- strasznie spowialnia - w obydwu przypadkach. mogłoby być tak: Gdzie są te klucze! Pan Leon przetrząsną całe mieszkanie, które zaczęło przypominac istne pobojowisko
Żyjesz na tym świecie parę latek dłużej ode mnie a dziwi cię postać „chłopczycy"- nie dziwi tylko nie pasuje do podlotka zabiegającego o względy chłopaka i czytającego rubryczko złamanych serc
Robi różnice kopną go a nagłym rozkurczem mięśni nogi przybliżył trepa znajdującego się na stopie do twarzy leżącego pod nim delikwenta. Aktualnie w moim pisaniu siedzę nad rozbudową opisów, a ty mi mówisz aby je przykracać. Wybacz ale zignoruje ofertę wykreślania tego co „zbędne”. - ---Twoja Marysienka (czyt wola) ale z takim podejściem nie masz co liczyć na czytelników jeśli spróbujesz gdzies to wydać (z resztą nie przyjmą przez te opisy) a z tego tekstu tu przytoczonego nic nie zrozumiałam - przeczytałam to jak istne logatomy (zlepki liter nie mające znaczenia)
Niekoniecznie, mogła iść dalej z telefonem w dłoni. Możliwości jest wiele, wole napisać aby potem nie robić nieścisłości (bywały i takie). Niby nie ma znaczenia w którą wsadziła, a jednak jest jeszcze kieszeń tylnia Tak, tak szczegóły potrafią znacznie ubarwić, wydłużyć i urozmaicić tekst. -- zostałabym tylko przy wydłużyć
He a niby czemu to kobiety nie mogłyby troche polatać za facetami - bo kto widział mysz goniącą półapkę (przysłowie) moga latać - ale sztuka kobiety jest tak uwodzić by męzczyzna myślał że to on zabiega. No ale to takie kobiece triki
Zwykle operujemy pojęciami HB6, HB9, SHB, mając na myśli to jak kobieta wygląda. Przecież reklamy telewizyjne kuszą nas wizerunkami ślicznych kobiet a kursy uwodzenia obiecują że poznamy najatrakcyjniejsze kobiety świata.
Zakładając pickup.fora.pl musiałem zadać sobie pytanie "Dlaczego" i "Dla kogo". Mając za sobą doświadczenia bycia z naprawdę atrakcyjnymi kobietami chciałem wprowadzić nową jakość do świata relacji damsko-męskich. Wierzcie mi że najpiękniejsze kobiety nie są gwarancją waszego spełnienia a nawet takie z czasem się znudzą jeśli poza wyglądem nie mają nic więcej do zaoferowania. Dlatego powtarzam że każdy powinien wiedzieć czego tak naprawdę szuka w kobietach, co pozwoli mu czuć się spełnionym, obcując z takimi kobietami.
Lili,
Nie zdradzę Ci wszystkich szczegółów na które zwracam uwagę u kobiet ale na pewno cenię sobie wysoko takie cechy jak wrażliwość, energiczność, poczucie humoru, szczerość. Natomiast każdą z tych cech można rozumieć na różne sposoby. Kiedyś długo byłem z jedną dziewczyną w związku gdyż miała dwie wspaniałe w/w cechy. Była bardzo wrażliwa a jednocześnie strasznie energiczna i gdy lekko ją rozdrażniłem, próbowała odruchowo kopnąć mnie w jaja - wcale nie na żarty;) Na szczęście trenowałem sztuki walki i tylko raz jej się to udało ale gdy zobaczyła że zwijam się z bólu, przytuliła mnie i popłakała się. Natomiast gdy płakała była najładniejsza na świecie!![]()
Jest za to pewna cecha która z kobiety przeciętnej potrafi uczynić niezwykłą piękność... to jest ciekawość świata i PASJA!
Kobieta żyjąca pasją promienieje entuzjazmem a jej oczy świecą się jak diamenty. Nie ma nic wspanialszego jak poznawanie kobiet mających w życiu pasje a najlepiej jeśli to my jesteśmy dla niej tą pasją.
Gdy raz zakosztujecie takich ciekawych kobiet, wypicowane w kosmos kobiet wydadzą wam się puste, próżne i niegodne uwagi.
Jak dla mnie wszystko w nowych Bondach bije na głowę te starsze. A przede wszystkim właśnie odtwórca głównej roli. Wreszcie właściwy człowiek na właściwym miejscu.
Kiedyś samo pojawienie się Bonda w ubogiej jak wschodnia Rumunia kinematografii było czymś wielkim. Film nie musiał mieć niczego nadzwyczajnego, by na siebie zarobić. Wystarczył dżentelmen, uwodzący piękne kobiety, wożący się niesamowitymi brykami i posiadający masę gadżetów pomagających w ratowaniu świata. Zimna wojna była świetnym tematem o który można było opierać historię. Jak na tamte czasy nie trzeba było zbyt wiele się napracować. Dziś kinematografia jest tak bogata, przesycona, wszystko już było, że naprawdę ciężko czymś zaskoczyć. Casino Royale jest naprawdę genialnym filmem, bo aby dziś ściągnąć tylu widzów do kin i zdobyć uznanie trzeba naprawdę wznieść się na wyżyny sztuki filmowej. Co do Connery'ego, jest on legendarnym Bondem i trudno go porównywać do obecnych. Jednak jeżeli mielibyśmy takie coś robić i spłaszczać różnice jakie dzielą pierwsze Bondy, Bondy po Connerym, Bondy z Brosnanem i Bondy z Craigiem to rzeczywiście aktorsko najlepiej wypada Craig, stereotypowo Connery, a brawurowo, przegięciowo < > Brosnan. Ja osobiście lubiłem Bondy z Brosnanem. Były specyficzne, mocno cyniczne, trochę przejaskrawione, ale miały to coś w sobie. Jednak gdyby Casino Royale szło dalej w taką stronę zostałoby zjedzone na śniadanie przez krytyków. Bo co za dużo to nie zdrowo. Casino mam nadzieję rozpoczęło nową erę Bondów, która może nie wypali się za szybko. Craig naprawdę świetnie odnajduje się w tej roli i myślę, że jeszcze obejrzymy kilka niezłych dzieł z jego udziałem.
Testosteron - polski film komediowy w reżyserii Tomasza Koneckiego i Andrzeja Saramonowicza. Film powstał na podstawie sztuki teatralnej o tym samym tytule.
Zdjęcia do filmu trwały 1-6 sierpnia 2006.
Fabuła
Akcja filmu toczy się na weselu po ślubie, który się nie odbył. Przed ołtarzem panna młoda (znana piosenkarka Alicja) oświadcza, że kocha innego mężczyznę, całuje w kościele jednego z gości (Tretyn) i odchodzi. Ojciec pana młodego, Grek Stavros przy pomocy innych porywa tego mężczyznę i zawozi na miejsce, gdzie miało się odbyć wesele. Trafia tam także niedoszły małżonek Kornel (z kroplówką, gdyż w kościele wynikła bójka, przez co wylądował na pogotowiu) i jego brat, Janis. Do sześciu mężczyzn dołącza kelner Tytus i wszyscy razem urządzają wesele - spędzają kilkanaście godzin na rozmowach, tańcach i piciu. Każdy z nich ma własne doświadczenia z kobietami i opowiada swoją historię; wychodzą na jaw tajemnice, sposoby uwodzenia kobiet, widz dowiaduje się, czemu na prawdę słynna piosenkarka chciała wyjśc za mąż za ornitologa. A za wszelkie męskie zachowania odpowiedzialny jest oczywiście hormon - tytułowy testosteron.
Bohaterowie
"Jedną z przyczyn naszych nieszczęść jest to, że żyjemy według pewnych wzorów, że nie kierujemy się rozumem, ale dajemy się uwodzić przez zwyczaj. Nie w smak nam naśladowanie, jeżeli coś robi niewielu, jeżeli zaś zaczęła to robić większość - idziemy za nią, jakby to było zaszczytniejsze przez to, że częstsze. " [Seneka Młodszy]
Od jakiegos czasu, zastanawia mnie fakt zaszufladkowania przez niektorych - srodowiska les i przypisania nam cech czy tez zainteresowan jakie "powszechnie" Heterykom kojarza sie z mniejszosciami seksulanymi. Dlaczego wciaz tak duzo mowi sie o rozwiazlosci seksualnej, dlaczego wmawiaja nam ze wszystko co nas obchodzi to "kolejna paniekna", dlaczego szczytem rozrywki ma byc natsepnr piwo, dlaczego atrakcja klubu branzowego i radoscia dla tam badacych ma byc ogladanie rozneglizowanej pann? Dlaczego wmawiaja nam, ze dobra impreza to taka na ktorej alkohol leje sie po stole, dlaczego najlepszymi tematami sa te o masturbacji, dlaczego intymnosc ma polegac na manifetowaniu tego co czujemy do siebie w sposob wulgarny, glosny i hamski? Dlaczego zgadzamy sie na to i przyzwalamy aby zdrada Partnerki byla czyms zwyczajnym i normalnym, dlaczego jako Kobiety ukrywamy wrazliwosc pod plaszczykiem wyzolenia i manifestacji swobod obywatelskich?
Dlaczego tak zadko, rozmawiamy o sztuce, o teatrze, o kinie o wydarzeniach dnia codziennego, dlaczego najlatwiej mowic nam wciaz o feministkach, dzialaczkach i tematach scisle zwiaznych z branza? Dlaczego wolamy o pomoc a poniej sie wycofujemy, dlaczego tak latwo pozolilysmy zamknac sie w gettach branzowych i nie chcemy wyjsc po za ich ramy? Dlaczego tak trudno znalesc Prawdziwa Przyjazn oddzielona od lozka? Dlaczego wspolnie nie potrafimy a moze nie chcemy podniesc naszej intelektualnej poprzeczki i odwaznie powiedziec, ze chcemy czegos wiecej, ze chcemy czegos lepszego, ze nasze zainteresowania to nie tylko sex? Nie jestem jakas stara dewotka, ale czasami brakuje mi czegos wiecej niz tylko plynac z pradem i nurtem jaki wyznaczaja za mnie inni. Nie odcinam sie od tego kim jestem i jak czuje ani kogo kocham. Kocham Kobiete i chcialalbym aby moje znajome takze mialy mozliwosc kreowania wizerunku polskiej Les - jakze innego od tego jaki nam jest wciaz fundowany. Kochamy Kobiety, kochamy ich wrazliwosc, kochamy ich za to jak wygladaja, jak sie poruszaja ale oprocz tego jest duzo wiecej!! Gdzie w tym wszystkim miejsce na sztuke, gdzie na rozmowy o uczicuach, gdzie czas na poznanie, gdzie wspolne zainteresowania, gdzie miejsce na to wszystko czym jest kazda z nas?!
Mozemy plynac z pradem jak nam wyznaczono lub wyjsc poza, stac sie opozycja do tego i plynas samotnie pod prad. Ale czy o to tu chodzi aby plynac samotnie i uwierzyc, ze reszcie to wszystko odpowiada? Mam nadzieje ze nie ....
Pojawiło się realne zagrożenie, że spadnie liczba miejsc, w kt. można
kupić kufel piwa po 5zł.
Jak czytam tę grupę nie widziałam podobnej burzy w kwestii cen biletów
do warszawskich teatrów i pomstowania, że wejściówek i strapontenów
tak mało.
No, ja sie wcale nie dziwie. Przeciez picie piwa to juz stary dawny
polski zwyczaj. Ta tradycja siega wielu pokolen wstecz. Juz w dawnych
wiekach walczono z najezdzami, ktorzy porywali Piwowarka.
W minionym, XX wieku, na szczescie nie bylo juz tak dramatycznie i piwa
bylo wszedzie pod dostatkiem. Slynne staly sie budki z piwem, pod
ktorymi stawaly miejscowe zakapiory z czerwonymi nosami. Obecnie te
szczegolna klientele przejely sklepy nocne, pelniace rowniez swego
rodzaju role kulturalna. To wlasnie pod nocnymi sklepami toczy sie
ozywione rozmowy na temat kultury, sztuki, dosc barwnym jezykiem
komentuje sie aktualne wydarzenia polityczne oraz omawia praktyczne
zagadanienia, np. jak zalatwic lewa rente, jak ukrasc cos z tasmy
montazowej w zakladzie, jak nasikac w supermarkecie do kapusty, aby nikt
sie nie zorientowal, czy tez jak wykorzystac zasilek, aby zawsze miec na
piwo.
Oprocz wszelakiej masci zakapiorow piwo cieszy sie rowniez duzym
zainteresowaniem wsrod mlodych ludzi uwielbiajacych modne stroje
sportowe. Ich modne ubranie stalo sie wrecz sposobem na zycie, ktorego
picie piwa jest nieodlacznym elementem. To wlasnie piwo jest pewnym
napojem pobudzajacym, ktory warto zaaplikowac przed jakas wazniejsza
akcja, na ktora wybieraja sie z kijami bejzbolowymi. W tej kulturze piwo
rowniez sluzy do uwodzenia kobiet. Dla kobiety przeciez nie ma nic
bardziej ekscytujacego niz pytanie padajace z ust lysego gentlemana:
'Hej, laska, masz niezle cycki, postawic Ci piwo?'.
Wreszcie, piwo znalazlo sie tez w progach kazdej nieskomplikowanej
rodziny. Chlop, po przyjsciu z kopalni, albo po ciezkim dniu jezdzenia
na mopie w sklepie wielkopowierzchniowym, pragnie skorzystac z chwili
wytchnienia i chce zregenerowac sily. Dlatego tez kaze zonie odgrzac
zupe, a sam sie rozbiera, stawia w kacie skarpety bedace swego rodzajem
odstraszaczem komarow, bierze do reki gazete, a w druga - napoj
energetyzujacy, jaki stanowi piwo.
Dla wielu piwo, szczegolnie tansze gatunki, stalo sie napojem, z ktorym
kojarzymy wieksze rodzinne uroczystosci, rauty, inicjacje, zwykle
ogladanie telewizji, przyjecie komunijne dla dziecka, romantyczne
chwile, czy tez wiosenne wypady z kolegami na lono natury.
Wreszcie, piwo stalo sie naszym symbolem narodowym. Wystarczy wyjechac
za granice i zapytac o wizerunek Polaka. W tym wizerunku oprocz brudnych
butow, niechlujnej odziezy, zawsze pojawi sie kufel piwa, czerwony nos i
dziwnie ulozone usta symbolizujace belkotliwa mowe...
Biorac wiec pod uwage fakt, iz trunek ten stal sie wyjatkowo popularny,
a dla niektorych wrecz symbolizuje tak wiele, wcale nie ma sie co
dziwic, ze brak miejsc, w ktorych piwo jest tansze niz 5 zl jest wrecz
zburzeniem wizerunku doskonalego swiata, pelnego szczescia i harmonii.
Co kraj, to obyczaj.
..:: fabio
Zakr pisze :
A wystarczy zajrzeć do "historii" watku. :)
Ależ Ty jesteś uparty !
"pierwiastek"
miał tylko lekkie zawirowania do dyskusji wprowadzić. Jednak nie
odsyłam. Mało tego, przypomnę, że przepowiednie Notradamusa to
też tylko tak, żeby całkiem "gołosłowną" nie być ;)
W dyskusji przecież nie o to mi chodzi, że będzie pienkne "L. Jutro",
tylko czy ludzie dostrzegają rożne rzeczy i chcą je zmieniać.
Od siebie zaczynając ! I to spokojnie dało się już wyłowić.
| Napisz z jakich, chylę czoło przed Twoją wiedzą psychologiczną i
| czekam :)
Nie ma przed czym. Pogadaj z kimś, kto zajmuje się psychologią zawodowo,
tylko nie z jakimś szarlatanem, który prowadzi kursy uwodzenia czy innej
psychomanipulacji
Owszem, znam dwie istotki psychologiczne zawodowo, ale to kobiełki
więc z uwodzenia nici ;D ..... nie omieszkam jednak pogadać o tem :)
przez przekaz niewerbalny, albo "podprogowy" jak oni
to nazywają.
Podprogowy mnie bardzo intryguje. :))
Reakcje emocjonalne związane z macierzyństwem czy ojcostwem wynikają
dokładnie z tego stanu czyli bycia ojcem lub matką (pomijam przypadki
patologiczne), z tzw. instynktu macierzyńskiego.
Osoba dorosła reaguje często instynktownie w obronie swojego dziecka i
nie ma znaczenia czy jest to ojciec czy matka.
Nie do końca chyba. Myślę, że całkiem sporo osób spokojnie
stanie w obronie dziecka , nie doświadczywszy macierzyństwa
lub gotowych jest stanąć w takiej obronie nie tylko dziecka
własnego . Obronią też zwierzę, jeśli mają trochę odwagi i nie boją
się sąsiada.
Ja tak zrobiłam nie raz i nie dwa :)
To że mieszkasz daleko, to żadna tajemnica.
To bez znaczenia, rzuciłam talerzem wirtualnie i chyba żyjesz, skoro
odpisujesz :)
A to że jesteś (jeśli jesteś) ufolką, to już sam "Profesor pisał że
kobiety są bardziej podatne... :)
Powinnam się obrazić, ale szkoda mi czasu ;)
Raczej : homo sum et........( nie ubliżając ufolkom ofkosz.... )
A potem się okaże że nie był to talerz tylko balon? :)
Jesteś czarodziejem? Wiem, czym rzuciłam !!! :)))
| 4.Piorunujący. 5 Monitor "zszedł", szyby poszły za nim......
Zwyczajnie, pobiegłam po drugi do pokoju obok, straty poniosłam
finansowe, no i szklarz dziś nie przyjmuje, to wiatr trochę
szaleje........wewnątrz.....
| Przykład kapusty średnio mi odpowiada ;)
To co sprawi ogromną radość psu, niekoniecznie musi się podobać Tobie i
niekoniecznie musi być dla Ciebie zdrowe i odwrotnie. Dlatego stawianie
znaku równości między człowiekiem a psem jest pozbawione sensu.
Nie postawiłam znaku równości ( choć nie nam to oceniać, siedzisz w
głowie
psa i wiesz co myśli ?). Chciałam (nie)zgrabnie rozszerzyć dyskusję
o zwierzęta. Równouprawnienie wszystkim się jednakowo kojarzy
więc cofam to porównanie.
Ale to nie jest zrównanie praw, tylko racjonalne traktowanie. Bezmyślne
wycinanie lasów może doprowadzić do katastrofy, ale przemysł nadal
potrzebuje drewna i skądś trzeba je brać.
Tak. Niestety tak :(
Zwierzęta - śmieszą mnie
argumenty obrońców zwierząt, którzy protestują ubrani w skórzane buty,
kurtki, czy mający skórzane paski przy spodniach. Zwierzęta były i
zapewne będą zabijane, bo potrzebujemy ich mięsa, futer czy skór. Tyle
że mogą być traktowane w sposób humanitarny.
I jeszcze.... takie jest życie, wiem, ale przypomnij sobie, co na
dzikim zachodzie zrobiono z bizonami ( ten mord przeżyło ok. 1000
sztuk tylko). Nie powiesz chyba, że potrzebowano wtedy tylu skór,
mięsa itd. Mówię o bestialstwie. Nie brak go. Inne przykłady sobie
dopowiedz.
Skoro nie wścieklizna i nie wampiryzm to co?
| Mogę Â :)
To rozwiń. :)
Przy 40 W jest OK. Nie za "jasno", nie za "ciemno"
(czyt. skromność)....... :)
Pozdrawiam, zuza
Uwieść można każdego. Cała sztuka jednak w tym, żeby uwodzenie nie skończyło się wraz z pierwszą randką, ale trwało przez cały czas bycia ze sobą. W przypadku niektórych cech i zachowań naszego partnera nie jest to takie proste. Przyglądamy się siedmiu typom kobiet, które pytani przez nas mężczyźni zdefiniowali jako szczególnie trudne partnerki.
Matka-Polka
Zrobi zakupy, ugotuje, zaceruje skarpetki, a nawet naprawi cieknący kran byle tylko okazać, jak bardzo się troszczy o swego mężczyznę. Kobieta idealna? Owszem, ale tylko dla tych mężczyzn, którzy lubią być traktowani jak mali, bezradni chłopcy. Niewielu jest jednak facetów, którzy chcieliby, aby partnerka próbowała za nich myśleć i pozbawiła ich samodzielności.
Kobieta-bluszcz
To kobieta, która wyznaje partnerowi miłość do grobowej deski i tego samego wymaga od niego. Romantyczne kolacje przy świecach, bukiety kwiatów z bilecikiem i wakacje tylko we dwoje, z dala od ludzi są również przyjemne dla partnera, ale co jeśli nie da się bez nich funkcjonować? A kiedy do tego dochodzą jeszcze codzienne telefony, ciągłe pytania o byłe partnerki – nie jest już tak wesoło.
Królewna
W swoim mniemaniu to właśnie ona jest Afrodytą, a w najgorszym wypadku ziemskim ucieleśnieniem boskości. Padanie do stóp i ciągłe pokłony traktuje jak chleb powszedni, a jeśli ich nie dostrzega natychmiast kieruje się ku ludziom, którzy jej tego dostarczą. Księżniczka posiada niezwykłą urodę, czar osobisty, pieniądze i wieczne powodzenie wśród mężczyzn – słowem wszystko. Jest zbyt pochłonięta troską o swoją własną urodę, żeby dostrzec innych ludzi. To dla niej oczywiste, że partner powinien ulegać wszystkim jej kaprysom. Jeśli tak nie jest, najczęściej szybko go zmienia.
Fitnesska
W poniedziałek TBC, we wtorek HiLo, w środę Pilates, w czwartek Aerobox, a w weekend basen i rower. Fitnesska żyje po to, żeby stale poprawiać kondycję, wzmacniać każdy miesień i rozciągać każde ścięgno. Nie ma mężczyzny, któremu nie ugięłyby się kolana na widok jej figury. Ten, kto pójdzie z nią do łóżka na pewno nie wyjdzie z niego zawiedziony, o ile oczywiście przeżyje. Mężczyzna-chuchro nie ma szans. Albo dopasujesz się do jej szaleńczego rytmu życia albo o niej zapomnij.
Niezależna
Wyzwolona, diabelsko inteligentna i buchająca asertywnością. Często ma feministyczne przekonania i aktywnie działa w organizacjach typu Greenpeace czy Amnesty International. Który z mężczyzn nie uwielbia energicznych i zdecydowanych kobiet? Oczywiście pod warunkiem, że istnieje granica dla ciętych ripost i pogardy dla konwenansów. Bezwzględna krytyka poziomu obsługi klienta w każdym odwiedzonym sklepie szybko zamieniają podziw dla asertywności w poczucie zakłopotania i wstydu.
Modliszka
Najgorszy typ ze wszystkich. Seks to dla niej gra i wyłącznie środek do celu, którym jest to, by mężczyzna dosłownie umierał z miłości i pożądania do niej. Często zmienia nastrój: raz jest słodka i urocza, innym razem znów lodowata i złośliwa. Każde jej zachowanie jest dokładnie przemyślane. Kiedy już podporządkuję sobie mężczyznę zacznie go poniżać i lekceważyć, stopniowo doprowadzając do psychicznego upadku.
Lalunia
Doskonale wie, co działa na mężczyzn i umiejętnie potrafi odsłonić niewątpliwe wdzięki swojego ciała. To kobieta rozrywkowa, bez większych wymagań. Wielu mężczyznom może się wydać idealna. To prawda, ale pod warunkiem, że nie przeszkadza im dzielenie się nią z innymi mężczyznami, których niewątpliwie również oczaruje.
Znak zodiaku BARAN 21.03-20.04
KOBIETA
Już w przedszkolu wykazywała, a w szkole przyprawiała chłopców o dreszcze. Bez żenady zdobywała doświadczenie. Nie uznaje rutyny, konwencji, tabu ani wierności. Jej fizyczną pewność siebie, temperament i niecierpliwość mężczyźni biorą za przejaw erotycznego "promieniowania". Jest raczej kanciasta w ruchach. Niełatwo jest jej dostosować się do życzeń partnera. Nie lubi być pasywna. Musi to zmienić. Musi nauczyć się elastyczności, przystosowania, pewnej swobody i luzu. To ułatwi jej przeżywanie orgazmu. Błędnie sądzi, że jej zachowaniem kieruje rozum a nie uczucia. Dlatego, kiedy mężczyzna ją zagaduje, przypuszcza, że chodzi mu o jakiś odczyt czy wystawę sztuki. Wymaga od mężczyzny punktualności - nie lubi czekać. Jest impulsywna, łatwo przejmuje inicjatywę i zmierza prosto do celu. Nie udaje nieprzystępnej, nie potrzebuje wstępnego etapu oswojenia się z partnerem, nie zależy jej na dyskretnych miejscach. Chce przeżywać przygody, choćby krótkie, lecz w każdym razie intensywne. Jest jej trudniej niż innym kobietom o wstrzemięźliwość. Potrzebuje seksu. Nie wymaga wstępnych zabiegów. Ponieważ jest dumna i grę miłosną traktuje jak miernik siły, lubi, kiedy mężczyzna jest na dole. Woli dominować. Chce zachować kontrolę i sama dyktować kolejne ruchy. Lubi robić to głośno. Sprawia jej przyjemność, kiedy mężczyzna wije się i jęczy. Sama też krzyczy, drapie i gryzie. Lubi szokować, rozkoszuje się tym, co zakazane, chętnie próbuje wszystkiego. Włosy, uszy, powieki, głowa i twarz to jej najwrażliwsze miejsca. Mężczyzna tego świadomy może wywołać odpowiednią pieszczotą wybuch namiętności, jakiego się nie spodziewał. Z reguły kobieta Baran przeżywa mocny seks. Potem marzy o czymś przeciwnym - o lekkości i harmonii, o delikatnym poetycznym kochanku, o powolnym rozbieraniu się, o oddaniu i stopieniu się w jedno. Jeśli czuje się zaniedbana w łóżku, szuka kompensacji w wyobraźni. Uwodzi w myśli mężczyznę siedzącego obok w kinie czy w autobusie, zaczepia w parku jegomościa uprawiającego jogging, kokietuje instruktorów surfingu, narciarstwa itp. Nie wychodzi to jednak poza sferę marzeń - w rzeczywistości nigdy by tego nie zrobiła.
ENERGIA SEKSUALNA 100 proc.
PRZEŻYWANIE ORGAZMU 70 proc.
WIERNOŚĆ SEKSUALNA 30 proc.
SEX APPEAL 90 proc.
TALENT SEKSUALNY 50 proc.
MĘŻCZYZNA
Energia, która u kobiety zaspokaja namiętności, u niego staje się agresją. Mężczyzna Baran chce być supermanem. Jest najbardziej niecierpliwy spośród wszystkich kochanków Zodiaku. Nie czeka, aż jego partnerka będzie gotowa; obchodzi się z nią obcesowo - ciągnie ją za włosy, gryzie we wrażliwe miejsca, akt miłosny zamienia w walkę. Należy go wychowywać, jeśli się chce, aby jego namiętność nie stała się torturą. Najlepiej to uzyskać chwaląc jego męskość. Ugłaskany pochlebstwem odpręża się i rezygnuje z dalszego prowadzenia walki. Staje się wtedy kochankiem pełnym żaru, zdolnym doprowadzić partnerkę do ekstazy. Z powodu notorycznej niewierności nadaje się raczej na krótkie przygody.
ENERGIA SEKSUALNA 90 proc.
PRZEŻYWANIE ORGAZMU 60 proc.
WIERNOŚĆ SEKSUALNA 20 proc.
SEX APPEAL 80 proc.
TALENT SEKSUALNY 50 proc.
National Dance Company of Ireland przyjeżdża na tournee do Polski. W marcu na największych scenach polskich miast będzie można obejrzeć "Rhythm of the Dance". Po długich staraniach firmie Makroconcert udało nam się nakłonić zespół National Dance Company of Ireland, by włączył do swojej trasy koncertowej także Polskę. W 2006 roku wizyta Gaelforce Dance udowodniła, źe polska publiczność interesuje się tańcem irlandzkim.
"Rhythm of the Dance" w wykonaniu zespołu National Dance Company of Ireland zalicza się obok "Lord of the Dance" do światowej czołówki widowisk tańca irlandzkiego. Jednak w przeciwieństwie do wszystkich innych tego typu spektakli, tylko obsada "Rhythm of the Dance" jest złożona wyłącznie z Irlandczyków, co daje gwarancję autentyczności. Dzięki temu tancerze uzyskali tytuł Państwowego Zespołu Tańca.
"Rhythm of the Dance" poprzez taniec opowiada baśniową historię o celtyckich klanach wojowników, które toczą bitwy oraz stają się obiektem manipulacji mrocznych sił i bogów. Jest to romantyczna legenda o miłości, niebezpiecznej walce i tęsknocie za domem. Rywalizacja, którą toczą irlandzkie kobiety i mężczyźni staje się okazją do tanecznego pojedynku i popisu sztuki uwodzenia. Pulsujący rytm jest motywem przewodnim spektaklu, hołdem dla sił witalnych i radości życia.
Producent show, Kieran Cavanagh, od wielu lat jest cenionym promotorem, nagrodzonym prestiżową nagrodą Country Music Association dla "Międzynarodowego promotora roku 1995". Lista jego sukcesów jest zbyt długa by wymieniać je tu wszystkie. Wystarczy wspomnieć kilka nazwisk, w promocji których Cavanagh miał swój znaczący udział: Kenny Rogers, Willie Nelson, James Brown, Van Morrisom, Johnny Cash, czy Kris Kristofferson. "Rhythm of the Dance" jest spełnieniem wieloletniego marzenia Cavanagh o wybitnym spektaklu tanecznym.
Aby stworzyć dynamiczne i piękne show zebrano najbardziej utalentowanych irlandzkich tancerzy, muzyków oraz piosenkarzy. Potężna grupa projektantów, krawców, kompozytorów, muzyków, piosenkarzy i techników pracowała, by wmogło widowisko. Świetności dodają przedstawieniu trzej klasyczni irlandzcy tenorzy, którzy na żywo śpiewają tradycyjne, sentymentalne ballady przy akompaniamencie muzyków. "Rhythm of the Dance" to jedyne w swoim rodzaju połączenie oryginalnego ducha narodowych tańców, pieśni i legend wraz z nowoczesnymi wpływami, co tworzy niepowtarzalną całość.
Najbardziej efektowne są numery w wykonaniu całego zespołu. W tańcu irlandzkim największe znaczenie mają skomplikowane układy kroków, skoków i wymachów. Widowisko robi niezapomniane wrażenie dzięki zastosowaniu najnowszych rozwiązań estradowych - artyści tańczą na specjalnej podłodze, która podbija dźwięk, gdy stepują.
Recenzje:
"Rhythm of the Dance" zasłużenie reprezentuje swój kraj jako Państwowy Zespół Tańca Irlandii, propagując taniec jako klejnot narodowej kultury. Jest to jedyne tego typu taneczne show, w którym obsada składa się z rodowitych Irlandczyków, którzy wkładają w taniec całe serce. Wyróżnia się spośród innych widowisk niepodrabialnym autentyzmem.
Le Figaro, 2003
"Rhythm of the Dance" porwało niemiecką widownię. Słuchając tradycyjnych pieśni i melancholijnych głosów śpiewaków, widzowie w magiczny sposób przenieśli się do Irlandii, poczuli wiatr znad morskiego urwiska i zapragnęli wybrać się do pubu na kufel Guinnessa. "Rhythm of the Dance" to dusza Irlandii.
Die Weltwoche
Każdy, kto chciałby poczuć się jak w Irlandii, powinien zobaczyć to widowisko. Tancerze z "Rhythm of the Dance" zabiorą widzów w niezwykłą podróż po tajemniczych krainach pełnych mrocznych mocy, władczych bogów, odważnych wojowników i zjawiskowo pięknych uwodzicielek. Niezwykła historia opowiedziana w niecodzienny sposób - tu narratorem jest rytm.
Sonntags Zeitung
Spodziewałem się wiele, ale nie aż tyle. "Rhythm of the Dance" przekroczył moje najśmielsze oczekiwania i myślę, że cała widownia się ze mną zgodzi - oni są fenomenalni. Gdy tańczą razem, idealnie równy stukot ich butów przyprawia publiczność o gęsią skórkę. Tego nie da się z niczym porównać.
The Washington Post
Program trasy koncertowej:
10 marca - Wrocław
11 marca - Szczecin
12 marca - Gdynia
13 marca - Gdynia
15 marca - Poznań
17 marca - Lublin
18 marca - Bydgoszcz
19 marca - Kielce
20 marca - Łódź
21 marca - Kielce
22 marca - Bielsko-Biała
23 marca - Zabrze
24 marca - Kraków
25 marca - Warszawa
Oj carewna, czasem jest mi niebezpiecznie bliska postać Adasia Miauczyńskiego z "Dnia świra"
No jasne... nie ma to jak jak widownia pełna tych wszystkich:
Charchlaków, zdechlaków i psikaków (regularnie kaszlących, gwiżdżących oskrzelami i zakatrzonych).
Mlaskaczy, siorbaczy i przeżuwaczy, którzy w środku nastrojowej arii czy adagia muszą wyciągać z torebki cukierki, gumy i inne delicje w szeleszczących opakowaniach, poczym wkładać do swoich otworów gębowych i wydawać różne organiczne dźwięki.
Wiecznie gadających i komentujących (nie koniecznie na temat) panienek i psiółek-psiapsiułek koleżanek. No ale podobno jak kobieta myśli to musi mówić, więc jakoś już się z tym pogodziłem że widocznie inaczej nie mogą.
„Prawdziwych gentleman’ów” płci męskiej w niewybredny sposób i takimż słownictwem komentujących urodę pań na widowni i na scenie.
Osobników obojga płci, którym telefon komórkowy przyrósł do dłoni i absolutnie nie mogą go z niej wypuścić nawet podczas spektaklu, tudzież z regularnością zegara atomowego sprawdzające co 30 sekund czy aby ktoś nie przysłał jakiegoś sms’a, mms’a czy innej wiadomości tekstowej, na którą oczywiście trzeba niezwłocznie odpisać bo przecież świat by się zawalił.
Warianty takich osobników, które pomimo rodzajowej scenki w wykonaniu zacnego teatralnego personelu, mającej na celu przypomnienie o wyłączeniu/wyciszeniu swoich zaawansowanych zabawek GSM, ze zdziwieniem i głupawym uśmiechem odkrywających w środku wysokiego F śpiewaczki że ich telefon jednak ma przepiękne melodyjki.
Adoratorów maczo-maczissimo, z nonszalancją obejmujących swoje randkowe „zdobycze” dla których teatr to tylko miejsce z fotelami, gdzie w półmroku można popróbować swojego „czaru” uwodzenia, licząc na to że „ofiara” nie będzie za bardzo się bronić krzykiem tudzież nagłą ucieczką.
Babć i dziadków z wielkim zaangażowaniem omawiających w czasie spektaklu non-stop, półszeptem i z wszelkimi detalami wszelkie choroby i przypadłości na które cierpi lud ludzki a więc i oni sami i wszyscy członkowie bliższej i dalszej rodziny, a nawet sąsiadki i osoby obce.
Śpiochów i chrapaczy, dla których widownia i spektakl to wspaniała okazja do „chlapnięcia” sobie małej drzemki.
„Słodkich dzieciaczków” z syndromem ADHD, a to bujających się na fotelach, a to w nie kopiących, a to z uporem maniaka przeciskających się z wielką częstotliwością pomiędzy rzędami stłoczonych widzów pomiędzy jednym a drugim członkiem maltretowanej własnej rodziny (i z powrotem).
Pseudo-melomanów-baletomanów dla których NIC nie jest dobre, i dla których każda wizyta w teatrze to okazja do leczenia własnych kompleksów poprzez nadwyraz bujne słowno-werbalne opluwanie, pogardzanie i odsądzanie od czci i wiary wszystkich artystek i artystów opery i baletu (zarówno lokalnych jak i tych światowej sławy).
A gdzieś pośród tego wszystkiego, a raczej pomimo tego wszystkiego żyje sobie ta sztuka – piękna, nienachalna, wszystko znosząca... jak miłość. Dla niej przychodzę do teatru, za nią jestem wdzięczny artystkom i artystom, i z jej cierpliwości znoszenia tego wszystkiego czerpie siłę aby samemu to wszystko znosić.
Imię: Sidrel
Przydomek: Sidrel
Ród: Asnet
Rasa: pół elf
Wiek: Nie określony
Opis postaci:
Wysoki, blondyn, harmonijnie zbudowany. Ma szerokie ramiona i wąskie biodra. Jego czarne, głęboko osadzone oczy okolone są gęstymi rzęsami. Jasne, sięgające ramion włosy są lekko falowane, często wiąże je w kitkę. Częste przebywanie na świeżym powietrzu uczyniło jego cerę śniadą. Ubiera się w skórzane, dobrze wyprawione miękkie spodnie koloru brązowego, koszulę z nie bielonego lnu i skórzany kaftan. Nosi płaszcz, który jest bogato zdobiony na ramionach.
Charakter: Ze względu na swoja urodę jest trochę rozpieszczany przez kobiety.. Nie lubi walki, kłótni, nieprzyjemnych sytuacji. Stara się trzymać z daleka od kłopotów. Czasem wypije, ale nie ciągnie go do alkoholu. Bez skrupułów uwodzi niewinne dziewczęta jak i mężatki. Jeśli kobieta jest gotowa mu ulec, nie odmawia sobie przyjemności romansu. Jego jedyną wadą jest strach przed orkami, ponieważ najeżdżały jego miasto, lecz to nie osłabia chęci zniszczenia ich. Na plecach ma przewieszoną broń.
Historia: Urodził się w mieście na północny-wchód od Ranaloth. Była to spokojna mieścina i może to powodowało, że stanowiła wspaniały teren dla najeźdźców. Mieszkał tam z matką i siostrą Lili, a ojciec - elf zniknął, gdzieś bez pożegnania. Nie miał spokojnego życia, jego rodzinne miasto atakowali, co jakiś czas, dla relaksu, barbarzyńcy. Po siedmiu latach znoszenia najazdów, mieszkańcy mieściny postanowili się bronić, a nawet zaatakować. Sidrel miał wtedy 14 lat, ale ruszył razem z innymi. Odznaczył się wtedy wielkim męstwem, jak na jego wiek. Odnieśli zwycięstwo nad barbarzyńcami prawie cudem! Jednak ich radość nie trwała długo. Dwa lata po ich zwycięstwie, z powodu suszy, ziemia nie obrodziła i nie była w stanie wykarmić mieszkańców. Nastał głód. Najstarsza w mieście postanowiła, że jego siostra wyruszy na poszukiwanie świętego posążka, Herter, który zdejmie złe fatum z mieściny. Tak, więc Sidrel pożegnał się z siostrą, ale nie próżnował. W wieku 16 lat w głowie zaświtał mu pomysł stworzenia własnej broni, wykutej własnoręcznie, aby mieć większa satysfakcję. Lili długo nie wracała. Rada miasta zaczynała się niepokoić, ale poczynania Sidrela zainteresowała ich na, tyle, że postanowili przygotować go na poszukiwania świętego przedmiotu. Ale wcześniej wysłali go do mnicha, aby u niego pobrał lekcje posługiwania się mieczem. On dostrzegł predyspozycje do nauki walki pradawną bronią. Po sześciu latach nauki i męczących ćwiczeń wyruszył na poszukiwania...
Ekwipunek:
-Broń, która wygląda się 1,5m. kij z metalu. Z jednej strony ma ostrze, które przetnie nie gruby kawałek metalu (lekką zbroje itp.) a z drugiej strony płasko zakończony. Przez długie ćwiczenia opanował sztukę walki nim do mistrzostwa. Nosi ją na plecach.
-Długi, wełniany płaszcz zdobiony na ramionach.
-Plecak, w którym nosi koc, poduszkę i inne przydatne rzeczy.
-Sakiewka z kilkoma monetami.
Nieaktywny od dwóch lat
Imię: Natash
Nazwisko: Yrbod
Przydomek: Młody
Rasa: Człowiek
Wiek: 28 lat
Zawód: Syn Bogatego Szlachcica / Kobieciarz
Opis Postaci: Jest średniego wzrostu (1,79 m). Ma lśniące, zadbane (myte dwa razy dziennie) blond włosy sięgające karku, zazwyczaj upięte w krótki kucyk. Gdy spojrzeć na jego twarz zobaczy się parę wielkich niebieskich oczu, prosty nos, regularne łuki brwiowe, oraz podbródek z „dołkiem”. Jest proporcjonalnie zbudowany, jego chlubą jest jego ciało, nad którego wyglądem pracował bardzo długo (zresztą to był jedyny rodzaj pracy, jaką kiedykolwiek podjął). Wszystkie mięśnie są na swoim miejscu odpowiednio wyraźnie zaakcentowane. Zazwyczaj jest ubrany w skórzany wams bez rękawów, sznurowany na przodzie, z pod niego wystają długie rękawy błękitnej koszuli wykonanej z najdroższego jedwabiu. Spodnie ma czarne, z cholernie drogiego materiału, którego nazwy nie pamięta.
Charakter: Jest typowym przykładem narcyza. Maniakalnie dba o wygląd. Jest z natury pogodny. Bardzo często się śmieje. Trudno wyprowadzić go z równowagi. Jest dobrze wychowany. Wyrafinowany, i cwaniakowaty, na dużo sobie pozwala, ze względu na swoje „plecy”. Bezczelny do granic możliwości. Wysługuje się innymi. Nie zna strachu, jako że nigdy nie został przyparty do muru. Jest prawdziwym wulkanem energii (typowe dziecko syndromu ADHD). Jego głównym hobby jest rozkochiwanie w sobie, a potem rzucanie kobiet. W zasadzie to sens jego życia. Jest otwarty na eksperymentowanie. Nigdy się nie zakochał, jako że kocha tylko siebie. Nie wierzy w bogów, nienawidzi magów, bo ma ich za dziwaków. Uważa się za bardzo tolerancyjnego (tolerancyjnego, o ile tolerowany obiekt jest wysoką, smukłą kobietą o kształtnych piersiach). Jego prywatne dziwactwo to, to, że jest wegetarianinem, nie żeby go obchodził jakoś los zwierząt… Ponoć jest to zdrowsze dla organizmu. Jedyną osobą, która naprawdę potrafiła go wybić z równowagi była jego matka, z uporem godnym lepszej sprawy nadająca mu o potrzebie ustatkowania się i założenia rodziny.
Historia: Urodził się w Ranaloth. Od dziecka mieszkał w posiadłości swojej rodziny w Wyższej Dzielnicy. Za młodu uczył się w prywatnej szkole gdzie nabył ogłady i umiejętność posługiwania się „gwarą dworską”. Poza tymi dwoma niezbędnymi umiejętnościami, nie nauczył się niczego więcej za wyjątkiem szermierki (ojciec jego zapewnił mu ukończenie szkoły odpowiednimi datkami dla dyrektora tejże instytucji). Po zaliczeniu szkoły, zaczął żyć, pełnią życia. Na dwudzieste urodziny koledzy ufundowali mu prezent w postaci Damy Lekkich Obyczajów z ekskluzywnego Domu Uciechy. Prezent okazał się niezwykle trafiony. Tak trafiony, że przez kolejny rok prezent (dobrze opłacany) odwiedzał go co najmniej raz w tygodniu wdrażając mu cierpliwie skomplikowane arkana sztuki miłosnej. Niczego później w swoim życiu nie uczył się z podobnym zaangażowaniem i oddaniem. Potem zaczął oddawać się swoistej grze, która polegała na uwodzeniu służek, dam dworu, szlacheckich córek, znudzonych żon. Szczególne upodobanie znalazł w rozbijaniu związków. Często się upijał. Dwa razy, uczestniczył w dżentelmeńskim pojedynku na szable. Dwa razy wygrał, tylko dlatego, że oponenci byli pijani bardziej od niego. Jego aspiracje rosły z wiekiem. Koniecznie chciał wybić się jakoś na Dworze. Stać się jakąś ważną figurą.
Ekwipunek:
- Prosta, jednosieczna, metalowa szabla, która zazwyczaj spoczywa w kufrze w jego komnacie. Czasami jednak nosi ją podczas spacerów, bardziej dla do dania sobie powagi, niż dla ochrony. Wbrew pozorom umie się nią posługiwać.
- Podręczny składany grzebień, prawie zawsze tkwiący w tylniej kieszeni czarnych spodni.
Postać martwa jak... Jak ten kamień
Bielizna, ochrzczona jako curves-up, została pomyślana według tej samej zasady co biustonosz push-up, dający efekt podniesienia, który jedenaście lat temu rozsławił markę Wonderbra. Majtki ze sztucznymi pośladkami są przeciwieństwem stringów, które są niejako na pokaz. Curves-upy bardzo dyskretnie nadają krągłych linii, przypominając tym styl kobiet z la Belle Epoque o sylwetce w kształcie litery S (z wystającym biustem i pupą). Ta innowacja jest skazana na sukces. Duże francuskie sklepy „Galeries Lafayette” i „Le Printemps” zostały zaopatrzone w 2000 egzemplarzy na całą Francję (model w dwóch rozmiarach, sprzedawany po 40 euro za sztukę) i prawdopodobnie szybko będą ogołocone z towaru. Co najmniej siedem ekip telewizyjnych zdecydowało się zrobić reportaż o tym nowym podstępie kobiecości.
Produkt, pomyślany jako gadżet - oczko puszczone w stronę seksownego i zuchwałego charakteru marki Wonderbra - uwiódł redaktorki działów mody, zanim został wprowadzony na rynek. Zapotrzebowanie przerosło w ciągu lata możliwości biura prasowego firmy – zapas kilku curves-up wyczerpał się. W opinii jednej z przedpremierowych użytkowniczek, osprzęt z poduszkami powietrznymi jest „dużo bardziej dyskretny niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka”. Zmusza jednak do przejrzenia garderoby, ponieważ – jak mówi – jej ulubiona sukienka, założona na pupę a la Betty Boop, okazała się z tyłu za krótka...
Jednakże dom mody Wonderbra nie wszedł na europejski rynek (oprócz francuskiego również na belgijski i brytyjski) bez wcześniejszych analiz. Dział marketingu odkrył, że ponieważ to, jak leżą obcisłe ubrania i spodnie z obniżonym stanem bardzo zależy od pośladków, moda przeniosła troskę konsumentek z górnej części ciała w tę dolną. Sondaż wśród chirurgów plastycznych potwierdził, że zabiegi na pośladkach są coraz częstsze, i to nie tylko w Brazylii.
Obsesja krągłych pośladków nie ominęła również marki Aubade. Producent bielizny, znany ze swojej sagi reklamowej „lekcje uwodzenia”, zdecydował się również na „w pełni dyskretne oszukiwanie” w okolicach pośladków. Proponuje linię majtek Beauty Sculpt „podnoszących pośladki”, utkanych z mieszaniny elastycznych oczek. Paseczki o różnej szerokości i gęstości pozwalają korzystnie uwypuklić ten rejon (39,90 euro tanga i 44,90 euro majtki). W tym sezonie tiurniura jest również w modzie u projektantów, na przykład Karla Lagerfelda dla Chanel czy Pascala Milleta u Carven, którzy przywracają do łask spódnicę w kształcie ołówka udrapowaną na pośladkach.
Nie zapomniano o mężczyznach. Rodzinna francuska firma Scandale, która ma fabrykę w Troyes w Szamapanii, lansuje ostatnio specjalnie dla mężczyzn bokserki push-up z mikrofibry. Poduszeczki zostały wszyte z przodu, by „podkreślić męskie atuty”, zaznacza Scandale (24,50 euro, w sklepach Monoprix i Grands Magasins). Bokserki nazywają się Wonderman.
(Źródło: Véronique Lorelle)